Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#7ciekawostekprzyrodniczych

Fanatyk

w Ciekawostki

60piorunów

Romantyczne jaszczury :lizard::green_heart: Lazurnik krótkoogonowy (Tiliqua rugosa), znany też jako scynk krótkoogonowy, to wszystkożerna, występująca w zachodnich, południowych i wschodnich regionach Australii jaszczurka o dość charakterystycznym, zaokrąglonym, krótkim ogonie. Lazurniki nie potrafią go odrzucać, zamiast tego polegają raczej na tym, że ich ogon, przypominający trochę drugą głowę wyrastającą po drugiej stronie tułowia, może w razie ataku zdezorientować napastnika.

Jaszczurki te są dość powolne, prowadzą osiadły tryb życia i z reguły nie są zbyt agresywne w stosunku do swoich pobratymców, choć samotne samce mogą zachowywać się wobec siebie wrogo. Jest to przy okazji pierwszy gatunek jaszczurek na świecie, u którego stwierdzono występowanie monogamii, co z kolei zapoczątkowało rozwój całej nowej gałęzi badań nad życiem społecznym jaszczurek.

Lazurniki łączą się w stałe pary, które mogą pozostawać sobie wierne nawet przez całe życie. Samice bywają dość wybredne i poszukują partnerów, na których będą mogły polegać, zatem zaloty polegają głównie na tym, że samiec całymi tygodniami podąża za upatrzoną samicą, by dowieść swojej stałości i wartości. Po przyjściu na świat młode przez kilka miesięcy pozostają przy rodzicach, dopóki się nie usamodzielnią. Samiec podczas pełnienia obowiązków rodzicielskich przyjmuje mniej pokarmu niż normalnie, skupiając się na pilnowaniu swojej partnerki i potomstwa oraz na wykrywaniu ewentualnych zagrożeń w otoczeniu. Samica może opuścić samca, który nie będzie należycie opiekuńczy i uważny – jeśli jednak będzie czuła się przy nim odpowiednio bezpiecznie, będzie pozostawać z nim w kolejnych latach.

U lazurników zaobserwowano także, że reagują na śmierć partnera i bywa, że nie opuszczają martwego osobnika nawet przez kilka dni, raz po raz trącając go, jak gdyby próbując zrozumieć, co się z nim stało.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

77piorunów

Krwawe podarunki :drop_of_blood::gift: Dzierzba srokosz (Lanius excubitor), podobnie jak inne dzierzby, pomimo niepozornego wyglądu jest bezwzględnym drapieżnikiem. Karmi się owadami i małymi kręgowcami, niekiedy niewiele mniejszymi od niej samej, i jest znana z tego, że przechowuje nadmiarową zdobycz w nieco makabrycznych spiżarniach – nakłuwa upolowane stworzenia na kolce lub ciernie drzew i krzewów, względnie na końcówki gałęzi, odstające fragmenty kory czy nawet na wystające z płotu druty. Dzięki temu ma co jeść w czasie, gdy nie uda jej się nic upolować, a poza tym nakłutą na kolec ofiarę łatwiej jej później przytrzymać i rozczłonkować.

Swoim zwyczajom dzierzba zawdzięcza równie makabryczną nazwę łacińską: lanius excubitor, czyli „rzeźnik wartownik”. Srokosze z reguły wypatrują swoich ofiar, siedząc na czatowni, czyli w ulokowanym nad ziemią miejscu, z którego mają dobry widok na okolicę – czasem też patrolują swoje terytorium w poszukiwaniu zdobyczy. Podstawą ich diety są norniki, ale polują też na inne małe ssaki, a także na owady, żaby, traszki, jaszczurki i niewielkie ptaki.

W okresie lęgowym samce srokoszy starają się zachęcić samice do odwiedzania ich terytoriów. W tym celu w ramach autopromocji rozwieszają swoje zdobycze w bardziej widocznych miejscach niż zazwyczaj, prezentując je potencjalnym partnerkom – pokazują w ten sposób, jak skutecznymi są łowcami i jak zasobne w pokarm są zajmowane przez nich tereny. W czasie zalotów popisują się też śpiewem, stroszą i prezentują pióra na ogonie i skrzydłach, a także przynoszą samicy prezenty w postaci upolowanej zdobyczy i podkarmiają ją z dzioba do dzioba. Podczas zakładania gniazda i wysiadywania jaj samica jest strzeżona i regularnie dokarmiana przez samca. Pary łączą się na jeden sezon i w tym czasie pozostają ze sobą bardzo silnie związane.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Autorytet1piorunów

Widuję je u siebie wiosną - niepozorne ptaki, a urodzeni mordercy. Teraz już mnie to nie dziwi, ale kiedyś, gdy jeszcze nie znałem ani tego gatunku, ani jego zwyczajów, w niemały szok wprawiały mnie te znajdywane gryzonie ponabijane na gałązki...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

74piorunów

Przez żołądek do serca :bird:❤️ Sójki (Garrulus glandarius), najbarwniejsze europejskie ptaki krukowate, są znane z tego, że ich zaloty są bardzo hałaśliwe: ptaki gromadzą się w grupach na drzewach, po czym gonią się, popisują, przekrzykują i szczebiocą. Samce stroszą dodatkowo pióra, prezentują biało-błękitne lusterka na skrzydłach i naśladują odgłosy innych zwierząt, żeby przyciągnąć uwagę samic. Pary dobierają się wśród ogólnego harmidru i pozostają sobie wierne przez cały sezon lęgowy, a czasem nawet przez całe życie.

Zaobserwowano, że podczas zalotów, a także później, w celu wzmocnienia łączącej partnerów więzi, sójki dają sobie w prezencie pokarm. Czasem to samiec przynosi samicy przysmaki, przekazując jej jedzenie z dzioba do dzioba, a czasem to samica podkarmia samca. Z przeprowadzonych badań wynika ponadto, że sójki są uważnymi obserwatorami i starają się w pewnym stopniu interpretować potrzeby swojej drugiej połówki – nie przynoszą jej ciągle tego samego rodzaju pokarmu, ale starają się dbać o różnorodność.

W jednym z eksperymentów badacze umieszczali pary sójek w przedzielonym na pół pomieszczeniu, a następnie podkarmiali samicę jednym gatunkiem larw w taki sposób, by samiec mógł to widzieć. Z chwilą usunięcia dzielącej ptaki przegrody samiec dostawał dostęp do misek z różnymi gatunkami larw, z których mógł pobierać pokarm i potem dzielić się nim z samicą. Okazało się, że samce chętniej przynosiły swoim partnerkom te larwy, do których samice nie miały wcześniej dostępu – samiec widział, co jego partnerka wcześniej jadła i najwyraźniej potrafił na tej podstawie domyślić się, że potem będzie chciała spróbować czegoś innego zamiast jeść wciąż to samo. Jeśli samiec nie miał możliwości zobaczyć, co je jego partnerka, po usunięciu przegrody podkarmiał ją mieszanką różnych larw.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Mistrz19piorunów

@Apaturia kiedyś taką uratowałem:)

Jechałem i samochód z przeciwka taka strzelił. Szybka nawrotka, awaryjne, złapałem ją, akurat miałem łubiankę w samochodzie to do łubianki wsadziłem, jadę do lecznicy! Niczym Michael Schumacher zapierdalam przez miasto, dojeżdżam mówię, że akcja ratunkowa ptaka, a baba w lecznicy mi mówi, że oni nie mają umowy z miastem i nie przyjmą mi ptaka... To mówię "c⁎⁎j wam w d⁎⁎ę" wychodzę dziwnie na SM bo to też Eco patrol, mówią że albo mam czekać aż przyjadą ale najlepiej jakbym podjechał do innej lecznicy bo tam akurat jest strażnik bo innego jakiegoś zwierzaka zawozili, to znowu jeden, dwa, trzy rura zapierdalam przez miasto, dowiozłem gagatka żywego ale zszokowanego. Tam gratulacje od strażnika miejskiego, Pana z lecznicy, pewnie kierowca przejeżdżającego autobusu też zaczął klaskać.

I tyle, nie wiem co się stało z nim dalej, ale mam nadzieję, że żyje bo z tego co lekarz mówił to chyba nic poważnego oprócz szoku mu nie było.

Przez ten czas kiedy się znaliśmy mówiłem na niego Andrzej.

Mam nadzieję, że sobie fruwasz gdzieś tam Andrzejku ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

81piorunów

Niedoręczony prezent sprzed milionów lat :gift::sauropod: Mniej więcej 99 milionów lat temu, w okresie środkowej kredy, pewien samiec muchówki z rodzaju Alavesia leciał wśród drzew, przytrzymując swoimi odnóżami bardzo ważny pakunek - prezent, dzięki któremu samica miała przyjąć jego zaloty i zgodzić się na przedłużenie gatunku właśnie z nim. Prezent miał formę nieco nieregularnego balonika uformowanego ze spienionej śliny samca. Powinien znaleźć się w nim także pyłek kwiatowy, który posłużyłby później jako odżywczy pokarm dla samicy, jednak samiec albo nie zdążył go jeszcze zebrać, albo zamierzał oszukać samicę, wręczając jej tylko puste opakowanie bez pysznej zawartości. Dokładnie nie wiadomo.

Tak się bowiem złożyło, że owad razem ze swoim pakunkiem został w pewnym momencie uwięziony w kropli żywicy, która z czasem skamieniała i zasiliła pokłady tak zwanego bursztynu birmańskiego. Pechowy samiec nie dotarł zatem na gody, nie wręczył swojego prezentu i nie dostał szansy na przekazanie swoich genów. Przysłużył się jednak światu w inny sposób.

Miliony lat później skamieniałość z samcem i jego pakunkiem została odnaleziona w dolinie Hukawng w północnej Mjanmie, w regionie słynącym z zasobnych kopalni bursztynu. Tamtejsze bursztyny są niezwykle cenne z punktu widzenia nauki, ponieważ wiele z nich zawiera skamieniałości organizmów żyjących w czasach dinozaurów, nie tylko owadów, ale także kręgowców. Ten konkretny egzemplarz, w którym utknął samiec muchówki Alavesia, okazał się najstarszym jak dotąd odnalezionym świadectwem na to, że w przeszłości samce niektórych gatunków owadów przygotowywały i wręczały samicom prezenty w ramach zalotów.

Obdarowywanie samicy prezentem to jedna z ciekawszych strategii godowych, jaka rozwinęła się w świecie zwierząt. Badaczom trudno jednak prześledzić jej ewolucję, ponieważ prawie nie ma śladów tego rodzaju zachowań w materiale paleontologicznym. Badania w tym zakresie są niemal zupełnie ograniczone do współczesnej fauny.

Warto na koniec dodać, że skamieniałości z Mjanmy, z uwagi na naruszenia praw człowieka powiązane z ich pozyskiwaniem, stanowią od pewnego czasu przedmiot dyskusji w środowisku paleontologów – więcej na ten temat można przeczytać na przykład tutaj: https://www.national-geographic.pl/nauka/paleontolodzy-kloca-sie-o-krwawe-bursztyny-z-birmy/. Bursztyn z trzymającym prezent owadem miał zostać pozyskany w sposób etyczny, a przynajmniej tak oświadczyli badacze, którzy analizowali skamieniałość.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Ciekawostki

37piorunów

Ceremonia z wodorostami :herb:❤️ Rytuały godowe perkozów dwuczubych (Podiceps cristatus) przypominają "wodne tańce", jednak przybierają różne formy, zależnie od okoliczności. Część perkozów łączy się już w pary na zimowiskach, ale dopiero po przybyciu do zbiornika wodnego, który będzie ich miejscem lęgów i w obrębie którego wyznaczą swoje terytorium, para zaczyna na poważnie umacniać swoją więź. Podczas tego okresu samiec i samica starają się „wyczuć” siebie nawzajem, badając swoje reakcje.

Dla wczesnej formy zalotów charakterystyczna jest forma "tańca", podczas którego para perkozów najpierw płynie ku sobie z wyciągniętymi szyjami, a następnie wykonuje naprzemienne ukłony, potrząsa głowami i stroszy swoje rudo-czarne kryzy. Takie zachowania można też zaobserwować w momentach, gdy para spotyka się po krótkiej separacji – na przykład gdy samiec i samica żerują w różnych miejscach na jeziorze i na jakiś czas tracą się z oczu. Taki "taniec" pełni rolę powitania i jednocześnie służy umacnianiu więzi.

Taniec osiąga punkt kulminacyjny przed etapem budowy gniazda. Perkozy prezentują sobie wtedy nawzajem swego rodzaju rytualne podarunki: najpierw samiec i samica nurkują, a następnie wynurzają się, trzymając w dziobach pęczki wyłowionych wodorostów. Potem pośpiesznie płyną ku sobie, trzymając głowy nisko nad taflą wody. Gdy już do siebie dopłyną, prostują się niemal do pozycji pionowej i stykają się klatkami piersiowymi, prezentując sobie nawzajem wodorosty. Ten "wyprost" na wodzie to najbardziej wyczerpująca część, wymagająca od obojga partnerów dobrej synchronizacji i niemałego wysiłku - żeby utrzymać się na wodzie w takiej pozie, ptaki muszą bardzo szybko przebierać nogami.

"Ceremonia z wodorostami" jest niejako zarezerwowana dla par, które przenoszą swój związek na wyższy poziom. Właśnie dlatego pojawiają się w niej wodorosty, których perkozy używają do budowy i maskowania ulokowanego przy brzegu wody gniazda.

Można by się zastanawiać, dlaczego tańce godowe perkozów są tak skomplikowane? No cóż - w celu udanego wyprowadzenia potomstwa zarówno samiec, jak i samica muszą być dobrze zgraną parą. Oboje budują gniazdo, oboje wysiadują jaja i oboje opiekują się młodymi. Oboje bronią też swojego terytorium, gniazda i piskląt, a jeśli zajdzie taka potrzeba, także siebie nawzajem. Muszą mieć więc pewność, że druga strona jest w pełni gotowa na współpracę podczas lęgów i na stworzenie silnej więzi. „Ceremonia z wodorostem” jest rodzajem wzajemnej deklaracji - wymaga wyczucia i wysiłku ze strony obojga partnerów i nie ma tam miejsca na udawane zaangażowanie.

Choć wszystko to brzmi z ludzkiego punktu widzenia bardzo romantycznie, perkozy dwuczube nie łączą się w pary na całe życie. Para pozostaje sobie wierna przez jeden rok. Po zimie, w kolejnym sezonie, perkozy mogą tańczyć z innymi partnerami – choć zdarza się też, że raz dobrana para trzyma się razem podczas zimowania i pozostaje ze sobą przez więcej niż jeden sezon.

https://www.youtube.com/watch?v=cs_3WAfDVsc

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Fanatyk4piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

85piorunów

Kamyk symbolem związku :penguin::rock: Na Antarktydzie ptaki nie mają wielkiego wyboru, jeśli chodzi o materiał do budowy gniazd, nic więc dziwnego, że niektóre gatunki pingwinów, jak pingwiny białookie czy pingwiny białobrewe, używają do tego celu kamyków. Kopczyk z kamyków ma za zadanie utrzymywać jaja i pisklęta ponad poziomem gruntu, chroniąc je przed zmarznięciem i przed zamoknięciem w razie, gdyby temperatura otoczenia wzrosła i wierzchnia warstwa śniegu zaczęła się nadtapiać.

Kamyki nie zbierają się jednak same i mogą być trudne do znalezienia. W sieci często można natknąć się na informację, że samce pingwinów próbują uwodzić swoje wybranki, wręczając im kamyki, a samica wybiera tego, który przyniesie jej najgładszy egzemplarz. W rzeczywistości nie mamy potwierdzenia, że tak to właśnie działa – jednak faktem jest, że podczas zbierania materiału na gniazdo to samce pingwinów wykonują zazwyczaj większość pracy i nierzadko, aby przyspieszyć budowę, uciekają się do kradzieży i podbierają kamyki od sąsiadów. Kamyki są następnie składane u stóp samicy, która w tym czasie często pilnuje gniazda i dokłada do niego nowy materiał.

Nie jest to więc antarktyczny odpowiednik prezentu w formie ładnego, błyszczącego kamyka jak od jubilera. Gdybyśmy mieli szukać tu porównań do zachowań ludzkich – byłoby to raczej coś jak przynoszenie wybrance (czasem kradzionych) cegieł przeznaczonych do budowy wspólnego domu.

Samice również bywają mocno zaangażowane w budowanie gniazda. U pingwinów białookich zaobserwowano nawet, że niektóre bardziej doświadczone samice wyłudzają kamyki na swoje gniazda od samotnych, niedoświadczonych samców, pozorując względem nich zachowania godowe lub nawet oferując im w zamian możliwość kopulacji. Podkradanie kamyków z cudzych gniazd nie jest do końca bezpieczne, bo może skończyć się przepychankami i pobiciem - pozorowanie zachowań godowych umożliwia więc samicom pozyskiwanie cudzych kamyków bez ryzyka odnoszenia obrażeń. Zdarza się, że samica odwiedza tego samego samca kilkakrotnie, żeby wyłudzić od niego więcej kamyków na swoje gniazdo.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Gruba ryba7piorunów
bardziej doświadczone samice wyłudzają kamyki na swoje gniazda od samotnych, niedoświadczonych samców, pozorując względem nich zachowania godowe lub nawet oferując im w zamian możliwość kopulacji.

Typowa p1ngwinka

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Ciekawostki

128piorunów

Prezent, który może uratować życie :spider::gift: Pająk darownik przedziwny (Pisaura mirabilis) jest znany z tego, że podczas zalotów samiec wręcza samicy podarunek - zazwyczaj jest to smakowita zdobycz, taka jak mucha lub inny owad, starannie zawinięta w warstwy jedwabnych nici. Podarunek ten ma za zadanie odwrócić uwagę samicy i zmniejszyć prawdopodobieństwo, że zalecający się samiec zostanie przez nią potraktowany jako pokarm.

Kiedy samica przyjmuje prezent i zaczyna go "rozpakowywać", próbując przegryźć się przez jedwabne opakowanie i dobrać się do zawartości, samiec szybko działa na rzecz przedłużenia gatunku. Jeśli zapakował podarunek starannie, ma szansę na to, że zdoła skończyć i uciec zanim samica pożywi się ofiarowaną przez niego zdobyczą i zrobi sobie z niego drugie danie. Jeśli jednak owinął prezent byle jak i jego wybranka za szybko poradzi sobie z opakowaniem – względnie jeśli nie spodoba jej się zawartość – istnieje ryzyko, że przedwcześnie przerwie kopulację i go zaatakuje.

Samce darowników czasem próbują oszukiwać, owijając nicią bezwartościowy podarunek. Zamiast nadającego się do zjedzenia owada opakowują wtedy w jedwab pustą wylinkę, wysuszony zewłok już pożartej muchy albo podobne niejadalne śmieci. Samica czasem orientuje się dopiero po fakcie – jednak ponownie, jeśli odkryje oszustwo zanim samiec zdąży zrobić swoje i uciec, jego los może być marny. Może się też zdarzyć, że to samica postanowi zagrać nie fair, przyjmując prezent, a potem uciekając i nie dając samcowi możliwości dokończenia kopulacji. Żeby temu zapobiec, samiec przez cały czas stara się trzymać jedno odnóże na podarunku, aby być gotowym na próbę ucieczki lub ataku ze strony samicy.

Zaatakowany samiec darownika może udawać martwego – wyprostowuje wtedy wszystkie odnóża i przestaje się poruszać. Nie przestaje jednak przytrzymywać jednym odnóżem pakunku z podarunkiem, zdarza się więc, że podenerwowana samica przez jakiś czas szamocze się, ciągnąc za sobą takiego „martwego”, przyczepionego jedną nogą do prezentu samca. Z chwilą, gdy samica się uspokaja, samiec pomału „zmartwychwstaje”, po czym ostrożnie kontynuuje próby kopulacji.

Można by się zastanawiać, dlaczego samce darowników czasem ryzykują, dając samicom bezwartościowe prezenty? Odpowiedź jest prosta: ponieważ czasem im się to opłaca – upolowanie ofiary, której nawet nie można potem samemu zjeść, wymaga czasu i wysiłku, podczas gdy zapakowanie niejadalnego śmiecia kosztuje samca dużo mniej zachodu. Na dłuższą metę takie zachowania napędzają swego rodzaju ewolucyjny „wyścig zbrojeń” między samicami i samcami: samice starają się wypracowywać sposoby na to, by szybko wykrywać oszustów i nie przekazywać dalej ich genów, a samce – na to, by lepiej oszukiwać.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

108piorunów

Podwodne "kręgi zbożowe" :fish: :large_blue_circle::blue_heart: W 1995 roku podczas nurkowania w subtropikalnych wodach niedaleko południowej Japonii nurkowie zauważyli dziwne, geometryczne kręgi uformowane w piaszczystym dnie morskim. Kręgi miały około dwóch metrów średnicy i składały się z dwóch koncentrycznych pierścieni z promieniście rozchodzącymi się od środka żłobieniami - najczęściej można je było zaobserwować na głębokości 10–30 m na dnie morskim u południowego wybrzeża wyspy Amami Ōshima. Przez długi czas nie potrafiono wyjaśnić, jak powstają te podwodne "kręgi zbożowe", dopiero w 2013 roku udało się rozwiązać ich zagadkę.

Okazało się, że kręgi są wykonywane przez samce ryb rozdymek z gatunku Torquigener albomaculosus i są częścią rytuału godowego. Żeby przyciągnąć samicę, samiec rozdymki kształtuje w piasku gniazdo - okrągłą, geometrycznie uporządkowaną strukturę mającą średnicę około dwóch metrów, z podwyższonym zewnętrznym pierścieniem i płaskim środkiem ze wzorem przypominającym chaotyczny labirynt. Budowa takiego gniazda trwa od tygodnia do około dziewięciu dni. Jego centrum jest utworzone z bardzo drobnego, starannie oczyszczanego przez rybę piasku, natomiast podwyższona część zewnętrzna ma domieszkę kamyków i muszli, które wzmacniają całą konstrukcję.

Uważa się, że kręgi rozdymek to najbardziej uporządkowane struktury tworzone przez ryby. Zakłada się, że gniazdo jest swego rodzaju prezentem mającym na celu przyciągnięcie samicy, jednak nie wiadomo dokładnie, na jakiej podstawie samice dokonują wyboru - znaczenie może mieć rozmiar kręgu, liczba pagórków na obrzeżu, skład piasku i jego kolor. Krąg może też informować samicę rozdymki o rozmiarach ciała samca oraz jego ogólnej kondycji, wykazano bowiem, że większe i silniejsze samce odpychają piasek dalej niż mniejsze, tworząc w ten sposób większe przestrzenie między pagórkami na obrzeżach.

W bonusie filmik pokazujący perypetie pewnego samca rozdymki, któremu w budowie gniazda pomogła sterowana przez badaczy rozdymka-robot.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Ciekawostki

71piorunów

Zimowe przemiany reniferów :snowflake::deer: Okrywa włosowa reniferów ma specyficzną strukturę – składa się z gęstego podszerstka oraz z warstwy sztywnych, zewnętrznych, pustych w środku włosów wypełnionych powietrzem. Zapewnia to zwierzętom znakomitą ochronę przed zimnem i lodowatym wiatrem. Niektóre renifery, jak występujący w Ameryce Północnej renifer mały (Rangifer arcticus pearyi), dodatkowo stają się zimą niemal zupełnie białe, by lepiej dopasować się do otoczenia.

Renifery to także jedyne znane jak dotąd zwierzęta, o których wiadomo, że sezonowo zmieniają kolor oczu: latem ich oczy są złotobrązowe, jednak zimą stają się niebieskie. Zmiana ta zachodzi w tak zwanej błonie odblaskowej, czyli w warstwie tkanki położonej za siatkówką oka, która działa trochę jak lustro i odbija promienie światła, które przeszły przez siatkówkę, z powrotem do fotoreceptorów. Zwiększa to skuteczność widzenia w warunkach słabego oświetlenia.

Podczas ciemnych, zimowych miesięcy renifery muszą szczególnie wytężać wzrok, by skutecznie wykrywać zagrożenie ze strony drapieżników i znajdować pożywienie. Przekłada się to na zmianę w rozmieszczeniu kolagenu w błonie odblaskowej ich oczu oraz w sposobie, w jaki odbija ona światło – to z kolei powoduje, że oko renifera wydaje się niebieskie. Zmiany te sprawiają, że renifery lepiej widzą w warunkach arktycznego zmierzchu i nocy polarnej, łatwiej rozpoznają kontrasty w otoczeniu i prawdopodobnie także łatwiej wychwytują promieniowanie ultrafioletowe, co pomaga im w znajdowaniu pokarmu.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

118piorunów

Łasica (nie)cała na biało :snowflake: :white_circle: Niektóre gatunki łasic zmieniają zimą futro na śnieżnobiałe – najbardziej znanym przykładem jest gronostaj europejski (Mustela erminea), którego białe futro z charakterystycznym czarnym końcem ogona przez stulecia było kojarzone z królewskim majestatem, dotyczy to jednak także łasicy pospolitej (Mustela nivalis) oraz występującej na kontynencie amerykańskim łasicy długoogonowej (Mustela frenata).

Zmiana koloru zależy od tego, w jakiej części świata żyje łasica. Osobniki z cieplejszych regionów pozostają przez cały rok brązowe, a ich zimowe futro co najwyżej zmienia odcień na jaśniejszy. Łasice tego samego gatunku żyjące kawałek dalej na północ, gdzie jest nieco chłodniej, mogą mieć częściowo białą, częściowo brązową zimową szatę. Z kolei zupełnie białe zimowe futro występuje przede wszystkim u osobników zamieszkujących środowiska górskie oraz zimniejsze regiony, w których śnieżne zimy są normą.

Łasica pospolita w białej szacie zimowej jest całkowicie biała, natomiast gronostaj i amerykańska łasica długoogonowa mają zawsze czarną końcówkę ogona. Jest to bardzo przydatne, gdy atakuje je z powietrza sowa, jastrząb lub inny ptak drapieżny – czarny koniec ogona przekierowuje uwagę napastnika i skłania go, by podczas ataku celował właśnie tam zamiast w głowę lub inne wrażliwe części ciała zwierzęcia.

Zimą łasice nie zapadają w sen zimowy i choć spędzają sporo czasu w podziemnych kryjówkach, gdzie jest cieplej, to muszą też aktywnie i często polować. Nie są wybitnie dobrze przystosowane do ciężkich mrozów – ich futro nie zatrzymuje ciepła tak skutecznie jak dłuższe, gęstsze futro z podszerstkiem, jakie mają niektóre inne zwierzęta. Na dodatek mają szybki metabolizm i nie gromadzą w ciele zapasów tłuszczu, muszą więc dużo i często jeść, by przetrwać zimę. Zjadają równowartość nawet 40% swojej całkowitej masy ciała w ciągu jednego dnia, a czasem więcej. Żywią się głównie małymi gryzoniami, a jeśli mają pod dostatkiem pokarmu, przezornie chowają nadmiarową zdobycz na później.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Ciekawostki

121piorunów

Nieoczekiwanie białe chomiki. Chomicznik dżungarski ( Cricetiscus sungorus), bardziej znany jako chomik dżungarski, występuje na obszarach stepowych i w tundrze w zachodniej części Syberii i w Kazachstanie. Należy do popularnych zwierząt domowych, jest też zwierzęciem laboratoryjnym wykorzystywanym w badaniach medycznych. Ma szarawe ubarwienie z ciemnoszarą pręgą przebiegającą przez środek grzbietu, jednak przed zimą, kiedy dni stają się krótsze, zmienia futro na niemal całkowicie białe.

Osobniki hodowane w laboratoriach i w domach przeważnie nie przechodzą takiej przemiany, ponieważ mają w otoczeniu sztuczne oświetlenie i nie odczuwają większej różnicy w długości dnia i dostępności światła – jeśli jednak gryzoń jest zdany głównie na światło naturalne, może zacząć bieleć, nierzadko ku zaskoczeniu właściciela. Odpowiednie skrócenie czasu naświetlania światłem sztucznym również może sprawić, że chomiczniki zaczną zmieniać futro na zimowe.

Zimą sierść chomicznika nie tylko zmienia kolor, ale również zagęszcza się, żeby zapewnić mu lepszą odporność na zimno. Futro pojawia się także na jego łapkach, co pomaga mu w przemieszczaniu się po pokrytym śniegiem i lodem podłożu. Zwykle zmiana rozpoczyna się pod koniec października i kończy się w grudniu – niedługo potem, w okolicach lutego, gryzoń powoli zaczyna wymieniać futro na letnie, co trwa zazwyczaj do początku kwietnia.

Chomiczniki dżungarskie mieszkają na wolności w głębokich, zaopatrzonych w kilka wejść norkach, które odpowiednio przygotowują na nadejście zimy. Zamykają wtedy wszystkie wejścia do tuneli z wyjątkiem jednego, zbierają kępki zwierzęcej sierści, z których robią miękką, ciepłą wyściółkę, a także gromadzą zapasy pożywienia. Zimą tracą na wadze, by zmniejszyć zapotrzebowanie na pokarm i choć nie zapadają w sen zimowy, codziennie na kilka godzin obniżają swoją aktywność w celu oszczędzania energii i pozostają w stanie tak zwanego dziennego odrętwienia.

W hodowlach można spotkać odmiany chomicznika dżungarskiego, które są przeważająco białe przez całe rok, jak również wiele innych odmian barwnych.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Ciekawostki

113piorunów

Zimowe futerko i zimowe pazurki do kompletu :snowflake::nail_care: Obrożniki (Dicrostonyx) to niewielkie, spokrewnione z lemingami i chomikami gryzonie zamieszkujące chłodne, okołoarktyczne regiony Ameryki Północnej i Syberii. Żyją w niewielkich koloniach i zamieszkują wykopane w ziemi lub w śniegu norki połączone systemami korytarzy.

Mimo że zimą obrożniki najczęściej przemieszczają się wykopanymi przez siebie tunelami i rzadko pokazują się na powierzchni, to jednak zmieniają futerko z brązowego na białe, żeby w razie potrzeby zapewnić sobie kamuflaż na śniegu. Ta sezonowa zmiana sprawia, że są unikatami w świecie gryzoni – poza nimi bieleją na zimę jedynie chomiczniki dżungarskie (Cricetiscus sungorus), o których będzie kolejny wpis.

Obrożniki mają też jeszcze jedno ciekawe, zimowe udogodnienie: pazurki na środkowych palcach ich przednich łap powiększają się, spłaszczają i rozdwajają, tworząc rodzaj naturalnych łopatek ułatwiających im przekopywanie się przez śnieg. Do wiosny te „zimowe pazurki” zazwyczaj ścierają się w trakcie pracy, względnie złuszczają się i zostają zastąpione zwykłymi.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Ciekawostki

81piorunów

Puszyste buty na zimę i brudny kamuflaż :snowflake::feather: Spokrewnione z bażantami pardwy (Lagopus) żyją częściowo na dalekiej północy i są znane z tego, że na zimę zmieniają upierzenie na całkowicie lub niemal całkowicie białe. Podczas tej zmiany zyskują też swego rodzaju puszyste zimowe buty – ich nogi i palce obrastają w gęste, miękkie, nitkowate pióra, co upodabnia je trochę do pokrytych białym futrem łapek ssaków. Pomaga to pardwom w poruszaniu się po śniegu bez zapadania się w nim, tworząc rodzaj naturalnych rakiet śnieżnych, a przy tym daje im dodatkową ochronę przed zimnem.

Pardwy posiadają też szereg innych przystosowań umożliwiających im przetrwanie zimy. Mają pióra w okolicach nozdrzy, dzięki czemu ich drogi oddechowe są chronione przed bezpośrednim dopływem zimnego, nieogrzanego powietrza. Potrafią nurkować w śniegu, by się w nim zagrzebać, a także są w stanie wykopywać w pokrywie śnieżnej tunele długie nawet na metr – są to tak zwane tunele noclegowe, w których pardwy spędzają noce i w których chronią się podczas zamieci.

Zimowe upierzenie pardwy jest gęstsze niż letnie, a jego śnieżnobiały kolor nie tylko umożliwia ptakom maskowanie się na tle śniegu, ale ma też znaczenie podczas dobierania się w pary. Samce zachowują białe pióra dłużej niż samice, żeby na wiosnę w okresie godowym przyciągnąć ich uwagę. Gdy śnieg stopnieje, stwarza to jednak problem, ponieważ są wtedy bardziej widoczne nie tylko dla samic, ale także dla drapieżników. Zdarza się więc, że zaraz po tym, jak pardwy połączą się w parę i samica złoży jaja, samiec wyszukuje sobie błotnistą kałużę i celowo brudzi się, żeby lepiej wtopić się w otoczenie (ostatnie zdjęcie).

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

62piorunów

Nie zawsze biały i nie zawsze puszysty :white_circle::fox_face: Lis polarny (Vulpes lagopus) zamieszkujący mroźne, arktyczne obszary położone na północ od kręgu polarnego jest najczęściej kojarzony z charakterystycznym, śnieżnobiałym futrem, jednak tak naprawdę nie wszystkie lisy polarne są białe – a nawet te białe nie pozostają takie przez cały rok.

Odmiana niebieska lisa polarnego ma przez cały rok niebieskoszarą sierść, zimą jaśniejszą, a latem ciemniejszą. Odmiana biała, dużo częściej występująca, ma zimą śnieżnobiałą sierść, a latem brązowoszarą. U obu odmian futro zimowe porasta nawet poduszki na łapach lisów, jest bardzo miękkie i gęste, a obecny w nim wełnisty podszerstek zapewnia tak dobrą izolację termiczną, że lis może bezpiecznie spać nawet na śniegu i mrozie – zwija się wtedy w ciasny kłębek i dodatkowo owija swoim ogonem jak naturalnym, puszystym kocem, choć podczas wyjątkowo nieprzyjaznej pogody i zamieci woli schronić się w jamie niż odpoczywać na zewnątrz.

W czasie zmiany szaty na letnią lisy polarne często wyglądają trochę łyso i nieco mniej uroczo. Jest to spowodowane tym, że ich futro letnie jest wyraźnie cieńsze od zimowego i ta różnica bardzo się odznacza podczas linienia, szczególnie w przypadku odmiany białej. Po kilku tygodniach jednak ten etap przejściowy dobiega końca.

W ramach lepszego przystosowania do życia w zimnym klimacie lisy polarne są bardziej krępe w porównaniu do swoich krewniaków, mają krótsze kończyny, a także wyraźnie krótsze, zaokrąglone uszy i krótszy pysk – wszystko to przekłada się na mniejszą powierzchnię ciała i co za tym idzie, na mniejsze straty ciepła. Prowadzą aktywny tryb życia nawet gdy temperatura otoczenia spada do -70°C, choć podczas zimy niejednokrotnie całymi miesiącami żyją na skraju śmierci głodowej. Poza upolowaną zdobyczą, przetrwanie zapewniają im zasoby tłuszczu zgromadzone przed zimą oraz wykopywane w pokrywie śnieżnej płytkie „spiżarnie”, w których latem i jesienią lisy składują nadmiarową zdobycz, między innymi jaja dzikich gęsi, które mogą przetrwać w ten sposób nawet rok.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Osobistość6piorunów

@Apaturia Ciekawostka: Willem Barents (ten od Morza Barentsa) przeżył jedną ze swoich wypraw właśnie dzięki jedzeniu lisów polarnych. Jego statek został zmiażdżony przez lód na jakimś wypizdowie i załoga przetrwała tylko i wyłącznie dzięki lisom. Polecam bardzo ciekawą książkę która powstała na podstawie dzienników marynarzy i innych źródeł historycznych: "W okowach lodu. Willem Barents na krańcu świata".

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

110piorunów

Bielejące zające i problem braku śniegu :snowflake::rabbit2: Niektóre gatunki zajęcy, między innymi zając polarny (Lepus arcticus), zając alaskański (Lepus othus), zając amerykański (Lepus americanus) czy rzadki w naszym kraju zając bielak (Lepus timidus), są znakomicie przystosowane do życia na pokrytych śniegiem terenach. Ich stopy są porośnięte gęstym futerkiem, a ich palce są mocno wydłużone i mogą rozcapierzać się na boki, pełniąc rolę naturalnych rakiet śnieżnych i ułatwiając zającom bieganie po miękkim śniegu bez zapadania się w nim. Ich sierść, latem brązowawa lub szarawa, zimą zmienia kolor na śnieżnobiały, dzięki czemu mniej rzucają się w oczy na tle zimowego krajobrazu.

Zmiana szaty na zimową zwykle zajmuje zającowi około dziesięciu tygodni i zaczyna się od kończyn i ogona. Cały proces rozpoczyna się w październiku, gdy dni ulegają coraz wyraźniejszemu skróceniu – zmniejszająca się ilość światła słonecznego docierającego do siatkówki oka uruchamia w organizmach zajęcy mechanizmy odpowiedzialne za linienie, tak by „kamuflaż” był już mniej więcej gotowy, gdy nadejdą przymrozki i spadnie pierwszy śnieg. Zdawałoby się, że to wygodne rozwiązanie, jednak nie do końca.

Zimy, podczas których opady śniegu pojawiają się później niż zwykle lub prawie zupełnie nie występują, stają się poważnym problemem dla bielejących zajęcy. W bezśnieżnym otoczeniu zwierzęta nie tylko nie mogą się maskować, ale na dodatek stają się bardziej widoczne i co za tym idzie, są bardziej narażone na ataki drapieżników. Zimowa szata, pierwotnie mająca ułatwić im przetrwanie, przynosi w takich warunkach więcej szkody niż pożytku.

Jak na razie chyba tylko jedna populacja bielejących zajęcy wydaje się reagować na te zmiany, choć zadziałał tu czysty przypadek. Zające amerykańskie, które zamieszkują Góry Kaskadowe, jakieś dwadzieścia tysięcy lat temu skrzyżowały się z zającem wielkouchym i otrzymały w wyniku tej krzyżówki geny umożliwiające niektórym osobnikom zachowanie szarobrązowej sierści także zimą. Zdaje się, że w miarę, jak bezśnieżne zimy stają się w tym regionie coraz częstsze, częściej przeżywają osobniki z tymi właśnie genami, ponieważ ich obecność w lokalnej populacji z roku na rok coraz bardziej się zaznacza.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

GURU6piorunów

@Apaturia Uroczy zajączek.

Fanatyk2piorunów

@Opornik Aż chciałoby się przytulić :hugging_face: Ale co ciekawe - kompresują się w kulki, żeby było im cieplej, ale nie mają w zwyczaju tulić się do siebie.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Ciekawostki

59piorunów

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

79piorunów

Podwodne labirynty Antarktydy :snowflake: Przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały, że głęboko pod morzami Antarktydy kryje się sieć ponad trzystu podwodnych kanionów, z których niektóre schodzą na głębokość ponad czterech tysięcy metrów.

Kaniony podmorskie należą do najbardziej spektakularnych i fascynujących formacji geologicznych, jakie można spotkać na dnie oceanów. Odgrywają ważną rolę w kształtowaniu ekosystemów oceanicznych - niczym ogromne, podwodne szlaki transportowe umożliwiają przenoszenie osadów i substancji odżywczych z wybrzeża w głąb oceanów, łącząc płytkie i głębokie wody, a także tworzą siedliska dla wielu organizmów żywych. Ich obecność wywiera wpływ na cyrkulację prądów oceanicznych, a co za tym idzie, także na klimat naszej planety.

Naukowcy zidentyfikowali jak dotąd około dziesięć tysięcy kanionów podmorskich na całym świecie – ale ponieważ tylko nieco ponad jedna czwarta dna morskiego Ziemi została szczegółowo zmapowana, ich rzeczywista liczba jest prawdopodobnie wyższa. Pomimo ich wartości ekologicznej, oceanograficznej i geologicznej, tego rodzaju formacje pozostają jak na razie słabo zbadane, zwłaszcza w regionach polarnych.

Podwodne kaniony Antarktydy są z reguły większe i głębsze niż w innych regionach. Powstają głównie w wyniku działania silnych prądów, które z dużą prędkością niosą zawieszone w nich obfite osady lodowcowe w dół stromych, podwodnych stoków, powodując erozję dolin, przez które przepływają. Najbardziej spektakularne kaniony znajdują się pod wodami otaczającymi wschodnią Antarktydę – tworzą tam skomplikowane, rozgałęzione systemy, często złożone z wielu mniejszych kanionów na krawędzi szelfu kontynentalnego, które nieco dalej zbiegają się w jeden główny kanion schodzący w głąb oceanu. Natomiast kaniony zachodniej Antarktydy są z reguły krótsze i bardziej strome, mają też inny przekrój. Może to potwierdzać, że pokrywa lodowa we wschodniej części Antarktydy powstała wcześniej i rozwijała się dłużej.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Fanatyk

w Ciekawostki

88piorunów

Najgłębszy lądowy kanion odkryto na Antarktydzie :snowflake::rock: W 2019 roku ruszył międzynarodowy projekt badawczy BedMachine Antarctica, którego celem było stworzenie mapy powierzchni lądu ukrytego pod lodem Antarktydy w oparciu o zebrane przy użyciu różnych metod dane. W czasie trwania projektu odkryto, że pod zachodnią częścią antarktycznego lodowca Denmana znajduje się najgłębszy lądowy kanion na naszej planecie – został on uznany za najgłębsze naturalne miejsce na lądzie, a przynajmniej nie znajdujące się pod wodą w stanie ciekłym.

Wnętrze kanionu wypełnia lód lodowca, a jego podłoże skalne znajduje się na głębokości przeszło trzech i pół kilometra poniżej poziomu morza. To ponad osiem razy więcej niż najniżej położony odsłonięty fragment lądu na Ziemi, czyli brzegi Morza Martwego. Wykazano, że póki co, kanion jest w większości odcięty od cieplejszych wód oceanicznych przez nagromadzony w nim lód, jednak krawędź lodowca Denmana stopniowo się wycofuje. Jeśli wycofa się na tyle, by woda mogła przedostać się do wnętrza kanionu, mogłoby to spowodować ogólną destabilizację całego lodowca i mocno przyspieszyć jego topnienie.

:arrow_right: tag serii do obserwowania: