
Polak zginął na Majorce podczas interwencji policji
aerthevistGURU
11piorunówDo tragicznego zdarzenia doszło wczesnym rankiem w czwartek. Hiszpańska policja poinformowała, że służby ok. 4:15 dostały informację o głośnej awanturze w jednym z mieszkań w dzielnicy Coll d'en Rabassa. 47-latek miał demolować dom w obecności trójki małoletnich dzieci (w wieku 3, 7 i 11 lat). Jak podaje portal Ultima Hora, zdołały się one schronić u sąsiadki, która wezwała policję. Ich matka przebywała wówczas w Niemczech. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna mógł być pod wpływem środków odurzających.
Komentarze (5)
No cóż, wyrwali chwasta, tylko dzieci szkoda, ale pewnie w dłuższej perspektywie na tym najwięcej zyskają.
Graj w głupie gry - wygrywaj głupie nagrody. Szkoda dzieci, że miały takiego ojca...
Ci cholerni imigranci
Prosta sprawa - do bardziej cywilizowanego kraju głównie jadą dwą dwa rodzaje ludzi: super ogarnięci dla których Polska jest za mała i nie daje im możliwości i super nieogarnięci co w Polsce nie są w stanie dać rady.
Tutaj wyłaczam tych, co od początku zakładają że jadą na 1-3 lata by hajs trzepnąć i wrócić.
True.
Tak po wejściu do Unii kumpel pojechał na kilka miesięcy do UK dorobić. Naprawdę kumaty facet.
Wrócił i w rozmowie przyznał jedno: to prawda, że sporo rodaków którzy wyjeżdżają za granicę to nie są bystre jednostki. I one psują nam renomę.
Są dwie grupy:
Jedni pracują ciężko i chcą coś osiągnąć.
Np. kolega wyemigrował do Norwegii, jako pracownik fizyczny (już w liceum wspominał, że wolałby w kopalni zapierniczac z kilofem niż w biurze siedzieć - taka natura) żyje szczęśliwie; mówi, że tam jako pracownik fizyczny żyje na poziomie, nie ma stresów, stać go na utrzymanie rodziny.
Inni jadą pracować i robić hałas. Żadnego rozwoju i ambicji na przyszłość. Zarobić, przepić w barze, wrócić z niczym...
Co drudzy niestety też częściej sprawiają problemy, a o nich jest głośniej.