
Wpis użytkownika HrabiaTruposz w Dyskusje
HrabiaTruposzKompan
16piorunówOdnoszę wrażenie że to jak obecnie wygląda rynek wydawniczy w Polsce - w szczególności jeśli chodzi o fantastykę - najlepiej oddaje zwrot "przerost formy nad treścią".
Co chwila reedycje tych samych tytułów w wersjach tak przepakowanych wodotryskami że wyglądają zwyczajnie kiczowato. Zadrukowane brzegi to już chyba w ogóle standard w takim Magu, inne wydawnictwa też coraz częściej uderzają w te tony.
Ale żeby nie było to jest przede wszystkim odpowiedź na oczekiwania czytelników. Nie jestem w stanie tylko stwierdzić kiedy ludziom zaczęło zależeć na tym, by książka nie wyglądała jak książka, tylko jak cygańska bombonierka.
Komentarze (16)
Z ciekawości pytanie. Jak przechowyjecie książki, że widać ich te barwione strony?
Parafrazując klasyka: jak ktoś to kupuje to c⁎⁎j z nimi
@HrabiaTruposz dla mnie to coś nowego. Sam Mm książkę z barwionymi brzegami i fajnie wygląda na półce.
@HrabiaTruposz Masz problem z tym, że wydawnictwo wydaje książki dla nastolatek tak jak nastolatki lubią? MAG dba o swój target i na nim zarabia. Dzięki tej kasie może wydawać ambitniejsze pozycje w Uczcie Wyobraźni czy Artefaktach.
I tak Bardugo byś nie kupił więc w czym problem?
@Whoresbane to jest wiadoma sprawa. Chodzi o grozę, która - podobnie jak Uczta - pokazuje szalone i ciekawe historie, a też się jej pozbędą; o Reynoldsa, który gnije już od 2 lat, a i tak przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, bo o dziwo go nie porzucili. W sumie to Artefakty jednak też, tyle tego miało być...
@Cerber108 Uczta nadal będzie wydawana. Artefakty mają swoją datę ważności i miały ją od lat
@Whoresbane tyle będzie ambitniejszej i nienastolatkowej literatury, że zaraz i tak mrowie autorów od niej zetną.
@HrabiaTruposz Pierwsze barwione brzegi miały Biblie więc tu nie MAG jest winien tego.
To też nie do końca barwienie brzegów a zadrukowywanie ich. Nowa technologia, robi to specjalna maszyna i jest to tanie w produkcji. Więc czemu mają sobie tym nie podbijać sprzedaży skoro nastolatki za tym szaleją. A, że inne wydawnictwa robią to dla samego robienia to już inna sprawa. Nawet 1984 Orwella dostało zadrukowane brzegi...
Żelaznemu i Wattsowi nie można odmówić bycia ambitniejszą lekturą. A zwłaszcza w zestawieniu z Bardugo. I taki starszy klasyk się dużo lepiej sprzedaje niż nikomu nieznana nowość
@Whoresbane Piję do Maga bo jest wydawnictwem które przoduje w tego typu sztuczkach, ale omawiany trend wkracza również do innych wydawnictw i obejmuje pozycje które nie mają niczego wspólnego z "książkami dla nastolatek". Przykładowo Czarna Owca wydaje już serię kryminalną o Igorze Brudnym z barwionymi brzegami. Tak samo gdzieś mi mignął Lovecraft w takim cudacznym wydaniu, co prezentowało się po prostu śmiesznie xD
Dzięki tej kasie może wydawać ambitniejsze pozycje w Uczcie Wyobraźni czy Artefaktach.
Z tą "ambicją" to bym tu nie szalał, wypuszczanie nastego wydania Zelaznego czy Wattsa w odświeżonym opakowaniu to po prostu wymyślanie koła na nowo.
@HrabiaTruposz Target, czyli nastolatki, dokładnie to lubi.
Jeszcze żeby to były jakieś warte czytania tytuły to pół biedy, rozumiem jakaś klasyka w 10 wydaniu, ale byle badziewie z Netflixa?
Komentarz usunięty przez moderatora
@AndzelaBomba no i to mnie też dziwi, że ta Julka tiktokerka przez tyle czasu jest zainteresowana tą jedną książką. No ja nie czytałem, ale no Szóstka Wron to nie żaden Harry Potter, żeby czytać w kółko. Chyba. To nawet nie Igrzyska śmierci, które też stały się jakąś tam nowoczesną klasyką.
No chyba, że się mylę i to uniwersum ma rzeczywiście jakiś potencjał i to nie tylko marketing Netflixa
Komentarz usunięty przez moderatora
Nie jestem w stanie tylko stwierdzić kiedy ludziom zaczęło zależeć na tym, by książka nie wyglądała jak książka, tylko jak cygańska bombonierka.
Od kiedy ma ładnie wyglądać na półce i tylko tyle :)
@HrabiaTruposz twarda oprawa, ładna nie kiczowata okładka i wstążka przy pozycjach 600 stron plus ewentualnie. No i znośna cena, tylko tyle. Te barwione brzegi mogą sobie odpuścić.