hejtoanonimInspirator
269piorunówEhhh... napiszę to Wam bo z nikim irl nie mogę porozmawiać.
Od prawie roku staramy się z żoną o dziecko. Udało się raz w zeszłe lato ale poroniła we wrześniu. Mimo, że już w 6 tygodniu to długo po tym dochodziła do siebie. W styczniu udało się nam po raz kolejny. Pierwszy trymestr za nami, żona super ucieszona, ja bardziej chyba przerażony wyzwaniem jakie nas czeka ale też podekscytowany. Dzisiaj byliśmy na pierwszym usg i okazało się, że od miesiąca jest martwe.
W życiu nie widzialem jej tak zdruzgotanej. Mi też jest ku⁎⁎⁎⁎ko smutno.
Jesteśmy pod 40', czas nam się kończy. Żona jest po ciężkiej chorobie (stąd tak późno się zabieramy) a ciąża to dla niej spore ryzyko.
Nie wiem czy mamy jeszcze siłę probować.
NOŻ K⁎⁎WA MAĆ!!!
---
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
#anonimowehejtowyznania #hejtoanonim
Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi
@hejtoanonim popisuje sie obiema rekami pod tym co napisała @GazelkaFarelka.
Gin zony nawet twierdził ze z jego obserwacji te statystyki ( dla pierwszego trymestru) sa duzo wyższe. To wlasnie z tego powodu od zawsze byla zasada aby nie chcwalic sie tak wczesna ciąża. Nawet kiedyś mielismy mocno wieczorną rozmowe ze znajomymi na rodzinnym wyjezdzie pod namioty, gdzie okazalo sie ze na 8 rodz)in (wszyscy z 2-ka dzieci) tylko jednej nie spotkała taka sytuacja.
Większość przy pierwszym, brat przy drugim, kuzyni "byli" juz w trzeciej ciazy. Nam gin tes powiedzial ze z dwojga zlego dobrze ze wada byla na tyle duza ze sam zarodek obumarł. Najgorzej maja teraz ci ktorym kaze sie trzyma ciaze z wadami smiertelnymi. W kazdym razie z tego co pamietam to naciskajcie na badania zarodka - to wasza druga wiec chyba lekarz powinien to zaproponowac z automatu (ale pewnie roznie z tym bywa).
A przy kolejnej probie wyeliminujcie jak najwiecej czynnikow stresujqcych. Jak zona ma wkurzajaca prace to niech sprobuje janl zmienic, jezeli nie moze i stac was na utrate 20% jej wynagrodzenia to warto sie zastanowic nad L4 od psychiatry.
---
Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.
Bardzo współczuję.
Zdecydowanie za mało mówi się o tym jak częsty to jest problem. Pomijam kwestie starania się, ale ilość samoistnych poronień jest olbrzymia, dotyka bardzo wielu kobiet. Doskonale wiem, że najbardziej frustrujący jest uciekający czas, bo po poronieniu organizm musi dojść do siebie i nie należy od razu starać się dalej. Pamiętajcie, że nie mieliście żadnego wpływu na to co się stało. I nie musi to przekreślać kolejnych ciąż.
Pewnie już to wiecie, ale koniecznie zróbcie testy genetyczne na trombofilie.