GitHubOsobistość
0piorunówEch... jak zwykle #daremnytrud mój. Od 3 tygodni w moim off-grid zaczęły się dziać rzeczy niestworzone. Na początku myślałem, że chwilowe przerwy w pracy falownika (po włączeniu czajnika lub pralki) wynikały z jego awarii. Jak już w końcu znalazłem czas, to po szybkiej weryfikacji okazało się, że jedno z ogniw w mojej wysłużonej już kwasówie powiedziało "adios".
Na całe szczęście miałem jeszcze jedno ogniwo właśnie w razie takiej awarii.
Problem w tym, że te ogniwa sa dosyć ciężkie i trzeba było na szybkości wymyślić sposób żeby je wyciągnąć. Więc poszedłem za namową Archimedesa który powiedział: "dajcie mi punkt podparcia a wytargam te cholerne ogniwo". Czy jakoś tak...
Narobiłem się jak w spodnie i już po 30 minutach "nowe" ogniwo wleciało do skrzyni. Szybki test, i co? GUMWNO!
Falownik może i wytrzymywał większe obciążenie ale wciąż spadki napięć na pierwszym 800W biegu farelki (taki piecyk z dmuchawą) wyniosły aż 6V! (49V -> 43V).
Kolejna porcja diagnostyki pokazała mi... kolejne ogniwo które opuściło czat z całym 0V xD. I tak oto moja leciwa już bateria właśnie zaczyna swoją podróż na złom (jak ją rozbiorę oczywiście).























