Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika boogie w Hydepark

Lider

w Hydepark

26piorunów

Zdjęcie to zostało wykonane w sierpniu 1985 roku w Wielkiej Brytanii, a konkretnie w Castle Donington. Fotografia autorstwa znanego fotografa rockowego Rossa Halfina przedstawia zespół na parkingu przed ich autokarem koncertowym. Było to podczas festiwalu Monsters of Rock, na którym Metallica zadebiutowała przed ogromną brytyjską publicznością. Ciekawostką jest fakt, że to właśnie z tego festiwalu pochodzi słynne nagranie, na którym James Hetfield krzyczy do tłumu: „If you came here to see spandex and eye makeup, this ain't the band!” (Jeśli przyszliście tu zobaczyć spandex i makijaż, to nie jest ten zespół!).

Cliff Burton (pierwszy z prawej) zginął rok później.

Komentarze (6)

Osobistość2piorunów

Kiedyś to było, nie to co dzisiaj, dzieciarnia z vifonem na głowie słucha jakieś trapy czy innego chuje moje, ogólnie nastała era cipatowości.

Gruba ryba2piorunów

@MementoMori "dzieciarnia z vifonem na głowie"

Masz na myśli Larsa?

Mocarz5piorunów

Lars wygląda jak Maria Wiernikowska

Lider8piorunów

Tak sobie właśnie pomyślałem, że często się żartuję, że Metallica skończyła się na kill'em all, ale więcej prawdy jest w stwierdzeniu, że skończyła się po śmierci Cliffa.

Fanatyk2piorunów

@Spider najlepszy koncert to chyba Live Shit Binge & Purge z Seattle, chociaż na live to posklejali parę koncertów.

Natomiast ja uważam że śmierć Cliffa to taki punkt zwrotny: wierzę że na AJFA były też jego pomysły a potem Black Album świetny ale to już coś innego. No a potem się skończyli, wiadomo. 😉

Gruba ryba4piorunów

@boogie No jako fan mogę pogdybać, że skończyła by się gdyby przestali grać. Śmierć przyjaciela wiadomo wpłynela na nich-kawalek "To life it's to die" na kolejnym albumie "..And justice for all" jako hołd Clifowi. Grali po śmierci dalej ciężko i koncerowali jak dawniej chociażby najlepszy ich koncert nagrany z "Life shit in San Diego" to była stara dobra meta tylko bez Clifa na pokładzie. Osobiscie dla mnie przełom to kolejny "czarny album". Tu słychać, że zaczeli eksperymentować od zejścia ze sceny heavy metalowej na coś pokroju komercji- choć darze ten album sentymentem.