
Pribaltica cz. 4
yoowkiGruba ryba
41piorunówPo śniadanku wyruszamy do Parku narodowego Kemeri.
wpadamy rano na parking i tu zdziwko, bo parking jest płatny ale nie ma komu zapłacić, okazuje się że trzeba ściągnąć apkę, po kilkunastu minutach walki z technologia udaje się pobrać aplikację i zapłacic po 3 euraski za 24 godziny postoju i ruszamy w magiczne torfowiska. Najpierw piękny bór bagienny pełny borówek i niespodzianka w postaci dziwnego roweru, zagadka rozwiąże się już niedługo gdyż pojazd służył do wożenia belek do naprawy ścieżki. Z lasu wychodzimy na torfowisko pełne skarlałych sosenek, kwitnącej wełnianki i rosiczek. krajobraz iście bardziej przypominający tundrę i wręcz zachwycające przestrzenie.








Powoli pojawiają się bagienne oczka wodne a w oddali majaczy juz wieża widokowa, docierając do wieży zauważamy po raz pierwszy, że jest bardzo dużo ludzi z racji bliskości do Rygi zapewne, duzo czyli jakieś 15 osób po drodze spotkalismy :grinning:





Widoki są naprawdę cudne, ruszamy dalej, czilujemy trochę na fajnych drewnianych leżaczkach nad jednym z jeziorek i wracamy do samochodów bu ruszyć do Turaidy, niestety żeby tam dojechac to musimy przebrnąć przez Rygę co zajmuje nam nieco czasu. W Turaidzie niestety nie dotarlismy do zamku, bo nas deszcz wygonił dalej ale za to zajrzeliśmy do jaskiń.

pełnych dawnych pamiątkowych napisów( widać tradycja bazgrolenia po ścianach sięga bardzo daleko;)


Następnie udaję się na punkt widokowy po cholernie stromych schodach i sromotnie sie oszukuję, bo widoki są średnie 😅


No nic ruszamy dalej wzdłuż rzeki Gauja zobaczyć jej klify. Sama okolica plus szutrowe drogi mocno przypominają mi moje ukochane Bieszczady, ale już klify i plaża nad rzeką to zupełnie inna bajka. Krajobrazy żywcem wyjęte z RDR2.






Ruszamy dalej szutrówkami w stronę granicy z Estonią do Ainazi nakamienne graniczne molo.

Molo ma około pół kilometre a spacer nim jest nie lada wyzwaniem, bo choć na pierwszy rzut oka wygląda gładko to jednak kamienie sie chyboczą i wscale nie sa takie równe, ale za to widoki wszystko wynagradzają.





Ruszamy dalej już do Estoni na RMK Krapi. miejsce biwakowe przy samej plaży. są miejsca na ognisko, wiaty i toalety. jemy kolację, delektujemy sie zachodem słońca i bliskością morza.



Tym razem rozkładam sobie hamak i wśród szumu fal (delikatnych ale jednak), żegnam kolejny wspaniały dzień.
A co było potem dowiecie sie w kolejnej części relacji z Bałtyckiej wyrypy.




Komentarze (5)
Komentarz usunięty
Miałem w głowie żeby tam pojechać bo w sumie nie daleko. Ale po twoich relacjach to na bank pojadę.
@Weathervax a dziękuję dziękuję, jeśli chcesz do miasta to i Tallin i Ryga i Lipawa i Kłajpeda bardzo ładne i dużo campingów jest, i darmowych miejsc biwakowych w lesie i ludzi mało. i tak bardziej przestrzennie i wieksza jest wolnośc nad Bałtykiem niż u nas, gdzie wszedzie tłumy( ale może to dlatego że czerwiec u nich to jeszcze nie sezon) naprawdę polecam bo tamtejszy bałtyk to jak u nas 30 lat temu, taki vibe tam czułem.
@Weathervax Polecam gorąco!!! Pribaltica mnie, że tak powiem rozjebała na łopatki, w przyszłym roku planuję w wakacje 2 tygodnie spędzić na wyspie Saarema. a jakbys sie wybierał to chetnie dołączę!!