Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika WhiteBelle w Hydepark

Inspirator

w Hydepark

211piorunów

Słuchajcie, jaką garść złotych porad otrzymałam. No muszę się podzielić, bo telepie mnie od soboty, od tego czasu spałam 4h i to przerywane ciągle przez jakieś nagłe spazmy jakby mi serce na moment stawało.

Kontekst: jestem w najgorszym w życiu kryzysie psychicznym. Nie mogę jeść, pić, w tydzień poszło 3,5 kg, prawie 0 snu. W dużym skrócie. Mam kilka zaburzeń, 9 lat byłam leczona nie na to, co powinnam. Cud, że dożyłam 30-tki. Nie angażowałabym w to rodziny, gdyby ktoś z mojego otoczenia ich o tym nie poinformował i potem razem z terapeutą mendzili mi, że mam odpisać im na smsa albo zadzwonić, bo na pewno mi pomogą. Byłam pewna, że nie ma co na nich liczyć, tylko pogorszą mój stan, ale nie przewidziałam, że aż tak. W życiu nikt mi nie sprzedał takiego mentalnego kopa.

Wyjaśniłam, na co choruję i mniej więcej co za tym idzie, jak zrujnowane jest moje życie mimo ciągłej walki. W którejś wiadomości dodałam, że samo cptsd to zmiany w mózgu, są na to badania. Najlepsze będzie na samym końcu.

Oto recepta na wszelkie zaburzenia i choroby psychiczne wg. członkini mojej rodziny. Wyleczycie tym ptsd, dwubiegunówkę, zaburzenia osobowości, schizofrenię, depresję, adhd, no wszystko. Trzeba po prostu przyjąć poniższą prawdę i zastosować. Uwaga:

- nie jesteś pępkiem świata
- musisz nabrać pokory
- to ty musisz dostosować się do świata, nie on do ciebie
- twoje zaburzenia i choroby nie usprawiedliwiają tego, jak wygląda twoje życie
- musisz zmienić sposób myślenia
- musisz zmienić podejście do życia
- nie możesz skupiać się tylko na złych rzeczach
- życie może być dobre, to kwestia twojej decyzji
- jesteś kowalem swego losu

Zostało mi powiedziane, że po prostu szukam wymówek. Zwyczajnie lubię cierpienie, lubię jak mam gówno w życiu, lubię 0 osiągnięć, brak założonej rodziny, lubię ryzyko, że wyląduję na ulicy, bo nie będę mogła pracować. Lubię mieć marzenia, potencjał i nie być w stanie ich realizować. No jakbym nie lubiła, to bym zmieniła myślenie i tyle, wyleczona.

I powiedziała to, wiedząc, że leczę się od 10 lat. Specjaliści nie mogą mnie wyleczyć, ale ona potrafi :grinning:

To była dłuższa dyskusja tekstowa i podczas niej osoba nie zadała sobie trudu chociaż wpisać nazwę któregoś z moich zaburzeń i przeczytać listę objawów.

Oprócz tego zostało mi powiedziane, że autysta w rodzinie "wie, że trzeba nad sobą pracować, nie usprawiedliwia się, chodzi na terapię i mu się polepsza". No ja też chodzę, widać za słabo się staram xD Dodam, że ów autysta wychowuje się w normalnym domu, ma diagnozę od dziecka i rodzice stawali na głowie, żeby znaleźć mu odpowiednią terapię i leki. Dla przykładu ja swój autyzm ukrywałam, bo za każdy objaw byłam bita i karana. Nie jest tak, że może miałam bardziej pod górkę, po prostu się nie staram XD (nie wywyższam się, wspomniany autysta również ma przewalone, pod pewnymi względami bardziej niż ja).

I teraz najgorsze:

- połowa rzeczy, o których mówisz, w ogóle się nie wydarzyła. Też mieszkałam w tym domu i wiem, że nie miały miejsca

No spoko, może mam fałszywe wspomnienia. Może nie gaslightuje mnie wcale. Tylko że nie.

Jest 11 lat starsza i wyprowadziła się w wieku 19-20 lat. W której ja wtedy byłam klasie podstawówki, trzeciej? A to właśnie wtedy rozkręciło się piekło, większość traum nabyłam w tamtym i późniejszym okresie. Skąd ona może wiedzieć, co tam się działo, a co nie?

Wyobrażacie sobie, że np. wyjawiacie, że byliście molestowani przez członka rodziny, a ktoś wam mówi, że wcale tak nie było, bo nie widział żadnego tego typu aktu?

Urwałam kontakt, nie zamierzam wznawiać. Ale nie dociera do mnie, że można tak bardzo wierzyć we własną nieomylność, żeby nawet nie przeczytać artykułu w Internecie i stwierdzić, że oto ja wiem jak pomóc osobie na skraju samobójstwa. No niech się weźmie w garść przecież, czemu nie chce się wziąć XDDD

Dzięki za przeczytanie.

Komentarze (138)

Osobistość3piorunów

Trzymaj sie ciepło! Nie mam nic madrego do poradzenia, ale mam kotki!

Statysta2piorunów

Sam przeczytałem i jestem w szoku. Najbliższa rodzina według mnie powinna znacznie bardziej wspierać i być bardziej empatyczna ale jak już ktoś wspomniał lepiej takie toksyczne osoby wyciąć z życia bo tylko powodują,że człowiek albo bardziej upadnie psychicznie albo dojdzie do sytuacji,gdzie będziesz czuć się winna swojej choroby. Dlatego nie sądzę,że twoja reakcja była przesadzona,lepiej to wyrzucić z siebie niż dusić w sobie bo na takie "złote rady" to ręce wzdłuż ciała opadają.

Sam mam sytuację i dodam trochę od siebie,gdzie moja dziewczyna opowiedziała mi o tym,że ma problemy natury psychicznej i skorzystała z usług specjalisty i wiedziałem,że podzielenie się z tym było dla niej wielkim wyzwaniem. Tego dnia niewiele myśląc pojechałem do niej by być przy niej i ostatnią rzeczą o której bym pomyślał byłoby mówienie by wziąć się w garść. Wtedy po prostu byłem przy niej i dałem jej się wypłakać a następnego dnia szukałem informacji co to jest i jak się objawia by być świadomy na co cierpi. Czeka nas trudna rozmowa o tym już na chłodno ale nie poddaję się i chcę jej pomóc na tyle na ile będę w stanie i nie zostawić jej z tym samą.

Jesteś silniejsza niż myślisz,bo przez 9 lat walczyłaś o siebie, o normalność, o to by pozbyć się tego co siedzi Ci w głowie. Nie poddawaj się i nie trać wiary w siebie bo zawsze jest światełko w tunelu i małymi krokami będziesz wychodzić na prostą :smiley:

Specjalista1piorunów

@WhiteBelle życzę zdrowia i swietego spokoju. Czasami uciecie kontaktu z rodziną to jedyne racjonalne wyjście z sytuacji. Mam nadzieję, że wszystko ci sie powoli poukłada. A jeśli nie, to pi⁎⁎⁎ol wszystko i wyjedź w Bieszczady :).

Debiutant4piorunów

@WhiteBelle  Nie mam nic ciekawego do dodania, więc powiem tylko, że bardzo Cię podziwiam za odwagę do walki o siebie. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się poukładać swoje życie tak, by czuć się dobrze :smiley:

A tak poza tym, to dziękuję za ten post, bo trafiłam na niego w dobrym momencie - niektóre komentarze, chociaż nie skierowane do mnie, postanowiłam wziąć do siebie, bo akurat wczoraj wieczorem postanowiłam skończyć pewną relację, która (choć stopniem nie może być oczywiście porównywana do rzeczy, których doświadczyłaś) miała zły wpływ na mnie i na osoby, na których mi zależy. Po długiej wymianie zdań skończyło się to u mnie poczuciem winy, ale też ulgą. Więc pomimo tego, że to zupełnie inna skala niż Twoje doświadczenia, rozumiem, że takie decyzje są bardzo trudne.

I przyłączam się jeszcze do zachęty, żebyś opisywała tutaj czasem, jak się ma sytuacja. Mam wrażenie, że czasem próba ubrania takich rzeczy w opowieść dla kogoś obcego sprawia, że zauważamy dużo rzeczy i sporo się może poprzypominać. Plus pomimo opisu trudnych przeżyć, bardzo dobrze się czyta to, jak piszesz.

Specjalista0piorunów

@WhiteBelle Nie żeby coś, ale wszystkie wymienione rady są bardzo dobre. Każda jedna wprowadzona w życie, powinna polepszyć jego jakość.
Musisz brać poprawkę, że ludzie nie doktoryzują się z chorób psychicznych, więc ma prawo nie wiedzieć, że nie możesz/nie potrafisz ich wdrożyć.

Fenomen1piorunów

@WhiteBelle Kluczem do złagodzenia zaburzeń tego typu to przede wszystkim odpowiednia terapia (z kimś, kto jest naprawdę dobrym specjalistą, a nie psychologiem z papierkiem), ucięcie kontaktu z toksycznymi osobami, zmiana otoczenia i po prostu skupienie się w 100 % na sobie i tylko sobie, budowanie własnej wartości bardzo dużo daje. Nie wiem dokładnie na co cierpisz, ale uwierz, że ty musisz siebie traktować jako największą wartość i wręcz inwestycję życiową i to. ci na pewno pomoże. Przychodzi taki etap w życiu, że dociera do ciebie, że jesteś zdana. nasiebie i wsparcie bliskich nie jets ci potrzebne. Nie ma co pić wody ze studni, jeśli ta jest zatruta.

Gruba ryba1piorunów

>Byłam pewna, że nie ma co na nich liczyć, tylko pogorszą mój stan, ale nie przewidziałam, że aż tak. W życiu nikt mi nie sprzedał takiego mentalnego kopa. 
@WhiteBelle prawdopodobnie nie potrafię się postawić w twojej sytuacji, bo z zewnątrz nie wygląda to tak źle. od pierdolenie osoby, która nie wierzy, ze choroby psychiczne istnieją. do olania taka opinia, a nie umartwianie się nią.

GURU2piorunów

@WhiteBelle przykro się to czytało, ale niestety tak to już jest w niektórych rodzinach, że problemów się nie widzi, zamiata pod dywan, a wszystko, co z nich wynika to fanaberia i "nadmierne skupianie na samym sobie". Najgorzej, jak ci się w karuzeli żucia wylosuje ktoś, kto za wszelką cenę będzie udowadniał, że tak naprawdę nie ma problemów i specjaliści się nie znają. Złotej rady ci nie dam, mogę tylko wysłać wirtualnego przytulaska. Sam ograniczyłem dość mocno kontakt z moją rodziną po czymś podobnym. (づ•﹏•)づ

Twórca0piorunów

Komentarz usunięty

Twórca0piorunów

Komentarz usunięty

Twórca0piorunów

Komentarz usunięty

Twórca0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Twórca0piorunów

Komentarz usunięty

Koneser2piorunów

Te rzeczy, które wymieniłaś mogła powiedzieć tylko osoba o niskim intelekcie, niezdolna wyjrzeć poza perspektywę własnych doświadczeń. Przejmowanie się zdaniem takiego NPC, to jak zamartwianie się tym, co myśli o tobie pies szczekający na na ulicy.

Autorytet2piorunów

@WhiteBelle wiem że opisujesz swoją chujnie, ale masz fajny styl pisania. Może stwórz jakieś dzieło literackie. Może nie wyleczysz się tym, ale zajmiesz czymś głowę. A to już coś. I jeszcze by ktoś chciał to czytać co piszesz :slightly_smiling_face:

Gruba ryba3piorunów

głowa do góry chrum kwiii pamiętaj że inni kwiiii mają gorzej, byś se bogim za panbrat byli to byście kwiii lepi żyli chrum dej mi jeszcze tego smalczyku kochani

Osobistość2piorunów

Straszne, też się genialnych porad życiowych od rodzinki nasłuchałem przez te 30+ lat życia. Dobrze Ci radzą, by zlać taką znajomość, a samych zaburzeń współczuję. Obyś znalazła ludzi, którzy faktycznie Cię wysłuchają ze zrozumieniem. Czym dłużej się żyje, tym bardziej dociera, że nawet w rozmowach 1x1 większość ludzi nie słucha nic a nic.

Osobistość1piorunów

@WhiteBelle niestety ale dla mnie nic odkrywczego nie napisałaś. Najczęściej tak jest że dla rodziny nic nigdy złego się nie działo. Z doświadczenia mogę powiedzieć, żebyś dała sobie czas na kontakt z osobami które nie rozumieją przez co przechodzisz. Może później zrozumieją. A moze nie. Mimo to, ważna w tym momencie jesteś ty i twoje zdrowie. Za co bardzo mocno trzymam kciuki!

Tytan2piorunów

Ogólnie to chujowo ale z jednym się zgodzę. Musisz zmienić podejście do życia - nie możesz skupiać się tylko na złych rzeczach. To jest trudne, tak samo jak trudne jest nie sięgnięcie po kolejnego papierosa, ale odpuszcza cholerny kawał ciężaru z barków. Nie mówię że to uleczy Cię ze wszystkich problemów czy nawet jakichkolwiek, ale będzie po prostu lżej gdy się przełamiesz i pomyślisz "ej, tu jest ładnie". A może później będziesz w stanie stwierdzić "moje mieszkanie jest przyjemne". A może po kolejnych zauwazaniach drobnych dobrych rzeczy zaczniesz dostrzegać dobre rzeczy w ludziach i w sobie. Ale nawet jeśli zawsze to będzie na poziomie "to auto którego nigdy więcej nie zobaczę miało ładny kolor" to przez tą krótką chwilę będzie lżej

Gruba ryba1piorunów

W sumie z większością tych porad można by się jakoś zgodzić. Pod warunkiem.

Że miało się normalne dzieciństwo, że nie ma się żadnych niezależnych od siebie trudności, chorób, niepełnosprawności.

Ale tutaj nie mamy do czynienia z "lekką chandrą", "złapaniem doła" czy "złapaniem lenia".

I kij, można robić kampanie społeczne, edukować, robić pogadanki. Każdy potaknie, pokiwa głową, polituje się na chwilę nad jakąś abstrakcyjną i anonimową zbiorowością co to ma problemy psychiczne, ale gdy to się zdarzy w rodzinie to górę wezmą stare schematy i chłopski rozum.

Osobistość1piorunów

Pisz Dziewczyno tutaj o sobie o swoich uczuciach. Zawsze usłyszysz dobre słowo i wsparcie w Twoim leczeniu i wychodzeniu na prostą. Nie bój się pisać na priv. Cześć miała podobne doświadczenia, cześć ma, a reszta Cie zrozumie.

Osobistość2piorunów

@WhiteBelle Ja tak od d⁎⁎y strony to powiem, zebys przy takich stresach brała regularnie, w wiekszych dawkach magnez i witaminy z grupy B. Latwiej Ci bedzie wskoczyc w tryb spokoju jak jestes rozregulowana.
Przykro to czytać Mordeczko. Te osoby są mocno zaburzone i to nie Twoja wina. Nie ma sie co wdawac w dyskusje tylko wypieprzyc z zycia. Z czasem bedzie coraz lepiej. Zycze Ci zebys miala wokol siebie ludzi ktorzy Cie przytula w takich momentach i wysluchaja w ciszy.
Trzymaj sie tam

Tytan2piorunów

Masz pioruna, nic lepszego chyba nie mogę dla Ciebie zrobić, ale trzymam kciuki, tak ogolnie, za Ciebie

Lider5piorunów

Czy mówiłaś terapeucie o tym? Jestem ciekawy jak on to skomentował

Kosmonauta6piorunów

@WhiteBelle nie jesteś sama w tym spierdoleniu.
Też jestem w spektrum ADHD, też miałem przemocowy dom.
Nie dowiedziałem się z Twojego wpisu niczego, czego bym wcześniej nie znał. Nie znaczy, że uważam Cię za pępek świata - przeciwnie, podobnie jak ja, maskowałaś prawdziwą siebie przed światem kosztem zdrowia psychicznego.
Ciężko mi w sumie pisać, bo sam jestem w dołku, jak boomerang wraca do mnie temat rodziców (zależnej matki i przemocowego ojca), którzy bardzo chcieliby budować relacje z wnuczką. Prawie dwa lata miałem spokój, bo wyciąłem ich z życia. Myślałem, że coś się zmieniło - a gówno. Stary dalej nie widzi swoich win, a matka nie potrafi mieć swojego zdania.
Za około tydzień córka ma 6 urodziny, lada moment święta, a ja mam nawrót stanów lękowych, depresji, a im bliżej końca roku, tym więcej myśli o magiku.
Trzymaj się, czasami trzeba być tym kowalem, wykuć własny miecz i ciach ciach - po resztkach relacji.

Fenomen6piorunów

rodzinom czesto ekstremalnie trudno przyznac sie do tego, jak bardzo spierdolily zycie krewnemu. przypuszczam ze dlatego, ze trudno komus przelknac fakt, ze przez lata swojego zycia pielegnowali ogromne zlo.

jak bylem mlodszy to czesto plakalem, bo matka mnie wyzywala i utrudniala mi zycie i bracia notorycznie kazali mi nie ryczec, bo nie jestem baba.
gdy wspominalem o tym, ze skrzywili mnie tym, ze nie zajmowali sie mna w ogole w dziecinstwie, to jedyne co potrafili odpowiedziec, cala rodzina, to ze pchali mnie w wozku. doslownie przez cale zycie jedyny przyklad ich troski o mnie bylo to pchanie wozka. nic innego przez wszystkie lata nie potrafili z siebie wykrztusic i jeszcze za kazdym razem byli przekonani, ze to o nich dobrze swiadczy xD

nie wspomne o tym, ze gdy plakalem z powodu sytuacji w domu, to bracia czesto mnie nazywali roszczeniowym/rozpieszczonym, chyba dlatego, ze urodzilem sie jak rodzice przeniesli sie z jednoizbowego mieszkania do calkiem niezlego i jeszcze nie dawalem sie pocieszyc slowami, ze oni mieli gorzej.

kilka przypadkow, gdzie wmawiali mi, ze jakies ch⁎⁎⁎we sytuacje sie nie wydarzyly tez mialo miejsce

jesli mozesz zerwac kontakt z takim smieciem, to zerwij. nie daj sobie wmowic, ze rodzine trzeba szanowac chocby nie wiem co.

Mocarz2piorunów

@WhiteBelle naturale jest, że każdy człowiek sam dla siebie jest pępkiem świata choć ma to pejoratywny wydźwięk.
I tak musi być. Sami dla siebie jesteśmy najwyższą wartością bo jesteśmy swoim jestestwem, nie ważne jak bardzo jest to tautologią.

Oczywiście, nie implikuje to tego, że można wszystko na około dewaluować. Natomiast istnieje w społeczeństwie jednostka rodziny i jest to bardzo szczególna rzecz dla wielu ludzi, która z kolei dla innych jest niezrozumiała.

I tu pojawia się problem, bo ten błąd poznawczy, opierając się o jakiś aksjomat typu 'rodzina powinna sobie pomagać' podparty pozytywnymi doświadczeniami poszczególnych osób, które darzą w danej chwili dobrą radą, sieje spustoszenie imo zbyt często.
To trochę jak z modlitwą, gdzie myśli się że coś się robi nie robiąc faktycznie nic.
I tutaj stałaś się tego ofiarą, ze strony lekarza, tak podejrzewam. A być może nawet nie lekarza tylko terapeuty.

Rodzina zaś to rodzina. Byt obecny i zwykle pomocny jeśli chodzi o podwózkę czy pożyczenie paru złotych. W innych wypadkach szkodliwy, gdyż wiele osób przybiera postawę, że każda rada będzie dobra, bo jest oparta na dobrych chęciach. A nie bez przyczyny jest powiedzenie, że drogi w piekle dobrymi chęciami są brukowane.

Odcięcie się jest prawdopodobnie najlepszym wyjściem, zwłaszcza patrząc, że źródło cierpienia jest właśnie w rodzinie.

Wiele zacytowanych stwierdzeń jest bezwzględnie prawdziwych, ale tu znów semantyka powoduje poważne problemy w interpretacji i zrozumieniu tych, pozornie błachych zdań. Niemniej, dorzucił bym do tego jeszcze jedno.
J⁎⁎ać j⁎⁎ać nic się nie bać.
Ot. Życie jest za krótkie by marnować je na niewłaściwe towarzystwo.

Powodzonka :}

Osobistość8piorunów

@WhiteBelle ja się wychowałem w patologicznej rodzinie gdzie ojciec chlał i wyżywał się psychicznie... Do tego kompletna patologia w szkole znęcająca się nademną ponieważ jestem w lekkim spektrum autyzmu i się prawie się nie odzywałem za dzieciaka. Ogólnie 50% moich wypowiadanych słów to było "nie wiem". Matka żeby uchronić resztę rodzeństwa przed ojcem posunęła się do takiego czynu że stawiała mnie w sytuacjach pseudo molestowania oraz kompletnej izolacji. Pseudo bo nie dałoby się za to ukarać, ale zryło mi to niestety psychikę. Ja, jako że byłem jaki byłem to nic nie mówiłem, a jak musiałem to zawsze miało to być na korzyść matki. Od kiedy ojciec zmarł (miałem z 15 lat) to powoli dochodziłem do normalności niestety będąc ciągle w głębokiej depresji. Kilka lat później kompletnie zerwałem kontakt z matką i rodziną nie widzącą nic złego co było mi robione. I od tego momentu zaczęły się u mnie mega zmiany na lepsze. Teraz już nie mam depresji. Uraz psychiczny z dzieciństwa jakiś jeszcze mam, ale próbuje go ciągle łagodzić. Na ten moment dalej mam problem z emocjami, kontaktem z ludźmi, rozmawianiem. Coś z tym działam, i mam nadzieję że uda mi się to w przyszłości jakoś naprawić. Mam teraz dogodne warunki i oby trwały jak najdłużej bo inaczej będzie to mój koniec.

Fenomen4piorunów

@WhiteBelle jakby co wiedz że zawsze możesz pisać, w takim wieku większość z nas jest że sporo traum ma już za sobą.

Wirtuoz11piorunów

@WhiteBelle zjedz makaron jak to kiedyś w tv śniadaniowej było jako sposób na depresję.

A poważnie, to gdyby przyznała Ci rację to by zjadło ja sumienie. Wyszła z tego domu, zostawiła Ciebie bez wsparcia z problemami. Łatwiej mówić weź się w garść, przesadzasz. Mechanizmy obronne. Do tego ona pamięta swoje dzieciństwo, po latach ciężko przyznać że coś było nie tak, łatwiej idealizowac lub pomijać pewne kwestie i je wypierać jak tu już wcześniej parę osób pisało.

Powodzenia w terapii i w takiej sytuacji dobrze ze się odcinasz. Trzymam kciuki.

Kosmonauta6piorunów

@WhiteBelle pisz czasem jak się sprawy mają. Ja się ostatnio dowiedziałem jak działa ADHD i całe moje życie się zaczęło układać w całość po tym. Oczywiście jak miałem za młodu problemy, to nikt nie zdiagnozował tylko zamykał w domu i kazał się ogarnąć / uczyć / przestać się tak zachowywać. A to tylko ADHD tyle, że bez nadpobudliwosci ruchowej. Co dopiero Twoje obciążenia.

Swoją drogą teraz sama świadomość co mi dolega pozwala mi brać na to poprawkę i to już znacznie poprawia jakość mojego życia więc 20 lat temu wystarczyło iść ze mną do kompetentnego lekarza i nie pewnie spędzałbym całych lekcji na gapienie się w okno nie rozumiejąc co się dzieje dookoła mnie.

Lider5piorunów

A nie probowalas isc pobiegac?

Fanatyk4piorunów

@WhiteBelle współczuję. Niestety, ale jeśli z daleka wyczuwa się, że dana osoba Twojej sytuacji psychicznej nie zrozumie, to wg mnie nie ma co się o to starać, bo przyniesie to więcej złego niż dobrego.
Niestety, wciąż jest na tym świecie sporo ludzi którzy nie potrafią po prostu akceptować innych takimi jacy są, niezależnie nawet od tego czy ktoś może coś w sobie zmienić czy nie.

Gwiazdor4piorunów

Dobrze że dotrwałem do 'Urwałam kontakt..' bo bym myślał że ani źdźbła dobrej informacji/normalności nie przeczytam. Poza oczywiście tym że się leczysz💪
Powodzenia we wszystkim!

Fenomen5piorunów

@WhiteBelle totalny no-contact. Nie ma znaczenia, co by się nie działo. To nie rodzina, to jakieś toksyczne żmijowisko. Najgorsze, że takie rzeczy potrafią zniweczyć długi czas pracy z terapeutą...

Dużo zdrowia!

Osobistość5piorunów

Brzmi to jakby ta osoba rozmawiając z Tobą też miała zaburzenie, tylko w jej przypadku jest to megalomania 🥲

Gruba ryba8piorunów

Wyrazy współczucia.

Przedstawię swoją opinię - zignoruj, jeśli coś Co nie pasuje:

- opowiedz ze szczegółami swojemu terapeucie o rozmowie z członkiem rodziny. Powinien/powinna zrozumieć, że kontakty rodzinne Cię bolą i zaprzestać rekomendowania ich.

- jeśli czujesz, że ktoś Cię ocenia lub forsuje swoje opinie, opuść scenę. Powołaj się na kuriera, czajnik na gazie, zapomniany telefon. "Sorry, muszę kończyć." I skończ.

W pewnym momencie urwałem tak kontakt z członkiem rodziny na dwa lata. Mi pomogło. Im - a kogo to obchodzi.

Powodzenia!

Osobistość5piorunów

@WhiteBelle

Przykro mi Ciebie.

Ja swoim pozwoliłem pomoc 😒

Gdybym ich wykopał trzy lata temu, to miałbym już pewnie ogarnięte, a tak skutecznie mnie ciągnęli w dół.

Gratuluję odcięcia się.

GURU2piorunów

@WhiteBelle Za jakie konkretnie zachowania spowodowane autyzmem byłaś bita?

Moje potomstwo ma przyjaciela z autyzmem, wiadomo, ma swoje fazy, ale jest super chłopak.

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU7piorunów

@WhiteBelle
>
>Complexposttraumatic stress disorder (c-PTSD or CPTSD) is a mental health condition that can happen after repeated or prolonged trauma.
Miałaś jakieś niefajne akcje w życiu?
Edit:Doczytałem. Bić dziecko za autyzm? WTF.

Czytając takie wpisy człowiek docenia swoją rodzinę.

GURU8piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk20piorunów

@WhiteBelle Przeczytałem dwa razy całość i nie mam pojęcia co odpisać. Trzymamy za ciebie kciuki żeby było lepiej, jeśli ci to w jakiś sposób pomaga to pisz śmiało tutaj.

Fanatyk25piorunów

@WhiteBelle Wiem, że to jest ekstremalnie trudne, ale w trosce o siebie, toksycznych ludzi czasem trzeba wyciąć z życia, nawet jeśli jest to najbliższa rodzina.

Sam wyciąłem z życia własną matkę, i była to jedna z najlepszych decyzji w życiu.

Lider34piorunów

@WhiteBelle przykro się czyta takie rzeczy jak członek rodziny zamiast spróbować zrozumieć to daje wspaniałe rady tego typu co opisałaś, bo coś sobie wyobraża. Jednak spotkałem się już z tego typu zachowaniem i wynika to zapewne z tego, że ta osoba nie chce przyjąć do wiadomości czegoś co zaburzy jej pogląd na temat domu rodzinnego. Łatwiej jej jest wierzyć w to co wierzyła do tej pory i w ramach obrony tego poglądu zaatakować Cię tym co opisałaś. Współczuję i życzę, żeby udało Ci się w miarę sprawnie po tym pozbierać.

Gruba ryba49piorunów

Trzymaj się i akurat z "jesteś kowalem swego losu" nie dyskutuj. W ramach tego kowalstwa wypierdol z życia szkodników 😉

GURU53piorunów

Przeczytałem całości i w zasadzie trudno cokolwiek tutaj komentować.
Nie ma co się tłumaczyć i wydawać w dyskusję.
Utrzymywanie kontaktów z osobami które mają takie podejście do Twoich problemów chyba nie ma sensu.

(⁠o⁠´⁠・⁠_⁠・⁠)⁠っ

GURU18piorunów

@WhiteBelle trzymaj się tam i gdybyś potrzebowała się wygadać to jesteśmy tutaj wszyscy dla Ciebie.