Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Z pamiętnika lidera - Warto, nie warto #1

Lider

w Hydepark

32piorunów

Dzień dobry,
Dziś przychodze do Was z pierwszym odcinkiem nowej serii - "Warto, nie warto", w której będę Wam podrzucał wskazówki, co warto robić w , a czego unikać jak ognia.

Kilka szybkich wskazówek na dziś, pogrupowane w parach połączonych tym samym tematem - no to lecimy:

1. WARTO dawać z siebie zawsze 90-100%
Łatwo jest zauważyć, gdy ktoś pracuje przy końcu skali swoich możliwości i stara się dobrze robić swoją robotę. Pracuj tak, żeby ludzie to widzieli.

2. Ale NIE WARTO dawać z siebie ponad 100%
Większość ludzi, która nauczyła się grać w tę grę i tak pracuje na pół gwizdka. Dając z siebie więcej, szybko się wyróżnisz jako ten od roboty i zostaniesz zawalony zadaniami. A wszyscy wiemy, że to najgorszy możliwy scenariusz.

3. WARTO dotrzymywać terminów
W korpo terminy to świętość, dzień po terminie leci eskalacja i ludzie zaczynają się drzeć. Dotrzymuj terminów, których nie możesz przekroczyć, a na te, które musisz przekroczyć, przygotuj dupochron i upewnij się, że wszyscy, którzy mają wiedzieć, wiedzą odpowiednio wcześniej, że je przekroczysz i o ile. Przesunięcie terminu to żaden problem, jeśli zrobisz to na tydzień lub 2 tygodnie przed terminem. Zmiana terminu 1 dzień po terminie, jest to już niemal niewykonalna.

4. Ale NIE WARTO oddawać zadań dużo przed terminem

Jeśli deadline to piątek do końca dnia, nie kończ swojego zadania w poniedziałek, oddaj je pod koniec dnia w czwartek, albo w piątek rano. Jeśli oddasz je w poniedziałek, szef zawali Cię dodatkową robotą na kolejne kilka dni. A do tego Twoi koledzy podejrzą Twoje zadanie i na jego podstawie (lekko przerabiając) oddadzą swoje. Czy tego chcesz, czy nie, zrobisz większość roboty za nich, zupełnie bezinteresownie, a może nawet bez: dzięki za pomoc. Co gorsza, skoro oni będa mieć więcej czasu, mogą przerabiając Twoją robotę, zrobić ją lepiej. To nie takie trudne, szczególnie, gdy większość roboty jest już zrobiona.

5. WARTO się opierdalać

Naucz się znajdować czas na obijanie w pracy, tak, żeby nie przychodzić do domu zmęczony i wypalony. Zautomatyzuj część swojej pracy, przygotuj templatki na najpopularniejsze zadania, zrób wszystko to, co w przyszłości ułatwi Ci korpożycie i wygospodaruje trochę czasu dla siebie. Inaczej szybko się wypalisz i przestaniesz być przydatny dla firmy. A to już ostatni krok przed zwolnieniem.

6. ale NIE WARTO dać się złapać na opierdalaniu

Jak już się obijasz, to rób to z glówą, nie daj innym poznać, że teraz nic nie robisz. Nie graj chamsko w gierki, nie oglądaj filmów na YT czy Netflixie, gdy dookoła Ciebie siedzą ludzie, którzy mogą Cię za to podjebać. Ludzie w korpo są pamiętliwi i przy okazji, gdy będzie im brakować punktów, wepchną Cię pod pociąg, nawet w żartach, z których Ty się będziesz tłumaczyć 😉 Nawet nie wiesz, ile razy słyszę o gościach czytających książki i oglądających filmiki i nie jest to mowa o mnie xD

7. WARTO znać biurowe ploty

Musisz ogarniać, co się dzieje dookoła Ciebie. Jeśli są plotki o zwolnieniach, to nie rób o nich memów, tylko szukaj pracy. Jeśli jest plotka o tym, że jakieś stanowisko może się zwolnić, a Ty na nie czekasz, to daj się poznać z lepszej strony menedżerowi tego stanowiska. Jeśli jest gość albo laska z wybitnie kiepską opinią, to staraj się trzymać z daleka.

8. ale NIE WARTO być obiektem tych plotek

Rób wszystko, żeby te plotki nie były o Tobie. Gdy padnie na Ciebie, to za dużo już z tym nie zrobisz, korpo raczej nie zapomina, a ludzie to chuje. Pamiętaj o tym ;)

9. WARTO pomagać innym

Jeśli ktoś utknął i możesz mu pomóc w 10 minut, to pomóż. Dobrze mieć w korpo ludzi, którzy kojarzą Cię z czymś więcej niż zieloną kropką na Teamsach. Dzisiaj Ty komuś ogarniesz Excela, jutro ktoś Ci powie, że projekt, do którego chcą Cię przypisać, to płonący burdel.

10. ale NIE WARTO robić za darmowy helpdesk
Pomóc raz to koleżeństwo, pomagać codziennie w tym samym to już frajerstwo - drugi etat, tylko bez drugiej wypłaty. Pokaż raz, jak coś zrobić, podeślij instrukcję i niech człowiek sobie radzi dalej sam. Bo jak za każdym razem zrobisz to za niego, to nagle jego problem stanie się Twoim “obowiązkiem” (problem małpy). A przy podwyżce usłyszysz, że przecież tylko pomagasz, albo nikt nie będzxie pamiętał, że pomagałeś ;)

11. WARTO mówić o swoich sukcesach
Zrobiłeś coś, co oszczędziło zespołowi czas, pieniądze albo kolejną gównoburzę?
Powiedz o tym szefowi, wrzuć krótkie podsumowanie, pokaż konkrety. W korpo dobra robota nie broni się sama, bo nie ma ust, za to kolega z sąsiedniego biurka ma i właśnie opowiada, jak bardzo dowiózł projekt, przy którym poprawił dwie komórki w tabelce. A Ty dalej siedzisz cicho, choć Twój sukces, przy jego, był spektakularny.

12. ale NIE WARTO przypisywać sobie cudzych zasług
Nie rób z zespołowej roboty opowieści o tym, jak sam uratowałeś świat. Ludzie może nie powiedzą Ci tego w oczy na spotkaniu, ale doskonale zapamiętają, kto zapierdalał, a kto tylko przekleił wyniki do prezentacji i ładnie o nich opowiedział, spijając całą śmietankę. Podziękuj konkretnym osobom i zaznacz swój wkład. Chwilowy lans jest fajny, ale następnym razem możesz zostać sam z Excelem i ręką w nocniku, bo nikt Ci więcej nie pomoże.

Jak Wam się podobała taka forma i pomysł na serię?
Dajcie znać w komentarzach i do następnego razu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Komentarze (19)

Gwiazdor1piorunów

Super seria👏

Ja wczoraj wpadłem w podobnym temacie na te 10 punktów o pułapkach kariery: https://cutlefish.substack.com/p/tbm-442-10-career-traps-thoughtful

Fajnie działa powyższe w połączeniu założen z linka i projektów+historii swojej pracy z agentem AI - podsumować można czego w praktyce unikać w swojej branży.

TBM 442: 10 Career Traps (Thoughtful People Fall Into)In this post, I’m going to share ten career traps thoughtful people often find themselves ensnared in.Substack
Osobistość1piorunów

@WujekAlien właśnie sie obawiwm, ze bede sie zmagać z pkt. 9 I 10. Odchodzę do innego teamu (w końcu k⁎⁎wa - 3 lata na to czekałem i w sumie właśnie po to co gede robil w ogole wzialem robote). Moja manager jest ba urlopie macierzyńskim, "opiekuje" sie nami jej szef, global R&d director. Gosc ode mnie z zespolu ma żal ze nie dostał awansu (długa historia). Zrzucili trening tej co mnie zastępuje na mnie i z dużym prawdopodobieństwem beda mi zawracać d⁎⁎e jak juz przejde na 100% na nowe stanowisko. Trochę zbudowałem wokół tego dupochron w postaci dokumentowania wszystkiego (np. Do SOP i WI jest dołączona adnotacja, ze w przypadku problemow laska ma zaglądać do sop, potem szukać ponocy u reszty zespolu). Starali sie jak najbardziej przeciągnąć moj przejście (uparłem sie na twardy deadline), gosc z zespolu olewal moje prosby o kooperacje w kwestii planu treningu (najchętniej by chciał zebym zrobil freestyle i na biezaco ja uczył. Czyli 3 dni w tyg. Robil stare rzeczy + trening i 2 dni pracowal z nowym teamem) i pewnie by sie im udalo gdyby nie niezapowiedziana operacja barku i min 6 tyg medical leave...hehe.

Ogólnie to ze wszystkim w 100% sie zgadzam

Osobistość1piorunów

@WujekAlien no slyszalem, ale wiesz....wydaje mi sie ze zazwyczaj to nie osoba odchodząca jest odpowiedzialna za trening xdxd a przynajmniej nie w 100% xdxd. Bałem sie troche ze director bedzie o wiele mocniej naciskał, a jakby nie patrzeć ma wieksza sile przebicia bo moja nowa manager jest po prostu manager. A dyrektora żona jest dodatko CFO xdxd, ale z zaskoczenia okazalo sie ze to scientist byl najbardziej upierdliwy. Jak mu w zeszłym tyg powiedzialem ze ide na medical leave szybciutko zaczale sie interesowac treningiem.

Jemu zależało na tym, żeby mnie przeciągnąć jak najdłużej, bo bez wiedzy dyrektora kupił bilety do meksyku na caly grudzień (z naszą manager mial taki układ, ze 1. Tydzien grudnia ma urlop, potem 2 tyg. Zdalnie "pracuje" z meksyku a potem swieta). Laska zaczyna 26.10 I nie bedzie na tyle ogarniała zeby ja zostawić samą. Tym bardziej ze jest kompletnie świeża w r&d.

Mialem bardzo mocne wsparcie nowej manager, wiec to tez byl pozytyw

Kompan3piorunów

@WujekAlien - bo to warto, prawda?.... prawda?

Kompan1piorunów

@WujekAlien w pracy to co się przydaje... to zwyczajnie mieć farta - z trafieniem w odpowiedni moment / czyjś nastrój / falę na rynku / z poznaniem kogoś, kto może o nas sobie przypomnieć w odpowiednim momencie

serio z doświadczenia wiem, że to o wiele więcej potrafi dać niż te 90%
tzn ofc wszystko zależy od sytuacji, ale z tylu osób co znam to ten czynnik miał bardzo mglisty wpływ na awans / lepszą pracę / szacunek menedżera / pochwały z premią / etc....

smutne, ale prawdziwe

W zeszłym miesiącu 2 osoby z zespołu które jechały na te 90-100% zostały wytypowane do zwolnień grupowych.
Ci, którzy mieli bardziej wyjechane o dziwo zostali. Abstrakcja

Fanatyk1piorunów

9) nie wiem co z tego że wiem że projekt to burdel. Może kwestia tego że jestem świeżakiem, ale zwykle miałem do wyboru wziąć zadanie jakie mi dają albo wypierdalać

Lider1piorunów

@redve jeśli na starcie wiesz, że to burdel, to inaczej się zabierasz do pracy. Zaczynasz od zrobienia porządków, trzymasz za gardło dostawców, wszystko spisujesz, żeby mieć dupochron, albo nagrywasz spotkania z transkrypcją. Upewniasz się, że dokładnie wiesz co musisz zrobić i tego przestrzegasz, nic więcej i nic mniej ;)

Fenomen2piorunów

@WujekAlien

Zautomatyzuj część swojej pracy, przygotuj templatki na najpopularniejsze zadania, zrób wszystko to, co w przyszłości ułatwi Ci korpożycie i wygospodaruje trochę czasu dla siebie.


A jezeli usprawniloby to robote szerszej grupie osob, pomysl czy nie warto by zrobic z tego kaizena. Slyszalem wiele nazw tego samego ale chodzi o to ze duzo firm zacheca do takich automatyzacji i za pomysly/realizacje rozdaje benefity albo przynajniej laurki. Potem na rozmowie rocznej, mozesz sie nawet pochwalic jak usprawniasz procesy w firmie.

Pamietaj, ze usprawnienie ktore zglosiles, oficjalnie redukuje czas na wykonanie zadania - czyli sprawia ze nie bedziesz mogl sie juz przy nim opierdalac, bo jawnie skroci to czas kazdemu. Warto jednak wiedziec ze takie usprawnienia/automatyzacje to moga byc Twoje asy w rekawie, ktore moglbys wyciagnac jezeli zajdzie taka potrzeba. Czesto za takie kaizeny gratuluje sie na forum (mniejszym badz wiekszym), wiec jezeli potrzebujesz wiekszej rozpoznawalnosci np. przed awansem to mozesz je zglosic w zamian za publiczne poklepanie po plecach.

Lider1piorunów

@Mikel zdecydowanie tak, a przy silosach w korpo, działy używające tego samego narzędzia, nie sprawdzają nawet, jak używają go inni i tracą czas na manualną robotę, która ktoś inny już usprawnił

Fenomen2piorunów

@WujekAlien A czasami ludzie nawet nie wiedza ze cos moze usprawnic robote innym. Kiedys jako junior ksiegowy zrobilem prose makro co zamienialo kropki na przecinki do jednego z raportow. Nawet nie wiedzialem ze inne zespoly pierdacza sie z tym recznie i ze moglbym dostac za to nagrode.

Po tamtej akcji, zrozumialem ze cos tak dla mnie prostego moze byc tak cenne dla innych. Teraz jak mi brakuje pochwal do oceny rocznej, to biore jakas swoja automatyzacje i zglaszam jako kaizena 😉

Lider1piorunów

@Mikel to jest super pomysł, a często niedoceniany, bo ludzie nie lubią się deklarować, że ich pomysł zaoszczędzi czas innym, zanim to przetestują na sobie. Sam tak zrobiłem L6S Green Belta

Gruba ryba6piorunów

Od siebie dodam:

Warto mówić o wątpliwościach. Poprzeć danymi, albo nawet doświadczeniem z poprzednich projektów, póki decyzja nie zapadła, albo jest jeszcze do zmiany.

Nie warto odpuszczać roboty, nawet jeśli jest skazana na porażkę. Jeszcze przypiszą Ci za to winę, bo się za mało angażowałeś. Disagree and commit.

Warto mieć plan na fakap - bo on przyjdzie, czego byś nie zrobił.

Nie warto mówić o nim głośno. Im mniej osób wie, tym większa szansa że Cię nie ubiegną.