Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Zbrodnia wołyńska była wielowymiarową tragedią II wojny światowej, w której radykalizm ideologiczny i brutalna polityka mocarstw doprowadziły do wzajemnej eksterminacji ludności cywilnej w atmosferze całkowitego upadku moralnego. Każda ze stron konfliktu – polska, ukraińska, niemiecka i sowiecka – w różnym stopniu napędzała tę spiralę nienawiści, czyniąc z Kresów miejsce, gdzie zasady zostały zastąpione przez walkę o przetrwanie. Całość tych wydarzeń stanowi przerażającą przestrogę przed tym, jak ideologiczna abominacja może na pokolenia zniszczyć fundamenty sąsiedztwa i człowieczeństwa.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

Nie lubię być zaczepiany, bo w większości przypadków z przeszłości głównie chodziło o kasę.

Też jesteście za każdym razem nieufni przy losowych osobach? Dzisiaj miałem trochę dziwną sytuację, ale niewinną xD Idę z psem przed siebie i gość z naprzeciwka mnie zagaduje:

-Czy Pan zna to drzewo? Wspaniałe. Chyba z 5 osób potrzeba, żeby je objąć.

po czym ja: Noo a może nawet i 10, hehe (później sprawdziłem i dąb 566cm obwodu)

Przez swoją nieufność nadal zastanawiałem się czy chłop nie będzie chciał mi sprzedać jakichś garnków xD

Opowiada dalej: Był pan w XY? Tam dęby umierają a nasz ma się bardzo dobrze! Za każdym razem jak tędy przechodzę to nie mogę się na niego napatrzeć.

Rozmowa chwilę trwała, ale to takie TLDR :grinning: Miłego dnia, miłego dnia.

Swoją drogą. Ehh.. jedni się zachwycają drzewami w mieście, a mój gruz po tygodniu potrafi gorzej wyglądać niż wrosty wstawiane na hejto. Dzisiaj się czułem, jakbym zmywał pół opakowania monte z karoserii xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

19piorunów

Wczoraj był u nas teść i chwilę rozmawialiśmy o zmarłym pilocie który ostatnio rozbił się na lotnisku Warszawa-Babice. Dawniej mieli wspólne hobby (żeglarstwo morskie) i teść był namawiany również na latanie, ale kompletnie nie jego bajka.

Nie będę się rozpisywał, ale "Pan P." dla znajomych był specyficzną, ale ciekawą osobą (z zawodu nie był pilotem).

Fakty są niestety jakie są. Tego dnia prawdopodobnie czuł się za pewnie i popełnił błąd, przez co zginął on, kursant na placu, a kolejny miał połamane obie nogi.

Nie pamiętam czy ktoś dodawał te nagranie, ale dobrze pokazuje ostatnie sekundy lotu.

https://streamable.com/xeyzsa

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Dyskusje

49piorunów

OBSESJA - historia friendzona

Ostatnio glosnio jest o tym filmie i wcale mnie to nie dziwi. Ludzie lubią filmy, nie tylko te, które są dobrze zrobione i poprawne pod względem estetycznym ale również te które zadają trudne pytania.

Uważam, że ten film zadaje kilka takich pytań, ale najbardziej ten, który porusza wszystkich jest pytanie "czy można zmusić kogoś do miłości?".

Zawsze miałam pewien rodzaj niechęci, szczególnie do koleżanek, które rozkochiwaly w sobie chłopaków, dla czystej zabawy, nie widząc w tym żadnych konsekwencji.

W tym filmie jest podobnie. Niki ma świadomość tego, że Bear jest w niej zakochany, ale nazywa to Friendzonem i nic więcej z tym nie robi. Wysyła mu sprzeczne sygnały, które doprowadzają go do pewnego rodzaju obsesji i niedoscignionego wyobrażenia o jej osobie, jako ideału, który tylko istnieje w jego głowie.

Każdy chyba widział takie relacje, albo sam je doświadczył. Nie mówię o takich w których ktoś otwarcie mówił "nic z tego nie będzie, lubię cię tylko jako przyjaciela", a ta osoba dalej brnie w swoje uczucia bo wtedy ma już świadomość swojej sytuacji i robi to na własną odpowiedzialność. Mówię o takich, gdzie ktoś czerpie korzyści z tego, że trzyma kogoś w wiecznym zauroczeniu i nie pozwala się poznać, nie daje siebie, trzyma na bezpieczny dystans tak, żeby właśnie ciągle komuś robić złudną nadzieję.

Najczęściej takie przypadki dotyczą nastolatków i właśnie w takich latach dostrzegałam tego typu relacje. Wtedy jeszcze dzieci uczą się uczuć i odpowiedzialności. W tym przypadku mamy młodych dorosłych i dwójkę znajomych, którzy właśnie tkwią w takim zawieszeniu.

Pytanie kto jest winny? Koles który wpadł w obsesję na punkcie, kogoś kogo tak naprawdę dobrze nie znał czy dziewczyny, która miała świadomość uczuć swojego przyjaciela, ale nie stawiała wyraźniej granicy?

Dlatego ten film jest na tyle głośny bo właśnie odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i ciężko przyjąć czyjąś stronę.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

No mamy trochę tego lata skrajności pogodowe, od ekstremalnych upałów po jesień w lipcu, no ale cóż dla każdego coś innego 😉 Ponoć geograficznie żyjemy na obszarze umiarkowanego klimatu i chyba w takim najlepiej się czujemy, oczywiście z drobnymi wyjątkami 🙂 W każdym razie słyszałem, że upały nie powiedziały ostatniego słowa, wiec życzę wam ziomeczki i ziomuchny niezależnie od temperatury przede wszystkim pogody ducha na urlopach, wakacjach czy tam innych wypadach :thermometer: 💪:slightly_smiling_face: Pozdro! :beach_with_umbrella::tropical_drink::cocktail:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

52piorunów

Czy mając ponad 30 lat można jeszcze poznać prawdziwych przyjaciół?

Na każdym etapie swojego życia miałem przyjaciół, niektóre relacje naturalnie wygasły ale jedna z gimnazjum i liceum przetrwała do dziś. Mimo, że praktycznie nie mamy możliwości spotkać się w rzeczywistości to te relacje wydają mi się bardzo głębokie i złożone.

Ostatnio z żoną zwróciliśmy uwagę, że wszystkich tych których poznaliśmy razem i z osobna na przestrzeni ostatnich kilku lat po studiach traktują znajomość bardziej jak handel zasobami i doświadczeniem. A macie to i to? pożyczycie? A giluch ma 3 lata i robi to i to wasz też? I tak w kółko... Wszystko jest takie spłycone, interesowne i na dystans. Jak ktoś zaprasza to na 100% wiemy, że czegoś chce.

Też tak macie? Nie trafiamy z ludźmi?

Gruba ryba1piorunów

@Hasti jestem po 40tce, nie jest tak, że wszystko jest transakcyjne, ale przyjaźni to nie ma... Raczej znajomości, czasem koleżeństwo

Osobistość31piorunów

Po sześćdziesiątce z kolei znowu robi się łatwiej. Nagle wszyscy mają wspólne tematy: ciśnienie, cholesterol, reumatyzm. Można się regularnie spotykać w kolejce do lekarza, w aptece albo podczas polowania na tanią kiełbasę z promocji w Biedronce😉

Pokaż więcej komentarzy (45)

Autorytet

w Rozkminy

45piorunów

Cześć. Chciałem zapytać Was o opinię, bo może z boku wygląda to inaczej, a my z dziewczyną złapaliśmy niepotrzebne poczucie winy i sami już nie wiemy, jak do tego podejść.


Jesteśmy raczej domatorami. Po pracy cenimy sobie nasz wolny czas, ciszę i spokój. Prawie w ogóle nie spotykamy się z ludźmi w domu - to nasz azyl, w którym chcemy odpocząć, nacieszyć się swoim towarzystwem i nie czuć presji, że musi być idealnie posprzątane.

Problem polega na kuzynie mojej dziewczyny. Chłopak jest taksówkarzem. Sam kiedyś jeździłem na taksie, więc doskonale rozumiem specyfikę tej pracy, luki między kursami i to, że często jest się gdzieś "w okolicy". Problem w tym, że on zaczął to wykorzystywać i wbijać do nas na niezapowiedziane wizyty nawet kilka razy w tygodniu.

Schemat zawsze ten sam: daje znać dosłownie w ostatniej chwili albo dzwoni już spod drzwi. Jak dziewczyna nie odbiera, to od razu uderza z telefonem do mnie.
Ostatnio mieliśmy tego po prostu dość - nie odebraliśmy i nie otworzyliśmy. Chcieliśmy mieć po prostu święty spokój. Kiedy niedługo potem zadzwonił w innej sprawie, rzucił ironicznym tekstem, żebym się "nie martwił, bo nie chce do nas wpadać".


Z jednej strony poczuliśmy ulgę, ale z drugiej włączyło się nam poczucie winy. Prywatnie lubię gościa, ale totalnie nie tolerujemy takiego wbijania się na bezczelnego w nasz czas wolny.


Jak byście na to zareagowali? Czy jakoś to prostować, żeby nie było kwasów w rodzinie? Jak bronicie swoich granic w takich sytuacjach bez wywoływania afery? Czy po prostu jesteśmy dziwni i lepiej dla samego chłopa, żeby trzymał się na dystans?

Gruba ryba4piorunów

@madhouze do nas tak jedna sąsiadka wpadała. Ogólnie spoko kobita, fajnie pogadać ale czasami człowiek chce w spokoju posiedzieć albo robi coś innego i nie chce przerywać (np. gra w gre). Raz ją zignorowaliśmy to potem złapała mnie na klatce i konfrontuje, że była dzwoniła do drzwi i na telefon ale nie otwieraliśmy a była przekonana, że jesteśmy w domu. Odpowiedziałem jej tylko "sorry, nie otworzyliśmy bo się ruchaliśmy, dawaj znać wcześniej, że chcesz przyjść bo czasem bywamy ekhmmm... zajęci". Stała tak chwilę wstrząśnięta-zmieszana, w końcu wystrugała z siebie "a to sorry" xD Teraz choć nadal wpada to rzadziej i pyta najpierw czy jesteśmy.

Koneser0piorunów

Jak ja nie cierpię taksówkarzy!

Pokaż więcej komentarzy (58)

Fenomen

w Hydepark

15piorunów

Kurdex, upały upałami, ale muszę z przykrością przyznać, że znowu mamy do czynienia ze śmierdzielami :face_with_diagonal_mouth: Przepraszam, że tak z grubej rury, ale chwilami jest nie do zniesienia. Wiem, że to dość wrażliwy i delikatny temat, ale kąpiel, higiena osobista i szeroko rozumiana czystość przy takich temperaturach, to podstawa. Wiadomo woda to jedno, ale jakieś tam delikatne, nie za mocne (aby nie wpaść w drugą skrajność) antyperspiranty, dezodoranty też mogą pomóc, to nie chodzą i śmierdzą...

Już nie wchodzę na temat wielodniowych przepoconych ubrań...

Zdarzyło wam się może kiedyś komuś taktownie (lub nie, ale zdarzyło się 🙂) zwrócić uwagę na ten problem? :thinking_face:😉

Gruba ryba18piorunów

Jako osoba która naturalnie, ze względu na nadwagę, się poci w nadmiarze jak najbardziej rozumiem i żadne Bortnikofy czy inne Primy i Ensar Oudy nie przykryją tego smrodu, higienę trzymam w ryzach. Ale antyperspirant niekoniecznie pomoże, lepszy jest moim zdaniem ałun potasowy który przeciwdziala rozrostowi kolonii bakterii przeżerajacych pot w gówno. No nie ma opcji, przy 40 stopniach spoci się największe chucherko, trzeba to tylko ogarnąć.

Gruba ryba3piorunów

Smród to naturalny afrodyzjak, a poza tym ludzie śmierdzą po prostu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

No i drodzy państwo... Mamy to. To są te definitywne zwolnienia w branży IT na skutek AI. W zasadzie to ja byłem tym wieszczem złej nowiny. Chodziłem i gadałem że AI nas zastąpi. Chodziłem tak gadałem, i co? No jajco :grinning: trochę się posypało. Zwłaszcza rynek IT w Indiach. Padło to totalnie. Ludzie którzy robili najprostsze rzeczy i mieli najtańszych pracowników właśnie zmieniają zawód. A co z resztą? Niektóre części branży mocno oberwały. W pierwszej kolejności grafika komputerowa, nieco design ui, cała web deweloperka - serwisy. Ale części powiązane ze sprzętem - embedded, czy ogólnie ludzie z dużym doświadczeniem zostają bo ai to booster a branża zawsze była chłonna. Tylko że nie potrzebują już juniorów, nawet midom jest ciężko. Ale senior i architek - ci to mają o będę mieli lepiej nawet. Czyli rola człowieka nie została wyrugowana. I tak już zostanie, bo AI jest piekielnie drogie w użytku. I w praktyce zużywa ogromne ilości energii i konsumuje duże ilości sprzętu - bo karty się wypalają. Także żeby AI poszło dalej to jako całą ludzkość musimy przekroczyć pewien próg w produkcji energii. Np. opanować fuzje jądrową. A do tego czasu sami wiecie. No generalnie powiem tak, na ten moment żadnej inwazji AI na świat nam nie grozi. Ta technologia pozostanie na tym właśnie poziomie jak jest przez długie lata. Dużo nam to da jako ludzkości, myślę że życie będzie znacząco lepsze dzięki już tym narzędziom które już są. W następnych latach nauczymy się wszyscy lepiej z tego korzystać. Będą powstawać ciekawe narzędzia do pracy z AI. Ale modele dużo mocniejsze już nie będą. Ale nie dlatego że to nie jest możliwe. Chodzi o ekonomię i opłacalność i ograniczone zasoby. Jeśli osiągniemy wyższy i bardziej zdrowy poziom energetyczny to wtedy AI zacznie się rozwijać - wszystko będzie zależało od ceny i wartości energii. Może jakieś instytuty badawcze będą nad tym pracować ale jeśli do tego dojdzie to raczej będą ośrodki typu cern - współfinansowane międzynarodowo. Wiedza tam zdobyta będzie jawna. Myślę że taki scenariusz może się wydarzyć i myślę też że szansa na to jest duża. Przyszłe lata to możliwy dla nas powrót to stabilizacji - ale politycznie ludzkość musiała by się uspokoić, mniej wojen. Jak wszystko poszło by gładko to może nas czekać złoty wiek ludzkości

Osobistość10piorunów

Pytanie na ile można zoptymalizować modele, zamiast robić modele do wszystkiego przygotowywać takie do konkretnych zadań, na konkretnych zbiorach danych.

W złoty wiek ludzkości nie wierzę, zyski będą szły do korporacji, szary człowiek dostanie większą odpowiedzialność, zwiększone normy za obecne wynagrodzenie, a jak dojdzie do redukcji zatrudnienia to i za mniejsze/nie waloryzowane

Kosmonauta0piorunów

No to teraz jeszcze trzeba małpom rzucić jawnie to, ze 1kcal=1,13Wh.

Potem trzeba wrzucić, ze taki pączek to 300 kcal, a jego produkcja to z 9000 kcal.

Potem trzeba dorzucić, ze w zależności od IQ mamy pewną "sprawność" uzywania kcal.

I do tego na koniec dorzucimy, ze w sumie pączek jest z ropy ( bardzo pośrednio: nawozy,pieczenie, transport etc) ale jest.

No i finalnie dojdziemy do wyliczen, ze racjonalna jest eudenika osob z iq poniżej 180 xD

A potem juz prosto z górki psycholodzy, beda sobie robic zawody w tym, ktory test IQ lepszy.

Ja nie wróżę tu nic, to jest ludzka natura.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Rozkmina o kwiatach. Jeśli kwiat jest dziki, to o jego walorach estetycznych zadecydowały owady. Na skutek selekcji ewolucyjnej powstały kwiaty. Kwiaty to organy płciowe tych roślin. Ale do zapłodnienia dochodzi na skutek zapylenia. Ale to nie roślina wybiera roślinę. To owady decydują kotóry kwiat jest piękniejszy i go wybierały. Więc w zasadzie wszystkie dzikie kwiaty to efekt dopasowania gustu, milionów pokoleń różnych much.... W zasadzie to projektantami dzisiejszych kwiatów są owady zapylające xD poniżej na zdjęciach moja petunia(różowa) z balkonu, którą wychodowała moja żona oraz przykład dzikiego gatunku petunii bez selekcji wprowadzonej przez człowieka.

Osobistość1piorunów

Jak petunia, to tylko night sky!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Oglądając dzisiejsze wielkie grilowanie w Moskwie, trochę mnie przeraża ta technologia. Dron z kartonu i trochę środków wybuchowych, przecież to idealna broń dla terrorystów. Wypuści jeden z drugim takiego w jakieś duże skupisko ludzi, to wybuchnie albo rozbryzga jakiś kwas na ludzi. Straszne i bardzo ciężkie do obrony.

Jednak czasy, kiedy walki w których trzeba było chociaż widzieć na własne oczy przeciwnika wydają się mniej straszne, niż obecne z dronami AI, które będą mogły ścigać ludzi po lasach, lub nawet czekać na okazję i aktywować się jak mina która działa z dużej odległości i w dodatku Cię ściga.

Fanatyk4piorunów
GURU3piorunów

@Fulleks

> Dron z kartonu i trochę środków wybuchowych, przecież to idealna broń dla terrorystów

Tak, były już na ten temat dywagacje.

Na razie konkluzja rabinów jest taka że to wbrew pozorom nie jest takie proste jak się wydaje.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

176piorunów

Zawsze jak się zderzę z jakimś zachowaniem spoza mojej bańki, to ciężko mi to przyswoić.

Wczoraj wracałem z przedszkola z dzieciakami i byłem świadkiem jak jakiś gość, z wyglądu taki typowy Mariusz budowlaniec/magazynier odszedł 100m od żabki, stanął w takiej mało uczęszczanej ścieżce, wyciągnął małpkę, wlał ją sobie do gardła na raz, a butelkę wy⁎⁎⁎ał na boisko pobliskiej szkoły. Zaraz potem wsadził sobie do gęby gumę do żucia i chyłkiem spierdziela. Zjebałem go, że jak chce, to niech sobie chleje, ale przynajmniej niech śmieci zabiera ze sobą, to się tylko zaśmiał jak debil i poszedł.

I od wczoraj wraca do mnie ta myśl - jak bardzo upadla człowieka alkoholizm, że (z pozoru) normalny chłop MUSI w tajemnicy przed całym światem wy⁎⁎⁎ać w 3s ćwiartkę wódki o godzinie 15tej, bo bez tego nie wytrzyma...

Twórca0piorunów

Obejrzyjcie sobie wykład ruskiego profesora na temat alkoholu. Gość tam wytłumaczył łopatologicznie dlaczego alkoholik zachowuje się tak a nie inaczej.

Koneser1piorunów

@Aksal89 wzorcowy przykład dlaczego sprzedaż aklo w objętości poniżej 0,5 powinna być zakazana

Pokaż więcej komentarzy (56)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Co jest miarą człowieka? Co świadczy o tym czy jesteś małym czy duży? Upadły czy podniosły? Może twoje osiągnięcia? Na jakim polu? Finansowym? Duchowym? Rodzinnym? Zawodowym? A może światopogląd? Może liczyć się w co wierzysz? To co rozumiesz i wiesz? Może to jakim jesteś specjalistą albo czy jesteś religijny albo nie? Może masz jakąś niesamowitą wiedzę lub umiejętności? Może bardzo kochasz kogoś? Może zawsze pomagasz, jesteś pogodny uczciwy, albo kradniesz i krzywdzisz ludzi? A może nie ma czego mierzyć? Może miarkowanie nie ma sensu? Może liczyć się po prostu że jesteś nie jaki i co osiągnąłeś? A może jednak nie? Nie wiem, ale mam swoje zdanie na ten temat.

Gruba ryba3piorunów

@DexterFromLab zewnetrzne oceny nie maja zadnego znaczenia, liczy sie tylko to czy sam z soba jestes szczesliwy

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Mala firma w której pracuje kilka albo kilkanaście osób to biznes. Ktoś kto go ma to go prowadzi i o niego dba. A wielka korporacja to system w systemie. Wielki, prawno-administracyjny twór który bardziej dba o przestrzeganie, prawa, przepisów i wewnętrznych procedur niż o własny biznes. Bo przy pewnej skali nie da się już inaczej funkcjonować. Bo kto posiada korporacje? No najczęściej jest to kapitał - czyli akcjonariusze. Którzy często nawet nie mają wpływu na działania korporacji, chyba że mają duży pakiet ilościowy.... Więc w korporacji najczęściej kapitał, czyli bogaci ludzie i fundusze je posiadają ale wszystko co jest wewnątrz korporacji rządzi się swoimi prawami. Korporacje mogą przyjmować różne modele struktury wewnętrznej, różne systemy informatyczne, infrastrukturę różnego rodzaju. U takie rzeczy kupuje się jak szablony. Korporacje są zarządzane przez administratorów, którzy tak jak państwowi urzędnicy pilnują zasad i je egzekwują. A na samym dnie korporacji są wynajęci wyrobnicy, po prostu jeden z zasobów który korporacja traktuje jak parametry w tabelce - bo ludzie tam to nie jest społeczność tylko tryby systemu który system wymienia, jeśli mu się to opłaca.

Gruba ryba5piorunów

@DexterFromLab mała firma wymaga bycia malarzem akrobata z okazjonalnymi fuchami hydraulika. W korpo otwierasz kopa, robisz swoje, albo i nie jak masz rozpykane ile można się legalnie opierdalac i po ,8h kompa zamykasz

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab Mój największy problem z aktualnymi korporacjami to dziki pęd za wzrostem i traktowanie firmy nie jako sprawnie działającej organizacji, tylko jako dojarki która ma dawać akcjonariuszmo profit, nawet nie tyle w dywidendach co w potencjalnym zysku ze sprzedaży (jak wzrośnie). Przez co jakiekolwiek okresowe gorsze wyniki to już panika.

Mój przykład. Robie w firmie zajmującej się biotechnologią. W latach 2020-2022 mieli rekordowe przychody bo sprzedawali testy na covid. W 2024 jak był raport z 2023 to już managorowie krecili nosem że nie ma wzrostu, a w ostatnim roku to już było prawie bicie na alarm, że nie są spadki. Ciężko żeby był wzost po prawie 3 rekordowych latach.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fenomen

w Hydepark

59piorunów

Dziwne to uczucie stracić sens życia. Ale, co zrobić, samo przychodzi, tak myślę.

Od razu informacja dla osób które będą podejrzewać depresję itepe - serio, nic z tych rzeczy.

Ale ostatnio ciągle rozkminiam o co w życiu chodzi. I dochodzę do wniosku że o gonienie króliczka. Bo wtedy jakoś się to kręci.

Jeszcze parę lat temu byłem typowym piwniczakiem przegrywem, choć teraz wiem że nie ze swojej winy - to raczej wypadkowa środowiska w którym się wychowałem, nie wchodząc w szczegóły, i statusu materialnego.

Ale, znalazłem swoje miejsce w życiu - muzyka, gry, adrenalina, sporty - jakoś się kręciło, choć samotność czasem bardzo bolała a jeszcze przywlokła się choroba przewlekła.

Później, udało się na kolejnych studiach poznać drugą połówkę, dostać pracę, kupić mieszkanie.

Ale "starość" z której tak się tutaj śmiejemy nadeszła.

Stare zajawki już nie cieszą, grono znajomych ograniczyło się do tych z pracy, sąsiadów z klatki i wirtualnych znajomych z hejto, do których można napisać. Poza tym - każdy ma swoje życie i można ciągle próbować coś inicjować ale nic z tego.

A życie? Polega na pracy, nienormowanej ale niech będzie że te 40h tygodniowo. Jakiejś tam wegetacji przez resztę dnia. Soboty na ogarnięcie mieszkania itd. I niedziele na jakiś odpoczynek, przeplatany myśleniem że zaraz poniedziałek. A jak dodamy do tego jakieś spotkania rodzinne, które też trochę czasu zabierają to i tego wolnego mniej.

Kiedyś pamiętam że myślałem jak wiele osób, że "odpocznę na emeryturze" i będę cały dzień jeździł na rowerze jak lubiłem. Teraz? Uważam że to bez sensu. Że ten system jest jakiś chory. Zapitalać żeby mieć za co żyć. Po to, żeby "żyć" popołudniami i w weekendy.

Drugie wyjaśnienie - porzucenie etatu to nie to, próbowałem. Dochodzę do wniosku że jedyny sens ma to słynne rzucenie wszystkiego, wyjechanie w góry, pasienie owiec, karmienie kur, plewienie marchewki, i biedne życie za to co uda się wyhodować na kawałku ziemi na który mnie nie stać. Wtedy praca ma sens, jest jakaś zmienność pór roku, zieleń za oknem. I susza.

Fanatyk1piorunów

@jedzczarnekoty A może to kwestia umysłu, równowagi przekaźników, przesycenia tanią dopaminą. Ja czasem mam że też mnie mało cieszy a jak jest dobry stan to cieszy zwykły spacer w naturze czy kawa na tarasie.

Kompan3piorunów

system jest do d⁎⁎y, robimy słabe, niesatysfakcjonujące rzeczy po 40h tygodniowo, żeby utrzymywać fanaberie miliarderów, landlordów i inwestorów, nikt nie dzieli się z nami korzyściami postępu technologicznego, wkurza mnie to, ale nie wiem jeszcze, co z tym zrobić, poza ograniczeniem konsumpcjonizmu

Pokaż więcej komentarzy (37)

Zawodowiec

w Rozkminy

49piorunów

Po przejechaniu przez polskie wsie które wypadają na głównych trasach komunikacyjnych dochodzę do wniosku że wolałbym aby w wioskach były Odcinkowe pomiary prędkości zamiast progów zwalniających co 3 dom. Jechał bym sobie spokojnie te 40/50 km/h, nikt z tyłu nie próbowałby udowodnić że on potrafi skakać przez te progi szybciej i byłoby git. A tak to od hopki do hopki. Ostatnio mam wrażenie że progi zwalniajace wyrastają jak grzyby po deszczu.

preferowany sposób ograniczenia prędkości

  • odcinkowy pomiar prędkości89%
  • progi zwalniajace co 200m11%

268 głosów

Mocarz0piorunów

O wiele lepszym rozwiązaniem jest:

1. Brak obszaru zabudowanego. Naprawdę nie przez każdą wiochę trzeba jechać 50.

2. Szykany. Infrastruktura w służbie wymuszania ograniczeń, szykany czyli zwężenie drogi o wiele lepiej zadziała niż progi. Przez wioski i tak nie potrzebujesz mega przepustowości więc nie powinno być z tym problemu.

Gwiazdor0piorunów

@koko-jumbo K⁎⁎wa, wszędzie te OPP wy⁎⁎⁎⁎⁎olić, świetne rozwiązanie. Jak jest 50, to jadę normalnie ok. 52km/h a jak są OPP to się ślimaczy każdy 42km/h. To już wolę zwalniać do zera na hopkach.

Pokaż więcej komentarzy (40)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Naszła mnie rozkimna z rana. W końcu człowiek ma wolne to może roztrząsać problemy obecnego świata. "Kozy z nosa" skąd to się wzięło. Sprawdzam na necie i jakiejś specjalnego wywodu nie ma, choć ktoś też miał rozkmine na ten temat z którą w sumie mogę się zgodzić.

https://pl.quora.com/Dlaczego-gile-z-nosa-naztwane-s%C4%85-kozami

> 1. Istnieje (a bardziej: istniała) w języku skłonność do nazywania rzeczy od gatunków zwierząt. No bo zwierząt jest spora różnorodność -- jedne duże, inne małe; jedne szybkie, inne wolne, itd., itp.
>
>
>
> 2. Jaka jest koza (zwierzę)? Co ją charakteryzuje -- rzeczy jasna, z punktu widzenia człowieka i codziennego z nią kontaktu (w dawnych czasach). Nooo, że jest niezbyt wielka i że... cuchnie :).
>
>
>
> Mam wrażenie, że na tym polega rozwiązanie zagadki :). Oczywiście, współczesne standardy higieny są takie, że zwykle staramy się nos wydmuchiwać, gdy tylko zalega nam w nim większa ilość wydzieliny. Tym niemniej, każdy z nas na pewno miał nieraz okazję doświadczyć tego, że wnętrze naszego własnego nosa wcale nie jest bezwonne, szczególnie jeśli akurat przechodzimy katar.
>
>
>
> Wystarczy teraz przenieść się wyobraźnią do czasów, gdy ludzie w większości pracowali na wolnym powietrzu, gdzie kurz, chłód i niemożność pozbycia się ładunku gromadzącego się w nosie (bo np. ręce brudne, a mimo daleko idącej tolerancji w tych sprawach, nie każdy rodzaj brudu ludzie byli od razu gotowi pchać sobie do nosa :D) prowadziły do jego kumulacji i dalszej obróbki przez bakterie, by zrozumieć, że ten zapach mógł często nabierać sporej intensywności.

Czy u ciebie też się mówiło "koza z nosa"?

  • Tak84%
  • Nie5%
  • Op to cześć roweru.11%

186 głosów

Lider13piorunów

@Tomekku OP to koza z nosa

Tytan1piorunów

Dzień dobry.

"Kozy z nosa" to potoczne określenie zaschniętej wydzieliny nosowej (śluzu). Nazwa ta wzięła się z językowego żartu opartego na kojarzeniu twardych grudek z małymi, twardymi bobkami (jakie zostawiają prawdziwe kozy), a także z faktu, że aby je wydobyć, często wykonuje się ruchy przypominające "bodzenie" palcem.

Pokaż więcej komentarzy (13)