@Fulleks
Właściwie obrażając go stawiasz się dużo niżej od takiej osoby.
Ja tylko wskazuję że jeśli ktoś faktycznie jest wierny i pobożny to z tego samego źródła co zakaz jedzenia mięsa w piątek powinien też wyjąć akceptację swojego losu i nieszczęść czy nieprzyjemności które go w życiu spotykają. No ja im nauki Kościoła nie pisałem, Pierwszy list św. Piotra, 2 13-25
To ludzie deklarujący się jako katolicy i nie przestrzegający zasad swojej wiary są hipokrytami niczym weganin podjadający mięsko w ukryciu.
Absolutnie 100% zgody, albo wierzysz w słuszność nauki i się do niej stosujesz albo nie wierzysz i masz w dupie, wierny nie ma możliwości dowolnego dobierania sobie pasujących mu przepisów. Mnie bardzo bawi powszechność takiej postawy wśród polskich katolików, niektórzy nawet na papieża potrafią warczeć, że się nie zna. xD
plaskoziemcy to nie wiara, tylko zaprzeczenie nauki
Zależy którzy płaskoziemcy, część z nich to chrześcijanie (kreacjoniści młodoziemscy), którzy są płaskoziemcami właśnie dlatego że są chrześcijanami i wynoszą to z treści Biblii i zawartego w niej opisu stworzenia świata (Rdz 1 5-19).
nie ma dowodów ze bóg nie istnieje
Nie znam żadnej religii która postuluje istnienie boga i nic więcej, w każdej mi znanej jest do niego doklejony szereg innych postulatów czy wymogów, na przykład wspomniany bóg jest osobowy i czasem czegoś chce, żąda, wymaga, stawia warunki i ma oczekiwania. Na bazie tych cech już można wnioskować i dowodzić nieistnienia. Czy byt nakazujący rzeź niewinnych może być jednocześnie najmiłosierniejszym ze wszystkich bytów? Czy ten sam byt może najbardziej na świecie chcieć żebym w niego uwierzył i mieć moc i wiedzę aby to sprawić, a jednak tego nie czyni, a za karę ześle mnie na wieczne potępienie i męki? Taki byt jest wewnętrznie sprzeczny, któraś jego cecha musi być fałszywa (a wtedy fałszywy jest dogmat o nieomylności autorów Pisma, a wtedy równie dobrze wszystko inne może być fałszywe) lub musi on nie istnieć. Proszę bardzo, dowiedziono nieistnienia boga. Pewnego, dość konkretnego boga, jakiś inny posiadający inne cechy może istnieć.
nie jej członkowie.
A ja będę krytykował wyznawców, zamiast ograniczać krytykę li tylko do ogólnie pojętej organizacji czy religii bo to nie jakiś abstrakcyjny byt mi utrudnia życie tylko ludzie, wyznawcy i fanatycy. Ile razy już słyszałem, że coś ma być zgodnie z wolą kościoła i jego linią rozumowania bo Polska to kraj chrześcijański i tyle-a-tyle (dużo) procent Polaków to chrześcijanie. W niedzielę zakupów nie wolno bo kościółek, katecheza w szkole za publiczne pieniądze bo kościółek, emerytura dla księdza musi być bo kościółek, zamknięta droga bo pielgrzymka musi wystartować z miasta bo kościółek. To nie ten nieosobowy kościółek mi wchodzi z butami w życie, tylko ludzie, wyznawcy pod jego płaszczykiem.