
Wpis użytkownika Banan11 w Technologia
Banan11Fanatyk
77piorunówTelegazecie stuknęło właśnie 38 lat.
Uruchomiony finalnie 29 grudnia 1988 pierwszy teletekst w Polsce pozwolił TVP wprowadzić coś w rodzaju internetu bez internetu. Twórcą Telegazety był Czesław Berenda. Z kolei od stycznia 1994 roku pierwszy raz wykorzystano telegazetę do prezentacji napisów dla niesłyszących.
Komentarze (22)
Znam najbardziej z ogłoszeń samochodowych. Ile polonezów się wtedy dzięki niej przewinęło w domu to ciężko zliczyć 😅
@Banan11 Ojciec dalej tam wyniki meczów sprawdza :smiley:
@WatluszPierwszy ojciec ma neta, po prostu się przyzwyczaił :smiley:
@mannoroth Myślę, że sporo osób tak robi. Część starszych ludzi nie ma internetu albo słabo ogarnia. Poza tym są jeszcze tacy, którzy mają utrudniony dostęp do sieci. Moja ciotka mieszka na wsi na końcu świata. Internet tam na dobrą sprawę nie dociera, bo chodzi jak w czasach piszczących modemów. W takich miejscach Telegazeta ma rację bytu.
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon Ja sprawdzałem Premier League. Jeśli ktoś się interesuje piłką nożną, to do dziś 90minut.pl wygląda jak 20 lat temu. Dlatego nadal korzystam z tej strony.
powoli internet degeneruje sie do takiej telegazety
Pamiętam, jak ciocia przeglądała ogłoszenia matrymonialne i rzuciły mi się w oczy zwroty pokroju „poznam pana, byle nie z ZK”.
Myślałem, że to nazwa jakiejś miejscowości, a chodziło o zakład karny. x)
@Banan11 dla mnie dalej te napisy dla nieslyszacych to jakas kosmiczna technologia telegazety.
@owczareknietrzymryjski sporo ludzi z tego korzystało. Głównie osób starszych, które miały problemy ze słuchem. Nie wiem, jak dzisiaj, czy ktoś jeszcze odpala w ogóle Telegazetę.
@Banan11 Pamiętam "Łączkę telezajączka". Poza tym sprawdzaliśmy też z kumplami wyniki meczów. Faktycznie coś jest w stwierdzeniu, że był to taki internet tamtych lat. Masę informacji ludzie tam sprawdzali. Co ciekawe można też było tam ogłaszać koncerty. Organizowaliśmy takowe z naszą punkową załogą i poza plakatami i informacjami w zinach, to właśnie w Telegazecie ogłaszaliśmy, że jest koncert. O dziwo była to całkiem dobra opcja na rozreklamowanie imprezy. Trzeba było zagwarantować, że na hasło "Telegazeta" jest ileś tam darmowych wejściówek, ale była to ściema. My zawsze, jak ktoś pytał czy na hasło jest bilet za free mówiliśmy, że już wszystkie zostały rozdane.
@WatluszPierwszy o kurde, i cyk nowa lista zespołów do odsłuchania ;D
@Bjordhallen to jest logotyp Trojan Records 😉
@WatluszPierwszy myślałem że jesteś hellenista lub może znawca lakońskim a teraz widzę fryzurę punka ;D
@WatluszPierwszy no właśnie nie wiem czy wszyscy. Mam nadzieję, że jednak tak jest na całym świecie i my (Polacy) nie jesteśmy w tym temacie jacyś wyjątkowi 😆
@Bjordhallen To znaczy? 😉
@WatluszPierwszy teraz Twój awatar zmienił znaczenie w moich oczach ;D
@WatluszPierwszy dzięki Łączce Telezajączka wymieniłem pierwsze listy z dziewczyną 😉
@JackDaniels W takich przypadkach, to chyba wszyscy "lecą w ciula". Nie ważne czy do bilety na koncert czy jakieś promocje dla klientów wielkich korpo.
@WatluszPierwszy no właśnie o tym piszę. Być może jakiś tam promil takich "promocji" trafia do przypadkowych ludzi, prawdopodobieństwo trafienia i tak jest większe niż w totka. Kiedyś pracując w dość znanej firmie na wyjeździe integracyjnym zdarzyło mi się wypić małe "conieco" z szefową marketingu i ona będąc już "mięciutka" opowiadała jak to wyglądało akurat w u nas (w firmie). Była jakaś promocja, że X pierwszych klientów jakiejś specyficznej usługi dostaje zajebistą nagrodę, ale dla przypadkowych klientów było to raptem 20% puli bo reszta poszła do zaprzyjaźnionych partnerów i znajomych zarządu, gdzie nawet nie musieli być pierwsi - nagrodę zawsze dostali. Przemyślenie miałem takie, że jak "taka" firma tak leci w ciula, to jak to musi wyglądać gdzie indziej.
@JackDaniels My to robiliśmy, by uniknąć wtopy finansowej. Każdy sprzedany bilet był na wagę złota. Niemniej ja sam nie raz odbierałem darmowe wejściówki na imprezy, więc chyba nie zawsze tak to wygląda. Z drugiej strony, jak mój ojciec pracował w urzędzie miasta, to do mnie trafiały wszystkie darmowe bilety. Dzięki temu zaliczyłem sporo koncertów gwiazd estrady typu jakieś Perfecty, Bajmy i inne.
@WatluszPierwszy ha, jak widzę gdześ info o darmowych wejściówkach czy jakichś nagrodach dla x pierwszych osób to od razu wietrzę ściemę 😆 Znając "zaradność" Polaków to właśnie wszystko to pic na wodę, ewentualnie rozdane po rodzinie czy znajomych. Takie historie jak twoja dodatkowo mnie w tym utwierdzają :woozy_face: