cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
8piorunówCiekawy wybór książek w sklepie na stacji kolejowej.
Jeden tytuł jest aż na trzech różnych miejscach w top 12.

@cyberpunkowy_neuromantyk to nie książki, to podstawki ;)
Xd
Kategoria: Literatura
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
8piorunówCiekawy wybór książek w sklepie na stacji kolejowej.
Jeden tytuł jest aż na trzech różnych miejscach w top 12.

@cyberpunkowy_neuromantyk to nie książki, to podstawki ;)
Xd
WujekAlienLider
21piorunówMoże i kradzione od LC, ale mimo wszystko życzę Państwu Wesołych Czytelniczych Świąt :)
#swieta #wielkanoc #ksiazki

@WujekAlien dziękujemy i wzajemnie :grinning:
WhoresbaneFanatyk
19piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Państwowy Instytut Wydawniczy ujawnia nowy tom serii Biografie Sławnych Ludzi. "Bracia Grimm" Hansa-Georga Schedego zawitają do księgarń 8 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 320 stron, w cenie detalicznej 79 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Prawdopodobnie każdy byłby w stanie opowiedzieć jakąś grimmowską fabułę – czy to opierając się na przekładach z oryginału, czy też na licznych przeróbkach i adaptacjach. Tymczasem biografia tych dziewiętnastowiecznych uczonych stoi niejako w cieniu spisanych przez nich historii. Jacob i Wilhelm przez większość swojego życia byli skromnymi bibliotekarzami, a u jego schyłku nobliwymi profesorami. Ich biografia jest jednak zaskakująco bogata, pełna zwrotów akcji, wpisana w historię Europy i Niemiec. Jacob i Wilhelm cale życie mieszkali razem, pracowali w sąsiadujących ze sobą gabinetach, dzielili bibliotekę, a gdy któremuś zdarzyło się wyjechać, pisali do siebie obszerne listy. Grimmowie w swojej ojczyźnie są postaciami pomnikowymi – to nie tyle baśniopisarze, ile założyciele filologii germańskiej, badacze i zbieracze zabytków kultury, a nawet politycy zaangażowani w obronę liberalnej konstytucji i pierwszy oddolny niemiecki parlament w roku 1848.
Biografia braci Grimm pióra Hansa-Georga Schedego wprowadza czytelnika w zawiłości historii Niemiec w XIX wieku, wszechstronnie ukazując na tym tle życie braci. Szczególną wartość mają liczne źródła, które cytuje autor, m.in. listy i dzieła naukowe, a także ilustracje, w tym portrety wykonane przez młodszego brata Jacoba i Wilhelma. Przekład przygotowała Eliza Pieciul-Karmińska, badaczka i tłumaczka baśni braci Grimm, która również opatrzyła edycję posłowiem i przypisami, dodatkowo przybliżającymi bohaterów polskim czytelnikom.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #biografieslawnychludzi #hansgeorgshede #braciagrimm #basnie

JapyczStasiekGruba ryba
21piorunów598 + 1 = 599
Tytuł: Krzywy kościół. Kronika powieściowa utraconego miasta: lata 1894–1921
Autor: Karin Lednická
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Format: ebook
Liczba stron: 456
Ocena: 7/10
Zgrabna historia mieszkańców pogranicza Polski i Czech, na których spada ciężki los w postaci rodzącego się kapitalizmu opartego na górnictwie, pierwszej wojny światowej oraz późniejszej walki obu krajów o przebieg granicy. Autorka, na podstawie prawdziwych historii pokazuje, jak zwykły szarak, bez wyraźnej tożsamości narodowej, był zgniatany najpierw przez ciężkie czasy, a później przez politykę.

fonfiFanatyk
22piorunówCytat na dziś:
Pewne idee były dla nich zbyt niepojęte. W szczególności nie mogli jakoś zrozumieć, że nadciąga zguba. Dręczyło ich straszliwe złudzenie, że można temu zaradzić. Byli chyba gotowi uczynić świat takim, jakiego pragnęli, albo zginąć próbując. A problem z ginięciem próbując polegał na tym, że człowiek ginął próbując.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
George_StarkGruba ryba
18piorunów596 + 1 = 597
Tytuł: Osiem cztery
Autor: Mirosław Nahacz
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 6/10
*
Znowu coś się zaczęło, ciągle coś się zaczynało. Ktoś zaczynał coś mówić, ktoś zaczynał coś pić albo palić papierosa, ktoś zaczynał przestawać palić, pić czy cokolwiek. Pamiętaliśmy tylko początki, wszystko się zaczynało, końce zawsze były daleko, nikt ich nie zauważał.
Ostatnie wspaniałe opowiadanie kolegi @fonfi przypomniało mi o książce pana Mirosława Nahacza o tytule _Bombel_, a ta z kolei książka przypomniała mi, że miałem kiedyś zamiar zapoznać się z innymi tytułami od tego autora. Po szybkich poszukiwaniach wpadło mi w ręce Osiem cztery, a że książeczka to króciutka, to udało mi się ją upchnąć w mój napięty harmonogram czytelniczy. Po zakończeniu lektury uczucia mam jednak mieszane.
Osiem cztery to literacki debiut Mieczysława Nahacza (okoliczności wydania tego debiutu opisuje pan Andrzej Stasiuk w tej rozmowie). Książka po raz pierwszy wydana została w roku 2003 (w 2002 wyszła Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną pani Doroty Masłowskiej, a piszę o tym, bo gdyby nie ta książka, to być może język pana Nahacza byłby tym przełomowym, tak dalekim od obowiązującego wówczas kanonu "języka literackiego"; może to język pana Nahacza byłby tym językiem, za który pani Masłowska została w tamtym czasie doceniona). Autor miał w roku 2003 dziewiętnaście lat, a oś fabularną Osiem cztery stanowi opis imprezy z okazji osiemnastych urodzin bohatera, który w książce przedstawiony został jako Patol. Cała ta impreza ma miejsce gdzieś w Beskidzie Niskim, w miejscu gdzie Mirosław Nahacz urodził się i wychował, ale – moim zdaniem – przedstawia to, jak na początku lat dwutysięcznych albo w końcówce dziewięćdziesiątych mogło wyglądać wiele imprez, szczególnie w kręgach młodzieży w regionach nie będących centrum nawet nie świata, ale nawet i nie będących centrum naszego wówczas wspanialszego jeszcze niż dzisiaj kraju (no, może nie każdy miał dostęp do łąki, na której można było sobie uzbierać grzybów z psylocybiną – niektórzy musieli je kupować).
Klimat tego przygnębienia i braku perspektyw aż się wylewa z Osiem cztery i, na podstawie własnego doświadczenia i własnych obserwacji uważam, że pan Mirosław Nahacz oddał to wszystko bardzo wiernie. Ta książka to jednak nie jest reportaż, ale literatura piękna, sama więc wierność to jeszcze mało. Jest jeszcze warstwa literacka (choć w reportażu ona przecież też występuje) i z nią autor poradził sobie świetnie. O tym zresztą w linkowanej wyżej rozmowie mówi pani Urszula Honek, twierdząc (bardzo zresztą słusznie), że całe Osiem cztery, które posiada fabułę szczątkową zbudowane jest na języku. I teraz, jeśli chodzi o mnie – ja naprawdę doceniam słuch literacki i umiejętność zapisu świata pana Nahacza i jestem pod tego ogromnym wrażeniem. Tyle tylko, że obcowanie z nawet najlepiej wykonanym dziełem nie sprawia mi przyjemności, jeśli to dzieło nie mieści się w w moim poczuciu estetyki. A Osiem cztery się w tym poczuciu jednak nie mieści – tak ze względu na szorstkość języka (choć to mniej, niektóre zdania z książki i jej ogólną językową melodię baaaardzo doceniam), ale przede wszystkim ze względu na tematykę. Może ta książka trafiła do mnie w złym dla niej czasie, może nie mam w tym momencie ochoty na wracanie myślami do tamtych czasów, a może bardzo bym nie chciał (i trochę się tego boję), żeby tamte czasy kiedykolwiek wróciły. Ogromną ochotę mam jednak wrócić do Bombla żeby sprawdzić jak bym po tych kilku latach odebrał tę pozycję, która zwróciła kiedyś moją uwagę na twórczość pana Nahacza. Tyle, że na Bombla nie mam chyba akurat teraz czasu.
*
W ogóle te wydania tak Bombla, jak i Osiem cztery mają bardzo ładne okładki. A to też zawsze jakaś wartość, popatrzeć sobie na coś estetycznie kolorowego.

George_StarkGruba ryba
21piorunów595 + 1 = 596
Tytuł: Pachinko
Autor: Min Jin Lee
Tłumaczenie: Urszula Gardner
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 9/10
*
„To nic”, powtarzał. „To nic”. Bez względu na to, czy Chiny skapitulują, czy zwyciężą, trzeba było pielić ogródek, pleść sznurkowe sandały i pilnować nielicznych kur przed złodziejami.
Doskonale pamiętam te emocje, które towarzyszyły mi przy lekturze książki Na wschód od Edenu autorstwa pana Johna Steinbecka. Doskonale pamiętam też to zaskoczenie, które pojawiło się zaraz po przewróceniu jej ostatniej strony. Było to silne zaskoczenie samym sobą, bo „ja przecież nie lubię tego typu książek” – tak sobie wówczas pomyślałem. To prawda, byłem wtedy rozmiłowany przeżywaniem przygód w światach fantasy albo innych horrorów i całkiem poważnie zastanawiałem się, czy pisarzem, którego cenię najbardziej jest pan Stephen King czy może jednak pan Andrzej Pilipiuk. Na wschód od Edenu, ta saga dotycząca losów rodzin Hamiltonów i Trasków autorstwa pana Steinbecka okazała się przełomową książką w moim życiu. Pan Steinbeck nie tylko pokazał mi czym może być literatura, ale też zachęcił do poszukiwań i wyjścia poza to co znane i bezpieczne. Za Na wschód od Edenu zabrałem się wówczas przez przypadek – tak książka była w tamtym czasie popularna wśród czytelników na Wykopie.
Pewną ironią jest to, że druga w moim życiu saga, którą też przeczytałem z zapartym tchem, również trafiła w moje ręce przez przypadek. Pachinko bowiem wylosowała się jako kolejna pozycja, którą będziemy omawiać na spotkaniu Klubu z Kawą nad Książką w Kielcach. Tak, Pachinko, opowieść o koreańskiej rodzinie żyjącej w Japonii, a więc opowieść wywodząca się z całkowicie innego kręgu kulturowego pochłonęła mnie tak samo jak amerykańska (a więc kulturowo mi bliższa) opowieść pana Steinbecka. Tym razem nie byłem już zaskoczony tym, że saga rodzinna tak mocno mnie zafascynowała. Tym razem byłem zaskoczony tym, jak opowieści z dwóch tak odległych części świata mogą być do siebie podobne. Przynajmniej jeśli chodzi o to, jak odbierałem bohaterów i ich motywacje.
Akcja Pachinko rozgrywa się przez niemal cały XX wiek, bo zaczyna się w roku 1910, a kończy w 1989. Korea, a więc kraj, z którego wywodzą się bohaterowie, na początku opowieści jest pod japońską okupacją (co sprawia, że wielu Koreańczyków emigruje do Japonii, choć niekoniecznie są tam mile widziani – tak na poziomie administracyjnym, jak i społecznym). Później przychodzi jedna i druga wojna, Korea się dzieli, a jeszcze przed tym podziałem na sprzymierzoną z Niemcami Japonię Amerykanie zrzucają bomby atomowe. I to wszystko, ta cała wielka historia XX wieku w tej książce jest obecna, tylko ona jest obecna tak, jak wojna jest obecna w książkach pana Wiesława Myśliwskiego – jest gdzieś w tle. Wpływa to wszystko co prawda na życie bohaterów (bo jak by i mogło nie wpływać, kiedy zmienia się świat, w którym przyszło im żyć), ale cały nacisk opowieści położony jest na wydarzenia w życiu ludzi, a nie wydarzenia w życiu świata. I mnie taki sposób opowiadania o historii świata bardzo odpowiada.
Bo siłą tej książki są ludzie, których ona opisuje. Siłą tej książki są siły i słabości bohaterów, którymi przychodzi mierzyć się z codziennością. Siłą tej książki są ich marzenia, które udaje albo nie udaje się im spełniać, siłą tej książki są ich problemy i trudności, które ich spotykają, nieraz na własne ich życzenie. Pachiko to opowieść o tym, co jest ważne, ale ważne w życiu pojedynczego człowieka i myślę, że poznając bohaterów można znaleźć wiele analogii do sytuacji i wyborów w jakich sam czytelnik, albo ktoś z jego najbliższego otoczenia się znalazł. To z tego chyba powodu tak bardzo pochłonęły mnie losu Sonji, jej synów Noy i Mozasu, jej męża Isacka i szwagra Yosufa. To z tego powodu razem z nimi przeżywałem ich zwycięstwa i porażki, to z tego powodu cieszyłem się z ich sukcesów i współczułem w upadkach.
Lektura zostawiła mnie z kilkoma przemyśleniami, spośród których najważniejszym jest chyba to, o czym pisałem już wcześniej: że nieważne z której części świata pochodziłaby opowieść, jeśli tylko skupi się na podstawowych ludzkich potrzebach, to będzie ona bardzo podobna do innych. Bo – wychodzi na to – potrzeby mamy bardzo zbliżone. Różnice mogą zachodzić w sposobie tych potrzeb zaspokajania i chyba właśnie to nazywa się kulturą (kiedy mówimy o przyjętych w regionie sposobach zaspokajania) albo moralnością (kiedy mówimy o tym w jaki sposób różne jednostki, nawet w obrębie tej samej kultury, mogą swoje potrzeby zaspokajać).

serial też dobry
ErwinoRommeloGURU
19piorunówCzytalem Pratchetta po pl jeszcze za lebka, czas sprawdzic przygody erwinka swiata dysku aka Rincewinda w matczynym jezyku autora. Ale bedzie zabawa ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

Piotr Cholewa to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Koniecznie daj znać i wołaj głośno jeżeli wyciśniesz coś więcej niż On w swojej interpretacji :slightly_smiling_face: Sam zarzuce i będziemy sobie o tym pi⁎⁎⁎⁎lić i w ogóle xD
Aczkolwiek wątpię :rolling_on_the_floor_laughing:
@Heheszki no tez problem ze polska wersja ma bagaz nostalgi i watpie ze bedzie sie dalo to przebic
@ErwinoRommelo warsztat ma nadzwyczajny. Trudno o takiego tłumacza
Ja też niedawno zanurkowałem w świat Pratchetta i świetnie się bawię. 'Sourcery' w tym momencie przerabiam.
JapyczStasiekGruba ryba
9piorunówPrzesłuchałem ponad 3 godziny pierwszego tomu Meekhanu i nie wydarzyło się jeszcze w tej książce absolutnie nic ciekawego. Takie fantasy pisane z szablonu bez włożenia niczego w tę opowieść. To jest szczyt osiągnięć polskiego fantasy? xd
@JapyczStasiek Prawdę mówiąc trzeba mieć niezwykle wysokie IQ żeby zrozumieć Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza. Fabuła jest niesamowicie subtelna i bez solidnych podstaw fizyki teoretycznej większość wątków przeleci nad głową typowego czytelnika. #pdk
nie wydarzyło się jeszcze w tej książce absolutnie nic ciekawego
WhoresbaneFanatyk
14piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Silesia Progress ogłasza pierwszą książkę ze Świata Dysku przetłumaczoną na śląski! "Farba Magije" Terry'ego Pratchetta w księgarniach od 15 kwietnia 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie zawiera 288 stron, w cenie detalicznej 49 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Farba Magije – Pierwszy Pratchett po śląsku!
Witaj w świecie, który spoczywa na grzbiecie wielkiego żółwia... i po raz pierwszy mówi po naszymu!
Mamy przyjemność zaprezentować absolutną perełkę: „Farba Magije”, czyli kultowy "The Colour of Magic" („Kolor Magii”) Terry’ego Pratchetta w brawurowym tłumaczeniu Rafała Szymy. Piętnasty tom prestiżowej serii Canon Silesiae – Bibliotyka Tumaczyń udowadnia, że humor mistrza fantasy brzmi po śląsku po prostu obłędnie.
**
---------------------------**
We świecie na puklu wielkigo żōłwia (niywiadōmyj płci) napoczyno sie pofyrtano, wybuchowo, a cudnie ekscyntryczno rajza. Mōmy sam gulikowego czarodzieja, najiwnego turysty z bagażōm na małych szłapkach, drachy, co istniejōm, ino jak w nie wierzisz, i, snadnōm rzeczōm, sōm Rant tyj dyskowyj planety.
"Farba Magije" to piyrszo ksiōnżka z Dyskowego Świata, kultowego kōmedyjowego cyklu fantasy ôd Terry'ego Pratchetta (1948–2015). To tyż piyrszy ślōnski przekłod tego autōra na ślōnsko godka, zrychtowany ôd Rafała Szymy.
Ksiōnżka pokazuje sie we raji Canon Silesiae - Bibliotyka Tumaczyń pod nōmerym 15.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #silesiaprogress #fantasy #terrypratchett #pratchett #swiatdysku #slask

@FriendGatherArena przygody rincezinda po slasku
@ErwinoRommelo o, dzieki za info. Prachetta nie czytalem nigdy ale cieszy mnie, ze tlumaczenie zrobil ktos inny niż Grzegorz Kulik. Zastanawiam sie ostatnio nad Drachem po slasku https://audioteka.com/pl/audiobook/drach-edycyjo-slonsko/?gad_source=1&gad_campaignid=15362328625&gbraid=0AAAAADnbJaSz1MT3aLhLKd9iIJvKNFt3q
Drach. Edycyjŏ ślōnskŏ - Szczepan Twardoch | AudiotekaDrach wiy. Społym ze pŏruletnim Josefym prziziy...AudiotekafonfiFanatyk
24piorunówCytat na dziś:
– Magia wykorzystuje ludzi – wyrzucił z siebie Rincewind. Wpływa na człowieka w tym samym stopniu, w jakim człowiek wpływa na nią. Coś w tym rodzaju. Nie można bawić się magią tak, żeby na człowieka nie podziałała. Pomyślałem, że powinienem was uprzedzić.
– Całkiem jak butelka wina – stwierdził Kreozot.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
crs333Osobistość
18piorunów590 + 1 = 591
Tytuł: Zaginiona
Autor: Piotr Kościelny
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Format: audiobook/synchrobook
ISBN: 9788384301180
Liczba stron: 336
Ocena: 6/10
Ktoś porywa kobietę i podejrzenie pada na jej partnera. Książka pokazująca jak patologia i opieszałość policji i prokuratury mogą wpłynąć na niewinnego człowieka. Jest policjant leń, jest policjant alkoholik, jest prokurator z traumą i pragnieniem zemsty na innych za swoje porażki.
Najgorzej że czasami się przecież czyta o takich rzeczach w wiadomościach.
Licznik prywatny 18/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Popraw licznik. ; )
@cyberpunkowy_neuromantyk zrobione
Super!
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
25piorunów589 + 1 = 590
Tytuł: Ciekawe historie vol. 2
Autor: Tomasz Czukiewski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Ciekawe Historie
Format: audiobook
Czas słuchania: 4 h
Ocena: 8/10
Powtórzę się, ale tytuł „Ciekawe Historie” nie jest tylko przynętą. To rzeczywiście ciekawe historie i to bardzo. Jednak odniosę się do tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie i/lub skłoniły do przemyśleń.
Zacznijmy od początku: czy pamiętnik może być wiarygodnym źródłem?
Z jednej strony tak - w końcu jego autor brał udział w wydarzeniach i opisywał je „na gorąco”.
Z drugiej strony nie - każdy przetwarza je na swój sposób i relacje świadków mogą się różnić. Dochodzą do tego uprzedzenia, różne poziomy empatii, inteligencji, także emocjonalnej.
Autor audiobooka zastrzegł, że Calek Perechodnik nie był badaczem historycznym i w swoim pamiętniku przedstawił jedynie swoją perspektywę. Niekoniecznie pozytywną dla Polaków, którym zarzucił złe traktowanie Żydów. Czy można się im dziwić, gdy Niemcy chcieli wytrzebić Żydów właśnie? Brak ich obecności w miastach oferował względny spokój.
Poza tym z relacji Calka można dowiedzieć się, że Żydzi sami źle traktowali innych Żydów. Niemcy potrzebowali robotników - nikt z getta nie chciał pójść. Wytypowano najuboższych, którzy nie mieli ani pieniędzy, żeby się wykupić, ani znajomości, które mogłyby im pomóc. Ba, sama policja żydowska była tego dowodem.
Nie chcę tutaj nikogo oceniać. Była wojna, istniało realne zagrożenie śmierci, która mogła przyjść każdego dnia. Pewnie każdy chciał przeżyć i robił to, co mógł, by przetrwać to piekło. Trudno jest postawić się w ich sytuacji i łatwo jest mówić, że mogli zrobić inaczej. Tylko że nas to nie dotyczyło i mam nadzieję, że nigdy nie będzie.
Rozdział o niewolnictwie sprawił, że zacząłem myśleć o rodzicielstwie. A raczej o tym, dlaczego ludzie decydują się na dzieci, kiedy sytuacja temu nie sprzyja.
Dzieci niewolników rodziły się już zniewolone. Nie miały na to wpływu, nie mogły dokonać wyboru - zostawały skazane na niewolnicze życie. Nie rozumiem, jak można skazać własne dziecko na ten sam bądź nawet gorszy los.
Rozumiem, że w tamtych czasach mentalność była zupełnie inna. Być może seks stanowił jedyną przyjemność dla niewolników, której nie potrafili sobie odmówić. Efektem tego były kolejne pokolenia niewolników.
Antynatalistą nie jestem, jednakże nie jestem też zwolennikiem nieprzemyślanych decyzji, szczególnie gdy dotyczą nowego życia. Które, powtórzę się, nie ma nic do gadania. Widok wielodzietnych, biednych rodzin jest dla mnie przykry i jasne, niby pieniądze nie dają szczęścia, ale dają poczucie bezpieczeństwa i zwiększają szansę na godne życie.
Cieszę się, że autor audiobooka decyduje się przytoczyć mniej znane historie, jak chociażby ta o ewakuacji polskiego złota po wybuchu drugiej wojny światowej. Nie sądziłem, że to może być tak fascynująca opowieść.
Podobnie jak ta o potomstwie Stalina. O Józefie powiedziano wiele, jednakże nigdy wcześniej nie słyszałem o jego dzieciach. Najbardziej rozbawił mnie fragment, z którego wynika, że w domu aż takim dyktatorem Stalin to nie był i czasem musiał się kryć przed swoją o wiele młodszą, drugą żoną. Kto by pomyślał. ; )
Nie żałuję decyzji o zakupie pakietu audiobooków i łapię się na tym, że wieczorami nie mogę się doczekać, aż przesłucham kolejny rozdział w drodze do pracy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

WujekAlienLider
21piorunów588 + 1 = 589
Tytuł: Niegrzeczne dziewczynki muszą milczeć
Autor: Helen Fields
Wydawnictwo: Bouq Publishing
Format: audiobook
Liczba stron: 389
Ocena: 8/10
Czwarty tom serii z Lucem Callanachem i Avą Turner ponownie zabiera nas do mrocznego Edynburga, gdzie śledczy trafiają na sprawę wyjątkowo brutalnych zbrodni. Na przedmieściach zostają odnalezione zwłoki ciężko okaleczonej dziewczyny, a kolejne odkrycia szybko pokazują, że mają do czynienia z seryjnym mordercą prowadzącym swoją własną, makabryczną „grę” z policją i ofiarami. Śledztwo rozwija się dynamicznie, a każda kolejna wskazówka tylko pogłębia poczucie, że stawka jest znacznie wyższa niż początkowo się wydawało.
Największą siłą tej książki jest dla mnie bardzo udany mariaż dwóch warstw - brutalnego kryminału i obyczajowej historii bohaterów. Fields nie tylko dostarcza mocnych, momentami naprawdę ciężkich scen, ale jednocześnie rozwija relacje między Callanachem i Turner. Ich prywatne problemy, emocje i napięcia nadają historii dodatkowej głębi i sprawiają, że to nie jest tylko „kolejna sprawa do rozwiązania”. Dzięki temu czytelnik angażuje się nie tylko w śledztwo, ale też w perypetie samych bohaterów.
Jak zwykle u Fields, opisy zbrodni są bardzo dosadne i bezkompromisowe. To jeden z tych elementów, który jednych przyciąga, innych może odrzucać - ale trudno odmówić autorce konsekwencji w budowaniu klimatu. Brutalność nie jest tu tylko dla efektu, stanowi integralną część historii i psychologii sprawcy.
Sama intryga jest dobrze poprowadzona i trzyma w napięciu, choć wpisuje się w sprawdzony schemat serii. Jeśli ktoś zna wcześniejsze tomy, wie mniej więcej, czego się spodziewać - ale to akurat w przypadku tej serii bardziej zaleta niż wada. 4 tom podobał mi się bardziej niż 3, ale też dlatego, że sama zagadka była lepiej napisana i bardziej wciągająca.
Książką nie doczekała się w Polsce papierowego wydania, ale jest dostępna na BookBeat jako 2w1, z opcją przełączania między ebookiem i audiobookiem.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

VampiressFenomen
21piorunów587 + 1 = 588
Tytuł: Trzy siostry, trzy królowe
Autor: Philippa Gregory
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Książnica
Format: audiobook/ebook
ISBN: 9788324582631
Liczba stron: 460
Ocena: 5/10
Zacznę od tego, że tytuł oraz opis tej książki to bait – oba sugerują, że historia będzie poprowadzona z POV trzech bohaterek, sióstr Henryka VIII Małgorzaty i Marii, oraz żony króla Katarzyny Aragońskiej. Tymczasem przez całą powieść jedyną protagonistką pozostaje Małgorzata Tudor, a Maria oraz Katarzyna to właściwie bohaterki trzecioplanowe, których losy są czytelnikowi streszczane przez główną bohaterkę.
Małgorzata Tudor to jedna z wielu władczyń zapomnianych przez mainstream, mimo, iż jej życie obfitowało w liczne zwroty akcji. Jako nastolatka została wydana za króla Szkocji Jakuba IV, któremu urodziła dwóch synów, z których władzę objął najstarszy – Jakub V, ojciec przyszłej Królowej Szkotów Marii Stuart. Podobnie jak jej słynna wnuczka, Małgorzata trafiła do kraju rozdartego przez konflikty klanowe, których nie rozumiała i które wyłącznie zaogniła, kierując się porywami serca w stronę nieodpowiednich mężczyzn. Ostatecznie miała jednak więcej szczęścia od potomkini i nie dość, że z sukcesem osadziła syna na tronie, to dożyła swoich dni we względnym spokoju.
Po powyższym opisie królowej można spodziewać się, że jej książkowy portret będzie wzbudzał pewną irytację, jaką zazwyczaj powoduje czytanie o postaci zachowującej się w idiotyczny sposób. I owszem, książka wzbudziła we mnie dużą irytację, nie mnie jednak irytowała bohaterka jako taka, a bardziej sposób, w jaki Gregory poprowadziła jej historię. Małgorzata Tudor w tym wydaniu nie dość, że nie grzeszy rozumem, to jeszcze ma pamięć złotej rybki, co chwilę zmienia opinię o i nastawienie do innych, co z kolei oznacza, że czytelnik czyta w kółko te same, jakby zapętlone wynurzenia. Wynurzenia owe dotyczą głównie postępowania księżniczki Marii i szwagierki Katarzyny i tu przechodzimy do drugiej wady tej powieści, mianowicie ukazania podszytych wzajemną rywalizacją stosunków między trzema królowymi w sposób typowy dla teen dramy. Gdyby akcja powieści toczyła się wyłącznie przez lata nastoletnie bohaterek, może bym to przełknęła, ale trudno mi uwierzyć, że w rzeczywistości dobiegająca trzydziestki Małgorzata, która na głowie miała zbuntowanych szkockich wielmożów, bardziej przejmowała się tym, jak akurat wiedzie się jej krewniaczkom, niż własnymi problemami z utrzymaniem władzy dla siebie i syna.
Muszę jednak przyznać, że jeśli chodzi o samo przedstawienie zmiennych jak w kalejdoskopie spraw wewnętrznych Szkocji i równie niestabilnych stosunków z Anglią, Gregory nie odwaliła fuszerki, wydarzenia w powieści pokrywają się z notkami biograficznymi bohaterów na Wikipedii.
Niniejszym tomem kończę przygodę z Gregoryversum. Z cyklu o Plantagenetach i Tudorach przeczytałam już wszystko, oprócz wydanej niedawno Zdrajczyni Jane Boleyn, lecz po tę pozycję od początku nie zamierzałam sięgać. Powód? Jane Boleyn jest jedną z trzech głównych bohaterek moim zdaniem najlepszej powieści z całej serii, czyli Dwóch królowych. Jej portret w tej książce jest na tyle plastyczny, przenikliwy i sugestywny, iż nie wydaje mi się, aby Gregory mogła dodać coś nowego do lore bohaterki bez całkowitej redefinicji postaci. Swoją drogą, dziwi mnie, że jako protagonistkę napisanej po latach kolejnej części cyklu obrała postać, której losy obszernie opisała wcześniej, kiedy w serii nie pojawiła się jeszcze w charakterze głównej bohaterki najważniejsza dla dynastii Tudorów Jane, matka jedynego syna Henryka VIII, czyli Jane Seymour.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

ostrynacienkimGruba ryba
19piorunów586 + 1 = 587
Tytuł: Wokół świata na wariata
Autor: Łukasz Wierzbicki
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Pogotowie Kazikowe
Format: książka papierowa
ISBN: 9788396051844
Liczba stron: 318
Ocena: 8/10
„Wokół świata na wariata” to kolejna książka przygodowa Łukasza Wierzbickiego oparta na autentycznej historii.
Był wrzesień 1926 roku. Leon i Tadeusz spakowali bochen chleba, słój kiszonych ogórków, kilogram jabłek i ruszyli w podróż dookoła świata. Bywało kiepsko. Głupot nawyczyniali po drodze tyle, że wstyd wspominać. Wyprali marynarskie majciochy, stoczyli walkę z truchłem krokodyla, jechali tyłem do przodu, nie ożenili się z księżniczką, dźgnęli scyzorykiem mordercę, zbudowali bambusową łajbę, która utonęła, a zdarzyło się i tak, że na gwałt potrzebowali trumny…
Ostatecznie, wbrew wszystkim przeciwnościom, zrobili to. Okrążyli świat i wrócili z wyprawy własnym samochodem z przebraną w garnitur małpką… oraz czymś jeszcze.
Czytałem na zmiane z żoną - córka zachwycona. Rozdziały krótkie w sam raz na wieczorne czytanie. Mnóstwo przygód i zabawnych sytuacji. Gorąco polecam jeśli ktoś lubi czytać o podróżach w innym formacie niż to jest obecne dziś.
WhoresbaneFanatyk
22piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Drugi news / 03.04.2026
Wydawnictwo Vesper zmienia okładkę i tytuł omnibusa w serii Wymiary. "Akta wroga" Barry'ego B. Longyeara ma zaplanowaną premierę na 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 816 stron, w cenie detalicznej 109,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Trwa wojna pomiędzy ludźmi a obcymi. Podczas jednej z bitew na niezamieszkałej planecie rozbija się dwóch pilotów – człowiek Willis Davidge i obcy gadzi Drako Jeriba Shigan. Mimo dzielących ich różnic i wzajemnej wrogości muszą współpracować, by przetrwać w surowym i niebezpiecznym środowisku.
Tak oto zaczyna się piękna historia o przetrwaniu, pamięci i odpowiedzialności. O tym, że największa obcość nie kryje się w wyglądzie, lecz w uprzedzeniu. I że czasem, by ocalić przyszłość, trzeba zdradzić własny świat.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #vesper #scifi #sciencefiction #barryblongyear #wymiaryvesper

Czyli porzucili tytuł filmu na rzecz przetłumaczenia oryginalnej nazwy serii. IMO bardzo dobrze :)
WhoresbaneFanatyk
14piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Vesper ogłasza nowy tom serii Wymiary. Jednotomowa trylogia "Binti" Nnedi Okorafor ukaże się 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 480 stron, w cenie detalicznej 79,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Binti z ludu Himba jest matematycznym geniuszem i twórczynią precyzyjnych astrolabiów – urządzeń pozwalających nawigować nie tylko w przestrzeni, lecz także w sieciach informacji. Gdy otrzymuje zaproszenie na Uniwersytet Oomza, najważniejszą uczelnię w znanym wszechświecie, staje przed decyzją, która złamie tradycję i wystawi ją na próbę: opuścić rodzinę, ziemię przodków i wyruszyć w międzygwiezdną podróż ku nieznanemu.
W drodze jednak dochodzi do ataku Meduz – potężnych, obcych istot o przezroczystych ciałach i niepojętej kulturze – pozostawia Binti jedyną ocalałą na statku pełnym śmierci. Aby przeżyć, dziewczyna musi zmierzyć się z własnym lękiem i gniewem, nauczyć się słuchać, rozumieć, a nawet współczuć swoim wrogom. To, co zaczyna się jako walka o przetrwanie, przeradza się w próbę pojednania dwóch światów.
W kolejnych częściach Binti powraca na Ziemię, by odnaleźć rodzinę, której już nie rozumie – i która nie potrafi zrozumieć jej. Wraz z przyjacielem Okwu, przedstawicielem Meduz, stanie wobec konfliktu, który sięga głębiej niż granice gatunków i planet.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #vesper #scifi #sciencefiction #wymiaryvesper #nnediokorafor

saradonin_reduxGruba ryba
39piorunów585 + 1 = 586
Tytuł: Odwagi, Pinku! Książka o odporności psychicznej dla dzieci i rodziców trochę też
Autor: Urszula Młodnicka, Agnieszka Waligóra
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Sensus
Format: książka papierowa
Liczba stron: 176
Ocena: 9/10
Synek trochę podrósł, więc stwierdziłem, że można już kontynuować serię o Pinku. Nie będę opisywał każdej książeczki po kolei, bo nie o to mi chodzi by nabijać licznik, tylko aby przedstawić Wam moim zdaniem jedną z najlepszych serii dla dzieci w wieku powiedzmy od 5 lat wzwyż. I nie tylko, bo wielu dorosłym też by ta lektura nie zaszkodziła.
Książki w formie krótkich opowiadań o sympatycznym niebieskim stworku opisujących trudne sytuacje, z którymi spotyka się on w codziennym życiu. W wyniku dialogu padają gotowe propozycje rozwiązań problemów. Nie wszystkie są idealne, ale mogą stanowić punkt wyjścia w poszukiwaniach własnej drogi. Całość napisana została językiem przystępnym i naturalnym w mowie potocznej, a także opatrzona atrakcyjnymi ilustracjami i zestawami ćwiczeń.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajdzieciom #ksiazkidladzieci

@saradonin_redux mam Jesteś ważny Pinku i rzeczywiście jest to bardzo dobra pozycja, ale dla dzieci powyżej 5-6 roku życia. Tą zamierzam kupić i jeszcze tę o złości
@Kaligula_Minus wszystkie są fajne.
"Uwierz w siebie, Pinku!" może być super opcją dla dzieci, które szybko się poddają albo w ogóle motywująca do pielęgnowania swoich zainteresowań.
"Bądź sobą, Pinku!" też jest świetna, bo w prosty sposób omawia temat granic, chęci przypodobania się grupie itp.
@saradonin_redux Jeszcze fajne są Martw się mniej i Zgadzam się albo nie. Prosta forma a La komiksowa, gdzie poruszane są problemy granic i ich stawiania i naruszania i jak walczyć z lękami
@Kaligula_Minus @saradonin_redux a polecacie jakieś książki z tej serii albo w podobnej tematyce dla dzieciaków w wieku 3+?
@roadie Pink na pewno będzie zbyt złożony dla trzylatka, ale do młodszych przedszkolaków może trafić seria Feluś i Gucio np. "Feluś i Gucio poznają emocje" skupiająca się na rozpoznawaniu najbardziej podstawowych uczuć
@roadie ja mogę takie zaproponować
@saradonin_redux @Kaligula_Minus dziękuje pięknie!
@roadie Dla 3latków w sam raz będzie seria o lisku Fenku, moje dzieci uwielbiają. Fajne są też książeczki z wydawnictwa Tumilu, np. o asertywności "Mila, Bunio i kosmiczny bal"
DeykunLider
26piorunów584 + 1 = 585
Tytuł: Moja przyjaciółka Anne Frank
Autor: Hannah Pick-Goslar
Kategoria: biografia
Liczba stron: 314
Ocena: 6/10
W sumie ok. Inna historia niż Anne Frank, mamy też relacje z obozów i w jej życiu aktywnie się działo, w dzienniku Anny Frank tak nie jest. Nie wiem, na ile wierzę, że miała przelotny kontakt z Anną Frank w Bergen-Belsen, gdy ta została złapana przez Niemców, ale też nie ma specjalnego powodu, żeby nie wierzyć, że się znały, bo są zdjęcia i tak dalej.
Jej ojciec przed wojną był niemieckim syjonistą. Ona po wojnie wyjechała do Mandatu Palestyńskiego i wyszła za jakiegoś oficera, więc też poszła w syjonizm. W czasie okupacji co jakiś czas wspomina, jak próbowali (też) tam wyemigrować albo jak w obozie myślała o Eretz Yisrael. Książka nie odpowiada czy sama jest fanem eksterminacji dzieci w Palestynie. Zmarła w 2022.
