Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Herbata

Kategoria: Jedzenie

Porady i przepisy dla miłośników dobrej herbaty

  • 79 członków
  • 252 wpisy

GURU

w Herbata

21piorunów

Dzisiaj jest pogoda ni to letnia ni to jesienna, więc w sumie idealna żeby napić się dobrej herbatki!

Zaparzyłem dziś kolejnego tegorocznego dardżelinga, mianowicie Darjeeling Gielle FF 2025. Jest to herbata pochodząca z ogrodu, z którego wzięła swoją nazwę. Jest to jeden z najstarszych ogrodów herbacianych, jest własnością tej samej firmy od lat 50. XIX wieku. Znajduje się na wysokości od 700 do 1200 metrów nad poziomem morza, a jego nazwa pochodzi od pobliskiego strumienia. Od południa graniczy ze słynniejszym ogrodem Namring. W Gielle produkuje się przede wszystkim tradycyjne herbaty darjeeling z oryginalnych chińskich krzewów herbacianych.

Przechodząc do samej herbaty, zacznijmy od liści. Bardzo ładne, biało-zielone, delikatne. Pachną pięknie, świeżą łąką, słodkimi owocami, trochę ziół. Herbatę parzyłem według zaleceń producenta, 85 stopni, I parzenie 2,5min, II 5min. Napar jaki uzyskałem ma śliczną złotą barwę, pachnie głównie świeżo skoszoną trawą, kwiatami. Herbata taka sama jest w smaku, świeża, łąkowo-kwiatowa herbata. Bardzo słodka. Jest podobna do opisywanego przeze mnie kilka miesięcy temu Gopaldhara Wonder, ale jest bardziej intensywna i trochę mniej kwiatowa. Tutaj jest więcej świeżej trawy, ale nie przeszkadza tej herbacie być naprawdę świetnym dardżelingiem!

GURU

w Herbata

28piorunów

W taki upał również można się napić herbatki!

Mamy w końcu piękną, letnią pogodę a to czas żeby opowiedzieć sobie szerzej o cold brew! Jest to sposób przygotowania herbaty, który polega na długim macerowaniu liści herbaty w zimnej wodzie – zazwyczaj przez kilka godzin, najczęściej w lodówce. Jest to alternatywa dla tradycyjnego parzenia wrzątkiem i daje zupełnie inny profil smakowy. Herbaty "parzone" takim sposobem są dużo delikatniejsze od takich parzonych w sposób bardziej tradycyjny.

Jaką herbatę można pić w taki sposób? KAŻDĄ! Zarówno czarną, zieloną, białą, oolonga czy nawet pu'era. Parzenie ziół czy herbatek owocowych oczywiście również jest możliwe! Ja w tym roku czekałem właśnie na ciepłą, letnią pogodę bo mam zamiar spróbować zaparzyć każdy rodzaj herbaty w taki sposób :grinning:

Ja będę wam przedstawiał głównie parzenie czystych liści bez żadnych dodatków, ale nie oznacza że takowych nie można dodawać do cold brew. Liście mięty czy innych świeżych ziół, jagody, kawałki owoców, np brzoskwiń czy cytryn, wszystko to można dodawać do swoich herbat. Przepisów na internecie jest bez liku i jak ktoś będzie chciał to na pewno znajdzie. A teraz w dobie czatów gpt to w ogóle szukanie takich rzeczy robi się banalnie łatwe.

To od czego zaczniemy? Od dwóch białych herbat, mianowicie Ya Bao Yesheng, o którejś już kiedyś pisałem oraz aromatyzowanej Bai Mu Dan Rose której na tagu jeszcze nie opisywałem, więc można powiedzieć że to mała prapremiera 😉 Obie herbaty potraktowałem tak samo: 5g suszu na 250ml wody z dzbanka filtrującego i na ok. 8h do lodówki.

Ya Bao jak zwykle się w ogóle nie wybawił, ale to taki typ herbaty, nie ma co się dziwić. W zapachu nie czuć jej bardzo, w smaku jest bardzo delikatna. Słodkawa, jej naturalna żywiczność jest bardzo przytłumiona. Powiedziałbym że jako Cold Brew nie sprawdzi się zbyt dobrze.

Za to Bai Mu Dan Rose wybarwił się bardzo ładnie, jak na herbatę białą. W aromacie czuć tytułową różę tak samo w smaku. Jest fajnie, odświeżająco, dokładnie tak jak oczekuję od zimnego napoju w gorący dzień :grinning: Bardzo dobra, pewnie jeszcze tego lata wyląduje w mojej lodówce.

A co z pozostałymi po cold brew liśćmi? Nie wyrzucam ich! Spokojnie nadają się na kolejną wizytę w lodówce, ale równie dobrze można je wykorzystać do zwykłego parzenia wrzątkiem, co mam zamiar uczynić wieczorem :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@Endrevoir taktyk a przy okazji: Arabowie praktykują chlanie gorącej w upały, co pomaga znieść ekstremalne temperatury.
Podobnie jak mój tata nauczył mnie ze picko zimne w zimie pomaga 'się ogrzać'

Mocarz

w Herbata

14piorunów

Herbata Cui Min zielono-biała? Jest to popularna herbata, która sprzedawana jest w wielu sklepach, ta konkretnie kupiona została od czajnikowy.pl, w tym wypadku w wariancie Spring Qingshan gdzie to pierwsze oznacza wiosnę, a to drugie plantację herbaty na wzgórzu – łącznie oznacza to Jasny Szmaragd Wiosenny Świecącej Góry (najmniej pompatyczna hińska nazwa herbaty). Ciekawostką jest, że czasem – określana bywa jako biała herbata, tak było na stronie sprzedawcy, ale z reguły jako zielona – z czym się zgadzam.

Składa się z całych tipsów i listków – niczym Bai Mu Dan. Są zielone, ale części gałązki bardziej brązowawe. Po zaparzeniu napar był słomkowo-żółty.

Zgadzam się z klasyfikacją jako zielona ponieważ zaparzanie tej herbaty warto zacząć jak z zieloną – od 70 C i iść w górę. Ja doszedłem chyba do 80. Próba zalania wrzątkiem kończyła się dla mych kubków smakowych nieprzyjemnie. Smak poprawnie zaparzonego naparu okazywał się roślinny i warzywny. W moim wspomaganym przez koło smaków odczuciu smak kukurydziany z aromatem zielonych ziół, jak zupa warzywna. To ostatnie jest o tyle istotne, że lepiej smakowała zimą, kiedy bardziej docenia się gorące soki.  Muszę też stwierdzić, że kolejne zaparzenia traciły wyraźniej ten posmak – jakby Cui Min Qingshan co miała ciekawego trzymała na powierzchni. Toteż stwierdzić wypada, że święcący szmaragd smakuje jak stadion.

Fanatyk

w Herbata

13piorunów

Nie ma to, jak herbatka z miodem co? Brak miodu w kuchennej szafce to nie jest wielki problem jeśli się ma akurat tajwańską herbatę Sanxia Mixiang Hongcha. Jest to herbata czarna uprawiana na wzgórzach okalających Tajpej, gdzie miałem jej skosztować na miejscu 2 lata temu, ale rozłożył mnie covid :man-facepalming: Miodowy aromat powstaje w trochę poje*any sposób, bo liście są podgryzane przez owady o łacińskiej nazwie Jacobiasca formosana, przez co roślina wypuszcza więcej polifenoli, które w dalszym etapie obróbki nadają smak.

Skosztowałem naparu z kwietniowego zbioru. Zaparzyłem ją dwa razy w ok. 85-90'C kolejno 1 minutę i 3 minuty. Liście są długie i poskręcane, więc miałem małe wyzwanie, żeby je nawet wyciągnąć z torebki łyżeczką. Tak jak się można było spodziewać napar ma słodki miodowy posmak, z dodatkiem kwiatów, może akacji i orzechów? Mam wrażenie, że nabiera lepszego smaku wraz ze studzeniem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

25piorunów

Ten tydzień to bardziej październik niż lipiec, to i czas na herbatkę się znalazł 😉

Porządkując półki w kuchni znalazłem kolejną herbatę o której zapomniałem, bo nigdy nie udało mi się jej zaparzyć tak żeby w końcu kliknęła. Oczywiście udało się to podczas ostatniej próby, kiedy to człowiek miał już na tą herbatę wywalone xD Przedstawiam Darjeeling Singell FF 2024. 
Jest to zeszłoroczny first flush, z którym miałem mnóstwo problemów. Parzenie jej wg zaleceń producenta to wg mnie w tym przypadku porażka. Herbata była zbyt cierpka na cokolwiek. Parzenie dłużej, krócej, więcej suszu, mniej… Aż się poddałem i herbata wylądowała nie wiadomo gdzie. No i przyszła ostatnia próba. 5g/250ml, woda ok 90 stopni, I parzenie 1min, II 2min, III 4min. No jakoś wyszło! Herbata uzyskała w końcu swój typowy łąkowy aromat. Rewelacji nie było ale to w końcu była herbata z której miałem przyjemność z picia. W porywach szaleństwa zrobiłem trzecie parzenie, żeby spróbować co z tego będzie i było biednie, ale to było do przewidzenia, darjeelingi tyle nie przeżywają. Cóż, Singell do mnie nie przemówił, dla mnie są dużo lepsze darjeelingi.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Herbata

17piorunów

Dawno nic nie pisałem o herbacie, a ostatnio zatowarowałem się na kolejne 3 miesiące, w tym również nowymi pozycjami.

Hōjicha to popularna w Japonii herbata zielona, która w sumie taka zielona nie jest. Dlaczego? Różni się od sposobu jej przygotowania i tolerancji na wysoką temperaturę zaparzania. Łodygi herbaty (rzadziej liście) praży się w około 150'C, gdzie nabierają swojego aromatu oraz brązowo-złotego koloru. Gotowy susz wygląda trochę, jak pole po żniwach, przynajmniej tak mi się te łodyżki kojarzą 🙂 Czuć w tym fajny, lekko palony zapach.

Herbatę można parzyć w temperaturze od 80 do 90'C, co może być zaskakujące, bo przy zielonych mówimy o temperaturach zazwyczaj o dobre 10'C niższych. Dwie minuty wystarczą, by napar nabrał brązowo-rdzawego koloru i był gotowy do spożycia. To co najważniejsze, czyli smak, daje nam poczucie prażonych orzechów i trochę takiego sianka. Jest mocny palony akcent, ale nie ma w tym nic z wędzonki. Na razie próbowałem jej na ciepło, ale nadaje się również na zimno, więc nie omieszkam spróbować wersji cold brew.

Hōjicha przez niską zawartość kofeiny jest polecana dla każdego. W Japonii często się ją pije do kolacji.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

18piorunów

Piękna pogoda, aż chce się herbatki napić 😉

Kolejna herbata jest jedną z ulubionych herbat mojej żony 😉 Przed wami Berries Delight!

Jest to ciekawa mieszanka czarnej herbaty z dodatkiem sporej ilości jagód: czarnej porzeczki, maliny i poziomki. Do tego mamy trawę cytrynową oraz naturalne aromaty.  Przy standardowym dla czarnych herbat parzeniu(5g/250ml, wrzątek, I:2min, II:4min) herbata nie jest wbrew pozorom jakaś bardzo słodka, jest delikatnie kwaskowa. W aromacie czuć fajnie malinkę i inne dodatki, a trawa cytrynowa dodaje herbacie trochę świeżości. Ciekawa herbatka na chłodne popołudnia ;)

GURU

w Herbata

21piorunów

Dzisiaj przedstawiam wam oolonga prosto z Tajwanu, mianowicie Cui Yu Oolong 2024. Jest to jasny, kwiatowy oolong. Jest to herbata której historia zaczyna się w 1981 roku, w którym został zarejestrowany kultywar o tej nazwie.

No dobra, ale co to jest ten kultywar?

Najprościej mówiąc, kultywar jest pewną odmianą herbaty, charakterystyczną swoim wyglądem oraz późniejszymi właściwościami herbaty. Wszystkie herbaty są odmianami tej samej rośliny(łac. Camellia sinensis), ale mogą wyglądać trochę inaczej ze względu na to z jakiego kultywaru pochodzą. Najlepsze herbaty zbiera się, obrabia oraz zaparza właśnie ze względu na to z jakiego kultywaru pochodzą. Oczywiście bardzo ważne jest to w jakim miejscu krzewy rosną(tzw. terroir).

Przechodząc do sedna. Liście herbaciane mają klasyczny już kształt zwiniętych kuleczek. Te kuleczki są bardzo małe, chyba najmniejsze jakie widziałem. Jest tak ponieważ liście te są bardzo małe i są skręcane pojedyńcze liście. Herbatę parzyłem w gaiwanie, 5-6g/100ml, parzenie świeżo przegotowaną wodą, która przestała bulgotać. Najpierw obowiązkowe przepłukanie liści przez 5s, później I parzenie 45s, II 30s, od III parzenia +15s. Łącznie zrobiłem 8 parzeń. Herbata ma bardzo jasny, żółty kolor naparu, ale jego główną zaletą jest aromat. Jest GENIALNY! Głęboko kwiatowy, rześki. Rewelacyjny, dla samego aromatu warto zaparzyć. W smaku aż takich fajerwerków nie ma, ale to nie znaczy że jest biednie. Jest słodko, kwiatowo, bardzo przyjemnie. Od 6 parzenia wyszło trochę cierpkości w herbacie, więc z trwałością parzenia rewelacji nie ma, ale dla tego smaku i przede wszystkim aromatu, WARTO!

Tytan2piorunów

Dzięki za wpis. a propos kultywarów, chodzi też o to, żeby ujednolicić plantację (przynajmniej jeśli mówimy o kultywarach klonowanych). Dzięki temu, że cała plantacja jest jednolita genetycznie, wszystkie krzaki można traktować tak samo, w tym samym momencie są gotowe do zbioru, tak samo reagują na warunki pogodowe itd. Oczywiście walory smakowe też grają tu istotną rolę, ale czy to w ten sposób dostaje się najlepsze herbaty, to zależy.

A co do herbaty, zgadzam się bardzo dobra, również polecam, ale o dziwo nie mam żadnych notatek na jej temat, trzeba będzie nadrobić.

GURU3piorunów

@Fingal dzięki, to co napisałeś ma duży sens 😉 ogólnie kultywar ważna sprawa, szczególnie jak kupujesz herbatę za 1000zl/kg, albo i więcej

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

21piorunów

A po wyborach piliśmy herbatkę xD

Porządkując półki w kuchni znalazłem kolejną herbatę o której zapomniałem, bo nigdy nie udało mi się jej zaparzyć tak żeby w końcu kliknęła. Oczywiście udało się to podczas ostatniej próby, kiedy to człowiek miał już na tą herbatę wywalone xD Przedstawiam Darjeeling Singell FF 2024. 
Jest to zeszłoroczny first flush, z którym miałem mnóstwo problemów. Parzenie jej wg zaleceń producenta to wg mnie w tym przypadku porażka. Herbata była zbyt cierpka na cokolwiek. Parzenie dłużej, krócej, więcej suszu, mniej… Aż się poddałem i herbata wylądowała nie wiadomo gdzie. No i przyszła ostatnia próba. 5g/250ml, woda ok 90 stopni, I parzenie 1min, II 2min, III 4min. No jakoś wyszło! Herbata uzyskała w końcu swój typowy łąkowy aromat. Rewelacji nie było ale to w końcu była herbata z której miałem przyjemność z picia. W porywach szaleństwa zrobiłem trzecie parzenie, żeby spróbować co z tego będzie i było biednie, ale to było do przewidzenia, darjeelingi tyle nie przeżywają. Cóż, Singell do mnie nie przemówił, dla mnie są dużo lepsze darjeelingi.

GURU

w Herbata

18piorunów

Zapraszam dziś na degustację kolejnej herbaty 😉
Dzisiaj zaparzyłem sobie bardzo fajną herbatę Ban Zhang Shu Pu-erh. Jest to dojrzały, delikatny pu-erh bez nielubianych aromatów rybnych. Herbata ta pochodzi z jednego z najbardziej rozchwytywanych regionów jeżeli chodzi o produkcję surowych pu-erhów - Banzhang, jednak nie jest robiona z tych najlepszych, 100letnich drzew. 
Jeżeli chodzi o samą herbatę, to jak napisałem we wstępie, jest bardzo delikatna. Nadaje się idealnie na pierwszego pu-erha Shu. Ja herbatę parzyłem w gaiwanie, ok 6g/100ml, wrzątek. Na początku budzenie liści, później parzenia: I:15s, II:10s, III:15s, IV:20s, V:25s, VI:30s, VII:40s, VIII:50s, IX: 1min5s, X:1min25s, XI:2min
Herbata dała bardzo ładny, ciemnoczerwony napar, o mocno ziemistym smaku i aromacie. Da się również wyczuć owoce orzecha włoskiego. Jak pisałem, nie ma tutaj nigdzie ryby czy nawet błota, herbata jest wręcz słodkawa, acz po wypiciu czarki zostaje na języku trochę cierpkości. Wg mnie bardzo dobry pu-erh. 

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

23piorunów

Cisza wyborcza ciszą wyborczą, ale herbatki napić się można 😉

Zaparzmy dziś kolejną herbatę z zestawu klubowego! Dzisiaj próbuję herbatę z Wietnamu, który w naszych myślach nie jest krajem z wielką tradycją herbacianą. Herbata pochodzi dokładnie z prowincji Ha Giang w północnej części kraju, przy granicy z Chinami. Przed wami Duoi Rong “Smocze Ogony” 2024!
Jest to herbata typu Ya Bao, czyli herbata stworzona tylko i wyłącznie z pąków szczytowych oraz bocznych, z których wyrosłyby nowe pędy. Z tego powodu herbata musi być zbierana na początku roku, w okresie rozpoczęcia wegetacji. Ta konkretna herbata była zbierana na przełomie stycznia i lutego 2024.
Ważna informacja: pąki nadające się do wytworzenia herbat Ya Bao są wyłącznie na wielkolistnych odmianach herbat, przede wszystkim dzikich. Duoi Rong powstała z odmiany herbaty Camelia taliensis. W zeszłym roku opisywałem wam inną herbatę typu Ya Bao, mianowicie Ya Bao Yesheng, której pąki są z herbaty Camelia Dehongensis
Przejdźmy do herbaty, którą porównamy sobie trochę do wspomnianej już Ya Bao Yesheng(którą zupełnym przypadkiem kupiłem w tym samym zamówieniu). Pąki w Smoczych ogonach są bardzo malutkie, nie rozwinięte. Są bardzo ładne, zielone z złoto-czerwonymi przebarwieniami. Pachną bardzo słodko, delikatnie żywicznie, sosnowo. Chińskie Ya Bao zaś ma pąki dużo większe, są one rozwinięte i z delikatnym meszkiem. W aromacie jest bardzo fajnie w obu herbatach.

Przejdźmy do parzenia, sklep proponuje parzenie Smoczych Ogonów w Gongfu Cha, 5g/100ml, wrzątek. Parzenia: I:20s, II:20s, III: 30s, IV: 1min20s,  V:2min40s, VI:5min VII:10min

Po 3 parzeniu stwierdziłem że sklep zdrowo niedoszacował czasy parzeń i wydłużyłem w stosunku co proponował i okazało się to strzałem w 10. Herbata zaczęła pokazywać swoje najlepsze wcielenie, czyli bardzo przyjemną żywiczność, słodycz. Aromatów i smaków sosnowych jest mniej niż w Ya Bao, co nie czyni Smoczych Ogonów złej herbaty. Koniec końców oceniam Duoi Rong pozytywnie, ta herbata po prostu potrzebuje czasu żeby pokazać swoje najlepsze oblicze :)

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

41piorunów

Przyszła wiosna, więc zaczyna się sezon na herbaty lotnicze!! :grinning:

Dzisiaj przedstawiam wam świeżutkiego tegorocznego dardżelinga, mianowicie Darjeeling Gopaldhara Wonder FF 2025. Moja pierwsza tegoroczna herbata!! Jest to herbata z ogrodu Gopaldhara, położonego na wysokości od 1650 do 2100m n.p.m. Sam ogród powstał już w 1881r!
Darjeelingi są jednymi z najbardziej specyficznych herbat. Ich pierwsze zbiory w roku, czyli tzw. first flush mają niewiarygodne wzięcie i osiągają zawrotne ceny, również przez ich typ transportu, ponieważ są wysyłane drogą lotniczą. Wszystko byle jak najszybciej dostarczyć świeżą herbatę do klienta. Opisywana przeze mnie herbata została zebrana trochę ponad miesiąc temu, dokładnie 2.04 i już zdążyła przejść cały proces produkcji, wysyłki i dosłownie wczoraj wylądowała w moim paczkomacie :grinning:

Przechodząc do samej herbaty. Mamy tutaj do czynienia z mieszanką czterech kultywarów herbaty. Liście nie przypominają w ogóle liści herbaty czarnej, ponieważ są zielone, przechodzą w brązowy i delikatnie czarny, zdarzają się białe tipsy. Pachną świeżą łąką, delikatnie owocami. Klasyczny delikatny darjeeling.
Herbatę parzyłem w okolicy 85 stopni, 4g/250ml I parzenie 2.5min, II 5min. Napar przypomina bardziej herbatę białą niż czarną, co tak jak wygląd liści, jest typowe dla darjeelingów first flush. Żółto złoty, piękny. W aromacie dominują aromaty łąkowe i przenosi się to na smak naparu. Delikatny, gładziutki z odrobinę cierpkim finiszem. Dominuje łąka, w głębi są owoce tropikalne. Herbata jest bardzo delikatna i nie uderza mocno swoimi aromatami. Zdecydowanie herbata dla koneserów.

GURU7piorunów

W ramach ciekawostki kamyczek który znalazłem w torebce przy przesypywaniu liści do zdjęcia. Chyba najdroższy w moim życiu. Przy cenie za herbatę, kosztował mnie 1.58zl xd

Tytan3piorunów

Ja nie wiem. Wszystkie Darjeelingi FF mi smakują strasznie podobnie. Dużo bardziej jaram się zielonymi chińskimi na wiosnę. Może dlatego, że kiedyś sobie kupiłem spory ich zestaw i musiałem to przepijać przez kolejne miesiące i mi się znudziły xD

Tytan1piorunów

@Endrevoir
>złe piłeś, ja Ci dobre zaparzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ale serio, często ludzie mają negatywne przeświadczenie odnośnie herbaty zielonej, bo pili jakieś gunpowdery i inne, które smakują okropnie. Piłeś kiedyś świeżego bi luo chuna albo dobrej jakości long jinga?

GURU3piorunów

@Fingal Mam w szafce podstawowego long jinga z eherbata i nie czuję niczego co sklep obiecuje. Co do japońskich sench to miałem kilka z naprawdę górnej półki, plus mam jeszcze jedną - kupuje od nich zestawy klubowe i tam są herbaty teoretycznie bardzo dobre, ale jeszcze nic zielonego mnie nie przekonało.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Herbata

25piorunów

Zapraszam dzisiaj na herbacianą ciekawostkę! Oto herbata DOSŁOWNIE niebieska, czyli Głębia Oceanu!

Jest to zielona herbata, ale nie to jest tutaj kluczowe. Najważniejszym dodatkiem do zwykłej chińskiej senchy są kwiaty klitorii ternateńskiej, czyli kwiatu który jest chodowany głównie w Chinach, Indiach oraz Tajlandii. Właśnie on nadaje naparowi taki ciekawy niebieski kolor. Klitoria jest rośliną ozdobną, ale przez swoje właściwości jest używana właśnie jako naturalny barwnik spożywczy. Jest również bardzo zdrową rośliną. Badania naukowe potwierdziły przeciwbakteryjne, przeciwgorączkowe, przeciwzapalne, przeciwbólowe, moczopędne, znieczulające, przeciwcukrzycowe, owadobójcze działanie ekstraktów, wpływ na agregację płytek krwi oraz działanie relaksujące, połączone z rozluźnieniem mięśni gładkich, a nalewka z klitorii ma działanie przeciwastmatyczne.

Przechodząc do samej herbaty, to poza senchą oraz wspomnianą już klitorią w herbacie znajdziemy płatki kwiatów bławatka, słonecznika, róży oraz oczywiście aromaty. Jest to wszystko bardzo widoczne w suszu, bo kwiaty się bardzo wybijają w wyglądzie. Jest bardzo ładnie i kolorowo. W aromacie liści wybijają się oczywiście aromaty, słodkie, owocowe.
Herbatę parzyłem w ok. 85 stopniach, 5g/250ml, I parzenie 2min, II 4min. Herbata jest niestety nijaka, trochę kwaskowata, nie mam pojęcia po czym… Trochę słodkości po aromatach i kwiatach. W zapachu trochę czuć owoce z aromatów. Niestety herbata kiepska, kupiona gdzieś przez żonę na Alledrogo bo NIEBIESKA HERBATA!!!!111ONEone

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Herbata

19piorunów

Earl Grey Satemwa Natural - Nie miałem wcześniej do czynienia z herbatami, z Afryki, może poza jakimiś kenijskimi z torebek. Zdecydowałem się jakiś czas temu kupić na spróbowanie herbatę z Malawi :flag-mw:. Jak mój nick wskazuje jestem fanem earl greyów, więc oczekiwania miałem spore. Pierwszym, co mnie mile zaskoczyło po otwarciu opakowania był bardzo przyjemny zapach. Jest to jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy zapach wśród earl greyów. Bardzo aromatyczna bergamotka. Herbatę parzyłem przez 2 minuty w ok. 95'C. Kolor głęboki, ciemnobursztynowy. W smaku również dobrze wyczuwalna bergamotka, ale otulona lekkim dymem, ziemistością i drzewem. Nie rozumiem opinii ludzi, którzy nie czują tam bergamotki, może ze mną jest coś nie tak :man-shrugging: Całość jest intensywna i bardzo "nabita" smakiem. Może nie jest to mój ulubiony Earl Grey Blue, ale myślę, że spokojnie Satemwa Natural znajdzie się na podium earl greyów :second_place_medal:

GURU6piorunów

A powiedz mi bo kilka osób mi pisało pod moimi wpisami o niej, jak z tą wędzonością? Bardzo wyczuwalna?

Fanatyk3piorunów

@Endrevoir Ja mam dużą tolerancję na wędzonkę, więc może nie będę obiektywny 😛 Ja nie wyczuwam. Może chodziło o Malawi Thyolo Moto? Kupowałem ją w pakiecie i jest to lżejsza wersja Lapsanga.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Herbata

19piorunów

Jedziemy dalej z zestawem klubowym 😉 Dzisiaj przedstawiam herbatę z Laosu, jest to więc pierwsza herbata z tego kraju jaką mam przyjemność pić 😉 Przed wami Ban Sinan Sheng Pu-erh 2022!

Ale zaraz, Pu-erh który nie jest z Yunnanu? No tak, ponieważ tradycja robienia herbat pu-erh jest szersza niż sam region w Chinach, są regiony które produkują herbaty w taki sam sposób od wieków, tak samo jak w Yunnanie. Poza tym… Wieś Ban Sinan, z której pochodzi dzisiejsza herbata jest położona ok. 2km od granicy z Yunnanem, więc nazewnictwo jest naprawdę uzasadnione. Herbaty z miejsc położonych jak to, blisko z granicą chińską są nazywane po chińsku bianchxiaocha lub biancha, lub po angielsku border tea, czyli po prostu herbaty graniczne. 
Sama wieś Ban Sinan jak i prowincja Phongsali jest miejscem produkcji dość dużej ilości herbaty, jednak najczęściej jest ona kupowana przez chińskich producentów, prasowana oraz sprzedawana jako chińska herbata. Bo kto by kupił herbatę z jakiegoś Laosu, skoro może kupić PRAWDZIWĄ CHIŃSKĄ?!?

Przejdźmy już do samej herbaty i zacznijmy od suszu, który jest bardzo ładny, wielokolorowy, od czarnego, przez brązowy, zielony, po śliczne, kremowe tipsy. Herbata została zebrana wiosną 2022r i  sprasowana we wrześniu 2024 w ciastko o wadze 200g, ale jako że sklep spakował tą herbatę tylko po 15g, to otrzymałem kawałek tego ciasteczka i sporo luźnych, długich na ok 3cm liści.

Herbatę parzyłem oczywiście w gongfu cha, do tego celu użyłem czajniczka yxing. 5g/100ml wrzątku, parzenia szły wg zaleceń sklepu: najpierw kilkusekundowe przepłukanie liści, później I:10s, II:5s, III:5s, IV:10s, V:15s, VI:20s, VII: 30s, VIII: 40s, IX:50s, X:1min, XI: 1min20s, XII:1min40s, XIII 2min

Herbata jak wszystkie surowe pu-erhy, jest dla mnie bardzo ciężka do zaparzenia. Nie można dać za dużo liści, a jak przeciągniesz którekolwiek parzenie choćby o kilka sekund, to liście są dla mnie do wyrzucenia. Tutaj się całe szczęście udało, choć pierwsze parzenia były trochę cierpkie. Ale poza tym sporo ziół, słodycz cytrusów, trochę łąki. Jest to bardzo fajna herbata, dość klasyczna jeżeli chodzi o shengi. Na szczególną uwagę na pewno można zwrócić jej wydajność i trwałość, ale jest to cecha wspólna wszystkich pu-erhów, szczególnie tych surowych.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

23piorunów

Ładny weekend się zapowiada, to zacznijmy go najlepiej jak umiem, czyli herbatką :grinning:

Ostatnio były dwie herbaty typu “ą ę wogólę”, to dziś napijemy się czegoś bardziej codziennego. Earl Grey Róża Cytryna! Nazwa mówi wszystko co o tej herbacie powinniście wiedzieć. Jest to czarna chińska herbata z aromatem bergamotki, której dodatkami są płatki róży oraz trawa cytrynowa.

Herbata jest delikatna jak na earl greya. Parzyłem ją standardowo dla herbat czarnych, czylo 5g/250ml, I parzenie 2min, II 4min(choć sklep rekomenduje tylko jedno parzenie). W porównaniu z opisywaną przeze mnie kiedyś Ceylon Earl Grey to bergamotka jest wręcz znikoma. Za to fajnie czuć trawę cytrynową, która daje sporo świeżości. Róża dla mnie smakowo jest tylko mało wyczuwalnym dodatkiem, może trochę w aromacie. Drugie parzenie ewidentnie słabsze, ale da się wypić. Fajna, codzienna herbata, dla fanów niezbyt intensywnych earl greyów 😉

GURU

w Herbata

28piorunów

Zakończmy weekend miłym akcentem 😉

Zaparzyłem dziś kolejną herbatę z zestawu klubowego, mianowicie do chińskiej herbaty czarnej Gaoshan Qilan Hongcha 2024. 
Mamy tutaj do czynienia z bardzo wysokiej jakości herbatą, której szczep od którego wzięła nazwa(Qilan) jest wykorzystywany do produkcji jednych z najsławniejszych oolongów, czyli skalnych oolongów z gór Wuyi. I jest to czuć! 
Listki są ładne, czarne, proste, trochę powykręcane. Herbatę zaparzyłem w gaiwanie, 5g liści na 100ml wody, wrzątek. Najpierw obowiązkowe przepłukanie liści, później parzenia: I:20s, II:20s, III:40s, IV: 90s, V:3min, VI: 6min. 
Herbata nie jest może zbyt wydajna(jeszcze nigdy przy parzeniu w Gongfu Cha herbata wytrzymała tylko 6 parzeń) ale za to jaka dobra! Delikatnie kwaśnawa, o smaku dojrzałych cytrusów, trochę kwiatów. Bardzo dobra herbata, z pewnością będę do niej wracał z chęcią. 
Było mi trochę mało tej herbaty, więc stwierdziłem że dodatkowo spróbuję ją zaparzyć po europejsku, w zaparzaczu. 5g/250ml 1 parzenie 2min, drugie 4min. Herbata również jest bardzo dobra, ale jednak te krótkie parzenia w gaiwanie wyciągają więcej smaku i (szczególnie) aromatu. Jednak chińczycy wiedzą jak zaparzyć herbatę!

Fanatyk

w Herbata

12piorunów

Into The Wood Liu Bao - Ajajaj... Moje perfumiarskie zboczenie nie powinno być wyznacznikiem do wybierania aromatów herbat 😅 Jak zobaczyłem, że wymieniona herbata ma aromat drzewny i kadzidlany, które w perfumach bardzo lubię to się długo nie zastanawiałem. Gdyby jeszcze faktycznie byłoby to aromatyczne drzewo i kadzidło. Brązowo-szary susz ma ledwo wyczuwalny zapach, który swoje właściwości miał ujawnić po 4 minutach parzenia w 96 stopniach. Sam susz po parzeniu nabrał wręcz smolistego koloru, a napar jasnobrązowy. Zapach herbaty pachniał jak ściółka leśna po deszczu i to taka przeorana przez dziki, bo był mocno ziemisty. Jak nazwa herbaty wskazuje mieliśmy zostać zabrani do lasu, ale dla mnie to bardziej ukryta piwnica w lesie, bo smakuje właśnie bardziej jak lizanie ścian w piwnicy (nie pytajcie czy próowałem). Kadzidła w tej herbacie nie czuję, ale może to i dobrze. Wybija się piwnica, ściółka, mokre, zbutwiałe drewno, może trochę grzyby. No cóż, jeszcze mi trochę zostało, ale odhaczę ją, jako kolejne doświadczenie.

Pokaż więcej komentarzy (2)