Pocisk_NuklearnyZawodowiec
43piorunówCześć. Prawdopodobnie mam autyzm - psychiatra tak uważa. Ujawniło się to po zmianie pracy. Wiele lat stabilnej roboty, a teraz pracuje intensywnie, dużo się dzieje i po 1-2h mam już przeciążenie sensoryczne. Pytanie do osób, które mają tę przypadłość - jak sobie z tym radzicie? Dla mnie to nowość
P.S. mam też ADHD, ale wiem od lat
@Pocisk_Nuklearny no jeśli zmiana roboty nie wchodzi w grę (a nie czarujmy się, że to jakiś amerykański film)- robić jedno konkretne zadanie tak długo, aż się je skończysz i dopiero wtedy w ogóle patrzeć na kolejne. Wcześniej to nawet się nie interesować żadnym tytułem, skrótem ani innymi sneak peakami. Nie dawać sobie wciskać, że już-teraz-natychmiast w jakimś oczekiwaniu, że wyrośnie ci druga para rąk. I polecam słuchawki z ANC- całkiem dobrze odcinają otoczenie, które też często jest głośne i nie pozwala się skupić na tym co robisz 😉
@Pocisk_Nuklearny zależy od tego jaka praca i jakie masz opcje. Przede wszystkim staram się nie doprowadzić do samego przeciążenia np. unikając potencjalnie negatywnych interakcji. Miałem takiego gościa w robocie, co ignorowałem przez 2 lata, nic do niego nie mówiąc i nie reagując na to, co on mówił. Pomagało. Warto też mieć coś co mechanicznie rozładowuje stres, czy to co prowadzi do przeciążenia. Dla mnie to mazianie po ekranie telefonu, inni mają własne sposoby na stimming. Dla przykładu można sobie kupić jakąś małą piłeczkę co ma różne sekcje z różnym oporem w nacisku, albo kostkę co ma różne przyciski. Fajnie jest mieć coś co można po prostu dotknąć i sama tekstura i kształt sprawiają, że świadomość wędruje gdzie indziej. Ja miałem czasem ze sobą gumkę do warzyw w kieszeni, taką różową, dużą. Nie wiem czemu, ale jak się denerwowałem, to pomagało bawienie się nią w kieszeni. Kolega kiedyś mi dał długopis pokryty taką gumą czarną, co miała przypominać oponę. Też było spoko.
To wszystko pomaga też jak już się przekroczy granicę przeładowania sensorycznego. Ja dodatkowo zawsze mam przygotowany zestaw na taki wypadek. Słuchawki - choć te noszę cały czas, ale w poprzednich pracach nie zawsze na to pozwalano i wtedy miałem je tylko do sytuacji awaryjnych - i coś co powoduje, że wracam gdzieś w pozytywne miejsce myślami. Dla mnie to soundtrack z filmu Oblivion lub serial The Big Bang Theory. Po godzinie słuchania nawet najcięższe przeładowanie trochę ustępuje.
Co też jest ważne, wiek ma znaczenie. Młodzi ludzie mają znaczenie więcej problemów z takimi rzeczami, niż starsi, bo z biegiem lat łatwiej jest sobie radzić z trochę ustępującym nasileniem. Nie tylko przez doświadczenie, ale też przez to, że "objawy" stają się mniej dotkliwe, a limity wyższe.