
Wpis użytkownika splash545 w Stoicyzm
splash545Lider
15piorunówStoicy pisali pamiętniki, w których mogli kontemplować (analizować) własną postawę i mierzyć osobisty rozwój. Prowadząc takie notatki, możemy sprawdzić, czy się zmieniliśmy albo zrobiliśmy postępy w porównaniu z sobą sprzed roku, dwóch lat albo i dekady. Dziennik da nam przejrzysty obraz przeszłości.
Pamiętniki to świetna przestrzeń na oczyszczenie, katharsis. Możemy tam wylać uczucia, które byłyby zbyt dojmujące i brzydkie, by się z nimi obnosić publicznie. Choć trudno w to uwierzyć w chwili emocjonalnego uniesienia, uczucia z czasem słabną. Czytanie o swoich bolesnych przejściach nie jest przyjemne, ale nie bez powodu zapominamy o głębokich stanach emocjonalnych i szczegółach, które im towarzyszyły, oraz o fizycznym bólu. Gdybyśmy nie potrafili usuwać z pamięci dokładnych wspomnień o chwilach rozpaczy, bezustannie przypominałyby nam, że już nigdy nie powinniśmy sobie pozwolić na miłość ani zaufanie. To dlatego natura wyposażyła nas w dar zapominania. Idealnie byłoby, gdyby pamiętnik dał nam przedsmak dawnego bólu, bez przywoływania uczuć, które towarzyszyły nam w trudnych chwilach.
Perspektywa czasu pozwala nam też umieścić minione cierpienie w odpowiednim kontekście. Gdy teraz analizuję własną karierę, jest dla mnie oczywiste, że wszelkie moje sukcesy są owocem porażek, takich jak nieopublikowane książki, niezrealizowany szesnastoodcinkowy serial, którego akcja toczyłaby się w redakcji informacyjnej, czy sztuki teatralne, które napisałam, ale nigdy ich nie wystawiono. W porządku. To, że tamte przedsięwzięcia okazały się klapą, nie ma znaczenia. Są elementami mojego życiowego stażu, który odbywałam nieświadomie, a zdałam sobie z niego sprawę, dopiero kiedy się skończył.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
Komentarze (1)
Gdy teraz analizuję własną karierę, jest dla mnie oczywiste, że wszelkie moje sukcesy są owocem porażek, takich jak nieopublikowane książki, niezrealizowany szesnastoodcinkowy serial, którego akcja toczyłaby się w redakcji informacyjnej, czy sztuki teatralne, które napisałam, ale nigdy ich nie wystawiono. W porządku. To, że tamte przedsięwzięcia okazały się klapą, nie ma znaczenia. Są elementami mojego życiowego stażu, który odbywałam nieświadomie, a zdałam sobie z niego sprawę, dopiero kiedy się skończył.
Nie nazwałbym nieopublikowanych książek czy niezrealizowanych seriali porażkami - sztuka, jak każda inna dziedzina, wymaga ćwiczeń. Tworzenie czegoś to właśnie ćwiczenia, wprawki, które pomagają rozwinąć umiejętności.
