Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#7ciekawostekprzyrodniczych

Fanatyk

w Ciekawostki

63piorunów

Owoce wyrastające bezpośrednio z pnia? :black_circle::wood: Dlaczego nie – w taki właśnie sposób rosną jagody żabotikaby (Plinia cauliflora), rośliny przybierającej postać krzewu lub niskiego drzewa, która naturalnie rośnie w lasach brazylijskiego regionu Mata Atlântica, w stanach Rio de Janeiro, Minas Gerais, Goiás i São Paulo.

Kwiaty, a później także owoce żabotikaby rosną bezpośrednio na jej pniu lub na jej gałęziach, co sprawia dość niezwykłe wrażenie – takie zjawisko w świecie roślin jest nazywane kauliflorią (w odniesieniu do kwiatów) i kaulikarpią (w odniesieniu do owoców).

Owoce żabotikaby są początkowo zielone, jednak w miarę dojrzewania stają się lśniąco czarne. Mają grubą skórkę i słodki, biały lub różowawy, przezroczysty miąższ o konsystencji przypominającej miąższ winogrona. Są jadalne, bardzo smaczne i mają szerokie zastosowanie w kuchni – produkuje się z nich także trunki. Sęk w tym, że po zebraniu nadają się do spożycia zaledwie przez kilka dni, a później zaczynają się psuć, przez co trudno je spotkać poza Brazylią.


tag serii:

Fanatyk6piorunów

Czasem kakaowiec nie robi tak samo?

Fanatyk3piorunów

@myoniwy coś znalazłem na Wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaulifloria

KaulifloriaKaulifloria (gr. kaulos – łodyga, flos, floris – kwiat) – wyrastanie kwiatów z pąków śpiących (spoczynkowych) z pni i gałęzi. Termin bywa też wąsko ujmowany jako wyrastanie kwiatów tylko z pni, podczas gdy wyrastanie ich z gałęzi określane jest odrębnie jako ramifloria. Zjawisko jest nierzadkie zwłaszcza w strefie tropikalnej, gdzie jest wynikiem adaptacji do zapylania kwiatów przez zwierzęta, które mają utrudniony dostęp do nich jeśli rozwijają się ukryte w gęstwinie liści w koronie drzewa. Dotyczy to zwłaszcza kwiatów zapylanych przez ptaki (ornitogamia), nietoperze (chiropterogamia), ale też odwiedzanych przez drobne zwierzęta wędrujące po pniach i konarach (np. gryzonie). Mające miejsce w następstwie rozwijanie się owoców na pniach zwane jest kaulikarpią i także skutkuje ułatwieniem dostępu do nich niektórych zwierząt (np. małp). Kaulikarpia jest rzadko spotykana wśród drzew rosnących w umiarkowanym klimacie – występuje np. u wawrzynka wilczełyko…Wikipedia
Fanatyk5piorunów

@myoniwy Zgadza się :slightly_smiling_face: A jeśli ktoś szukałby przykładu z naszego podwórka, kauliflorią charakteryzuje się też wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum).

Fanatyk0piorunów

@ratty Podobieństwo nazwy wydawałoby się sugerować, że kalafior ma coś wspólnego z kauliflorią, ale w tym przypadku to jednak tak nie działa :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Ciekawostki

19piorunów

Kuszące i trujące. Owoce szkarłatki amerykańskiej (Phytolacca americana) wyglądają na pierwszy rzut oka nie tylko ciekawie, ale także całkiem smakowicie. Są początkowo zielone, potem w miarę dojrzewania robią się jaśniejsze i w końcu przybierają całkowicie czarną barwę, osiągając rozmiar około 1 centymetra. Szypułki, na których rosną, są intensywnie czerwone.

Jak to jednak czasem bywa w przyrodzie, szkarłatka jest trująca dla ludzi. Jej wszystkie części zawierają toksyczne substancje, a jej owoce są niebezpieczne nawet wtedy, kiedy są jeszcze zielone i niedojrzałe.

W przeszłości jednak szkarłatka miała duże znaczenie w tradycyjnym lecznictwie. Rdzenni Amerykanie, a później także osadnicy, często stosowali preparaty z jej korzenia w leczeniu chorób skóry i reumatyzmu. Rosnąca popularność szkarłatki w tego rodzaju praktykach leczniczych wiązała się niestety ze wzrostem liczby zatruć tą rośliną, szczególnie zauważalnym w XIX wieku we wschodnich regionach Ameryki Północnej. Do zatruć dochodziło też po spożyciu owoców, które łatwo wziąć za jadalne, a także po zjedzeniu korzenia szkarłatki – jest bardzo podobny z wyglądu do korzeni niektórych roślin jadalnych, jak słonecznik bulwiasty, rzodkiew czy pietruszka.

Owoce szkarłatki nie nadają się do jedzenia, ale ich ciemnoczerwony sok bywał w przeszłości używany do barwienia wina, a także miał pewne zastosowanie w farbowaniu tkanin. Używano go też do wyrabiania atramentu – podobno słynna Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych została zapisana właśnie atramentem ze sfermentowanych owoców szkarłatki.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

46piorunów

Oczy na szypułkach :eye::herb: Jednymi z najbardziej niepokojąco wyglądających owoców w świecie roślin może poszczycić się czerniec grubopędowy (Actaea pachypoda), roślina z rodziny jaskrowatych (Ranunculaceae) naturalnie występująca we wschodnich regionach Ameryki Północnej i niekiedy uprawiana jako roślina ozdobna. Jej owoce to dość spore, osiągające 1 centymetr białe jagody, które dojrzewają latem i utrzymują się na roślinie aż do pierwszych przymrozków.

Owoce czerńca mają charakterystyczne, czarne plamki na wierzchołkach – na dodatek w miarę ich dojrzewania szypułki i łodygi, na których rosną, przybierają ciemnoczerwoną barwę, przez co przypominają gromadę wielkich oczu. Nietrudno zapewne zgadnąć, skąd wzięła się popularna angielska nazwa tej rośliny: _doll’s eyes_, „oczy lalki”.

Ten dziwny, niepokojący wygląd owoców może sugerować, że czerniec jest niebezpieczny i tak też jest w rzeczywistości – jego jagody są trujące dla człowieka, a ich spożycie w większej ilości może skończyć się pieczeniem w ustach i w gardle, ślinotokiem, bólem brzucha, biegunką, zawrotami głowy czy halucynacjami, a w skrajnych przypadkach nawet zatrzymaniem akcji serca.

Odmiana Rubrocarpa ma czerwone owoce – jakby białe nie wyglądały wystarczająco przerażająco…

Podobne do oczu owoce ma również guarana (Paullinia cupana), południowoamerykańskie pnącze występujące w dorzeczu Amazonki i Pary na terenie Brazylii. Owoce guarany przypominają początkowo pomarańczowe torebki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego, które po otwarciu ukazują białe wnętrze z pojedynczym, dużym, czarnym nasionem wyglądającym jak źrenica (ostatnie zdjęcie). Tradycyjna nazwa guarany w języku Guarani bywa tłumaczona jako „owoc jak oczy ludzi” lub „oczy bogów” – i trudno się dziwić.


tag serii:

GURU8piorunów
Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

35piorunów

Jak splamione krwią :drop_of_blood::herb: Majówka groniasta (Maianthemum racemosum) pochodzi z Ameryki Północnej i bywa uprawiana jako roślina ozdobna. Jej niewielkie owoce, początkowo zielone, w miarę dojrzewania pokrywają się intensywnie czerwonymi plamkami, co sprawia, że z bliska wyglądają trochę jak splamione rozbryzgami krwi. Dopiero całkowicie dojrzałe egzemplarze są w całości czerwone.

Na podobnej zasadzie, choć w nieco innym stylu dojrzewają owoce majówki gwiazdkowatej (Maianthemum stellatum), początkowo prążkowane i z czasem przybierające kolor ciemnoczerwony (ostatnie zdjęcie).


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

89piorunów

W kolorze ametystu :large_purple_circle: :herb: Owoce pięknotek (Callicarpa), krzewów naturalnie występujących w różnych regionach świata, przypominają swoim kolorem miniaturowe ametysty. Wiele gatunków pięknotek rośnie naturalnie w południowej i południowo-wschodniej części kontynentu azjatyckiego, przede wszystkim w Chinach, Japonii i Korei, choć niektóre pochodzą z innych części świata, między innymi z Ameryki Środkowej i Północnej.

Pięknotki szybko zdobyły popularność jako rośliny ozdobne. Do najchętniej uprawianych należą pięknotka Bodiniera (Callicarpa bodinieri), pięknotka amerykańska (Callicarpa americana), pięknotka japońska (Callicarpa japonica) i pięknotka rozwidlona (Callicarpa dichotoma). Niektóre odmiany mają owoce różowe i białe.

Ametystowe owoce pięknotek nie są trujące i są teoretycznie jadalne, choć u większości gatunków są raczej cierpkie, mączyste i niesmaczne. Podobno dużo lepiej smakują robione z nich przetwory.


tag serii:

Fanatyk8piorunów

@Apaturia To tak wygląda ametyst.
Do zapamiętania.

Fanatyk4piorunów

@Apaturia foto główne to pięknotki w obecnych grach, a z komentarza z gier sprzed 20 lat, dlatego takie kanciaste i wygląda jak ametyst :grinning:

Lider3piorunów

@Apaturia rozmyślam nad takim krzaczkiem w okolicy karmnika

Fanatyk1piorunów

@moll Nie wiem, na ile te fioletowe jagódki smakują ptakom, ale na pewno będą wyglądać bardzo ładnie. No i sam krzaczek może być fajnym miejscem dla ptasich posiadówek przy karmniku 😊

Lider1piorunów

@Apaturia właśnie dlatego, chociaż jak czytałam kiedyś, to ptaki też to jedzą. A nawet jak nie - to krzaczek w jagodach i ptakach będzie ładniejszy 😅

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Ciekawostki

38piorunów

Jak porcelanowe koraliki :large_blue_circle: :large_purple_circle: :herb: Winnik zmienny (Ampelopsis glandulosa) to roślina z rodziny winoroślowatych (Vitaceae) naturalnie występująca na kontynencie azjatyckim w strefie klimatu umiarkowanego, między innymi w Chinach, Japonii, Korei i na Rosyjskim Dalekim Wschodzie. Około 1870 roku zyskał popularność jako roślina ozdobna – przede wszystkim dzięki swoim urokliwym owocom przypominającym porcelanowe koraliki.

Drobne, zwykle nie większe niż 8 milimetrów, błyszczące owoce winnika zyskują w miarę dojrzewania różne kolory: zielonkawy, żółtawy, różowy, purpurowy, błękitny i turkusowy – barwy te zawdzięczają tak zwanej kopigmentacji zawartych w nich antocyjanidyn z flawonolami. Dodatek ciemniejszych plamek sprawia ponadto, że wyglądają trochę jak zrobione z porcelany, stąd też popularna angielska nazwa winnika zmiennego: porcelain berry.

„Porcelanowe” owoce winnika dojrzewają nierównomiernie, więc w jednym gronie znajdują się zwykle egzemplarze w kilku różnych odcieniach, co dodaje im jeszcze większego uroku. Niestety, choć wyglądają niewinnie i niemal cukierkowo, nie nadają się do spożycia – mają wyłącznie walory estetyczne.

Na winnika zmiennego warto uważać także z innych powodów – ma tendencje do stawania się gatunkiem inwazyjnym, jak na przykład w niektórych regionach na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Niekontrolowany szybko się rozrasta, wspina się na inne rośliny, szczelnie je okrywa i odcina im dostęp do światła słonecznego.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

68piorunów

Niejedna jagoda ma kolor mniej lub bardziej niebieskawy – ale istnieje co najmniej kilka gatunków roślin o zupełnie niebieskich owocach :large_blue_circle::herb:, które robią doprawdy niezwykłe wrażenie.

Przykładem takiej rośliny jest _Clintonia andrewsiana_ z rodziny liliowatych (Liliaceae) występująca naturalnie w pasie Zachodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych, odkryta i po raz pierwszy opisana w połowie XIX wieku. Dzięki swoim czerwonopurpurowym kwiatom jest popularnie znana w języku angielskim jako red clintonia, czyli „czerwona clintonia”. Drugą nazwę zwyczajową – _bluebead lily_, „lilia niebiesko koralikowa” – zawdzięcza kolorowi swoich maleńkich, ciemnoniebieskich jagód. Podobne, choć zwykle nie aż tak intensywnie niebieskie owoce, mają też jej dwie krewniaczki: Clintonia borealis i Clintonia uniflora, również zwane czasem bluebead lily.

Olśniewająco niebieskimi owocami może również poszczycić się _Pollia condensata_ (drugie zdjęcie), roślina naturalnie rosnąca w lasach Afryki, której metalicznie niebieskie jagódki zostały uznane za najbardziej lśniący obiekt biologiczny na świecie – przynajmniej spośród tych dotąd zbadanych.

Jak to możliwe? Swój niezwykły kolor owoce te zawdzięczają złożonym strukturom znajdującym się w ich zewnętrznych częściach. Zewnętrzna warstwa owocu, czyli tłuszczowo-woskowa kutykula, jest u tego gatunku wyjątkowo gładka i przejrzysta, działając niczym błyszczące, odbijające światło lustro. Zaraz pod nią znajdują się warstwy komórek z mikrowłóknami celulozowymi – ich specyficzny układ powoduje, że uzyskana dzięki nim gra światła nadaje owocom intensywnie niebieski, metaliczny kolor, którego nie tracą nawet po ususzeniu. Całkowita refleksyjność owocu rośliny Pollia condensata wynosi około 30% refleksyjności lustra z posrebrzanego szkła.

Ten olśniewający efekt może mieć na celu przyciągnięcie ptaków, które z kolei pomagają rozprowadzać nasiona rośliny. Tak się bowiem składa, że owoce Pollia condensata są praktycznie pozbawione wartości odżywczej i normalnie nie byłyby raczej rozchwytywanym pokarmem. Ich niezwykły kolor sprawia jednak, że ptaki uznają je za atrakcyjne – prawdopodobnie przez podobieństwo do smakowitych, również niebieskawych owoców innej rośliny z afrykańskich lasów, Psychotria peduncularis – a czasem nawet traktują je nie tylko jako pokarm, ale także jako ozdobę gniazd.


tag serii:

Osobistość4piorunów

@Apaturia A masz gdzieś informacje czy w tych owocach kolor niebieski jest uzyskany przez barwnik czy w dużym stopniu przez załamanie promieni słonecznych?

Kiedyś czytałem, że barwnik niebieski jest rzadki w naturze. Sójki niebieski kolor na piórach uzyskują przez załamanie promieniu słonecznych

Fanatyk5piorunów

@twombolt Na pewno w przypadku owoców Pollia condensata kolor niebieski to efekt gry światła, nie żadnego pigmentu. Ale nie znalazłam nigdzie informacji, jak to dokładnie jest w przypadku bluebead lily :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Ciekawostki

28piorunów

Ptasia żob i kocierpka, czyli trochę o staropolskich nazwach ligustru :scroll: :herb:

Ligustr bywał nazywany w przeszłości kocierpką, być może dzięki skojarzeniu z naszą inną „kocierpką” – czeremchą zwyczajną (Prunus padus), która w niektórych regionach była znana jako śliwa kocierpka, kocierba, korcipa, korciupa czy kotarba. Podobnie jak czeremcha, ligustr ma lekko połyskliwe liście, białe kwiaty o mocnym zapachu i kuliste, czarne, błyszczące owoce o cierpkim smaku.

Ligustr nazywano również ptasia żob lub ptasia żub. W języku czeskim do dziś ligustr to _ptačí zob_ (a ligustr pospolity to ptačí zob obecný :upside_down_face:) – nazwa ta nawiązuje zapewne do faktu, że owoce ligustru są bardzo lubiane przez ptaki i chętnie zjadane przez nie w sezonie jesienno-zimowym. Inne dawniejsze nazwy ligustru to liguster i ligust.

W XIX-wiecznej „Historyji naturalnej” Zygmunta Kaspra Fischera ligustr został opisany następująco: Ligustr, ptasia żob, (Ligustrum 2. Grom.) rośnie dziko jako krzew i po ogrodach za żywy płot służy. Liście ma lancetowe, kwiaty rurkowate i gęsto kłosiste z mocno słodkawym zapachem, jagody czarne, które w zimie stanowią pożywienie ptastwu i w farbierstwie używane bywają.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

41piorunów

Nieproszony gość :herb: :x: Ligustry są z natury odporne i dobrze przystosowują się nawet do niekoniecznie korzystnych warunków środowiskowych – jednak choć z jednej strony jest to ich atutem, to z drugiej może powodować problemy.
W niektórych regionach sprowadzane z innych części świata, a następnie wymykające się z ogrodów i rozprzestrzeniające się w środowisku naturalnym ligustry stały się problemem, uzyskując status gatunków inwazyjnych, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych.

Jeden z gatunków ligustrów, Ligustrum robustum naturalnie występujący w południowej i południowo-wschodniej Azji, został swego czasu zaliczony do stu najbardziej inwazyjnych gatunków na świecie. Aktualnie największe problemy powoduje na Mauritiusie i Reunion, gdzie został sprowadzony pod koniec XIX wieku.

Szczególnie niekorzystne jest rozrastanie się ligustrów w lasach, gdzie z czasem tworzą zwartą gęstwinę, blokując dostęp do światła innym roślinom i odbierając im zasoby. Skutkuje to tym, że młode drzewa, krzewy i rośliny zielne zostają przez nie niemal zupełnie zdławione, a te, którym udaje się przetrwać, rosną niższe i wytwarzają mniej liści. Pozostawione bez kontroli, ligustry trwale zmieniają ekosystemy, do których wkradają się nieproszone, działając niekorzystnie na ich bogactwo i zróżnicowanie.

Inwazyjność ligustrów ma też swoje konsekwencje dla lokalnych zapylaczy. Choć ligustry są generalnie atrakcyjne dla owadów, to jednak niektóre gatunki ich nie lubią i wolą ich unikać, co z czasem zaczyna wpływać na zasięg ich występowania.

Tam, gdzie ligustry stają się problemem, stosuje się różne metody ich zwalczania. Na mniejszych obszarach, gdzie pojawiają się przede wszystkim młode rośliny, skuteczne bywa ich mechaniczne usuwanie, jednak trzeba wówczas pamiętać o usunięciu całego korzenia ligustru – w przeciwnym razie z czasem znowu się rozrośnie. Na większą skalę usuwa się nieproszone ligustry za pomocą ciężkiego sprzętu, a w określonych okolicznościach – jeśli jest to dopuszczalne – także herbicydami, na przykład aplikowanymi na pniaki po ściętych krzewach. Na Nowej Zelandii do walki z inwazyjnymi ligustrami zaczęto również wykorzystywać żerującego na ligustrach owada, prześwietlika Leptoypha hospita.


tag serii:

Osobistość5piorunów

@Apaturia Bardzo dziękuję za piękny ligustrowy kontent. Wychodzi na to, że z ligustru można zrobić niemal wszystko, począwszy od żywopłotów, przez płoty po rośliny ozdobne.

Twoja pasja na temat ligustrów przypomina mi fascynację niektórych ludzi na temat rdestu. Wszystko można zrobić z tego rdestu, wąsy, czapeczkę, pingle i nawet takie gówno na nos żeby się nie opalić. Za⁎⁎⁎⁎ste!

Czekam na dalsze ligustrowe ciekawostki, kto wie, może na hejto przegoni on popularność rdestu?

Fanatyk1piorunów

@twombolt Ligustrowa ciekawostka będzie jeszcze tylko jedna. Jutro tydzień ligustru się kończy - a od poniedziałku... kto wie, co wezmę na tapet 😉

Tak czy inaczej, cieszę się, że ciekawostki się podobają 😊

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

139piorunów

Kiedy państwo rekwiruje ogrodzenia :hammer: Szczególna popularność żywopłotów na terenie Wielkiej Brytanii, przede wszystkim żywopłotów ligustrowych, jest częściowo związana z wydarzeniami, które miały miejsce w latach 40. ubiegłego stulecia.

W 1940 roku, w czasie II wojny światowej, Winston Churchill mianował ministrem produkcji lotniczej, a rok później ministrem zaopatrzenia, Lorda Beaverbrooka – polityka pochodzenia kanadyjskiego i zarazem potentata finansowego, właściciela kilku gazet. To właśnie on zainicjował słynną akcję zachęcającą społeczeństwo do przekazywania na rzecz państwa wykonanych z aluminium garnków, patelni i innych przedmiotów domowego użytku. Zgodnie z propagandą, uzyskany z nich surowiec miał wesprzeć produkcję brytyjskich samolotów bojowych. Zebrano tą drogą tysiące ton aluminium, choć jedynie część rzeczywiście została przetworzona i wykorzystana zgodnie z deklarowanym celem. Cała akcja miała bardziej wymiar propagandowy niż praktyczny, podnosząc morale ludności cywilnej i kształtując w niej przekonanie, że może realnie wesprzeć brytyjski przemysł zbrojeniowy i walkę z wrogiem.

Kolejną podobną akcją zainicjowaną przez ministerstwo była konfiskata wszystkich żelaznych bram, ogrodzeń i balustrad, które zostały wykonane po 1850 roku. Zgodnie z zapewnieniem ministerstwa, miały one zostać przetopione, a uzyskane w ten sposób żelazo miało zostać wykorzystane jako surowiec w przemyśle zbrojeniowym.
Za wyjątkiem obiektów o szczególnej wartości artystycznej lub historycznej, wszystkie bramy i ogrodzenia spełniające wymogi zaczęto usuwać i ładować na ciężarówki – wyznaczeni do tego zadania pracownicy posługiwali się często sprzętem do cięcia metalu, pozostawiając w miejscach dawnych ogrodzeń rzędy metalowych kikutów. Rekompensata oferowana przez rząd wynosiła około 25 szylingów za tonę materiału, co było kwotą bardzo skromną.

Do dziś nie wiadomo, co stało się ze skonfiskowanymi bramami i ogrodzeniami. Na pewno nie zostały w całości przetopione na żelazo w brytyjskich hutach, jak zapewniało ministerstwo – zebrane materiały przekraczały ich możliwości przerobowe. Podobnie jak w przypadku zbiórki aluminium, także ta akcja miała przede wszystkim znaczenie propagandowe, a jej najważniejszą rolą było podniesienie morale wśród obywateli. Najbardziej popularna jest chyba hipoteza oparta na opublikowanym w prasie doniesieniu z lat 70., według którego większość skonfiskowanych ogrodzeń została po cichu zrzucona do ujścia Tamizy i tam spoczywa po dziś dzień.

Co ma jednak do tego ligustr? Cóż, pozbawieni ogrodzeń mieszkańcy – nawet, jeśli nie mieli żalu do władz o ich konfiskatę – starali się szybko zastąpić je jakimiś łatwo dostępnymi, ale zarazem estetycznymi odpowiednikami. Tak się szczęśliwie złożyło, że krzewy ligustru świetnie się do tego nadawały, co spowodowało gwałtowny wzrost ich popularności. Trend ten szedł też w parze ze zdobywającą coraz więcej zwolenników ideą bardziej otwartej przestrzeni publicznej, w której wiktoriańskie ogrodzenia nie muszą już być wszechobecne.

Co prawda, część ogrodzeń po wojnie zrekonstruowano lub zastąpiono nowymi – jednak do dziś niejeden ligustrowy żywopłot w Wielkiej Brytanii przykrywa relikty metalowego ogrodzenia, które dekady temu przepadło nie wiadomo gdzie.


tag serii:

Gruba ryba1piorunów

"Zabiorę Ci płot i tym sprytnym ruchem podniosę Twoje morale" xD

Fanatyk3piorunów

@Loginus07 Fakt, brzmi trochę absurdalnie 🙂 Ale o dziwo, podobno to rzeczywiście działało. Ogrodzenia zabierano zarówno z prywatnych posesji, jak i z okolic budynków użyteczności publicznej czy parków. Ludzie mieli poczucie, że całe społeczeństwo w jakiś sposób dokłada się do walki z wrogiem (choć wiadomo, nie wszystkim podobała się taka metoda).

Akcję ze zbieraniem aluminium reklamowano tekstami w stylu "przerobimy wasze garnki i patelnie na Spitfire'y" 🙂

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

39piorunów

Żółte, zielone, a nawet białe :herb: Chyba większość z nas kojarzy charakterystyczne, czarne owoce ligustru (ostatnie zdjęcie) - istnieją jednak jego gatunki i odmiany, które mają owoce w innych kolorach. Jedną z ciekawszych jest Chlorocarpum, odmiana ligustru pospolitego (Ligustrum vulgare), która owocuje na zielono (pierwsze zdjęcie). Istnieje też odmiana o owocach żółtawych zwana Xanthocarpum i o owocach białych zwana Leucocarpum.

Pochodzący z Chin ligustr lśniący (Ligustrum lucidum) ma owoce czarne, ale bardziej matowe niż ligustr pospolity i często wpadające w kolor sinoniebieski (drugie zdjęcie). Podobny kolor mają tez owoce ligustru japońskiego (Ligustrum japonicum).

Owoce wszystkich gatunków ligustrów, podobnie jak ich liście, są trujące dla człowieka, a ich spożycie w większej ilości może powodować nudności, wymioty, bóle brzucha i biegunkę. Mogą również miejscowo podrażniać skórę i błony śluzowe. Obecnie nie do końca wiadomo, jaka dokładnie substancja zawarta w ligustrze to powoduje, ale za głównych winowajców uważa się znajdujące się w liściach i owocach glikozydy.


tag serii:

GURU2piorunów

@Apaturia Do niedawna kojarzyłem tylko owoce, ale nie wiedziałem jak nazywa się ta roślina.

Musiałem przeprowadzić śledztwo przyrodnicze. :yum:

Fanatyk1piorunów

@Mr.Mars Śledztwo w słusznej sprawie 😊 Człowiek czasem codziennie mija jakiś fajny krzaczek, a może nigdy nie pomyśleć o tym, co to dokładnie jest.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

65piorunów

Przechodząc obok kwitnącego ligustru, nie sposób nie zwrócić uwagi na roztaczany przez jego kwiaty zapach, zwykle w pewnym stopniu zależny od gatunku krzewu. Z reguły jest on opisywany jako ciężki, wręcz odurzający, w szczególności w ciepły i bezwietrzny dzień – a chociaż można go opisać jako słodki, to jednak często bywa odbierany jako nieprzyjemny i prowokuje kichanie. W skrajnych przypadkach, szczególnie w odniesieniu do niektórych odmian, jest opisywany jako mdlący czy nawet przywodzący na myśl rozkład.

Ligustru doznania ludzkiego nosa oczywiście w żadnym razie nie obchodzą, bo silny, charakterystyczny zapach jego kwiatów nie ma podobać się człowiekowi, tylko zapylaczom. I trzeba przyznać, że pod tym względem sprawdza się doskonale – owady, w tym także motyle, bardzo lubią go odwiedzać.

Przysparza to jednak ludziom dodatkowych kłopotów. Ponieważ kwitnące krzewy ligustru są chętnie oblatywane przez pszczoły, może się zdarzyć, że woń kwiatów przejdzie na produkowany przez nie miód, często w pakiecie z nieprzyjemną ligustrową goryczą. Powoduje to, że choć ligustr jest źródłem pyłku i nektaru, to nie jest ceniony w pszczelarstwie.

Jakby tego było mało, pyłek kwiatów ligustru bywa alergenem i może wywoływać reakcję alergiczną także u osób, które są uczulone na pyłek innych roślin z rodziny oliwkowatych. Wszystko to powoduje, że ligustrowe kwiaty nie zawsze i nie wszędzie są pożądanym widokiem – żeby jakoś temu zaradzić, miejscami praktykuje się częstsze przycinanie krzewów, żeby w ogóle nie zakwitały.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

123piorunów

Ligustr pospolity (Ligustrum vulgare) od dawna jest wykorzystywany w Europie jako krzew żywopłotowy :black_circle::herb: i już od czasów starożytnych cieszył się zainteresowaniem ze strony ogrodników. Nie jest bardzo wymagający, rośnie szybko, ma gęste i zwarte ulistnienie, i świetnie nadaje się do formowania.

Na terenach południowej Anglii i Walii, wraz z innymi gęsto sadzonymi krzewami i drzewami, wyznaczał czasem w przeszłości granice posiadłości ziemskich, tworząc szpalery. Sadzono go również w angielskich ogrodach elżbietańskich z przełomu XVI i XVII wieku, w których małe, pieczołowicie formowane żywopłoty o geometrycznych kształtach odgrywały szczególnie istotną rolę.

Sytuacja zmieniła się trochę po sprowadzeniu do Europy innego gatunku ligustru: ligustru jajolistnego (Ligustrum ovalifolium) i jego krewniaków naturalnie rosnących w Japonii i Korei. W sprzyjających warunkach ligustry te pozostają zimozielone, co szybko przysporzyło im popularności – coraz częściej zaczęły pojawiać się w europejskich ogrodach i parkach, podobnie jak ich rozmaite odmiany oraz hybrydy uzyskiwane z różnych gatunków.

Ligustr jajolistny zrobił zawrotną karierę w Anglii, gdzie obecnie jest chyba najczęściej spotykanym krzewem żywopłotowym, a jego odmiany o złocistych lub złocistozielonych liściach, takie jak Vicaryi czy Aureum, są często uznawane za jedne z najbardziej ozdobnych. Z kolei hybryda _Ligustrum x ibolium_, uzyskana ze skrzyżowania ligustru jajolistnego z ligustrem tępolistnym (Ligustrum obtusifolium), oraz jej odmiany są najpopularniejszymi roślinami żywopłotowymi w Stanach Zjednoczonych.

W Polsce najpowszechniej spotykany jest ligustr pospolity – jeden z naszych „domyślnych” krzewów miejskich, kilkadziesiąt lat temu szczególnie często sadzony w strefach zieleni na osiedlach, wokół budynków użyteczności publicznej, zakładów pracy czy nawet parkingów. Do dziś cieszy się popularnością jako odporna, szybko rosnąca, dobrze osłaniająca od wiatru roślina żywopłotowa.


tag serii:

Osobistość27piorunów

Sadzi się tuje jak sąsiedzi chuje. Nie cierpię tych trupich, cmentarnych, trujacych tuj.

Dzięki za wrzutkę, jest tyle tańszych i lepszych żywopłotów, że dobrze żeby ludzie wiedzieli. Chociażby grab.

Autorytet21piorunów

@Navane widze solidarnosc antytujowa w narodzie mocno. A przytoczy jeden z drugim jakies konkrety, czy tak bedzie tylko rzucal na prawo i lewo zaslyszanymi, nieprawdziwymi mitami? To, ze tuje wam sie juz opatrzyly w ogrodach to jedno, ale zalet tych roslin jest duzo a wad niewiele, dlatego sa przez ludzi wybierane i lubiane. Ja rowniez mam posadzone tuje wokol dzialki i sobie chwale. Inne rosliny tez sa spoko, zalezy co kto lubi

Gruba ryba14piorunów

@Pirazy miałem, wyciąłem w pizdu. Ziemia pod tujami jałowa, opad igieł zabija wszystko do okoła jak leci. Estetyka to kwestia gustu, do mnie akurat nie przemawia, ale co kto lubi. Jakie to plusy ma tuja? Że szybko rośnie?

Autorytet7piorunów

@Navane do dziś sąsiadka wspomina moja wycinkę WSZYSTKICH tui w moim ogródku po zakupie nieruchomości xD

Powiedziałem ze nie przepadam za kleszczami i się obraziła xD

Autorytet3piorunów

@moll ma nasadzone. Maja już tak z 4m i o ironio, dół wydarty/wytrzebione/zgniły czy tam wyschnięty. Wiec jego funkcja przestała istnieć gdy pięknie wszystko przed nie widać xD

GURU3piorunów

@Bjordhallen nie sądzę żeby kleszczy było więcej od nich.

@kuba-brylka no, zwłaszcza zimą.

@Pirazy zakwaszają glebę to prawda, co do toksyczności - przecież ich nie żremy. Ja raz tylko dostałem wysypki na rękach kiedy trzepałem tuje z suchych igieł i gałęzi.
@LaMo.zord nie zauważyłem żeby wyjaławiały glebę, ale nie będę się spierał.
tak czy inaczej, osobiście wolę bluszcz zimozielony.

Autorytet4piorunów

@Opornik nie sprawdzałem, żona czytała jakiś artykuł. To tylko przyspieszyło proces. Pani z UM na kontroli wycinki ucieszyła się faktem wycinki

W ich miejsce planujemy albo zaplątana wierzbę albo inny zielony.

Osobiście prowadzę politykę by wszystko co w ogrodzie, powinno być jadalne. Jednak ja wybieram grubość izolacji, natomiast małżonce ma wolna rękę w ogrodzie

Koneser11piorunów

@Pirazy konkrety sa takie ze mialem maliny wsadzone, jak obok posadzilem tuje to zaczely chorowac i dawaly mniejszy owoc, po 2 latach grusza oddalona o 10m zaczela chorowac, stary sadownik powiedzial zebym sie tujek pozbyl, po 2 latach jest duzo lepiej, tuja to podroslina, nawet na cmentarz sie nie nadaje

GURU2piorunów

@Bjordhallen Myślę że to urban legend ale nie będę się spierał, z moich obserwacji zwierzaki najwięcej kleszczy łapą z traw.

>jadalne
Ciekawa teoria. 😛
Mnie osobiście podoba się jeszcze bukszpan, ale nie wiem czy można z niego coś wyższego zrobić, widziałem bardzo ładne żywopłoty z niego ale niskie.

Autorytet3piorunów

@Opornik w mojej okolicy jest popularny wawrzyniec(?).cały rok zielony i rośnie powoli, ale wysoko. Mega gesty, lecz nie da się go zjeść…

Edit: o chuj, można jeść! To liść laurowy inaczej! Przekonali mnie

Autorytet7piorunów

@Opornik Bukszpan obecnie nie ma już sensu. Parę lat temu pojawił się u nas szkodnik: ćma bukszpanowa, która zabija te rośliny opierdalając regularnie że wszystkiego co zielone. Teraz żeby utrzymać bukszpany w jakimkolwiek stanie trzeba je pryskać agresywnymi pestycydami z 5 razy na rok. Tak to przynajmniej wygląda u mnie - nie wiem czy w całej Polsce pojaw tej ćmy jest tak obfity.

GURU3piorunów

@Bjordhallen liść laurowy nie przeżyje zimy na dworze, ale Wawrzyniec rzeczywiście kilka razy widziałem, zawsze to coś innego
@moll bluszc zimozielony od 10 lat rozrastam, tyle trwało zanim się dorobiłem jako takiej osłony, niestety to są roboty na lata ale potem są efekty.
Widziałem na jednej działce taki niski jakby murek z bukszpanu, idealnie przycięty, super wyglądał.

@kuba-brylka no nie wiem, graby to piękne drzewa ale jakoś na żywopłot mi nie podchodzą.

Autorytet2piorunów

@LaMo.zord @konski ale co to za zabobony? Myslalem ze ten portal reprezentuje troche wyzszy poziom. Tuje nie zatruwaja gleby wokol siebie (xD) ani nie wyjalawiaja jej w zadnym stopniu bardziej niz kazda inna w miare szybko rosnaca roslina. Maliny mogly miec problemy przez zacienienie, szkodnika, lub wlasnie przez to ze blisko wsadzone tuje odebraly czesc skladnikow z gleby. A gruszy 10m dalej pozwole sobie nie komentowac. Troche wiecej rzetelnych informacji, troche mniej zabobonu moi drodzy. Rosliny maja cieszyc zarowno posiadacza jak i innych. A typowanie "ktora lepsza" to chyba domena ludzi a nie swiata roslin. Kazda jest ladna i wartosciowa

Autorytet1piorunów

@Pirazy komar jak tuja. Tez piękne, ale lepiej jak jego miejsce jest na kompostowniku :D

A tak serio to zgadzam się z Twoja końcowa teza ;D choć lubię pomarudzic na tuje. Tak dla poprawy humoru

Gruba ryba1piorunów

@zweipack można też biegać maratony, ale co z tego? Po co mam sobie dokładać pracy?
@Pirazy nie wiem na ile zabobony, a na ile organoleptyczne doświadczenie. U mnie tuje wybiły większość wegetacji na około. Fajnie, że rosną szybko itp, ale właśnie przez to wciągają dużo składników z gleby co zmusza częściowo do nawożenia. Znowu, po co?

Autorytet0piorunów

@LaMo.zord tuje maja plytki system korzeniowy, zauwaz, ze nie maja problemu zeby rosnac w "zywoplocie" jedna obok drugiej, a gdyby wciagaly skladniki jak odkurzacze to by sie chyba wzajemnie powybijaly, prawda? Pewnie moga zaszkodzic jakims slabszym roslinom, tak jak pisalem, jak kazda inna szybkorosnaca. Ja poki co nie obserwuje zadnych dziwnych rzeczy, mrowki sa, krety sa, owady sa, nic sie od tuj nie wytrulo xD tuje nawozilem pierwszy rok po posadzeniu, pozniej wyjebongo i radza sobie bez mojej pomocy

Fanatyk4piorunów

@Navane Nie spodziewałam się, że wątek tujowy tak się rozwinie w dyskusji 🙂 Tak szczerze, też nie jestem fanką sadzenia tuji w żywopłotach, zwłaszcza odkąd mam taki żywopłot po sąsiedzku. Ziemia pod tujami jak klepisko, a w samych tujach zrobiło się siedlisko komarów, brr.

Gruba ryba0piorunów

@Jim_Morrison mogą mieć nawet dildosy (ale dzięki za sprostowanie), bez różnicy ¯\\(ツ)
@Pirazy ta, sama tuja da radę. Bardziej chodzi mi o rośliny które rosną w pobliżu. Goła ziemia się tylko pod nimi ostaje :confused:

Tytan2piorunów

@Opornik możliwe że kiedyś będę musiał wyciąć, ale jakby sadzić w miejscach docelowych to bym czekał 25 lat, żeby załatały dziury :smiley: Ale podobno systematycznie tnąc można uzyskać ścianę zieleni (zimą brązu 😉 ) nawet jak są dość blisko i się nic nie dzieje, słowo klucz - systematycznie. Pożyję, zobaczę :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (31)

Fanatyk

w Ciekawostki

41piorunów

Dziś trochę o ligustrze w starożytności. Swoją łacińską, a pośrednio także polską nazwę ligustry zawdzięczają przede wszystkim żyjącemu w I wieku n.e. Pliniuszowi Starszemu, który w swojej „Historii naturalnej” wymienił roślinę zwaną ligustrum – najpewniej ligustr pospolity (Ligustrum vulgare), jedyny występujący naturalnie na terenie Europy.

Nazwa ligustrum wywodzi się prawdopodobnie od łacińskiego ligare („wiązać”, „splatać”), z kolei nazwa ligustru popularna w starożytnej Grecji – spiraira – może pochodzić od greckiego speira („zwój”, „lina”).

Ligustr już w starożytności był znany jako roślina ozdobna, nadająca się na żywopłoty i łatwa w kształtowaniu, z tego też względu bywał niekiedy sadzony w ogrodach. Miał też pewne znaczenie w plecionkarstwie, a jego młode, giętkie pędy mogły być wykorzystywane jako materiał do wiązania. Mógł mieć również zastosowanie jako roślina barwierska, barwiąca na kolory żółty, brunatny, a nawet niemal zupełnie czarny.

Współcześnie wiemy, że ligustr jest rośliną trującą, jednak w przeszłości – zarówno w starożytności, jak i w czasach późniejszych – bywał często stosowany w leczeniu rozmaitych schorzeń. Według Pliniusza Starszego, jego sok miał korzystnie wpływać na ścięgna, stawy oraz niwelować chorobliwe uczucie zimna lub zimne dreszcze. Jego liście miały z kolei być powszechnie stosowane do leczenia przewlekłych wrzodów lub – po posypaniu ich odrobiną soli – do niwelowania bolesnych owrzodzeń w jamie ustnej. Owoce ligustru były używane do zwalczania choroby zwanej phthiriasis, która miała być wywoływana przez lęgnące się w skórze człowieka robactwo, a także do leczenia otarć i odparzeń na udach. Stosowano je też w leczeniu chorób układu oddechowego u kurcząt.

Współcześnie ligustr ma niewielkie znaczenie jako roślina lecznicza – może poza jego gatunkami naturalnie występującymi w Chinach, które są stosowane w tak zwanej tradycyjnej medycynie chińskiej.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

29piorunów

Astrologowie ogłaszają tydzień ligustru! :black_circle::herb: Populacja ciekawostek o ligustrze pospolitym (Ligustrum vulgare) i jego krewniakach zwiększa się 😊

Mistrz8piorunów

@Apaturia o fajnie :)
Chciałem żywopłot z ligustru zrobić ma działce, ale boje się, że mój syn będzie miał zapędy po tatusiu i będzie chciał zjeść liścia czy owoca i się zatruje.

A zapędy po tatusiu bo kiedyś testowałem czy to prawda, że będąc na pustyni można pić wodę z kaktusów, obciąłem jakiegoś co był w domu, jakieś mleczko wypływało, polizalem i mi ścierpł język na kilka godzin xD
Ale nikomu się nie przyznałem, jednak się bałem że mi tak już zostanie

Fanatyk2piorunów

@cebulaZrosolu No to nieźle eksperymentowałeś :upside_down_face: Ligustr jest na szczęście nieprzyjemny w smaku, spróbowanie jego owocu zwykle kończy się natychmiastowym wypluciem, więc o zatrucie wcale nie tak łatwo, nawet u dzieci. Ale wiadomo, różnie to czasem bywa.

Ligustr wygląda naprawdę ładnie, ma też całkiem ciekawe odmiany - ale przyznam, że sama wybrałabym jakiś inny krzew żywopłotowy. Nie cierpię zapachu jego kwiatów 😆 Zawsze chce mi się kichać, kiedy przechodzę obok kwitnącego ligustru, dla mnie jego zapach jest nieznośny i duszący.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

24piorunów

Jak trzmiel, koliber lub homar :butterfly: Występujący w Ameryce Północnej motyl Hemaris diffinis, znany w języku angielskim jako snowberry clearwing, przejawia szczególne upodobanie do krzewów śnieguliczki. W regionie południowych Appalachów bywa popularnie przezywany „ćmą kolibrową” (ang. hummingbird moth) lub, z uwagi na specyficzny kształt ciała i rozszerzoną końcówkę odwłoka, „latającym homarem” (ang. flying lobster).

Motyl ten naśladuje jednak swoim wyglądem nie kolibra czy homara, ale trzmiela: przypomina go rozmiarem, ma częściowo przejrzyste skrzydła, czarne odnóża i puchaty odwłok z czarnymi i żółtymi pasami, a kiedy pożywia się nektarem, stara się nawet poruszać jak trzmiel :bee: Jak wszystkie zawisaki, w locie zawisa nad kwiatem i pobiera pokarm za pomocą długiej trąbki.

Na pierwszym zdjęciu: po lewej stronie Hemaris diffinis, po prawej – trzmiel.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

34piorunów

Sphinx vashti, motyl nocny z rodziny zawisakowatych występujący w centralnej części Ameryki Północnej. To całkiem spora ćma, której rozpiętość skrzydeł po rozłożeniu osiąga nawet 10 cm - jej gąsienice żerują wyłącznie na dwóch gatunkach roślin: śnieguliczce białojagodowej (Symphoricarpos albus) i śnieguliczce koralowej (Symphoricarpos orbiculatus).

Swoją nazwę łacińską zawdzięcza postaci królowej Waszti z biblijnej Księgi Estery.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

71piorunów

Dziś ciekawostka z cmentarnych zarośli :headstone::herb: Niektóre krzewy, początkowo sadzone w ogrodach i parkach jako rośliny ozdobne, trafiały z czasem także na cmentarze. Tak stało się też w przypadku śnieguliczki – co najmniej w pierwszej połowie XX wieku, a prawdopodobnie jeszcze wcześniej. Najczęściej rozmieszczano ją na obrzeżach cmentarzy, by tworzyła tam naturalne, zwarte żywopłoty.

Śnieguliczka zaczęła też odgrywać pewną rolę w przystrajaniu mogił. W czasach, kiedy zdecydowana większość grobów nie miała kamiennych pomników, porządki przed świętem Wszystkich Świętych ograniczały się często do odchwaszczenia grobu, posypania go z wierzchu czystym piaskiem i obłożenia go jedliną. W niektórych regionach dodatkowo układano na takich mogiłach krzyże z owoców śnieguliczki – taka dekoracja była nie tylko estetyczna, ale i zarazem całkiem trwała, bo owoce tego krzewu mogą przetrwać praktycznie całą zimę. W dodatku ich biel mogła mieć też znaczenie symboliczne, na przykład wiązać się z czystością.

Miejscami takie praktyki przynosiły dość nieoczekiwane, choć jak najbardziej naturalne konsekwencje. W miarę jak dany grób, część cmentarza lub nawet cały cmentarz pogrążał się w zapomnieniu i zaniedbaniu, mogiły zaczynały stopniowo zarastać śnieguliczką, która powyrastała z układanych na nich owoców.

Zarośla śnieguliczki napotkane w nietypowym miejscu – na przykład w środku lasu, gdzie normalnie raczej nie powinna rosnąć – mogą niekiedy wskazywać na to, że znajdował się tam kiedyś cmentarz. Podobnym wskaźnikiem bywa też lilak (Syringa vulgaris), również chętnie sadzony w przeszłości w pobliżu grobów.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Ciekawostki

52piorunów

Śnieguliczki mają przeważnie białe owoce - ale nie tylko, bo różne som 😉 Te "różne" są przede wszystkim różowe, a wiele z nich można spotkać w ogrodach, parkach i w pasach zieleni, gdzie są sadzone jako rośliny ozdobne.

Śnieguliczka Doorenbosa (Symphoricarpos x doorenbosii), hybryda wyhodowana z kilku różnych gatunków, ma w zależności od odmiany białe, białoróżowe lub różowe owoce. Odmiana zwana Mother of Pearl (pierwsze zdjęcie) ma największe owoce spośród wszystkich ogrodowych śnieguliczek.

Kolejną popularną hybrydą jest śnieguliczka Chenaulta (Symphoricarpos × chenaultii) wyhodowana we Francji w 1912 roku. To niski krzew o drobnych listkach, który dość często można spotkać w miastach w pasach zieleni. Ma niewielkie owoce w kolorze jasno- lub ciemnoróżowym (drugie zdjęcie), a odmiana Brain de Soleil wyróżnia się dodatkowo intensywnie złotożółtymi liśćmi.

Śnieguliczka koralowa (Symphoricarpos orbiculatus), zwana też mąkoliną, rośnie naturalnie we wschodniej i środkowej Ameryce Północnej, ale jest też uprawiana jako roślina ogrodowa. Ma drobne, różowe lub czerwonawe owoce (trzecie zdjęcie).

Chińska śnieguliczka Symphoricarpos sinensis ma najciemniejsze, niebieskoczarne lub niemal zupełnie czarne owoce (czwarte zdjęcie) – jest jednak rzadka i występuje jedynie lokalnie w środkowych i południowych Chinach.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)