Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika cyberpunkowy_neuromantyk w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

42piorunów

Z szpitalnych obserwacji:

Stwierdzam, że kobiety jednak są silniejsze psychicznie, przynajmniej jeśli chodzi o choroby bliskich.

Przyszedł dorosły syn (40-50 lat) w odwiedziny do swojej chorej matki i na jej widok momentalnie się rozpłakał.

Mój dziadek też się rozkleił, gdy przyszedł do swojej żony. Od tamtej pory już się nie pojawił w szpitalu, jedynie rozmawiają przez telefon.

Nie będę ukrywał, że sam poczułem się zdewastowany, gdy babcia w kiepskim stanie zamiast martwić się sobą, to powiedziała, żebym pojechał do domu, bo pewnie jestem zmęczony i głodny.

Tak to trzymam się dobrze, jednak jestem zaskoczony, że „dorosłe chłopy” tak łatwo się rozklejają. Nie uważam tego za wstyd, jednakże to pokolenie, w którym mężczyzna ma być niewzruszony niczym skała. Wzbudza to we mnie pewien dysonans - po co tak udawać, skoro jak przyjdzie co do czego, to maska pęka?

Komentarze (8)

GURU4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość12piorunów

Moja siostra mając praktyki na oddziale onkologii, miała takie obserwacje, że często kobiety chore na chemioterapii siedzialy same i porzucone. Wg niej mężowie nie radzili sobie i porzucali chore żony. Odwrotnie było w przypadku mężczyzn którzy częściej byli wspierani przez swoje żony w chorobie. To tylko jej obserwacje, ale też panuje taki stereotyp, że faceci w stresowych sytuacjach uciekają od obowiązku. Pamiętam też taka parę blogerów z niepełnosprawną córka, która urodziła im się jak mieli 19 lat. W Q&A wszyscy chwalili ojca tej dziewczynki, że jaki dzielny jaki dobry bo nie zostawił, zupełnie pomijając w tych pochwalach mamę. Jak to mówią stereotypy nie biorą się z nikąd, powszechnie też panuje wśród kobiet strach przed choroba i ucieczka męża od tej choroby i problemów.

Gruba ryba5piorunów

@Cori01

Może to kwestia wychowania i stereotypów, że to kobieta ma się opiekować mężem, a chłop ma przynosić pieniądze do domu i ewentualnie coś naprawić, jeśli jest potrzeba.

Przecież mój dziadek został tak nauczony, że do jedzenia nie zrobi sobie czegoś bardziej wykwintnego niż kanapki.

Ale jak obserwuję panów, którzy przyszli do wspomnianej we wpisie kobiety, to jednak się opiekują nią. Podali jej leki i nakarmili, bo akurat była pora na kolację.

Jeszcze jak teraz myślę, to może też kwestia poczucia bezsilności? Kobiety bardziej opierają się na wsparciu emocjonalnym, mężczyźni wolą działać.

Osobistość5piorunów

Wszystko zależy od tego jak zostali wychowani.

Gruba ryba7piorunów

Emocjonalność nie ma płci. 3/4 tych emocjonalnych skał pęka na byle pierdnięcie losu.

Gruba ryba3piorunów

@dradrian_zwierachs

Wiem, wiem. Po prostu mam w sobie ten dysonans, że dziadek niby zawsze taki macho i co to nie on, a siedzi w domu załamany. W żadnym wypadku go nie oceniam, bo nie jest to łatwe, tylko powtórzę się - nie wiem, po co udawać.