Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejtoherbata

GURU

w Herbata

13piorunów

Dzień dobry bardzo! Zapraszam do kolejnego wpisu z cyklu #herbacianyalfabet :grinning: Przenosimy się do kolejnej literki, czyli D! Zanim przejdziemy do tego o czym wszyscy myślą, najpierw zagłębimy się troszeczkę w świat oolongów. Zaparzmy dziś Danconga!

Dancongi to oolongi pochodzące z Chin, dokładnie z prowincji Guangdong – Gór Feniksa (Fenghuang Shan 鳳凰山). Żeby herbata z tej prowincji mogła być nazwana Dancongiem, musi pochodzić dokładnie z okolic miasta Chaozhou.

W ramach ciekawostki, podzielę się z wami bardzo ładną legendą, skąd wzięła się nazwa Gór Feniksa. Otóż Zhao Jing, ostatni cesarz z dynastii Song, uciekając z prowincji Fujian przed Mongołami zatrzymał się ze swoją świtą na górze Wudong. Wtedy z nieba sfrunął feniks niosący gałązkę herbaty, na której znajdowało się też 8 ziaren. Cesarz Zhao Jing posadził ziarna, z których wyrosły pierwsze krzewy herbaty w tej okolicy – od tej pory nazywanej Górami Feniksa. Historia bardzo ładna, ale oczywiście nieprawdziwa 😉 Takowy cesarz istniał, ale udokumentowane jest hodowanie herbaty na długo przed jego żywotem.

A co dokładnie oznacza słowo “Dancong”? Dosłownie “Pojedyńczy krzew”, ponieważ liście każdego krzewu są poddawane obróbce osobno, a dopiero przetworzone herbaty miesza się, aby otrzymać finalny produkt.

Czym się więc charakteryzują oolongi spod Gór Feniksa? To herbaty średnio oksydowane, nie zwijane tradycyjnie w kuleczki, tylko w strączki. Są mocne, aromatyczne. Wszystkie krzewy herbaciane z których powstają Dancongi pochodzą lub są spokrewnione z pewną odmianą zwykłej herbaty(Camelia Sinensis), dokładnie _Fenghuang Shui Xian._ Dancongi tradycyjnie są palone nad gorącym węglu drzewnym, ale współcześnie są albo w ogóle nie palone, albo palone delikatnie.

A jak smakują Dancongi? Tutaj bardzo dużą podpowiedzią są nazwy danych herbat, ponieważ utarło się że nazywa się je po ich aromacie i tak na przykład mamy:

– Mi Lan Xiang –  o zapachu miodowej orchidei

– Yu Lan Xiang  – o zapachu magnolii

– Zhi Lan Xiang – o zapachu irysa

– Jiang Hua Xiang  – o zapachu kwiatu imbiru

Ya Shi Xiang – o zapachu kaczych odchodów

Tą ostatnią musiałem podać bo nazwa jest świetna :grinning: Oczywiście ten ostatni Dancong nie ma takiego zapachu, jest to w tym momencie bardziej chwyt marketingowy. Ogólnie Dancongi są bardzo kwiatowymi herbatami, acz wyraźnie goryczkowymi. Mi do tej pory było dane pić tylko _Kaczą Kupę_, bo niestety Dancongi nie są w Polsce bardzo popularne.

Dancongi mogą być zbierane przez cały rok, ale na najlepszy uznaje się ten wiosenny. Zrywa się zwykle 3 do 4 liści na łodyżce i takie liście idą do obróbki.

A jak się parzy Dancongi? Tradycyjnie w gongfu cha! To właśnie miasto Chaozhou jest uznawane za kolebkę tego stylu parzenia herbacianego. Tak więc herbaty z Gór Feniksa uwielbiają krótkie, intensywne parzenia, dzięki czemu można odkryć najwięcej aromatów płynących z tych liści. To nie jest herbata dla każdego, ponieważ jej wyraźna gorycz może odrzucić - to coś zupełnie innego niż lekkie, niepalone oolongi z Tajwanu. Ja się chętnie w ten świat jeszcze raz zagłębię, jak tylko jakiegoś Danconga uda mi się kupić!

Mocarz0piorunów

> Zanim przejdziemy do tego o czym wszyscy myślą

Tak jest, to prawda, akurat o tym pomyślałem. Haha, kiedy pomyślałem o De od razu o tym pomyślałem. Jak każdy. Jak my wszyscy. No bo przecież to oczywiste, że słysząc o De o tym myśli, czyż nie? Myślenie o tym w kontekście De jest takie naturalne. I niech żaden dzban nie myśli o czymś innym na De!

Mocarz

w Hydepark

17piorunów

Wiele osób korzysta z lata, aby przygotowywać napary przeróżne. Miętę, melisę, lipę itd. Ja postanowiłem zrobić napar z wierzbówki kiprzycy - tzw. Iwan czaj. Jego przygotowanie jest bardziej skomplikowane niż zwykłego zerwij i zasusz. Od początku kojarzył mi się z przygotowywaniem herbaty, w tym wypadku czarnej. Ale herbata nie rośnie w Polsce, pod tym względem przewyższa ją wierzbówka. Ogólnie wierzbówkę zbiera się, suszy, doprowadza do oksydacji, fermentuje i w końcu suszy. Iwan czaj ma działać kojąco na układ nerwowy, łagodzić bóle głowy i wspomagać odporność. Ze względu na dużą zawartość antyoksydantów reklamowany jest jako środek oczyszczający organizm. Są to właściwości cenne, ale nie przesadzone - brzmiące jak lek na grypę, raka, katar i płaskostopie.

Już rok temu, po znalezieniu wydajnego złoża, próbowałem to wyprodukować czaje, ale nie do końca się udało - fermentacja nie zaszła i otrzymałem suszoną wierzbówkę, co najwyżej zrolowaną. Ale była smaczna, więc nie byłem rozczarowany - sam napar to też jest coś. Na ogół wierzbówkę wsadza się do piekarnika na 50 stopni, aby fermentowała przez kilka godzin.

Kombinując, że w takim wypadku, jeśli się uda w 100% będzie świetnie, a jeśli nie, też dobrze. W tym, korzystając z piekielnego upału ostatniego tygodnia czerwca. Zbieranie jest czynnością przyjemną, z reguły zdecydowanym ruchem ręki ściągamy z łodygi liście. Najcenniejsze są końcówki z jeszcze nie kwitnących egzemplarzy, ale nie są w stanie zapewnić masy. Po zbiorze wierzbówka trafiła na niemal dobę do suszenia w piwnicy. Ogólnie to suszenie powinno trwać aż liście staną się na tyle suche, aby stały się plastyczne - po wygięciu nie wracają do poprzedniej pozycji. Kwiatki widoczne na zdjęciu 2. trafiły osobno do suszenia.

Preparowanie iwan czaju w kolejnym etapie polega na wywołaniu fermentacji poprzez naruszenie struktury liścia. A mówiąc po ludzku liście można rolować z osobna, w większej grupie, robiąc kulkę. Dodatkowo traktowałem je tłuczkiem. Przecinałem tylko na pół. Bardziej inwazyjna metoda zakłada zmielenie w młynku surowca, albo posiekaniu ich - aby otrzymać pulpę. Ja tego nie robiłem chcąc zachować w miarę całe liście. Powinny puścić soki, stać się lekko lepkie. Liście zapakowane szczelnie umieściłem w dwóch słojach, większym i mniejszym. Po czym, w sobotę rano wystawiłem je na słońce. Na początku nie zakryłem słoików, a przykryłem mokrym ręcznikiem, dopiero popołudniu zakryłem je. Wydaje mi się, że mogłem to zrobić od razu. Słoiki fermentowały do poniedziałku popołudnia, w sobotę i niedzielę zaznały temperatury zapewne 50 stopni w słońcu, na nagranym chodniku/schodach. Na noc wracały do wnętrza, gdzie wciąż było 25 stopni.

Jak wyglądała wierzbówka w sobotę rano i jak w poniedziałek popołudniu dokumentują zdjęcia 3 i 4. Wierzbówka z żywej zieleni stała się zgniłozielona. Jej zapach zmienił się z ziołowego na słodki, charakterystyczny dla kompotu. Wtedy zacząłem ją wyjmować - a że była skompresowana trwało to trochę. Porcjami trafiała na patelnię, gdzie miała przejść prażenie - aby stracić wilgoć, ale i przejść ostatni z procesów. Stygł jeszcze następne 24 godziny. Łącznie wyszły trzy opakowania po lodach, które musiałem w ramach przygotowań kupić i opróżnić. Ale jak się nie poświęca to nie ma efektów.

Otrzymany susz jest już wyraźnie ciemniejszy, pokryłem go kwiatkami wierzbówki dla efektu. Stygł i czekał tydzień na otwarcie. Jakby nie smakował zapewnił mi namiastkę przygotowywania herbaty.

#diy #ziololecznictwo #hejtoherbata

Fanatyk2piorunów

RDESTU nasiej!

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

13piorunów

Jest lipiec a ja dodaję dopiero pierwszy wpis z Dardżelingiem FF? Co ja, chory? xD

Od razu uspokajam, nie chory tylko brak przyrządów do parzenia xD Dwa Darjeelingi leżą mi w półce gdzieś od kwietnia, tylko nie miałem (bo gdzieś zgubiłem) termometru do wody, a jak się okazuje jak zaparzę je w temperaturze innej niż 85 stopni to ni chu chu mi nie będzie smakować! Normalnie królewskie podniebienie mam xDD A są osoby które wolą takie herbaty parzyć w 90 albo i więcej, tak więc to kwestia gustu.

Tak więc zakupiłem ten termometr i od razu lepiej! Herbaty zaczęły smakować jak powinny, więc i można wrzucić posta o pierwszej z nich. Tak więc dzisiaj zapraszam do zaparzenia herbaty Darjeeling Puttabong Flowery FF 2026! Nazwa oczywiście pochodzi od ogrodu z którego jest ta herbata. Puttabong to dosłownie _Dom Zielonych Liści,_ więc w sumie nazwa adekwatna :grinning: Jest położony na północ od miasta Dardżeling i jest jednym z dwóch najstarszych ogrodów w tym okręgu, bo pochodzi z 1852r! Prawdziwy staruszek wśród ogrodów.

Herbata ta pochodzi z pierwszej partii zebranych w tym roku liści, została zebrana już w marcu! Więc bardzo wcześnie, w zeszłym roku najwcześniejsze Darjeelingi były zbierane na początku kwietnia.

Mamy tutaj klasyczny wygląd liści, od bardzo jasnych, prawie białych do ciemnozielonych kolorów, ale wszystko utrzymane w tej zielonkawej barwie, liście są drobne ale nie zniszczone, widać że utlenienie było bardzo delikatne. Sam susz nie jest jakoś wybitnie aromatyczny, pachnie delikatnie, słodkawo, łąką. Herbatę jak we wstępie pisałem, parzyłem w 85 stopniach, 4.5g/250ml, 1 parzenie 2.5 min, II 5min.

Herbata wyszła bardzo jasna, i bardzo smaczna! Klasyczny, delikatny Darjeeling, kwiatowy, delikatnie owocowy. Bardzo dobry, tęskniłem i czekałem na te smaki. Bardzo lubię First Flushe, dla mnie to absolutny must have na wiosnę!

Specjalista6piorunów

@Endrevoir Lata temu jak mieszkałam jeszcze z rodzicami, temat mierzenia temperatury wody był źródłem niekończących się żartów na mój temat. Próbowałam wytłumaczyć że ma to duże znaczenie. Gdy podałam przykłady, że pewne herbaty lepiej w takiej temperaturze bo w wyższej jest troszkę zbyt gorzka, a inną w wyższej bo jest bogatszy posmak, kończyło się tym samym, że kiwają kiwają, i nagle pojawia się ten głupi uśmiech, że nie tylko nie słuchali to mają mnie za idiotkę. Niektórych tematów nie da się przeskoczyć. W niektórych domach jest to polityka, u mnie temperatura wody na herbaty.

GURU4piorunów

@gwf-hegel-fangirl skoro oni zaparzali przez całe życie wszystkie herbaty wrzątkiem i było dobrze to czemu ty im teraz mówisz że tak jest źle? XD i jeszcze ze są inne herbaty niż czarna? Co ty ćpiesz? 😆

Tytan4piorunów

@gwf-hegel-fangirl niektórych rzeczy nie przetłumaczysz. całe życie nienawidziłem "herbaty", bo zawsze był mi podawany kilkuletni Lipton parzony nieskończoność (torebki/fusy cały czas w dzbanku). dopiero jak kiedyś sam spróbowałem zaparzyć zgodnie z instrukcją coś lepszego niż Lipton to zobaczyłem, że to może być dobre

a takim ludziom jak u Ciebie trzeba na chłopski rozum, zapytaj czy piwo w temperaturze np. 40 stopni też im pasuje 😛

Specjalista1piorunów

> i jeszcze ze są inne herbaty niż czarna?

@Endrevoir best i can do is mnientowa i owocowa w granulkach

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Herbata

11piorunów

U mnie ledwo 35 stopni, więc nawet temperaturą się nie pochwalę... To się choć herbatki napiję xD Zapraszam więc do degustacji kolejnej herbaty z zestawu kolekcjonerskiego. Dzisiaj chińska herbata, która dojrzewała na Malezji. Ipoh Liu Bao 2007!

O Liu Bao już pokrótce pisałem tu, więc może trochę więcej dziś o związku herbaty Liu Bao i Malezji. Malezja ogólnie jest świetnym miejscem do długiego, wieloletniego dojrzewania przez jej wilgotny, gorący klimat który utrzymuje się przez cały rok. Ta konkretna herbata została zakupiona w stanie surowym w Chinach, a część obróbki i dojrzewanie odbyło się w mieście Ipoh w Malezji. W tym kraju Liu Bao jest bardzo popularne ze względu na migrantów z Chin pracujących w lokalnych kopalni cyny. Według chińskiej medycyny ta herbata jest bardzo dobra na pozbycie się z organizmu nadmiaru wilgoci i ciepła. Górnicy pili ją w przypadkach biegunki, nudności oraz bólów brzucha. Jej popularność była tak duża że kopalnie, które nie ZAPEWNIAŁY dostępności Liu Bao miały problemy ze znalezieniem pracowników xD


Przejdźmy do samej herbaty. Liście są drobne, ciemne, pachną dość delikatnie, orzechowo. Tą herbatę zdecydowałem się zaparzyć w gaiwanie, 6g/100ml, parzenie wrzątkiem. Najpierw obowiązkowe przepłukanie liści, a później: I-III: 20s, IV: 30s, V: 45s, VI: 1min, VII: 1,5min, VIII: 2min, IX: 3min, X: 5min

Cóż to za herbata! Głęboko drzewna, orzechowa. Bardzo dobra. Pierwsze 4 parzenia są bardzo gładkie, wręcz słodkawe, później herbata robi się bardziej cierpka, ale słodycz nadal gdzieś tam jest. Bardzo dobre Liu Bao, na pewno nie ostatnie w mojej herbacianej karierze.

GURU

w Herbata

36piorunów

Nie pytajcie się po co mi kolejny czajniczek, cieszcie się razem ze mną że go znalazłem :grinning: od dawna chciałem taki mały żeliwny, w sumie jeszcze jest za duży ale już nie mogłem się powstrzymać :grinning: parzy się w nim super!! :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Herbata

19piorunów

Zapraszam do wypicia ze mną kolejnej herbaty 😉 Dzisiaj pijemy Yuchi Hongyu “Baozhong” 2025, czyli kolejną herbatę z Tajwanu. A co to za rodzaj herbaty… Powiedzmy że to trochę skomplikowane xD

Zacznijmy od tego skąd jest ta herbata. Są to okolice miasta Yuchi oraz jeziora Sun Moon Lake w środkowej części wyspy. Są to okolice idealne do hodowli i produkcji herbaty czarnej. Rośnie tam kultywar stworzony na Tajwanie specjalnie pod herbatę czarną - . Powstał on przez skrzyżowanie birmańskiej _camellia assamica_ oraz tajwańskiej _camelia formosensis_. Cechą charakterystyczną tego kultywaru jest mentolowy smak i aromat naparu.


Mamy więc do czynienia z herbatą której liście są idealne do obróbki w stylu herbaty czarnej. Ale te liście zostały obrobione w stylu baozhonga, czyli najlżej utlenianego, najjaśniejszego oolonga! Tajwańskie baozhongi są uber kwiatowe, delikatne. Co z tego wyszło? Zobaczmy!

Herbata ma bardzo długie, cienko poskręcane czarne listki. Pachną przyjemnie, rześko, coś jakby suszoną śliwką. Po ogrzaniu zaś liści wychodzi na pierwszy plan coś zupełnie innego, kwaśność, mentolowość. Parzyłem w gaiwanie, 5g/100ml wody, parzenie wrzątkiem. Długość parzeń: I:40s, II:20s, III:40s, IV: 80s, V:2min, VI: 4min, VII: 8min

Dziwna to herbata. Mocna, cierpka. Jej mentolowość w smaku mi totalnie nie podchodzi, jestem z osób które nie lubią takich smaków, a miętę uważam za truciznę. Nie jest to herbata dla mnie. Przypomina ona dużo bardziej herbatę czarną niż oolonga, ale dla mnie nie jest to ani dobra czarna ani (szczególnie) oolong.


#herbatacodzienna

Specjalista1piorunów

@Endrevoir Jakoś nie byłam aktywna na hejtto, ale mi kurde tym tagiem zaimponowałeś, moje hobby które niestety zaniedbałam przez ostatnie twa lata. Trzeba kupić herbat, wrócić

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Herbata

15piorunów

Dzień dobry bardzo! Pogoda się taka herbaciana zrobiła więc może czas na pościk? Pozostajemy w ramach przy literce C. Dziś C jak herbata… Czarna? Czerwona? Ciemna? 

Zacznijmy sobie właśnie od tego o jakiej herbacie mówimy, gdy się chcemy napić NAJPOPULARNIEJSZEJ herbaty na świecie. W Polsce utarło się że jest to herbata czarna, ale nie jest tak na całym świecie! W Chinach, ojczyźnie herbacianej, jak się mogliście dowiedzieć z ostatniego wpisu na tagu, ta herbata jest nazywana hongcha, czyli dosłownie herbata czerwona. Nie o kolor liści tu bowiem chodzi, ale o kolor naparu! Słowem dygresji, herbatą czerwoną nie są pu-erhy, to poważny błąd tak je nazywać. Umówmy się że ja nie będę próbował nawracać całej Polski i tak jak we wcześniejszych wpisach o różnych herbatach tego typu, będę ją nazywał herbatą czarną.

Przechodząc do tego jak powstaje ta herbata, rozprawmy się z jeszcze jednym, szkodliwym mitem. Mianowicie że herbata czarna jest herbatą fermentowaną. Jest to wierutna bzdura!

Proces, który zachodzi podczas produkcji czarnej herbaty, to ciemnienie enzymatyczne, a nie fermentacja. Podczas oksydacji enzymy obecne w liściu reagują z tlenem, katechiny przekształcają się w teaflawiny i tearubiginy, a herbata zmienia kolor, aromat i strukturę smaku. Nie biorą w tym procesie bakterie, drożdże, ani inne mikroorganizmy, więc nie można mówić o żadnej fermentacji.

No dobra, to przejdźmy już do samego procesu produkcji herbaty czarnej. Tak naprawdę każdy szczep herbaciany nadaje się do stworzenia czarnej herbaty. Liście nie muszą być zbierane w konkretnej porze roku, acz przyjęło się że to wiosenny zbiór jest najlepszy, choć nie jest to reguła. Zebrane liście oczywiście najpierw są poddawane procesowi więdnięcia, w trakcie którego tracą wodę. Następnie liście są zwijane, najczęściej mechanicznie. W przypadku herbat gorszych jakościowo następuje proces CTC - Crush Tear Curl. To właśnie w tym procesie powstają herbaty torebkowe, a więc przy okazji obaliliśmy kolejny mit o czarnych herbatach że ten pył w torebkach to odpad produkcyjny 😉 Oni to robią specjalnie, żeby herbata szybko oddała swój aromat i smak.

No ale trochę zboczyliśmy z tematu. Zwijanie liści oraz proces CTC mają na celu pobudzenie procesu oksydacji podczas którego dzieje się wcześniej wspomniana magia ciemnienia enzymatycznego. Nie dzieje się to w pełni przy każdych herbatach, ponieważ np. słynne Darjeelingi FF mają proces utleniania na poziomie herbat białych. Gdy liście się utlenią w pożądanym stopniu, są suszone oraz sortowane na odpowiednie stopnie jakościowe.

I tak się dzieje na całym świecie! Czarna herbata jest produkowana wszędzie gdzie rosną krzewy herbaciane. Oczywiście są rejony najważniejsze. Po pierwsze oczywiście Chiny, czyli dom herbat Keemun, Dian Hong czy Zheng Shan Xiao Zhong. Ta ostatnia to pierwowzór słynnego w pewnych kręgach Lapsang Souchong! Dalej mamy Indie, które mi się najbardziej kojarzą ze wspaniałymi Darjeelingu oraz mocnymi herbatami z Asamu. W Polsce chyba najpopularniejsze są herbaty z Cejlonu, który jest podstawą większości herbat torebkowych ale tam również produkują niezłe herbaty. Mniej popularnymi regionami z czarną herbatą są na pewno Tajwan z którego pochodzi bardzo dobra herbata Hong Yu, czy bardziej kojarzona z Matchą albo herbatami zielonymi Japonia. Ale herbatę czarną produkuje się również w Afryce, czyli np. Kenii, Malawi czy Rwandzie, a już zupełnie blisko Polski mamy Turcję znaną z cieżkich, mocnych naparów czy ukochana przeze mnie Gruzja, która wyrasta jak feniks z popiołów po porażce polityki ZSRR.

GURU2piorunów

@Endrevoir LOVE:anatomical_heart:

poza tym wiem skąd się wzięła nazwa marki torebek Saga :smiley:

jak coś to priv :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

27piorunów

Dawno nie pisałem nic o herbacie, ale gdzie jak taki upał był cały maj... Przyszedł czerwiec i nagle pogoda herbaciana :grinning: To czarki w dłoń!

Dzisiaj zaparzyłem czarną herbatę prosto z Tajwanu. Całkowicie szczerze powiem że to pierwsza tajwańska herbata którą piję, a która nie jest oolongiem xD Przed wami Mingjian Ziya Hongcha 2025!

Jest to ciekawa czarna herbata która powstała w Mingjian, mieście w środkowej części tej wyspy. Okolice tej wyspy są znane bardziej z masowej produkcji słabszej jakości herbaty. Całe szczęście nie jest to reguła, a dzięki dobremu mikroklimatowi tego rejonu oraz żyznej glebie można uzyskać bardzo smaczne liście.

Powiedzmy sobie teraz troszeczkę o słowie _Ziya,_ czyli dosłownie _fioletowe pąki_, bo taki kolor mają pąki na krzewach herbacianych z których robi się taką herbatę! Krzewy te powstały w Chinach w Yunnanie, ale Tajwańczycy stworzyli swój własny kultywar, bardzo podobny do tych oryginalnych, zwany . Powstał on ze skrzyżowania birmańskiej wielkolistnej herbaty assamica z bardzo popularnym (i bardzo dobrym!) kultywarem .

Przejdźmy do herbaty. Liście są bardzo ładne, czarne, bardzo długie, pojedyńczy liść ma nawet ok 3-4cm długości. Aromat suszu w temperaturze pokojowej kiepski, ledwo wyczuwalny, ale po wrzuceniu do ogrzanego gaiwana… Już wiem że będzie dobrze, bo wyszła fajna słodowość i owocki. Właśnie, parzenie. Już wiecie że w gaiwanie, czyli 5g/100ml wody, parzenie wrzątkiem. Długość parzeń: I:40s, II:20s, III:40s, IV: 75s, V:2min, VI: 4min, VII: 8min

No, jest bardzo dobrze. Herbata delikatnie cierpka w smaku, ale poza tym dużo owoców, słodu. Super wchodzi, szło parzenie za parzeniem. Szkoda że mam tak mało tej herbaty.

Gruba ryba5piorunów

Czy po 7 parzeniu herbata nie krzyknęła "just let me die"? 🙂

GURU2piorunów

@Earl_Grey_Blue no to był już jej koniec ale ostatnio lubuję się w wykańczaniu herbaty do końca xD Dlatego nawet jasnym oolongom nie przepuszczam i ostatnie parzenia w gaiwanie robię po 5 min xD

Gruba ryba4piorunów

@Earl_Grey_Blue wyszła z gaiwana zobaczyć co to za żyd XD

GURU1piorunów

@wonsz phi, 7 parzeń to dla mnie pikuś, ja kiedyś walnąłem 13 z pu-erhem xD jakieś 1.7 litra herbaty z 7-8g suszu, przebij to xD

Gruba ryba1piorunów

@Endrevoir mam czajnik prawie 5L, zaparzacz z sitkiem litrowy, do tego dwa duże dzbanki, u mnie każda herbata ma 3 parzenia na łączną kwotę jakiś 4 litrów, popijam tak sobie od rana do wieczora.

GURU0piorunów

@wonsz no to dużo herbatki! Jesteś stale nawodniony :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@Endrevoir najak, wieczorem wóda to czeba

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Herbata

18piorunów

No dobra, napijmy się herbaty!

Dzisiaj piję tajwańską herbatę którą otrzymałem jako gratis do zamówienia, mianowicie Oolong GABA. O GABA już wspominałem po krótce w innym wpisie, więc tylko po krótce o tej herbacie 😉 jest to dość mocno pieczony oolong wykonany z kultywaru JinXuan, czyli znanego mi z pysznej mleczno-kwiatowej niepalonej wersji oolonga. Więc mamy tutaj całkowite przeciwieństwo obróbki tego typu herbaty.

Susz jest czarny, skręcony w znane wszystkim fanom tajwańskich oolongów kuleczki. W aromacie wyczuwam delikatnie orzechy. Parzyłem w stylu zachodnim, wrzątek, 5g/250ml. Parzenia: I:2min, II: 3min, III: 6min. Wyszedł dość ciemny, czerwony napar o delikatnym, słodowym aromacie. Pierwsze parzenie wyszło dość płaskie w smaku, od drugiego bardziej zaczęły być wyczuwalne aromaty słodowe, kwaśne. Może to i zdrowa herbata, ale nie przypadła mi do gustu. Upewniam się w tym że palone oolongi to nie moja bajka. Dobrze że to tylko gratis.

GURU

w Herbata

18piorunów

Zastanawiam się po co to ja sobie robię… Ale to Wy mnie do tego namówiliście!! Znowu kupiłem wędzonkę!

Kilka razy ktoś wspominał o tym podobno świetnym earl greyu wędzonym z Malawi… Że podobno taki super, że w ogóle świetny i że dymu to tylko trochę… To się skusiłem i kupiłem to Earl Grey Satemwa Natural…. No co mogę powiedzieć? Liście herbaty suszone nad drewnem gujawy nadały tej herbacie sporo aromatu dymnego. Nie ma tu całe szczęście chamskiego oscypka jak w Malawi Thyolo Moto, więc tragedii nie ma. No i bergamotkę czuć, nie da się ukryć. Herbatę parzyłem oczywiście wrzątkiem, dałem ok 3.5g/250ml wody - opcja dla fanów Lapsanga to 4g albo więcej, dla mnie jest wtedy za mocna. I parzenie 2min, II 4min. Powiem szczerze że jak zaparzyłem ją sobie pierwszy raz to miałem ochotę ją wyrzucić… Ale nie dałem się i spróbowałem jeszcze raz i po pewnym przyzwyczajeniu się stwierdzam że nie jest źle - Bergamotka cały czas jest na pierwszym miejscu, ale to wędzenie ciekawie podkreśla olejek. Pewnie więcej nie kupię, ale czerpię przyjemność z picia tej herbaty!!


Gruba ryba1piorunów

Moje TOP 3 herbat :smiley: Nawet wczoraj wypiłem cały dzbanek. Uwielbiam jej zapach.

GURU2piorunów

@Earl_Grey_Blue jest bardzo ciekawa ale niekoniecznie mój smak ;)

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Herbata

16piorunów

Jakoś ostatnio mi się nie chce pisać o herbatkach, pora to zmienić 😉

Przedstawiam wam dziś kolejną herbatę z Gruzji, która jest jednym z moich ulubionych herbacianych krajów. Dzisiaj Dzika Gruzińska, czyli czarna klasyczna dla tego kraju herbata.

Susz ma delikatny, słodowo-owocowy aromat. Herbatę parzyłem wrzątkiem, 5g suszu/250ml wody. I parzenie 4min, II 8min. Po zaparzeniu napar ma w sobie bardzo dużo słodowości, mi ta herbata w smaku i aromacie przypomina trochę wytrawne wino. Czuć te owocki, ale nie jest gorzko, nie jest kwaśno. Herbata jest delikatnie słodkawa, bardzo dobra. Zdecydowanie polecam tą herbatkę.

GURU

w Herbata

21piorunów

Dzień dobry bardzo! W dzisiejszym odcinku przechodzimy do literki C. A skoro C, to Chiny!

Chiny są tak naprawdę kolebką herbacianą, to tam ponad 2 tysiące lat temu, w okolicy II-III w p.n.e. Na początku liście tej rośliny nie były wykorzystywane jako napój, ale jako lek, były gotowane, często z innymi składnikami. Nazywana była wtedy “tu” czyli dosłownie “gorzkie zioło”. Stopniowo się to zmieniało, aż do czasów dynastii Tang, czyli okolic VII w n.e. Wtedy herbata stała się napojem codziennym, pojawiły się pierwsze herbaciarnie. Mieliśmy wtedy również pierwszego herbacianego mistrza, pana Lu Yu, który napisał pierwszą książkę dotyczącą herbaty, _Chajing - “Księga herbaty”._ Następne wieki przyniosły rozwój kultury herbacianej aż do postaci znanej dziś.

Chiny mają mnóstwo regionów herbacianych, z których najważniejszy jest Yunnan, czyli miejsce gdzie najprawdopodobniej po raz pierwszy spróbowano przygotować liście herbaciane. Dziś jest to stolica i tradycyjnie JEDYNY NA ŚWIECIE region w którym produkuje się herbaty pu-erh. Poza pu-erhem produkuje się również sporo czarnej herbaty i sporadycznie zieloną/białą.

Kolejnym ważnym regionem jest Fujian, czyli region z najważniejszymi w Chinach miejscem dla oolongów - góry Wuyi w których produkuje się słynne m.in. Da Hong Pao oraz miejscowość Anxi czyli ojczyzna Tie Guan Yin. Ale Fujian to nie tylko oolongi, ale również bardzo dobre białe herbaty jak Bai Mu Dan czy jedna z najsłynniejszych czarnych herbat - Lapsang Souchong.

Nie mógłbym nie wspomnieć o prowincji Zhejiang w której produkuje się jedną z najsłynniejszych herbat zielonych - Long Jing.

Mógłbym tak jeszcze długo, bo Chiny są ogromne i mają w sobie wiele zakamarków herbacianych, więc tutaj przestanę tą wyliczankę 😉 Wspomnijmy sobie więc o znaczeniu herbaty w historii Chin. A ta jest ogromna! W Chinach herbata nie była tylko napojem, lecz jednym z filarów państwa. Przez ponad tysiąc lat służyła jako waluta, podatek i towar strategiczny. To nią płacono za konie na granicach imperium, to nią wynagradzano garnizony w Tybecie i Azji Centralnej, to ona wędrowała karawanami jako sprasowane cegły przez góry i pustynie. Dochody z herbaty zasilały skarb wszystkich dynastii począwszy od wspomnianej przeze mnie wcześniej Tang, a kontrola nad jej produkcją była elementem władzy równie ważnym jak kontrola nad solą czy żelazem. Gdy Europa w XVIII wieku uzależniła się od chińskiej herbaty, do Chin zaczęły płynąć ogromne ilości srebra, co na chwilę uczyniło je centrum światowej gospodarki — aż do momentu, gdy konflikty wokół tego handlu doprowadziły do wojen opiumowych i dramatycznego otwarcia kraju na świat. W tym sensie historia herbaty jest jednocześnie historią potęgi i kruchości Chin.

A jak jest dzisiaj w Chinach? Herbatę pije się codziennie, tak naprawdę wszędzie i zawsze. Do posiłków, w pracy, podróży, samemu i z przyjaciółmi. Nie ma co się dziwić, to ich dziedzictwo. To w końcu chińczycy wymyślili podział herbat na 6 kolorów, styl parzenia Gongfu Cha również jest ich!

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Herbata

23piorunów

Środowe popołudnie to herbaty czas xD

Dzisiaj zaparzyłem herbatę Sencha Owoce Leśne i Figi. Nazwa mówi dosłownie wszystko: mamy tutaj do czynienia z zieloną herbatą z dodatkiem liofilizowanych jeżyn, malin, fig i truskawek. Do tego aromaty i płatki róży. Herbata ma typowy dla takich mieszanek słodki, landrynkowy zapach. Parzyłem również tradycyjnie, w 80 stopniach, 5g/250ml wody, I parzenie 2min, II 4min. No i tutaj niespodzianka, bo herbata jest… cienka jak woda. Bardzo mało aromatu oddała, w smaku to samo. Totalny niewypał. Spróbowałem drugi raz, tym razem z większą temperaturą, ok 85-90 stopni. No i dużo lepiej. Jest słodko, trochę owocowo. Taka typowa owocowa mieszanka zielona. Fajna na takie zwykłe picie smacznej herbaty ;)


Gruba ryba6piorunów

A przy okazji, bo sobie przypomniałem że miałem wrzucić - dwie jakościowe herbatki co mnie zmiotły z planszy: japońska czarna z wiśniowym vibem i tak ciasteczkowy oolong że w całym mieszkaniu pachniało, aż dzieciaki przyleciały (i taki zawód :stuck_out_tongue_winking_eye: )

GURU7piorunów

@wonsz uuu to tego oolonga będę brał!!

Gruba ryba2piorunów

@Endrevoir ja nie jestem jakimś zaawansowanym smakoszem...ale o kurwa jakie to było dobre

Właściwie dla mnie Earl Grey z bławatkiem i co druga taka z mlekiem i jestem kontent...ale coś tam próbuję.

GURU6piorunów

@wonsz Próbowanie najważniejsze ;)ja mam swoje smaki ale też czasami chcę spróbować czegoś spoza mojej strefy komfortu

Fanatyk2piorunów

Już z roboty wróciła?

GURU7piorunów

@Ravm wróciła wróciiła 😛 Ale chciała czarną!

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Herbata

27piorunów

Niedzielna herbatka :grinning: Dzień dobry!!

Dzisiaj w końcu przedstawiam wam ostatnią herbatę z zeszłorocznego zestawu klubowego. To Darjeeling Giddapahar Delight FF 2025, który zdecydowanie za długo czekał na swój wpis 😉

Region Darjeelingu ma bardzo ciekawą historię herbacianą. Wszyscy dobrze wiemy że całe Indie, a więc również i Darjeeling były w XIX wieku pod panowaniem Brytoli, którzy uwielbiają pić herbatę z mlekiem. Do tego celu herbata musi być przede wszystkim mocna - wcale nie musi być dobra. Takie herbaty były produkowane tam jeszcze 50 lat temu. Jednak ze względu na duże wysokości, trudny klimat, ciężko było finansowo konkurować z ogrodami herbacianymi położonymi niżej, na przykład w Asamie. Dlatego region w latach 60 XX wieku zaczął pod względem herbacianym przechodzić transformację w inną stronę.  Punktem zwrotnym w historii tego regionu była współpraca dwóch panów - Ranabira Sen oraz Berndta Wulfa, czyli plantatora z Dardżelingu i kupca z Niemiec. Dzięki tej współpracy powstał nowy standard zbioru, zmieniono sposób obróbki i w 1968 roku poleciała do naszych zachodnich sąsiadów pierwsza partia współcześnie znanych nam herbat Darjeeling. Warto podkreślić słowo _poleciała_, ponieważ w tamtych czasach wysyłanie herbat samolotami nie było rozpowszechnione, a to od niemieckiego słowa _flugtee_ powstało określenie herbat lotniczych. Ci niemcy muszą mieć zawsze swoje słowo na wszystko 😉

Sama dzisiejsza herbata powstała z drzew kultywaru AV2(skrót od Ambari Vegetative), charakteryzujący się nutami kwiatowymi oraz smakiem owoców tropikalnych. Pierwsze sadzonki tego kultywaru powstały w ogrodzie Ambari jeszcze w 1967 roku, czyli na samym początku prac nad nowym stylem obróbki herbaty w tym regionie 😉

Przejdźmy do herbaty. Sam susz  jest klasyczny dla dardżelingów, małe, biało-zielono-brązowe listki, pachnie świeżą łąką, delikatnie jakimiś cytrusami. Parzyłem w 85 stopniach, 4g/250ml, I parzenie 2.5min, II 5min. Napar jasno żółty, ślicznie pachnie łąką. W smaku bardzo delikatnie, w 2 parzeniu trochę lepiej. Ale klasycznie, świeżo, łąkowo, trochę cierpko. Jak dla mnie delikatny zawód, bo liczyłem na trochę więcej, ale może to kwestia tego że chwilę przeleżał najpierw w sklepie, później u mnie. Spróbowałem dorzucić 1g więcej przy zachowaniu długości parzeń i jest lepiej, co ciekawe herbata nie wyszła cierpka, więc nie przeparzyłem, a intensywność naparu dużo lepsza. Cóż, dużo jej nie dostałem więc szybko się skończy ;)

#hejtoherbata

GURU

w Herbata

29piorunów

Chyba pora zapuścić pejsy.

Zrobiłem czternaste (!!!) parzenie Gonting pu-erh. Mój osobisty rekord. Ponad litr herbaty z 5g. Zaczynałem od 10s, skończyłem na 10 minutach xd Gongfu cha rulez, po europejsku w życiu bym tyle nie wyciągnął.

Praktykant1piorunów

Ze starszym shengiem bym się nie zdziwił, ale jak na shu to naprawdę dużo, szczególnie z takiej porcji liści.

GURU5piorunów

@Herbata z shenga zrobiłem 13 max, ale to nie moje ostatnie słowo xd

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Herbata

25piorunów

Zapraszam dziś na degustację kolejnej herbaty z zestawu klubowego od eherbaty. Dzisiaj testujemy Banzhang Gushu Sheng Pu-erh 2007, czyli bardzo dobrego pu-erha, który dojrzewał… na Tajwanie!

Tak jest, Tajwanie. Tajwańczycy zainteresowali się pu-erhami już w latach 70 XX wieku, jednak wtedy na wyspie tej herbaty prawie że nie było. Tajwańscy kupcy zaczęli sprowadzać z Hong-Kongu czy Malezji i je składowali. Dzięki doświadczeniu jakie zyskali, oraz podróżach do Yunnanu(ojczyzny pu-erhów) udało im się doprowadzić składowanie oraz dojrzewanie ciastek herbacianych do perfekcji. I jednym z dzieci jest ta herbata!

Przyszło do mnie 12g tej herbaty, więc idealnie na 2 seanse gongfu cha. Herbata była prasowana w ciastka o wadze 357g, do mnie przyszło kilka ładnych kawałeczków tego ciastka. Liście bardzo ciemne, z pojedynczymi jaśniejszymi, czerwono-brązowymi tipsami. Pachną obłędnie, starym drewnem i apteką. Klasa parzyłem jak wspomniałem, w gongfu cha, jako że to surowy pu-erh to wybór był prosty i wybrałem czajniczek yxing o pojemności ok 100ml. Do niego 6g herbaty, zalewane wrzątkiem. Ze względu na wyjątkowość herbaty, najpierw ogrzałem czajniczek, później przez 10s budziłem liście. Długość parzeń: I: 20s, II-IV: 10s, V:20s, VI, VII:30s, VIII: 40s, IX:50s;

Jednym słowem: SZTOS. Panie i panowie, rewelacja. Herbata obłędnie wręcz pachnie i smakuje starym drewnem, kadzidłem, apteką. Pierwsze 5,6 parzeń na końcu ma świetną, owocową nutę. Herbata jest cierpka, ale ta cierpkość nie przeszkadza. Świetna herbata!


Fanatyk2piorunów

Długość parzeń: I: 20s, II-IV: 10s, V:20s, VI, VII:30s, VIII: 40s, IX:50s;

Jakieś czary widzę trZeba odpierdala

GURU9piorunów

@TyGrySSek troszeczkę :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Hydepark

46piorunów

Z okazji pełni Księżyca piję Bai Chao. Ta herbata wyróżnia się tym, że składa się z pączków herbaty, które rosną na drzewach herbacianych - dzikie, lub zdziczałe krzewy herbaciane mogą osiągnąć do 30 metrów wysokości. Klasyfikowane z reguły jako biała herbata. Ich wyróżnikiem jeśli chodzi o smak jest pewna żywiczność, "sosnowatość" połączona z kwiatowością białych herbat. A że wówczas wraz z #hejtozeszyt miałem większą kompanię do picia to ~skorzystałem~ skorzystaliśmy z okazji.

#herbata #hejtoherbata

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Herbata

23piorunów

Dzień dobry bardzo, zapraszam na kolejny wpis! przenosi się do Japonii 😉 Parzymy dziś Banchę!

Bancha nie należy do najdroższych herbat na świecie. Jeżeli chodzi o jej popularność, to mało kto o niej w Polsce słyszał. Nie ma co się trochę dziwić, bo nie jest super smaczna, droga czy wykwintna. No ale my się dziś przenieśliśmy do Japonii, gdzie jest najpopularniejszą herbatą codzienną, pitą praktycznie do każdego posiłku. Od tego właśnie wzięła się jej nazwa, bo słowo Bancha można tłumaczyć jako “codzienna”.

No to czym jest bohaterka dzisiejszego wpisu? Jest to zielona herbata, której okres zbierania jest późniejszy niż dla popularniejszej oraz droższej Senchy. Powstaje z dużych, dojrzalszych od Senchy liści a również czasami łodyg. Dzięki temu Bancha jest herbatą o dużo mniejszej ilości kofeiny, przez co może być pita wieczorem. Chętnie jest również podawana dzieciom czy osobom starszym.

Jak więc parzymy Banchę? Zwykle w temperaturze 85 stopni, ale zdarzają się partie które parzy się w 90 albo i więcej. Daje ona jasno żółty/zielony napar, warzywny, morski. Jest mniej umamiczna oraz bardziej cierpka od Senchy.

Bancha jest bardzo często wykorzystywana w tworzeniu herbaty _Genmaicha -_ czyli zielonej herbaty z prażonym ryżem. Również ciekawym sposobem zagospodarowania tej herbaty jest jej ukiszenie, powstaje wtedy Awa Bancha - niszowa herbata tworzona tylko w kilku miejscach w Japonii.

Bancha to może zwykła herbata ale w kraju kwitnącej wiśni jest niezwykle ważna. Polecam przetestować, bez niej nie sprobujecie wszystkiego!

#hejtoherbata #herbatacodzienna

Gruba ryba6piorunów

@Endrevoir Saga Japan ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba6piorunów

@Trupus panie keisukeczku dla pana jest bancza, sencza jest dla zarządu

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

40piorunów

Piątek, czuć wiosnę. To najlepsza pora na skarby z !

Będąc na 5 urodzinach Hejto miałem przyjemność spotkać się z kolegą z tagu, @Earl_Grey_Blue . Dostałem od niego w prezencie 2 paczuszki z liśćmi, które niestety nie okazały się Marichuanen 😒 Ale po zaparzeniu też są niczego sobie! Przedstawmy sobie pierwszą z nich!

Jest to, zgodnie ze słowami @Earl_Grey_Blue zielona herbata naturalnie aromatyzowana kwiatem lotosu. Parzyłem zgodnie z jego zaleceniami, czyli najpierw przepłukać wrzątkiem, a później również wrzątkiem 3min. Proporcje jakie użyłem: niecałe 5g/250ml wody. Wyszła z tego delikatna, ale ciekawa herbata. Czuć wyraźnie tą kwiatowość. Bardzo fajny prezent, polecam hejtowicza!

#herbatacodzienna #hejtoherbata

Gruba ryba7piorunów

Herbatę kupiłem w Wietnamie i wg lokalsów zielona herbata z dodatkiem lotosu jest ich specjalnością. Liście herbaty są ręcznie zbierane, a później pozwala im się naturalnie absorbować aromat kwiatów lotosu. Smacznego!

GURU9piorunów

@Earl_Grey_Blue tak podejrzewałem, czyli proces produkcji podobny do Phoenix Pearl. Jeszcze raz dzięki :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Herbata

25piorunów

Nowy rok, nowy zestaw klubowy! Choć jeszcze nie skończyłem pokazywać herbat z poprzedniego xD (jedna została)

Zaczynamy od zielonej herbaty, mianowicie Sencha Mieuejima 2025. Jest to oczywiście japońska, bardzo dobrej jakości zielona herbata, której nazwa wzięła się od nazwy kultywaru Mieuejima. Nie jest on bardzo popularny, jego historia sięga 2003 roku, kiedy powstał z ziaren krzewu _yabukita_ - najpopularniejszego krzewu herbacianego w Japonii. Nazwa to połączenie członów Mie - prefektura w której kultywar powstał oraz nazwiska jego twórcy - pana Uejima.

Przejdźmy do herbaty. Wygląd - standard, ciemnozielone igiełki. Za to w aromacie niespodzianka - ewidentnie czuć cytrusowe nuty. Jest to typowe dla tego kultywaru. Parzyłem ok 7g suszu na 250ml wody, parzenia szły tak:

I: 75 stopni, 1min

II: 80 stopni, 20s

III: 85 stopni, 1min

Nie, nie, nie. Wiedziałem że tak będzie, ale niestety zestawy klubowe takie są, zawsze się musi pojawić ta sencha której nienawidzę… Osoby które lubią japońskie zielone będą zachwycone bo herbata jest intensywna, morsko-umamiczna. Ta cytrusowość mi zanikła w smaku, ale w aromacie naparu nadal jest. Cóż, mam nadzieję że pozostałe 4 herbaty z zestawu klubowego mi odpłacą za tą senchę ;)


#herbatacodzienna

Gruba ryba3piorunów

@Endrevoir tak coś kojarzyłem że akurat klasycznych zielonych nie jesteś fanem 😛

GURU7piorunów

@Barcol zdecydowanie. Pozostałe kolory - mniam! Tylko żółtych jakoś bardzo nie popróbowałem bo za 1 razem trafiłem na genialne Huang Xiao i więcej mi nie trzeba xd

Pokaż więcej komentarzy (4)