
Zetki mają dość napięć w pracy. Starcia międzypokoleniowe skłaniają do zmiany firmy
WatluszPierwszyFanatyk
16piorunówNapięcia między pokoleniami w pracy mogą skłaniać młodych ludzi do zmiany firmy. Aż 71 proc. przedstawicieli pokolenia Z przyznaje, że doświadczenia związane z takimi sytuacjami wpłynęły na ich decyzję o poszukiwaniu nowego miejsca pracy. To jeden z najważniejszych wniosków z trzeciej edycji raportu „Pokolenie Z na rynku pracy. Z myślą o przyszłości”, przygotowanego przez Hays Poland i Fundację OFF school.
Komentarze (8)
4,5Znam to. Jakiś czas temu było szkolenie takie typowe korpo z diversity, equity itd.
Ja sobie zażartowałem [serio to był żart], coś w stylu "Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie można sobie z czarnych grubych pedałów już żartować", no i drama. Po chwili dowiedziałem się, że jedna z dziewczyn (zetka) płakała i mówiła, że już nie może z takim podejściem i że serio się zastanawia nad zmianą roboty.
No takie płatki śniegu serio muszą się nauczyć, że w życiu będą spotykać różnych ludzi i trzeba się nauczyć samemu z tym radzić i rozpoznawać co jest żartem a co nie...
@pokeminatour hm... na dobrą sprawę mam trochę podobnych wniosków. Sam mam problemy z psychiką (zdiagnozowane i leczone) mój starszy syn jest w spektrum. Działamy mocno w jego temacie, ale on jest już na tyle duży (12 lat), że ja mu często tłumaczę właśnie taką prostą prawdę, że świat i ludzie niestety nie będą się do niego dostosowywać wiecznie. Teraz ma luz, bo szkoła integracyjna, nauczycielka wspomagająca, terapeuci, zajęcia dodatkowe itd., ale przed nim za kilka lat jest "wyjście w świat".
Rodzice którzy trzymaja dziecko w takich cieplarnianych warunkach o jakich wspominasz (jakieś papiery do których nawet diagnozy nie trzeba), to robią moim zdaniem krzywdę i dziecku i sobie i innym w perspektywie też. No ale to jest trochę temat na osobną dyskusję.
@WatluszPierwszy według mnie to trochę działa inaczej. To jest luz z perspektywy milenialsa nauczonego zapieprzania z perspektywy zetki to bardziej brak możliwości znoszenia niedogodnych warunków - cierpienie nimi wywołane jest wyższe niż stres związany z zmiana pracy.
Im dalej w las tym szkoła i ogólnie wczesne lata są bardziej bezpieczne i tolerancyjne. Ostatnio od młodszej znajomej słyszałem o tym że u jej mlodszej kuzynki w klasie większość osób ma jakiś papier na dostosowane środowisko nauczania - nie potrzeba do tego diagnozy psychiatry.
I takie osoby później wchodzą na rynek pracy i zderzaja się ze ścianą bo to oni muszą się dostosować do reszty a wcześniej zbytnio świat dostosowywał się do nich i na moje reakcje zetek są bardziej "stresowe" niż wyluzowane.
O tym że z mieszczanina nie ma żołnierza wiedzieli już Rzymianie. Tutaj jest myślę że ciut podobnie.
I nie jestem jakimś starym boomerem kuuurla kiedyś to było. Tylko pokoleniem zawieszonym pomiędzy zetkami a milenialsami do tego AuDHD którego nikt wtedy nie diagnozował, więc siła rzeczy musiałem się mierzyć z problemami które mogą mieć te młodsze zetki na rynku pracy.
@Modrak z jednej strony, to ja ich podziwiam za luz i stawianie siebie na pierwszym miejscu. W firmie gdzie haruję była taka sytuacja, ze laska się zwolniła, bo stwierdziła, że "w biurach jest za mało światła słonecznego, a ona go potrzebuje". Mam kumpelę, jeszcze z poprzedniej roboty, młoda, dynamiczna z wykształceniem i ona w ciągu dwóch lat zmieniała pracę trzy razy, bo "chcę robić coś co mi pasuje i bardziej na moich warunkach". Za to ich podziwiam. Za luz i brak strachu o jutro.
Z drugiej strony jest jak mówisz. Sam znam przypadek dziewczyny, która robiła minę jakby miała zostać zamordowana lub zgwałcona, gdy jej jakiś kolega z pracy mówił "ale ci ładnie w tej sukience" o żartach nie wspomnę, bo na słowo"murzyn" oni dostają palpitacji serca i piszą maila do "Gazety Wyborczej".
Szanuję Zetki za to wjb na robotę i postawienie własnego zdrowia a może i komfortu ponad pracę.
Ja niestety jestem z tego pokolenia, któremu ruchami wpajano "że prace trzeba szanować, a jak coś się dzieje to lepiej żeby zacisnąć" i inne takie kretynizmy... Stracone pokolenie :confused:
@sireplama to nie były kretynizmy tylko realia życiowe, bo była chujnia z makiem. ( tak nie widzi co piszę, lewaQ jeden 😛 )
@Pirazy Dokładnie. Przedwczoraj słyszałem jak babka rozmawia z inną u dohtora: mówiła że jest z Tomaszowa Mazowieckiego, i tak, owszem, jest praca, bo się magazynów pobudowało w okolicy, ale wszystko za minimalkę, i często przez agencje pośrednictwa pracy. Twierdziła że to jeden z najbiedniejszych regionów - a przecież to centrum polski, żadna "ściana wschodnia" czy co.
@Tom.Ash To też prawda.
@sireplama starsze pokolenia nie mialy poduszek finansowych u rodziców. A Zetki potrafią odpierdalać wajchę w drugą stronę.
@sireplama Takie podejscie moze byc trafne niemal wylacznie w duzych miastach. W Polsce powiatowej czesto masz wybor miedzy januszexem, biedronka stacja benzynowa, wtedy takim podejsciem mozna sobie wiadomo co wytrzec. I nie, wyjazd do duzego miasta to nie rozwiazanie. Ja tam na swoim wypizdowie nieraz nawciskam sobie c*huji z moim dyrektorem, kaze mu spierdalac, on juz mi wypowiedzenie pisze a na koniec tego samego dnia juz z powrotem "kumple". I tak to sie zyje wsrod milenialsow