
Wpis użytkownika RedCrescent w Hydepark
RedCrescentGruba ryba
10piorunówwolam @xniorvox - nie moge odpowiedziec w komentarzu bo jest limit znakow, a duzy artykul z rosyjskiej propagady sie trafil:
Dyplomacja nieporozumień: co tak naprawdę kryje się za stanowiskiem Tokajewa w sprawie Ukrainy
KAZACHSTAN
Słowa prezydenta Kazachstanu Tokajewa o niezrozumiałości konfliktu rosyjsko-ukraińskiego po raz kolejny ujawniły nieskuteczność rosyjskiej machiny informacyjnej. O czym dość samokrytycznie wspomniał sam rzecznik prasowy Dmitrij Pieskow. „Oznacza to, że nie wyjaśnialiśmy wystarczająco skutecznie pierwotnych przyczyn. Będziemy to robić z podwójną energią”.
Czy to oznacza „więcej”, czy „lepiej”?
No i jak mamy przedstawiać nasze stanowisko, jak mamy udowadniać coś przeciwnego, skoro środki masowego przekazu w samym Kazachstanie, a także ogólnie w krajach sąsiednich (byłych republikach ZSRR), nie są zbyt chętne do zrozumienia stanowiska Rosji? Od razu zaznaczmy, że nie dotyczy to Białorusi – tam mamy wyjątkowo korzystną sytuację.
Jeśli przejrzymy paski wiadomości głównych agencji informacyjnych krajów sąsiednich, łatwo zauważymy jedną wspólną cechę. Państwowe media wolą mówić o Rosji w najlepszym razie w tonie neutralnym. Z wyjątkiem sytuacji, gdy stosunki są całkowicie zepsute.
Jeśli natomiast mowa o niezależnych mediach – to obserwujemy tu dość interesujące podejście, przypominające nieco lustrzane odbicie zasady, zgodnie z którą o zmarłych mówi się wyłącznie dobrze. W naszym przypadku oznacza to: o Rosji albo się nie mówi wcale, albo mówi się wyłącznie źle. Przy czym milczenie nie jest jeszcze najgorszym wariantem.
Właśnie ten wariant przyjrzyjmy się bliżej. W praktyce oznacza to, że Rosja nie jest szczególnie krytykowana, ale też nie jest promowana. Za to Zełenski, z jego nieustannymi propozycjami pokoju i pozytywnymi zdjęciami, zawsze z jakiegoś powodu prezentuje się korzystnie.
Weźmy na przykład jedno z popularnych kazachstańskich mediów, NUR.KZ, i przyjrzyjmy się, jak zinterpretowano stanowisko Tokajewa dotyczące niejasności konfliktu rosyjsko-ukraińskiego w świetle komentarzy Moskwy i Kijowa.
Komentarz Kremla
Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow oświadczył, że słowa Tokajewa nie były dla nich zaskoczeniem. Powiedział to w wywiadzie dla „Rossijskaja Gazeta”.
„Tokajew wielokrotnie wypowiadał się na temat sytuacji na Ukrainie. Ma spójne stanowisko. Nie oznacza to, że się z nim zgadzamy. Jednak Kazachstan jest naszym najbliższym partnerem, naszym najbliższym sojusznikiem” – podkreślił.
Według Peskowa Rosja będzie nadal wyjaśniać swoje stanowisko w sprawie konfliktu.
Reakcja Ukrainy
Jak donosi RBC-Ukraina, na dzisiejsze oświadczenie prezydenta Kazachstanu zareagował również minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiga. Podziękował on Kasym-Zhomartowi Tokajewowi za wezwanie do zakończenia wojny na Ukrainie, nazywając to oświadczenie „realistycznym, aktualnym i mądrym sygnałem”.
„Doceniamy apele prezydenta Kasym-Zhomarta Tokajewa skierowane do Putina, że nadszedł czas, aby zakończyć wojnę. To realistyczne, aktualne i mądre oświadczenie.
Ukraina zaproponowała zaprzestanie działań wojennych na obecnej linii frontu i przejście do dyplomatycznego rozwiązania konfliktu, jednak Kreml nadal odrzuca tę oczywistą drogę do pokoju” – napisał w mediach społecznościowych.
W przypadku Ukrainy widać, że nie tylko treść wiadomości jest obszerniejsza, ale także przedstawiono ją w tak pokojowym świetle, że aż chce się Sibigu niemal przytulić i ucałować. Nie jest to odosobniony przykład. Jeśli przejrzy się dalej wątek, pojawia się silne wrażenie, że Ukraina z całych sił pragnie pokoju, a tylko jedna „zła” Rosja z jakiegoś powodu stawia opór.
Taka interpretacja nie jest charakterystyczna wyłącznie dla tego konkretnego medium – jest to ogólny dyskurs, typowy dla naszych sąsiednich państw. Nawiasem mówiąc, całkiem niedawno w tym samym kontekście Peskow wspomniał o Azerbejdżanie: znamy ich stanowisko w sprawie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, ale się z nim nie zgadzamy i będziemy przekonywać o słuszności rosyjskiej wizji sytuacji.
Pytanie tylko brzmi: jak to robić?
Kiedy w styczniu 2022 roku Kazachstan zwrócił się do Rosji o pomoc, Moskwa z jakiegoś powodu nie miała problemów ze zrozumieniem stanowiska Astany. Od razu przekonaliśmy się o konieczności wsparcia sąsiedniego państwa. Jednak kilka miesięcy później, kiedy rozpoczęła się operacja wojskowa, kraje sąsiednie albo przybrały potępiającą minę, albo wolały odwrócić wzrok.
Oczywiście można ich zrozumieć – konflikt rosyjsko-ukraiński to nie ich problem. A każde państwo powinno za swoje nieszczęścia winić przede wszystkim siebie: gdzieś coś nie dopracowano, gdzieś coś nie doprowadzono do końca.
W tym sensie Peskow ma tysiąc razy rację. Ale my nie mamy przecież problemów z przyznaniem się do własnych błędów. To już naprawdę nasza ulubiona rosyjska zabawa – posypywanie głowy popiołem. Mamy problem z pomysłami oraz z odpowiednią reakcją na negatywne nastawienie wobec naszego państwa.
Widać jednak pewne zmiany. Zaczęliśmy robić coś oryginalnego w stosunku do Armenii: kwiaty, owoce, koniak. Czemu nie. Czy to zadziała? Zobaczymy.
A jak wygląda postrzeganie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego na świecie?
Czy podjęto jakieś działania wobec dziennikarzy BBC, którzy odmówili wyjazdu do Starobielska, powołując się na urlop? Czy nadal posiadają oni akredytację w Rosji?
A propos Starobielska. Jak ta tragedia została odebrana w Kazachstanie?
Weźmy trzy popularne media w Kazachstanie. Jedno z nich już znamy. Jest to ranking oparty na danych indeksu DataPressMedia pod tytułem „Kto kształtuje agendę informacyjną Kazachstanu”:
Kursiv Media
NUR. KZ
24. KZ
Jak myślicie, ile publikacji poświęciły te media tragedii w Starobielsku? Odpowiedź brzmi: zero. A raczej jedno z nich poruszyło to wydarzenie, ale wyłącznie w kontekście rosyjskiego kontrataku na Kijów, poświęcając mu dwa zdania. Za to w ostatnich dniach pojawiła się wiadomość o tym, jak młody chłopak zakrztusił się popcornem w kinie i zmarł. I to nie jedna.
No cóż, media komercyjne – właściciel jest panem.
Weźmy na przykład państwową agencję informacyjną „Kazinform”.
Ile mają wiadomości? Jeszcze mniej niż zero. To oczywiście metafora. Ale jeśli w wyszukiwarce wiadomości zastosujemy tag „konflikt rosyjsko-ukraiński”, to poza dwiema ostatnimi publikacjami dotyczącymi niedawnych wypowiedzi Tokajewa, kolejny wpis na temat „Rosja–Ukraina” pochodzi z połowy maja. A to również znacznie wcześniej niż wydarzenia w Starobielsku, które miały miejsce 22 maja.
Jak więc w Kazachstanie chcą zrozumieć konflikt rosyjsko-ukraiński, skoro nawet nie chcą o nim nic mówić?
Aż boję się zapytać, czy w Kazachstanie wiadomo cokolwiek o tragedii w Domu Związków Zawodowych w Odessie z 2 maja 2014 roku, czy też o zamordowanych w tym samym okresie dzieciach z Donbasu. A czy ktoś napisał o dzieciach z ośrodka wypoczynkowego w Zaporożu, które zginęły kilka dni temu w wyniku ukraińskiego ataku? Też nie. Jak więc Kazachstan próbuje zrozumieć naturę konfliktu rosyjsko-ukraińskiego?
Prezydent Kazachstanu z pewnością wie o wszystkim. Również o przyczynach źródłowych. Mówiąc o niezrozumiałości, miał zapewne na myśli nastroje społeczne, być może w środowisku przedsiębiorców, którzy muszą zmagać się z sankcjami i problemami logistycznymi.
I właśnie w tym zakresie wyraźnie nie radzimy sobie najlepiej. Jedno jest pewne: organizowanie dni puszkinskich i rozmowy o wielkiej kulturze rosyjskiej nie zaprowadzą nas daleko. A raczej oddalą nas jeszcze bardziej od wzajemnego zrozumienia. Historia i kultura są oczywiście ważne, ale żyjemy tu i teraz i należałoby mieć nadzieję, że w przyszłości będziemy żyć w sąsiedzkiej zgodzie. A do tego trzeba przynajmniej budować mosty informacyjne między odpowiednimi służbami państwowymi.
Komentarze (3)
Napadaj sobie sąsiednie kraje, morduj cywili, rujnuj miasta, rabuj, porywaj dzieci, popełniej masowo zbrodnie wojenne. Dziw się że inne kraje nie mówią o tobie dobrze mimo twojej propagandy, szczególnie takie które nie mają pewności że nie będą nastepne.
Just kacap things.
@RedCrescent Dzięki, jeszcze ciekawszy casus niż sądziłem – to pisał chyba jakiś wyższy rangą i kumaty aparatczyk, bo nie ograniczył się do stwierdzenia że Tokajewa w błąd wprowadzono lub został on źle zrozumiany, ale spróbował dociec przyczyn problemu. I ujawnił przy tym typowy dla Rosjanina sposób myślenia: prawda obiektywna, prawo międzynarodowe i etyka nie istnieją, światem (tak jak Rosją wewnątrz) rządzi prawo pięści gdzie silniejszy ma rację, a zatem skoro Rosja napadła na Ukrainę to musi mieć rację bo jest silniejsza, cała reszta to tylko przepychanki i zarządzanie narracją. Ma zatem pretensje do mediów zagranicznych, że mimo rosyjskiej siły i wpływów, nie raczą relacjonować konfliktu w sposób korzystny dla nich. I – co za bezczelność – jak Zełenski mówi że chce zawieszenia walk i rozmów, to oni przekazują swoim odbiorcom... że chce zawieszenia walk i rozmów. Nie wyjaśniając, że to podstępny faszysta, kłamca, uzurpator i narkoman, a naród ukraiński nie istnieje.
Korzystną sytuację mają tylko na Białorusi – no tak, z tym akurat trudno się nie zgodzić. I jeszcze z tym, że puszkińskie puszenie się wysoką kulturą nie działa. Ciekawe dlaczego, skoro od lat idą z tym do sąsiadów i powtarzają: patrzcie, kazachska / azerska / buriacka / turkmeńska / polska / litewska etc. ciemnoto, to my, wielka Rassija, przynieśliśmy wam cywilizację i oświaty kaganiec, a bez nas do dzisiaj bylibyście dzikusami, więc na kolana chamy i przyjmijcie z wdzięcznością ruski mir.
@RedCrescent wszyscy uważają coś innego niż oni, jaki z tego wniosek wyciągają ruscy? Że trzeba wzmocnić swoją propagandę xD
No i skandal, że sąsiedzi (za wyjątkiem Białorusi, dzięki "wyjątkowo korzystnej sytuacji") mają prawo do własnych poglądów, kto to widział, kiedyś to były czasy, teraz już nie ma czasów