Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pilkanozna

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Kurdex, ale te mecze po nocach i nad ranem zdecydowanie lepsze :thinking_face:😉 Szybsze tempo, większa dynamika i waleczność niektórych krajów nawet mi zaimponiła: Korea Południowa, Bośnia i Hercegowina, Maroko i w końcu Haiti...

Rozczarowanie póki co: Czechy, Szwajcaria i może trochę Brazylia :face_with_rolling_eyes:

Osobistość1piorunów

@Eber no niestety większość dobrych meczów będzie późno i po nocy. Nawet niektóre mecze po grupach :/
Co do drużyn to Czesi cieniują od dawna więc bez zaskoczenia, Brazylia z drugiej strony zagrała lepiej niż się spodziewałem :D choć wybory kadrowe Ancelottiego mocno kontrowersyjne.
Paradoksalnie Szwajcarzy zagrali bardzo dobrze… ale jak się w końcówce myśli o oszczędzaniu sił zamiast dobić to i czasem babol wpadnie ;)

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

Pewnie tak jak i ja, nie wstawaliście specjalnie o 4 nad ranem na meczu USA - Paragwaj

Ominęła nas tzw. kompromitacja cwela z Paragwaju

https://streamin.me/v/c52deca6

Jak można coś takiego odwalić w erze VAR ? to nie te czasy, żeby symulka a'la Rivaldo przechodziła

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Piłka nożna

26piorunów

Mundial 1934 – triumf faszyzmu

Gdy w sierpniu 1933 roku austriacki kanclerz Engelbert Dollfuß przybył do włoskiego kurortu Riccione na rozmowy z Benito Mussolinim, ten pływał sobie w morzu i nie kwapił się do powrotu na brzeg. Dollfuß wynajął łódkę i wiosłował do niego sam. Na plaży obaj politycy tworzyli wymowny obrazek: potężny Mussolini w samych kąpielówkach i niespełna metr pięćdziesiąt mierzący kanclerz w oficjalnym garniturze. Różnica między nimi była przekazem samym w sobie: Italia silna i nowoczesna, Austria słaba i staroświecka. Sześć miesięcy wcześniej Włochy uzyskały prawo organizacji mistrzostw świata 1934 roku. Dla Mussoliniego była to bezcenna okazja.

Dyktator nie był zapalonym kibicem, lecz doskonale rozumiał propagandowy potencjał sportu. Od 1925 roku państwo systematycznie inwestowało w piłkę nożną: otwarto ligę zawodową, wybudowano stadiony, nakazano łączenie lokalnych klubów w wielkomiejskie podmioty, a obcokrajowców wydalono z rozgrywek – choć szybko znaleziono furtkę, zaczęto sprowadzać piłkarzy włoskiego pochodzenia z Ameryki Południowej, zwanych oriundi. „Kiedy rywalizujecie za granicą," mówił Mussolini do włoskich sportowców, „honor narodu powierzony jest waszym mięśniom i przede wszystkim waszemu duchowi."

Architektem reprezentacji Włoch był Vittorio Pozzo – człowiek, który zakochał się w piłce nożnej w Anglii, przyjaźniąc się z zawodnikami Manchesteru United i studiując angielski futbol od podszewki. Jego system zwany metodo był odmianą formacji W-M, w której środkowy pomocnik zachowywał funkcję rozgrywającą. Pozzo był człowiekiem zasad i mistrzem zarządzania drużyną: gdy piłkarz Ferraris pobił się z kolegą, selekcjoner posadził obu do jednego pokoju i dał każdemu kawałek karmelu, by „posłodzić im usta". Gdy ten sam Ferraris zaczął nadużywać alkoholu, Pozzo osobiście pojechał do jego baru i przekonał go do powrotu. Ferraris ponadto ograniczył papierosy z czterdziestu do dwóch dziennie i wrócił do kadry.

Najgroźniejszym rywalem Włoch była Austria ze swoim Wunderteam prowadzonym przez Hugo Meisla. Obaj trenerzy znali się od olimpiady w Sztokholmie w 1912 roku i zaprzyjaźnili, choć w czasie I wojny światowej walczyli po przeciwnych stronach frontu. Serce austriackiej gry biło w Matthiasie Sindelarze, zwanym „Papierowym Człowiekiem" – szczupłym, inteligentnym napastniku kochającym cofać się głęboko i budować akcje. Dla Mussoliniego ten piłkarz był ucieleśnieniem wszystkiego, czym Italia być nie powinna: zbyt delikatny, zbyt artystyczny, zbyt wiedeński.

Organizacja turnieju stała się dla reżimu projektem prestiżowym. Wszystkie bilety drukowano na luksusowym papierze – jako pamiątki. Futurystyczny artysta Filippo Marinetti zaprojektował oficjalny plakat z potężną sylwetką piłkarza w narodowej koszulce z fasces w rogu. Mussolini ufundował własne trofeum – Coppę del Duce, brązową rzeźbę sześć razy wyższą od pucharu Rimeta. Urugwaj odmówił przyjazdu w odwecie za europejski bojkot pierwszego mundialu. Argentyna wysłała amatorską kadrę, która przegrała jedyny mecz. Cztery drużyny z Ameryk rozegrały łącznie zaledwie cztery mecze. Anglii zaproponowano zaproszenie i pokrycie kosztów – odmówiła, bo sekretarz FA Frederick Wall dobrze pamiętał atmosferę z meczu w Rzymie w 1933 roku, gdy tłum skandował imię Mussoliniego.

W ćwierćfinale Włosi trafili na Hiszpanię i stanęli przed najtrudniejszym zadaniem całego turnieju. Bramkarz Zamora bronił fenomenalnie, wynik 1:1 wymagał powtórki następnego dnia. Zamora nie mógł już zagrać z powodu kontuzji, Hiszpania musiała dokonać sześciu zmian. Włosi wygrali 1:0 golem Meazy.

Półfinał z Austrią na San Siro był kulminacją całego turnieju. Kilka godzin wcześniej przelała się gwałtowna burza, zamieniając murawę w błoto – na ciężkim terenie kombinacyjna gra Austrii traciła na wartości. Sędziował Szwed Ivan Eklind, najmłodszy arbiter turnieju, wokół którego krążyły plotki o niezbyt przypadkowej nominacji. Monti brutalnie zagłuszył Sindelara; „Papierowy Człowiek" po meczu trafił wprost do kliniki ortopedycznej. Jedyną bramkę strzelił Guaita. Meisl skomentował krótko: „Było niemożliwe pokonać Włochy w takich warunkach."

Finał przeciwko Czechosłowacji rozegrany w upalny czerwcowy dzień w Rzymie okazał się dramatyczny. W 71. minucie Puč wyprowadził Czechów na prowadzenie. Chwilę potem Svoboda trafił w słupek. Pozzo siedział w kurtce, którą nosił przez cały turniej, z odłamkiem kryształowego pucharu Švehla w kieszeni – swoim talizmanem. Na dziewięć minut przed końcem Orsi zdobył wyrównanie efektownym strzałem z woleja. W dogrywce Schiavio strzelił zwycięskiego gola i Italia triumfowała 2:1.

Mussolini wręczył Coppę del Duce, Rimet podał swoje trofeum, a Pozzo pędził telefonować relację do „La Stampy". Belgijski sędzia Langenus skomentował turniej z goryczą: „W większości krajów mundial nazwano sportową fiaskiem, bo oprócz woli zwycięstwa wszystkie inne względy sportowe były nieobecne." Włoska prasa odpowiedziała entuzjazmem. Florentyński tygodnik „Il Bargello" ogłosił, że triumf jest „afirmacją całego narodu, dowodem jego wirylnej i moralnej siły". Piłka stała się instrumentem państwowej propagandy – i to instrumentem, który zadziałał.

*

Tekst został napisany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte z _tej_ strony.

Sum0piorunów

faszyzm, klęczyzm, tęczyzm...te nowe mundiale też mają swoje odchyłki, ale w drugą stronę

Osobistość10piorunów

@darkonnen No bez jaj. Klękanie przed meczem czy noszenie tęczowej opaski to coś z czym można się nie zgadzać, nie popierać i uważać za bzdurne i nic nie wnoszące gesty, ale porównywać to do faszyzmu to już przesada.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Piłka nożna

11piorunów

Codziennie rano w tvp sport leci mundialowy poranek. Są tam pokazywane skróty spotkań. Mecze wieczorne oglądam ale te nocne już nie.

Rano specjalnie nie sprawdzam wyników żeby było ciekawiej.

Dziś przed skrótem meczu Usa-Paragwaj dziennikarz tvp mówi "zapraszamy na mecz, było 4:1 ale to nie jest spoiler" xD

Do tego ludzie piszą komentarze że w apce tvp pojawiają się powiadomienia z wynikami.

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Mógłby się Borek zamknąć na chwilę... matkoboska!

Osobistość2piorunów

@tomwolf nie, bo wtedy Janusze nie będą wiedzieli co myśleć o meczu ;) już dawno powinna być opcja wyłączenia komentatorów na każdym meczu i dobrej jakości trybuny by dawały dużo lepszy efekt

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Piłka nożna

14piorunów

Mundial 1930 – narodziny piłkarskiego święta

*

Z okazji tegorocznego mundialu pojawiła się całkiem ciekawa książka "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Wiadomo, kto obecnie ma czas na czytanie każdej książki, więc stwierdziłem, że zdobędę ją niekoniecznie uczciwymi (acz legalnymi w świetle polskiego prawa) środkami i, jako że AI już z pewnością ją już ukradło, poprosiłem o skompilowanie na jej podstawie nieco krótszych tekstów. Zapraszam więc na tylko nieco kradzioną podróż po dotychczasowych 22 piłkarskich mundialach, by umilić sobie tymczasowy paździerz zgotowany wszystkim kibicom piłkarskim przez Łysego z FIFA. Materiału starczy na jednym tekście dziennie do końca fazy grupowej + jeszcze troszkę, dajcie znać czy długość tekstu (~5k znaków) jest odpowiednia ;)

*

W lipcu 1930 roku w stolicy Urugwaju rozegrano pierwszy w historii turniej o mistrzostwo świata w piłce nożnej. Był to projekt, który przez lata nosił w głowie Jules Rimet – Francuz, prezes FIFA, katolik głęboko przekonany, że sport może łączyć narody i wyrównywać podziały klasowe. Już w 1897 roku założył w Paryżu klub Red Star, w którym zakazał podziałów stanowych i organizował wieczory poetyckie dla robotników. Gdy w 1921 roku objął fotel prezesa FIFA, postanowił stworzyć turniej będący piłkarskim odpowiednikiem Ligi Narodów. Inauguracyjny mundial był jego spełnionym marzeniem – choć rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana niż ideał.

Wybór gospodarza nie był przypadkowy. Urugwaj był wówczas dwukrotnym mistrzem olimpijskim – triumfował w Paryżu w 1924 i Amsterdamie w 1928 – i uchodził za najlepszą drużynę świata. Kraj obchodził stulecie niepodległości, co czyniło rok 1930 symbolicznie idealnym. Urugwajczycy zobowiązali się pokryć koszty podróży wszystkich uczestników i wznieść nowy stadion. Architekt Juan Antonio Scasso zaprojektował Estadio Centenario – pierwszy stadion świata z żelbetonu, z wieżą o dziewięciu kondygnacjach symbolizujących pasy urugwajskiej flagi. Był jednak jeden problem: ulewne deszcze opóźniły budowę i obiekt nie był gotowy na mecze inauguracyjne.

Urządzenie turnieju w Ameryce Południowej zraziło Europejczyków. Większość federacji kontynentalnych nie miała ani funduszy, ani woli, by wysyłać drużyny za ocean. Europę reprezentowały ostatecznie zaledwie cztery zespoły: Francja, Belgia, Rumunia i Jugosławia. Japonia i Syjam wycofały się przed turniejem, Egipt spóźnił się na statek w Marsylii. Na starcie stanęło trzynaście drużyn.

Francja, Belgia i Rumunia wypłynęły razem liniowcem „Conte Verde". Rejs trwał ponad dwa tygodnie. Lucien Laurent, napastnik Francji i przyszły autor pierwszego gola w historii mistrzostw, wspominał tę podróż z rozrzewnieniem: nie było żadnej taktyki, zawodnicy biegali po pokładzie, słuchali kwartetu smyczkowego i dobrze się bawili. Dopiero po latach docenili swoje miejsce w historii. Na pokładzie był też Jules Rimet, który wygrał konkurs taneczny w papierowym kapelusiku. Kapitan Francji Alexandre Villaplane cieszył się zaś reputacją błyskotliwego piłkarza i bywalca kasyn – jego dalsze losy okazały się mroczne: kolaborował z nazistami jako szef francuskiego Gestapo i został rozstrzelany w 1944 roku.

Inauguracyjne mecze rozegrano 13 lipca 1930 roku na dwóch skromnych obiektach, bo Centenario wciąż stało w rusztowaniach. Na mniejszym stadionie padła pierwsza bramka w historii mundiali: Lucien Laurent przyjął piłkę i pewnym wolej posłał ją do siatki w 19. minucie meczu Francja–Meksyk. Był 14 lipca, Dzień Bastylii. Turniej obfitował w incydenty godne amatorskiej imprezy: linie rzutów karnych zaznaczono w złym miejscu, policja wchodziła na boisko, sędziowanie budziło wątpliwości. Brazylijski arbiter zakończył mecz Francja–Argentyna z sześcioma minutami przed czasem, gdy Francuzi byli o krok od wyrównania – argentyńscy kibice wbiegli na murawę świętować, a Francuzi musieli wymusić wznowienie.

Wśród zawodników uwagę przyciągał przede wszystkim Urugwajczyk José Leandro Andrade – czarnoskóry pomocnik uznawany za pierwszą globalną gwiazdę futbolu. W Paryżu w 1924 roku stał się sensacją: jego atletyzm i charyzma elektryzowały europejską publiczność nienawykłą do oglądania czarnoskórych piłkarzy na wielkich arenach. Paryskie gazety okrzykiwały go „cudownym czarnym pomocnikiem". Tańczył tango z Josephine Baker, bywał w luksusowych apartamentach, powrócił do Montevideo odziany jak dandys – w żółtych rękawiczkach i cylindrze. Jego dalsze losy były tragiczne: choroba, alkohol, bieda i śmierć w ubóstwie w wieku 56 lat.

Finał 30 lipca 1930 roku zgromadził oficjalnie ponad 68 tysięcy widzów. Belgijski sędzia John Langenus był tak przestraszony atmosferą, że wynegocjował z organizatorami własną drogę ucieczki na statek zakotwiczony w porcie. Argentyński kapitan Luis Monti przez kilka dni odmawiał gry po anonimowych groźbach śmierci. Ostatecznie pojawił się na boisku, lecz grał blado – „dosłownie bez duszy", jak odnotował „El Gráfico". Do przerwy Argentyna prowadziła 2:1, lecz Urugwaj odwrócił wynik. Ostatnią bramkę na 4:2 w ostatniej minucie strzelił Héctor Castro – człowiek, który w dzieciństwie stracił rękę w wypadku z piłą. Rimet wręczył trofeum, Langenus zdążył uciec na statek.

Argentynę podczas turnieju wyróżniał Guillermo Stábile – środkowy napastnik, który zdobył osiem bramek w pięciu meczach i został najskuteczniejszym strzelcem pierwszego mundialu. Paradoksalnie, cztery spotkania turnieju były jedynymi w jego reprezentacyjnej karierze. Urugwajczycy zaś wystawiali czterech zawodników, którzy grali we wszystkich trzech wielkich finałach – olimpijskich i mundialowym: Nasazziego, Scarone'a, Andradego i Ceę.

W Buenos Aires nastał mrok. Tłum zaatakował urugwajską ambasadę, kobietę powiewającą urugwajską flagą obrzucono kamieniami. Argentyńska prasa ogłosiła swoich „moralnymi mistrzami". „El Gráfico" pytał gorzko, czy międzynarodowe turnieje są w ogóle warte zachodu, skoro zamiast braterstwa przynoszą przemoc i upokorzenie. Wzorzec był gotowy – i miał się powtarzać przez kolejne dekady.

Tekst został napisany przy użyciu AI. Zdjęcia zaczerpnięte z _tej_ strony.

GURU

w Heheszki

15piorunów

Normalnie poziom

Osobistość4piorunów

@radziol typ wybiega dużo za szybko z muru (i możliwe że nawet za blisko był). Sędzia super początek, ale im dalej w las tym się gubił coraz bardziej

GURU0piorunów

@utede na tym gifie nie da się tej sytuacji odtworzy co do milisekundy, ale nie podzielam Twojej opinii. W momencie gdy zawodnik RPA jest już nad piłką (dotknął ją wcześniej) - zawodnik Meksyku stoi nadal w murze, a to że szykuje się do wybiegnięcia to bez znaczenia. Imho świetne czytanie gry + dobry refleks. Gdzie Ty tam widzisz duży krok to ja nie wiem 😉

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Wczoraj wieczorem wystartował Mundial. Dla mnie te mistrzostwa w USA, Kanadzie i Meksyku, to trochę mianowicie Mundial w USA w 1994 był pierwszym, który oglądałem w pełni świadomie, nierzadko siedząc po nocach lub późno wieczorem. Miałem wtedy 12 lat i było to apogeum mojego zainteresowania piłką nożną. Pamiętam, że nawet mojego tatę wkręciłem w oglądanie meczów, a on o piłce wie tylko tyle, że mecz trwa 90 minut i, że zasadniczo przydatna do gry jest piłka 😉 Wcześniejsze mistrzostwa we Włoszech w 1990 oglądałem niewiele i mało z nich pamiętam. To właśnie 1994 rok przyniósł dla mnie też nowe doświadczenie a mianowicie to, że niemal z każdym rozmawiałem o mistrzostwach - z kolegami, z sąsiadem, z facetem który sprzedawał w sklepie. Miałem wrażenie, ze wszyscy żyli piłką. Dodatkowo bazarek w moim mieście został zalany podróbkami koszulek, w sklepie sportowym na rynku wisiały ich dwa wieszaki. Kupiłem Argentynę i o dziwo ta koszulka, mimo że jest ordynarną podróbką, to jest w rewelacyjnym stanie do dziś i gdy idę z moimi synami pokopać to nieraz ją zakładam. Oczywiście uzupełniałem rozkładany terminarz meczów z "Przeglądu Sportowego". Zresztą zdobycie wtedy sportowego dziennika w kiosku na moim osiedlu, to często była kwestia farta, bo bywało, że już około południa wszystko było wykupione i musiałem iść szukać w innym miejscu. Najbardziej oczywiście zapamiętałem finał Brazylia-Włochy no i niezłą formę Bułgarii. Tamte mistrzostwa miały też super logo i jedną z fajniejszych maskotek pieska "Strikera".

Twórca0piorunów

@WatluszPierwszy nie urosłeś już od 12 roku życia? xD

Fanatyk5piorunów

@kjdm urosłem. Ta koszulka jest na mnie dobra dziś a mam 186 cm i ważę 79 kg 😉 Mając 12 lat wyglądałem w niej jak w sukience, ale to była ostatnia koszulka Argentyny w sklepie.

Twórca1piorunów

@WatluszPierwszy to w takim razie ten ostatni rozmiar sprawił Ci wspaniałą pamiątkę, pozazdrościć! Mam dużo tshirtow z tego okresu życia, których szkoda wyrzucić, bo sentyment... ale niestety nie założę ich juz nigdy 😅

Fanatyk2piorunów

@WatluszPierwszy a dla mnie będą to pierwsze mistrzostwa od tych z '94 właśnie, na które mam wywalone jajca.

Pół biedy z tymi barbarzyńskimi (z naszej perspektywy) godzinami meczów, bo sobie można ogarnąć powtóreczkę lub skrót.

Obrzydliwe igrzyska pieniądza, korupcji i polityki, a nie sport.

Fanatyk0piorunów

@MostlyRenegade w Katarze nie było inaczej. To chyba były pierwsze mistrzostwa jakie wzbudzały tak mocne kontrowersje. Generalnie piłka na tzw. światowym poziomie jest przeżarta kasą, polityką i układami.

Osobistość1piorunów

@WatluszPierwszy z Katarem na tle obecnych MŚ i tych w Arabii w 2034 to jest i będzie jak z Infantino… każdy myslal ze Blatter to śmieć bez godności i za pieniądze zrobi wszystko… ale obecny łysol kazał potrzymać piwo :)

Fanatyk1piorunów

@WatluszPierwszy w Katarze było dużo szumu, bo mówiło się o dużych pieniądzach i o trupach w szafie.

Ale Katar przynajmniej zachowywał pozory. Dla nich to była sprawa prestiżowa i pewnie wymieniliby cały piasek na swojej pustyni gdyby było trzeba.

O USA mówi się teraz głównie w kontekście polityki: obecna administracja wielokrotnie odgrażała się całemu światu, w tym współgospodarzom turnieju oraz aktywnie prowadzi działania wojenne przeciwko jednemu z uczestników.

A łysy dostał kasę i udaje, że niczego nie widzi.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Piłka nożna

17piorunów

Mundial 2026: Meksyk pewnie pokonał RPA w meczu otwarcia

Od zwycięstwa rozpoczęli zmagania w mistrzostwach świata piłkarze Meksyku, którzy w meczu otwarcia pewnie pokonali Republikę Południowej Afryki 2:0. Pełne ręce roboty miał arbiter tego spotkania Brazylijczyk Wilton Sampaio, który pokazał trzy czerwone kartki. #sport #pilkanozna #mundial

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Ty, a chciałem rozpiskę jakąś dostać, żeby wiecie, sprawdzić kiedy co i jak, że niby w Przeglądzie sportowym, czy tam w innym magazynie, a tu się wszystko rozeszło - nie jest tak źle z tą papierologią jak myślałem 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)