
Od września uczniowie będą gotować, szyć i planować domowy budżet. Tak zmienią się lekcje w szkołach
Mr.MarsGURU
46piorunówPolska szkoła musi być bardziej praktyczna. Młodzi ludzie często nie potrafią sobie zrobić kanapki albo ugotować prostego obiadu - powiedziała wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer.
Nowa podstawa programowa wejdzie we wrześniu do szkoły podstawowej, do klas I i IV oraz podstawy programowej wychowania przedszkolnego, a w kolejnych latach obejmie roczniki szkoły ponadpodstawowej.
Szkoła musi być bardziej praktyczna. Zajęcia obejmą przyszycie guzika i zrobienie posiłku
> Polska szkoła ma być bardziej praktyczna co zwiększy konkurencyjność jej absolwentów i ułatwi im radzenie sobie w życiu codziennym. Młodzi ludzie często nie potrafią sobie zrobić kanapki albo ugotować prostego obiadu. Zajęcia obejmą przyszycie guzika, wyprasowanie koszuli, przykręcenie obrazka, zrobienie prostego posiłku czy zaplanowanie budżetu domowego i porównanie go z posiłkiem na mieście
- powiedziała. [...]
Komentarze (42)
No w obliczu wojny to wyjatkowo potrzebne umiejetności... nie żeby lepszym pomysłem było uświadamianie dzieci jak szkodliwe są fajki, albo jak zdrowo się odżywiać, żeby dorosłosci nie spędzić w kolejce do lekarzy.
stare dziady próbują sprawić wrażenie, że coś robią
> Uczniowie będą planować domowy budżet
K⁎⁎wa, podstawa podstaw. Doszliśmy do momentu, że szkoła musi nadrabiać braki w wychowaniu.
Smutne w chvj.
Planowanie budżetu, zrozumienie podatków, skąd biorą się pieniądzę państwa, jak uniknąć manipulacji w sieci, jak weryfikować treści w internecie, higiena i waga szczepień/okresowych badań i skille techniczne (wymiana żarówki, obsługa bezpieczników, sprawdzenie kondycji auta przed wyjazdem etc). W mojej opinii gotowanie będzie kosztowne dla szkoły i bardzo dużo zachodu przy tej ilości dzieci na klasę.
Edit: dodałbym jeszcze obsługę pralki, suszarki i kuchenki (gazowej i indukcyjnej) oraz podstawy bezpieczeństwa w zakresie pożaru.
@KonioNT prawie wszystkie czynności, które wymieniłeś, mają już niby szkolne "podstawy", a jakoś nie widać, żeby wiedza wyniesiona ze szkół pomagała w tych czynnościach. Co więcej, w pewnych kwestiach, takich jak czytanie ze zrozumieniem i krytycyzm wobec informacji krążących w socialach, nawet absolwenci prlowskich szkół, tak często lubiący się chwalić, jak to nie zostali przygotowani do życia, mają ewidentne problemy.
Może czas pogodzić się z tym, że szkoła zwyczajnie nie uczy życia?
@Mr.Mars od wielu lat podobny w duchu przedmiot, technika, nie uczy ŻADNYCH praktycznych umiejętności, jest trochę teorii, o której każdy zaraz zapomina, bo wszyscy, łącznie z prowadzącym nauczycielem, wiedzą, że to przedmiot do odsiadywania dupogodzin w szkole, w zależności od inwencji nauczyciela mogą być co najwyżej jakieś pracę typowo na plastykę. Żadnego majsterkowania nie ma, bo większość szkół nie ma zaplecza zgodnego z przepisami BHP. To przedmiot, który już dawno powinien być usunięty ze szkół, bo jest tylko fikcją. Tymczasem co robi nasze niedojebane umysłowo ministerstwo? Dorzuca kolejny przedmiot do wysiadywania dupogodzin, bo pod "przygotowanie do życia" też szkoły nie mają odpowiedniego, zgodnego z przepisami BHP zaplecza xDDD
A tak poza tym, jaki jest sens uczenia bombelków gotowania w czasach, kiedy nawet osobnik z dwiema lewymi rękami do kuchni i zerowym skillem z domu może sobie wystukać w Google "przepis na", wejść na Aniagotuje i ma wytłumaczone jak coś zrobić wszystko krok po kroku ze zdjęciami? Już nie róbmy z dzieciaków totalnych ułomów, jak ktoś będzie chciał zostać mistrzem kuchni, wiedza jest na wyciągnięcie ręki, a jak ktoś będzie wolał żyć na gotowcach z Biedry... Cóż, jego wybór.
@solly-1 "państwo i tak musi interweniować"' , im bardziej państwo się opiekuje tym bardziej bezradni są obywatele, i ci nie ogarniający obywatele rodzą kolejnych nie ogarniajacych obywateli bo państwo się zaopiekuje, tworząc coraz bardziej absurdalne przepisy, ministerstwa.
Zamiast jakiś tego typu zajec - jeżeli szkoła ma stołówkę to niech dzieci będą tam rotacyjnie pomocą kuchenna, to samo można zrobić ze sprzątaniem. Da to oszczędności zamiast kosztów.
A nie tworzyć dodatkowe zajęcia, dodatkowe etaty dla nauczycieli, z gownoprzedmiotow które na papierze dobrze wygląda a w praktyce będzie jak zwykle.
@solly-1 ale to też jest takie pierdzielenie, że ło grubasy żrą Maca i będą się za moje leczyć. Jak na razie większym problemem finansowym polskiej służby zdrowia jest wypłacanie idących w setkach tysięcy pensji lekarzom :smirk: a żadna kampania społeczna mająca uświadomić nadopiekuńczych albo leniwych rodziców że powinni uczyć dzieci gotować nie przyniesie skutku. Chyba najskuteczniejszym sposobem byłoby wywalić wszystkie gotowce ze sklepów i zakazać działania Pyszne/Glovo/Ubereats, ale to już ruch tak samo prawdopodobny, jak istnienie jednorożców.
@Telezajaczek ja to wiem, to dla mnie troche zalosne, ze ludzie do tego w ogole tak podchodza i mnostwo ludzi (w tym dzieciatych) przyklaskuje temu. Tylko jak juz mowilem, jesli problem jest powszechny i niesie za soba powazny koszt spoleczny, to panstwo i tak musi interweniowac. Nie lubie gadac o chemii w jedzeniu i tak dalej, ale z tego co wiem, to gotowce, ktore sa czesto wysoko przetworzone, najzdrowsze nie sa. W dodatku kosztuja sporo w porownaniu do domowych obiadow. Zanik umiejetnosci gotowania moze skonczyc sie powszechnym zarciem syfu i bieda, bo ten syf kosztuje. Potem tych ludzi trzeba ratowac, bo spora czesc spoleczenstwa okazuje sie schorowana i biedna.
@solly-1 tylko państwo nie powinno wyręczać we wszystkim rodziców. Jak ktoś jest wychowany na trzymanego pod kloszem snołflejka, nie nabędzie pasji do gotowania, ani większych umiejętności, smażąc jajecznicę w szkolnej kuchni. W takich przypadkach przydałby się raczej inny mindset rodziców, ale tego nie zmieni się żadnym rozporządzeniem, ustawą ani pierdyliardem dodatkowych zajęć w szkole.
@Telezajaczek nie, ale skoro pytasz, to ci odpowiadam. To, ze co raz wiecej ludzi ma problem z czyms takim jak gotowanie to troche patologia. A im powszechniejsza jest patologia, tym koszty spoleczne sa wieksze. Z czasem panstwo i tak musi interweniowac.
@solly-1 i sądzisz, że przygotowanie sałatki na lekcji (bo pod bardziej wymagające zajęcia kulinarne szkoły zwyczajnie nie mają sprzętu i pomieszczeń zgodnych z przepisami BHP - raczej wątpię, by cała klasa naraz miała iść gotować do kuchni przy szkolnej stołówce, o ile takowe jeszcze istnieją odkąd upowszechnił się catering) nagle z nieogara wychowanego przez nadopiekuńczą matkę zrobi masterchefa? Że takie zajęcia sprawią, że totalnym leniom, którzy nie potrafią nawet wrzucić makaronu do wody i sosu ze słoika na patelnię, będzie się chciało w przyszłości gotować?
> A tak poza tym, jaki jest sens uczenia bombelków gotowania w czasach, kiedy nawet osobnik z dwiema lewymi rękami do kuchni i zerowym skillem z domu może sobie wystukać w Google "przepis na", wejść na Aniagotuje i ma wytłumaczone jak coś zrobić wszystko krok po kroku ze zdjęciami? Już nie róbmy z dzieciaków totalnych ułomów, jak ktoś będzie chciał zostać mistrzem kuchni, wiedza jest na wyciągnięcie ręki, a jak ktoś będzie wolał żyć na gotowcach z Biedry... Cóż, jego wybór.
No ja przez pobyt w akademiku, nawet jak mieszkalem ze znajomymi, to sie przekonalem, ze ludzie (a przynajmniej mezczyzni) niczego nie potrafia. Kolega mi powiedzial, ze mam jego szacunek za to, ze ja sobie sam gotuje jakies chili con carne xD Bo jeden najlepsze co potrafi zrobic to kupic sos w biedronce/dostac go od matki, podgrzac, ugotowac makaron, wymieszac i zjesc. Drugi raz na sniadanie wzial bochenek chleba, obgryzl go w kilku miejscach i zajadl kilkoma kabanosami. Na kolacje jadl ciastka i chipsy. Przez kilka miesiecy w akademiku ani razu nie przeszedl sie do kuchni.
Bardziej populistycznie się już chyba nie da:face_palm:
Biorąc pod uwagę przepisy bhp, to skończy się jak za każdym razem - czyli na robieniu jakiejś sałatki, o ile noże nie okażą się zbyt niebezpieczne.
Przecież tego rodzaju przedmiot wprowadzają co kilka lat i potem się okazuje, że nie da się go wykonać, więc go wycofują.
Podobnie jest z techniką, której teoretyczny program nauczania dalece odbiega od praktycznych możliwości nauczyciela.
Zamiast cyklicznie wymyślać takie przedmioty, nie lepiej byłoby uświadamiać rodziców, że obowiązek wychowywania to nie tylko wożenie na zajęcia, ale również przygotowywanie do samodzielnego życia?
Może jakaś kampania społeczna, że angażowanie dzieci w obowiązkach domowych to nie przemoc i wykorzystywanie, ale właśnie wychowanie?
@Lubiejeze O ile nie widzę tego, aż tak negatywnie, jak ty, o tyle:
> Podobnie jest z techniką, której teoretyczny program nauczania dalece odbiega od praktycznych możliwości nauczyciela.
tu widzę faktyczne granice możliwości systemu edukacji.
@Telezajaczek od tego sie zaczyna. Kiedy dziecko probuje sie do czegos zmusic, bo wiedza, ze czegos nie umie, a to dziecko zaczyna plakac/zloscic sie, to niektorzy zaczynaja myslec, ze sie znecaja nad dzieckiem, bo to wywoluje u niego takie ogromne emocje, kiedy ma zawiazac buta w wieku 10 lat.
@Evivalarte jaka przemoc, lol. Nie znam żadnego rodzica, który by tak myślał. Nadopiekuńcze matki, które znam, robią wszystko na zasadzie "a bo bombelek źle zrobi, tylko ja umiem zrobić to najlepiej".
@Lubiejeze to jest właśnie sedno problemu. Że jakiś kretyn jeden z drugim wymyślił że angażowanie dziecka w obowiązki domowe to jest jakaś przemoc i wykorzystywanie i znęcanie się nie wiadomo co jeszcze. I przepraszam bardzo co z tych dzieci będzie potem? Czy po 18 roku życia to się magicznie już nie robi przemocą? Tylko ktoś z dwoma lewymi rękami idzie sobie w świat i magicznie nabywa te umiejętności?
Pamiętam w podstawówce w klasie 1-3 robiliśmy z wychowawczynią na przykład twaróg na słodko, albo sałatkę owocową i bardzo dobrze to wspominam tylko wiadomo że nie robiliśmy tego tasakami
Bardzo dobry pomysł i 100% poparcia (mimo, że KO nie znoszę)
Super super, że tak przewrotnie zapytaj- co zostanie usunięte z siatki godzinowej? Czy może lecimy klasycznie scenariuszem czasu z gumy?
@KonioNT 😆 prędzej piekło zamarznie, niż katabasy i katozjebani rodzice pozwolą to ruszyć 😉
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Religia (pobożne życzenie)
Dziś rano w robocie akurat rozmawialiśmy z kumplem o ułomonościach współczesnych dzieciaków. W pewnym momencie mówi, kazałem wynieść swojemu śmieci do kosza na podworko. No więc wziął worek wyszedł z domu, wraca za jakieś 2 minuty i pyta: tato, gdzie my mamy kosz na śmieci? Chłopak 13 lat. No mówi myślałem, że padnę na zawał.
@solly-1 nie dyskutuję nawet pół słowem.
@3majmipiwo gdybysmy tylko wiedzieli, kto odpowiada za nierozgarniecie dzieci
I znowu... Ja miałem zpt w podbudzie i uważam, że to zajęcie dla rodziców by przekazać takie skille, a nie dla szkoły - można lepiej wykorzystać czas dziecka w szkole.
@sireplama to plus oczywiście ograniczenie na 45 minut minus 10 min obowiązkowego sprawdzania obecności, minus kolejne 10 min rozpierdolu z przygotówką, potem kolejne 10 ze sprzątaniem i nagle się okazuje, że masz 15 minut na "zrobienie" czegoś :grinning: A już nie będę zaczynał o tym jakiego jobla zaraz odpalą z "bezpieczeństwem" więc żadne ostrze rzeczy, ani poważniejszy sprzęt też odpada i nagle się okazuje, że szczytem ambicji i możliwości jest jakaś sałatka z przygotowanych wcześniej w domu i poszatkowanych warzyw, albo jakieś kakaowe kulki mocy xD Przerabiałem to na jednej lekcji w podstawówce, potem też raz w gimbazie, zawsze wyglądało to tak samo żałośnie
@lokurva wierzę
@sireplama rozmawiałem ostatnio z pedagogiem i uwierz mi, niektórzy rodzice nie potrafią pokazać dziecku jak poprawnie trzymać sztućce
@utede skoro nadopiekuńcza matka tyle lat za niego robiła to czemu ma się to zmienić
@Evivalarte ogólnie z założenia dobra zmiana, ale jeśli ktoś nie umie sobie zrobić kanapki to jest po prostu debilem.
@Evivalarte przemoc i patologia w rodzinach w latach 90 to norma
@AdelbertVonBimberstein ja należę do tych których coś ominęło w dzieciństwie bo mi nikt nigdy czegoś takiego nie serwował. Dopiero jak podrosłam to zrobiłam se sama
@Evivalarte będą zajęcia z robienia gziku jakby co
@sireplama Ale ja niestety podejrzewam że coraz bardziej wątpliwe są umiejętności nawet samych rodziców. I o ile rozumiem pęd w jakim żyje obecne społeczeństwo to niewyobrażalnym jest żeby dziecko nie wiedziało Jak się robi kanapkę. I nie ukrywam faktycznie jest to wiedza którą powinno wynieść z domu a praktycznie różnie to bywa
I słusznie. Uważam że obecne dzieciaki nie potrafią sobie nawet guzika przyszyć
@gwintownik wujo pożyczył sąsiadowi niezajebywalną pilarkę stihl ms-230: pełny bak paliwa, po dłuższej chwili słychać jak sąsiad memła bezskutecznie linką rozrusznika.
pytania do sąsiada: - wlałeś olej do benzyny?
* tak
* a jaki?
* słonecznikowy
Sąsiad dziecko z pokolenia Z.
@damienvalentine wymusić okup, ściągnąć haracz, jebnąć ze łba ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@AureliaNova Nie potwierdzam. Jestem tym "starym" pokoleniem, "piątka z przodu". Tylko ja umiem w domu zrobić (prawie) wszystko. Fakt, synowie szybciej klikają na klawiaturze - i tej fizycznej i wirtualnej. Ale zapytaj kto w okolicy umie wycentrować koło od roweru. Kto wie, z jakim momentem dociągnąć śrubę koła auta - i w zasadzie jak to zrobić?
Kto, do ch* wie dlaczego w ogóle trzeba mieszać paliwo z olejem w pilarce. I jak nią pracować, żeby nas drzewo nie zabiło przy pierwszej okazji (bo może, bo lubi, bo go na to stać)
Oraz pod jakim kątem ostrzyć nóż kosiarki...
I to nie jest tak, że nie próbowałem tego wytłumaczyć. Próbowałem. Ale "po co to komu", albo "jutro"...
@Evivalarte raczej to świadczy o tym, że rodzice tez nie potrafią :P imho młode pokolenie dużo lepiej ogarnia i szybko się uczy, niż stare które co prawda w PRLu uczyli się szyć i lutować, ale wymiana baterii w telefonie albo spłuczki od kibla ich przerasta intelektualnie. A internet służy tylko do oglądaniu ai slopu, a nie do uczenia się rzeczy.
Klasyczny populistyczny ruch - edukacja w Polsce szoruje po dnie, nasze dzieciaki mają braki w stosunku do zachodnich przez durny system, więc wrzucimy zmianę którą łykną normiki. I tak do kolejnych wyborów, lol
Komentarz usunięty
@Evivalarte a teraz wypisz co potrafisz..