GazelkaFarelkaGURU
0piorunówWczoraj przyszły ochraniacze i była pierwszy trening jazdy na rolkach. Na początek rodzina ubrała mnie w ochraniacze i rolki jak giermkowie średniowiecznego rycerza. Wyszła ze mną młoda, która na rolkach jeździ już bardzo dobrze - robi jakieś hamowanie i zatrzymywanie się z obrotem, jak łyżwiarze figurowi i w ogóle. Wzięła też rolki i trzymała mnie za rękę.
Samą jazdę opanowałam dosyć szybko - poszło łatwiej, niż się spodziewałam - można powiedzieć, że rozpędzić się umie w zasadzie każdy debil. Nadal może mam pozycję z przykucem jak pokrak, ale już nogi same intuicyjnie wykonują właściwe ruchy, zeby toczyć się do przodu. Niestety z hamowaniem i zatrzymywaiem się tam gdzie chce i w tej chwili, w której się chce - jest już dużo gorzej. Tak więc w sumie pierwszy i wszystkie kolejne treningi zapowiadają się na naukę głównie hamowania i zatrzymywania. Hamuję nogą z hamulcem, a druga noga mi odjeżdża albo zostaje w tyle, robię jakieś dziwne wygibasy i rozkroki i to jest moment, w którym najbardziej trzeba walczyć o to, żeby się nie wywalić.
Trening nie był długi, ale czuję że ruszył dużo mięśni, których normalnie się zbytnio nie używa, więc mam miejscowo delikatne zakasy - bardzo dobrze, bo wybrałam rolki właśnie z powodu możliwości zaangażowania wielu partii mięśni.














