Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzwujkiem

Lider

w Książki

30piorunów

1075 + 1 = 1076

Tytuł: Przyszła na Sarnath zagłada. Opowieści niesamowite i fantastyczne
Autor: H.P. Lovecraft
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
Liczba stron: 624
Ocena: 7/10

Ten zbiór to jak dziwaczna kolacja u ekscentrycznego wuja - raz trafi się danie wykwintne, raz smak, ktrórego lepiej nie próbować identyfikować, ale całość robi wrażenie i zapada w pamięć. Przyszła na Sarnath zagłada to przekrój przez różne etapy twórczości Lovecrafta, w którym przewijają się groby, zaginione cywilizacje, kosmiczne lęki i oczywiście - potrzeba świeżych zwłok do badań. Bo bez nich ani rusz.
Niektóre z tekstów snują się na granicy jawy i snu, gdzie świat realny przeplata się z onirycznymi krainami, a sama logika zdaje się ustępować miejsca nastrojowi. W innych groza ma bardziej namacalny, cielesny wymiar. Zresztą motyw ciała, nawet powiedziałbym, że truchła - martwego, rozkładającego się, eksperymentowanego - przewija się wielokrotnie. W tych tekstach Lovecraft flirtuje z makabrą z prawdziwą literacką satysfakcją.

Nie brakuje też dziwnych perełek, które pokazują, że Lovecraft potrafił mieszać filozofię, metafizykę, gore i… dość niepokojące relacje międzyludzkie. Momentami można odnieść wrażenie, że autor bawi się samym sobą i czytelnikiem - jakby testował, jak daleko można przesunąć granicę pomiędzy ciekawością a chwilowym obrzydzeniem.

Sama tytułowa Zagłada Sarnath to niemal mitologiczna przypowieść o pysze kroczącej przed upadkiem, która do dziś brzmi jak coś z echa pradawnych koszmarów. Inne opowiadania łączą motywy historyczne z bardzo mroczną wyobraźnią.

Czy wszystko tu działa? Nie. Niektóre teksty, mogą się dłużyć lub trącić ramotą. Ale jako całość - tom prezentuje Lovecrafta od różnych, często nieoczekiwanych stron. Choć w opowiadaniach często nie wiadomo, co czai się w cieniu to Lovecraft zawsze wiedział, że największy strach tkwi nie w tym, co widać, ale w tym, co zaledwie majaczy we mgle.

Długo się zbierałem do tego tomu, ale lubię czasem wrócić do weird fiction, a nie ma chyba lepszego reprezentanta tego gatunku, niż wymysły chorego ale i genialnego umysłu Lovecrafta.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 107/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

28piorunów

1074 + 1 = 1075

Tytuł: Mag
Autor: Jeffery Deaver
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
Liczba stron: 448
Ocena: 5/10

Jeffery Deaver ma talent do tworzenia zagadek, które przypominają złożone mechanizmy zegarków - pełne ruchomych części, ukrytych zapadek i zaskakujących zwrotów akcji. W Magu miał do dyspozycji wyjątkowo ciekawy rekwizyt: świat iluzji scenicznej, prestidigitatorów i tajemnic, które z definicji mają wodzić widza za nos, okrywać przed nim prawdę, oszukiwać wzrok i słuch.

Pomysł wyjściowy jest naprawdę świetny. Tajemniczy iluzjonista o pseudonimie Mag popełnia zbrodnie, wykorzystując triki godne Houdiniego. Do gry wchodzą dobrze znani bohaterowie: sparaliżowany detektyw Lincoln Rhyme, Amelia Sachs i nowa postać - młoda adepkta magicznego fachu - Kara. W teorii: dostajemy kryminał w stylu „zabili go, ale uciekł”, podlany sosem iluzji i showbiznesu. W praktyce: trochę za dużo tego wszystkiego.

Zabrakło tu równowagi. Już w około połowie książki Mag trafia w ręce policji, a potem... wychodzi, wraca, znów się z nimi styka - i tak kilka razy. Zamiast napięcia, rodzi się znużenie. Złoczyńca, który miał być nieuchwytnym cieniem, staje się zaskakująco obecny, czujemy jego oddech na karku, jakby nie mógł się zdecydować, czy chce być geniuszem zbrodni, czy bohaterem farsy. A kiedy już po raz kolejny znika jak za kotarą, czytelnik nie tyle wstrzymuje oddech, co wzdycha: "serio? znowu?"

Dużym plusem książki jest obecność konsultantki od iluzji - to ona odsłania kulisy magicznych sztuczek, tłumaczy, jak działa manipulacja i sugestia. Te fragmenty mają w sobie iskrę, której reszcie książki brakuje. Dodam, że Kara jest też świetnie napisana, strony z jej udziałem pochłania się błyskawicznie, ale mam wrażenie, że gdy ona znika, to i akcja siada. Gdyby autor odważył się bardziej oprzeć fabułę na tej warstwie, Mag mógłby być naprawdę unikalnym thrillerem. A tak - to trochę niewykorzystany potencjał. Wątek egzaminu Amelii jest totalnie bez sensu, biorąc pod uwagę jak się kończy. Zabiera kilka/kilkanaście stron, które autor mógł oddać czytelnikowi w postaci zaoszczędzonego czasu.

Deaver wciąż potrafi pisać sprawnie, ale Mag to niestety jedna z tych książek, które zamiast olśnić - tylko mamią. Iluzja okazuje się zbyt przezroczysta, a rękaw trickowego płaszcza, za bardzo rozchełstany.

Jest to 5 tom serii i obawiam się, że od 2 tomu seria leci w dół, liczę skrycie na to, że tom 6 wzróci do świetnego poziomu pierwszych 2 tomów.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 106/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

21piorunów

1063 + 1 = 1064

Tytuł: Wir Pacyfiku
Autor: Clive Cussler
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Saga Egmont
Format: e-book
Liczba stron: 267
Ocena: 6/10

Wir Pacyfiku to książka, która - paradoksalnie - zaczyna się od samobója autora we wstępie. Clive Cussler otwarcie przyznaje, że to jego „nieudana” książka. Czy to miała być autoironia? A może próba rozbrojenia czytelnika zanim sam wyda wyrok? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne - te wyznanie nie pomaga w odbiorze, wręcz przeciwnie: ustawia poprzeczkę bardzo nisko i niestety książka po przeczytaniu wcale jej nie podnosi.

To pierwsze z przygód Dirka Pitta, ale w porównaniu do późniejszych hitów autora, ten tom jest jak rozgrzewka. Mamy tu wszystkie składniki typowe dla Cusslera: podwodne eksploracje, tajemnicze znaleziska, akcję na wysokich obrotach i oczywiście szczyptę geopolitycznej intrygi. Niestety, w Wirze Pacyfiku to wszystko wydaje się być rozrzucone bez większego ładu, jakby autor dopiero testował, co działa, a co nie i tak pewnie było.

Fabuła kręci się wokół poszukiwań zaginionej super nowoczesnej łodzi podwodnej, która w trakcie swojego dziewiczego rejsu zniknęła z radarów gdzieś na środku oceanu i serii intryg, które mają związek z odkryciem wraku. Pomysł jest ciekawy, potencjał przygodowy spory, ale wykonanie bywa nużące. Akcja to sinusoida - momentami przyspiesza, by zaraz potem ugrzęznąć w dłużyznach lub zbyt rozwlekłych opisach technicznych. Postacie też nie są jeszcze tak wyraziste, jak w późniejszych tomach - Dirk Pitt jest tu bardziej szkicem niż pełnokrwistym bohaterem, może trochę przypomina nawet irytującego Jamesa Bonda.

Czyta się to nieźle, bo styl Cusslera jest płynny, a morska tematyka działa na wyobraźnię. Jednak nie ma tu ani błyskotliwych twistów, ani tej iskry, którą znajdziemy w jego najlepszych powieściach. To książka dla fanów serii, którzy chcą zobaczyć, od czego wszystko się zaczęło, ale dla nowych czytelników - lepiej zacząć od kolejnego tytułu.

Wracam do tej serii po ponad 20 latach i mam mieszane uczucia, mam nadzieję, że później będzie lepiej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 105/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Gruba ryba1piorunów

Czytałem kilka książek o przygodach tego jegomościa. Na pewno Cyklop I Sahara. Było coś więcej. Pamiętam fragmenty fabularne, a za cholerę nie przypominam sobie tytułów.

Lider1piorunów

@jarezz bo to chyba taka literatura, luźna do czytania, relaksująca, wciągająca, ale nie zmieni życia na lepsze na dłużej niż czas czytania

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien Pulitzera Nie będzie ale jak piszesz. Rozrywka

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

29piorunów

1049 + 1 = 1050

Tytuł: Szum
Autor: Blake Crouch
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Oddechy
Format: e-book
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10

Kolejny tegoroczny re-read książek sprzed kilku lat. Tym razem książka dla mnie ważna, bo była moją przesiadką z czytania fizycznych książek na ebooki.

Blake Crouch już nieraz udowodnił, że potrafi zbudować klimat, w którym czytelnik czuje się równie zagubiony jak główny bohater. Szum, który jest pierwszym tomem trylogii Wayward Pines, jest tego świetnym przykładem. To opowieść, która zaczyna się jak klasyczny thriller, ale bardzo szybko przeradza się w coś znacznie bardziej osobliwego i niepokojącego.

Naszym protagonistą jest agent federalny Ethana Burke’a, który po wypadku samochodowym trafia do sielankowego (przynajmniej na pierwszy rzut oka) miasteczka Wayward Pines. Tyle tylko, że nic tu nie działa jak powinno. Nikt nie zna odpowiedzi, nikt nie chce mówić prawdy, a każda próba kontaktu ze światem zewnętrznym kończy się fiaskiem. Małe miasteczko staje się labiryntem, fizycznym i psychicznym, w którym logika ustępuje miejsca paranoi.

Crouch znakomicie buduje klaustrofobiczne napięcie, balansując między klasyką thrillera, a atmosferą rodem z Twin Peaks czy The Prisoner. Tajemnica goni tajemnicę, a każde kolejne odkrycie wciąga głębiej w sieć intryg i pytań bez odpowiedzi. Czy to rzeczywistość? Eksperyment? Obłęd? A może wszystko naraz?

Mocną stroną Szumu jest nie tylko fabularna zagadka, ale też sposób, w jaki autor kreuje poczucie izolacji. Wayward Pines to miejsce, gdzie rzeczywistość wydaje się nieco zbyt idealna, a przyjazne uśmiechy mieszkańców szybko zaczynają niepokoić. Czuć, że coś tu nie gra i właśnie to poczucie napięcia trzyma czytelnika w garści aż do samego końca.

To książka, którą trudno odłożyć, bo każda strona przynosi nowe pytania. I choć niektóre rozwiązania mogą wydawać się nieco szalone, całość robi świetne wrażenie. Szum to udany początek serii, która obiecuje jeszcze więcej niepokoju i zaskoczeń. Idealna dla fanów thrillerów z twistem i atmosferą gęstą jak mgła w górach Idaho.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 104/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

GURU0piorunów

Cała trylogia jest ciekawa, a rozwiązania ciekawe.

@WujekAlien zgadzam się calkowicie. W pierwszej części świetnie został opisany smutek. Beznadzieja totalnej izolacji. Zamknięcie w małym miasteczku, zamknięcie przed obcymi ludźmi, zamknięcie przed okazywaniem prawdziwych uczyć i myśli. A to wszystko w kontraście do niezwykle walecznego i nieugiętego agenta.

Czyta się ekspresowo.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

23piorunów

1042 + 1 = 1043

Tytuł: Wkręceni
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 416
Ocena: 6/10

Steve Cavanagh to autor, który potrafi pisać dynamicznie, z pomysłem i świetnym wyczuciem tempa. Jego seria o Eddiem Flynnie przyzwyczaiła mnie do jazdy bez trzymanki i zaskakujących zwrotów akcji. Ale Wkręceni… cóż, tym razem sam poczułem się trochę zbyt wkręcony i niekoniecznie w dobrym sensie.

To historia pełna mylnych tropów, podwójnych i potrójnych tożsamości oraz literackich gierek, w której wszystko kręci się wokół tajemniczego autora bestsellerowych thrillerów, którego tożsamości nikt nie zna. Jest to też jeden z powodów, który nakręca mu sprzedaź kolejnych książek. Mamy nieudane małżeństwo, mamy romans, mamy plan morderstwa, mamy nieudaną próbę morderstwa, mamy w końcu i morderstwa sprzed lat, mamy śledztwo, mamy - a jakże - manipulację i grę z czytelnikiem. Problem w tym, że tym razem całość jest zbyt przekombinowana, jakby Cavanagh za bardzo chciał udowodnić, że potrafi nas zaskoczyć na każdej stronie. I o ile fabularna gimnastyka bywa imponująca, to jednak po jakimś czasie zaczyna męczyć.

Zamiast mistrzowskiego twistu, dostajemy momentami zawiłość dla zawiłości. Zamiast mocnego uderzenia – wrażenie, że książka aż prosi się, żeby ją skrócić i uprościć. Historia traci na autentyczności, bo trudno uwierzyć w niektóre motywacje czy zachowania postaci. A i same postaci są mało autentyczne i niezbyt logiczne.

Nie znaczy to, że Wkręceni to zła książka. To wciąż sprawnie napisana, lekko absurdalna opowieść, która może sprawić frajdę fanom literackich zabaw z formą. Ale jeśli oczekujesz napięcia rodem z sali sądowej albo głębszych emocji, możesz poczuć się jak ja - trochę niewkręcony.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 103/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

35piorunów

1041 + 1 = 1042

Tytuł: Droga powrotna
Autor: Erich Maria Remarque
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Rebis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10

Czy możesz się odnaleźć w dorosłym życiu, gdy dorastałeś w piekle, z którego szansa ucieczki (przeżycia) była znikoma, a jednak mimo wszelkich przeciwności losu, Tobie się udało?

Te właśnie pytanie stawiamy sobie czytając Drogę powrotną, powieść będąca naturalnym dopełnieniem, do pewnego stopnia nawet kontynuuacją Na Zachodzie bez zmian. Choć Remarque przedstawia nam nowych bohaterów, sens i ton opowieści pozostają te same: wojna niszczy nie tylko ciała, ale i dusze. A powrót do domu nie zawsze oznacza powrót do życia.

Tym razem śledzimy losy młodych żołnierzy, którzy mają na karku ledwie ponad 20 lat – choć w metryce zapisano niewiele, ich doświadczenie życiowe przypomina to weteranów z długim stażem. Wojna ich ukształtowała, odarła ze złudzeń, a teraz... kpi z nich, gdy próbują wpasować się w cywilny świat, który zupełnie ich nie rozumie.

Remarque z chirurgiczną precyzją rozcina rany duszy, nie tylko te, które zadano na froncie, ale i te, które pojawiają się po powrocie. Świat „po wojnie” wydaje się równie bezlitosny jak ten na linii frontu. Brak sensu, brak zrozumienia, brak celu. Często więcej empatii okazują sobie sami byli żołnierze niż ci, którzy nigdy nie nosili munduru. Rodziny, społeczeństwo, instytucje, nikt nie wie, co zrobić z pokoleniem, które według wszelkich oczekiwań miało umrzeć za ojczyznę, a ośmieliło się przeżyć. Mimo że z dala od okopów, bohaterowie nadal muszą walczyć - z niezrozumieniem, z samotnością, z własnymi demonami. Każdy dzień to próba wpasowania się w świat, który dawno już odjechał innym torem.

Choć bohaterowie są nowi, odczucie czytelnika jest znajome - to ta sama melancholia, ta sama nieufność wobec patosu i bohaterstwa, ta sama pustka po czymś, co w założeniu miało być „wielką sprawą”. Remarque nie oferuje odpowiedzi, ale zadaje pytania, które zostają z nami długo po lekturze. Czy z wojny naprawdę można wrócić? Czym właściwie jest dorosłość, kiedy nie dane Ci było doświadczyć młodości? Czy da się odnaleźć w codzienności, kiedy wszystko, co przeżyłeś, było śmiercią?

Droga powrotna to przejmujące domknięcie tematu I wojny światowej. Niezwykle poruszająca i niestety ciągle aktualna opowieść o cenie, jaką płaci się nie tylko za udział w wojnie, ale i za próbę powrotu do świata, który nigdy nie czekał. To mocna, szczera i poruszająca powieść o ludziach, którzy przeżyli, ale niekoniecznie wrócili.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 102/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Fenomen2piorunów

@WujekAlien "Na zachodzie bez zmian" bardzo mi się podobało, wrzucę sobie "Drogę powrotną" na listę do przeczytania.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

25piorunów

1029 + 1 = 1030

Tytuł: Adwokat diabła
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 512
Ocena: 8/10

Adwokat diabła to powrót do intensywnych emocji, z których słynie seria o Eddiem Flynnie. Tym razem autor rzuca swojego bohatera na zupełnie inny grunt - z Nowojorskich sal sądowych przenosimy się do dusznej, prowincjonalnej Alabamy. Tam, gdzie wyrok śmierci zapada szybciej niż włączenie klimatyzacji, a sprawiedliwość jest tylko hasłem z szyldu gmachu sądu.

Eddie zostaje wciągnięty w sprawę młodego czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o morderstwo nastolatki - sprawę, która na pierwszy rzut oka wygląda na z góry przesądzoną (vibe Zabić drozda). Problem polega na tym, że w tej miejscowości nie tylko system jest zepsuty, ale i prokurator - nie bez powodu nazywany Adwokatem Diabła - traktuje karę śmierci jak osobistą misję, srubując własny rekord kolejnymi wyrokami skazującymi. A im bardziej Eddie drąży temat, tym mocniej czuje, że nie chodzi tylko o winę czy niewinność, ale o całe lokalne bagno, które ma dużo do ukrycia.

Cavanagh doskonale buduje napięcie. Wraca do swoich najmocniejszych stron: moralnych dylematów, ostrych jak brzytwa ripost Flynna i fabularnych twistów, które nie pozwalają się nudzić. Sala sądowa jest tutaj tylko jednym z pól bitwy - drugie to walka z systemem, który chce zabić człowieka nie dlatego, że jest winny, ale dlatego, że tak jest łatwiej. A trzecim, nie mniej istotnym jest same miasteczko i jego mieszkańcy, którzy gdy tylko dowiadują się, że Eddy ma bronić "mordercę", robią wszystko, by zmienił zdanie i wrócił skąd przyjechał.

Powiedziałbym też, że jest to trochę książka w stylu Reachera, gdzie nasz protagonista udaję się na zapomnianą wioskę, która już na starcie daje mu odczuć, że nie jest tu mile widziany. Brakuje tu walki rodem z Jacka, co jest oczywiście ogromnym plusem.

To książka z wyraźnie zaznaczonym komentarzem społecznym, może nawet bardziej niż poprzednie tomy. Momentami czuć lekką przejaskrawioną symbolikę, ale nie przeszkadza to w odbiorze. Autor nie moralizuje – raczej pokazuje, jak niewiele potrzeba, by system wymierzał sprawiedliwość nie z paragrafów, a z uprzedzeń i lokalnych układów, gdzie haki na Ciebie sprawiają, że stajesz się niewolnikiem systemu i żywy go nie opuścisz.

Czemu tylko 8/10? Bo trochę za wiele tu niepotrzebnych zbrodni, w pewnym momencie czułem, że żeby sprawdzić jak ciało oskarżonego przewodzi prąd, zginęło kilka osób od tak. Chyba wolałem inne sposoby uciszania niewygodnych świadków, niż szybkie wieczne spanko.

Jest to ostatnia książka wydana po polsku, a cały cykl ma jeszcze kilka kolejnych tomów, więc możliwe, że jeśli recenzje kolejnych się pojawią, to już z trochę innym nastawieniem, bo jednak wolę czystać po polsku.
Edit: 7 tom wychodzi po polsku za 2 tygodnie - 16.07

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 101/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

26piorunów

1028 + 1 = 1029

Tytuł: Pół na pół
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 448
Ocena: 9/10

Pół na pół to jak dotąd najlepsza książka z Flynn'em. Po dobrym, ale nierównym Trzynaście, w tym tomie wraca do formy i dostarcza historii, którą pochłania się jednym tchem.

Tym razem Eddie Flynn trafia na sprawę niecodzienną: dwie siostry, jedno morderstwo i tylko jedna jest winna. Ale obie oskarżają tę drugą o zabicie ojca – brutalnego milionera, po którym spadek dziedziczą po równo. Oczywiście, gdyby jedna z nich została skazana, cała kasa trafi do tej niewinnej. Problem w tym, że prawo mówi jasno: nie można skazać dwóch osób za jedno zabójstwo, jeśli wiadomo, że tylko jedna z nich zabiła. Zaczyna się więc pojedynek nie tylko na argumenty, ale i psychologiczną grę – bo żadna z sióstr nie chce zdradzić drugiej.

Cavanagh rozgrywa tę intrygę jak wytrawny szachista. Buduje napięcie, podrzuca fałszywe tropy, a Eddie prowadzi sprawę z błyskiem w oku, sprytem i odrobiną bezczelności, za którą go uwielbiam. Sądowa sala znowu żyje - tym razem nie ma efektów specjalnych jak w Trzynaście, ale jest gęsta atmosfera, dobre tempo i świetne dialogi.

W Pół na pół autor nie traci czasu na zbędne ozdobniki - cała fabuła jest konkretna, a finał jest odpowiednio satysfakcjonujący. Mamy do czynienia z historią, która nie tylko wciąga, ale też trzyma poziom niemal od pierwszej do ostatniej strony, a pamiętajmy, że to blisko 500 stronicowe tomiszcze.

Dla mnie to zdecydowanie jeden z najlepszych tomów serii. Cavanagh wraca tu do korzeni, świetna zagadka, dobry rytm i bohater, któremu znowu kibicuje się jak najlepszemu kumplowi. Obcinam 1 gwiazdkę za powrót do pewnego schematu z początkowych tomów, ale nie razi on aż tak bardzo i ma istotny wpływ na fabułę, nie jak tamte.

Ta książka jest 100 przeczytaną w tym roku :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 100/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

25piorunów

1013 + 1 = 1014

Tytuł: Trzynaście
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10

Trzynaście to czwarty tom serii o nietuzinkowym adwokacie Eddim Flynnie, który tym razem trafia na proces życia – dosłownie i w przenośni. Gdy w sprawie brutalnego morderstwa gwiazdy i jej ochroniarza, oskarżony zostaje mąż, młody aktor, wszystko wskazuje na klasyczny proces poszlakowy. Ale Cavanagh robi zwrot o 180 stopni: „Zabójca nie jest na ławie oskarżonych. On zasiada wśród przysięgłych”

Brzmi jak pomysł idealny na trzymający w napięciu thriller sądowy i do pewnego stopnia sama koncepcja jest znakomita. Niestety, autor dość szybko, a może nawet za szybko odsłania karty. Jako czytelnicy wiemy znacznie więcej niż Eddie, przez co nasz błyskotliwy prawnik zdaje się momentami błądzić jak dziecko we mgle. To nieco odbiera przyjemność z obserwowania, jak łączy fakty i przechytrza przeciwników. Oszustwo i magia na sali sądowej, to było coś, co w poprzednich tomach było jego wizytówką. A tu czujemy się jakbyśmy najpierw oglądali powolne wyjaśnienie sztuki, żebyśmy w pełni ją zrozumieli, a dopiero później widzimy jak prestidigitator ją wykonuje. Tracimy cały moment wow.

Cavanagh wciąż jednak wie, jak pisać wciągająco. Tempo nie zwalnia ani na chwilę, a rozdziały kończysz czytać mówiąc do siebie: „Jeszcze tylko jeden i idę spać” - pół nocy później kończysz książkę. Umiejętnie prowadzi też dwa tory narracji: perspektywę Eddiego i perspektywę tajemniczego, morderczego przysięgłego, który wydaje się kimś pomiędzy seryjnym zabójcą, a socjopatą z obsesją na punkcie systemu niesprawiedliwości społecznej i to nie tylko tej na sali sądowej.

Czy książka mogłaby być lepsza? Tak.
Czy i tak bawiłem się dobrze? Zdecydowanie.

Trzynaście to solidny thriller z mocnym pomysłem, który nie do końca został wykorzystany, ale i tak zapewnia kilka godzin rozrywki. Flynn wciąż daje się lubić, choć tym razem nie błyszczy tak jak wcześniej. Czekam na rozwój wydarzeń w kolejnych tomach, bo z obietnic Eddiego - to już moja ostatnia sprawa, jak zwykle nic nie wyszło.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 99/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Sum1piorunów

to takie rozwinięcie SIEDEM?
XD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

22piorunów

1006 + 1 = 1007

Tytuł: Escape Room
Autor: Christopher Edge
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Nosy Crow
Format: e-book
Liczba stron: 208
Ocena: 7/10

Escape Room Christophera Edge’a to intensywna przygodowa powieść młodzieżowa, której fabuła przypomina skrzyżowanie „Jumanji” z dystopijną wersją „Black Mirror” i grą "Tomb Raider" - a wszystko to podane w formie pełnego niepokoju wyścigu o przetrwanie.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak klasyczny pokój zagadek - Ami, główna bohaterka, trafia do „The Escape”, spodziewając się gry, która potrwa kilkadziesiąt minut i zakończy się triumfalnym rozwiązaniem ostatniej łamigłówki. Jednak szybko okazuje się, że to nie jest zabawa, a ultra realistyczna rozgrywka, od której zależy przyszłość świata.

Do zespołu Ami dołącza czworo innych dzieci, których wcześniej nie znała: charyzmatyczna Adjoa, rozsądny i analityczny Ibrahim, buntowniczy Oscar i nieco wycofana, ale spostrzegawcza Min. Każde z nich wnosi coś unikalnego do drużyny i uzupełnia umiejętności wymagane do przejścia gry. Ich relacje, choć nie pogłębione tak bardzo, jak można by sobie życzyć, tworzą ciekawą dynamikę. Razem muszą współpracować nie tylko, żeby rozwiązać zagadki, ale żeby przeżyć. Ich głównym zadaniem jest znalezienie odpowiedzi na "pytanie" i ocalenie świata.

I to właśnie lokacje są jedną z najmocniejszych stron tej książki. Każde kolejne miejsce, do którego trafiają bohaterowie, to osobny mikrokosmos zbudowany wokół innego motywu - od przepastnej biblioteki pełna kurzu i tajemnic, przez grobowiec Majów, po moduł dowodzenia statku kosmicznego.

Każda z lokacji jest metaforyczna, nasycona symbolicznym znaczeniem i osadzona w aktualnych tematach - ekologii, technologii, historii czy nadmiernym konsumpcjonizmie. Choć nie wszystkie sceny mają taką samą moc oddziaływania, a zakończenie może wydawać się zbyt dydaktyczne (w końcu to ksiązka dla dzieci), to całość trzyma w napięciu i zachęca do refleksji – również u starszych czytelników.

Książka wyszła też po polsku, ale po angielsku ma już dwa tomy i chciałem się wciągnąć w duologię czytajać w tym samym języku.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 98/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

GURU1piorunów
Lider1piorunów

@Fly_agaric mocno Cię zdziwi jak powiem, że pierwszy pokój w tym Escape Roomie w pewnim momencie zaczyna płonąć i nasz ekipa musi się z tego pomieszczenia wydostać, żeby przeżyć?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

25piorunów

1003 + 1 = 1004

Tytuł: Czerwony kwiecień
Autor: Santiago Roncagliolo
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Znak
Format: e-book
Liczba stron: 272
Ocena: 8/10

To mój 666 wpis na Hejto, więc dziś zabieram Was w podróż do Piekła towarzysząc bohaterom Czerwonego Kwietnia Santiago Roncagliolo.

Ayacucho w Peru, gdzie rozgrywa się akcja książki, nie tylko geograficzna lokalizacja, to metafizyczna przestrzeń skąpana we krwi, strachu i religijnych wierzeniach, miejsce, w którym diabeł wydaje się być bardziej obecny niż Bóg, a piekło wyziera z każdego zakamarka ulicy i ludzkiego sumienia.

Główny bohater, (pomocnik) prokuratora Chacaltana, z pozoru jest urzędnikiem prawa - drobiazgowym, pedantycznym, naiwnym, powtarzalnym i niemal groteskowo przepisowym. Ale im głębiej wchodzi w śledztwo dotyczące brutalnych morderstw przypominających rytuały ofiarne, tym bardziej zaczyna tracić grunt pod nogami. Zbrodnie noszą ślady religijnych misteriów, ale splamionych krwią i okrucieństwem, jakby ktoś odwrócił katolickie obrzędy i uczynił z nich coś na kształt piekielnych liturgii popełnianych w katolickie święta.

Z rocznym opóźnieniem zrozumiał, że przyjechał do piekła i nigdy się z niego nie wydostanie.

Roncagliolo mistrzowsko miesza elementy thrillera, reportażu i politycznego komentarza, tworząc coś, co przypomina współczesną Boską komedię, tylko że bez nadziei na raj. „Diabeł to tylko wymówka dla ludzi, którzy robią złe rzeczy” - mówi jedna z postaci, odsłaniając główny temat książki: zło nie przychodzi z zewnątrz, ono jest w nas. I kiedy państwo, religia i przemoc zaczynają tańczyć wokół tej samej świecy, piekło nie jest już metaforą. Jest systemem, rytuałem, rzeczywistością.

Choć autor nie stosuje przesadnie wyszukanych środków literackich, jego proza hipnotyzuje atmosferą dusznej paranoi. Przemoc, polityczna gra pozorów, religijna obojętność – wszystko to składa się na opowieść o miejscu, w którym prawo nie chroni, Kościół nie zbawia, a ludzie próbują zachować pozory normalności, spacerując po zgliszczach moralności.

Zdjęła z ognia wrzątek i nalała go do filiżanki. Postawiła ją na stole, a obok dzbanuszek z kawą. Pomocnik prokuratora nalał esencji do gorącej wody. Barwa kawy zaczęła rozprzestrzeniać się w cieczy jak ciemna krew.

Dla mnie Czerwony Kwiecień to powieść, która trafiła dokładnie w tę niszę, którą lubię najbardziej: brutalna, duszna, niejednoznaczna moralnie, a przy tym niepokojąco aktualna. Mocno nawiązująca do brutalności i lokalnych wierzeń, które Grange tak misternie wplata w swoje powieści. Śledztwo przypominające te z Klubu Dumas'a Reverte. Całość wypada świetnie, jeśli tylko takie książki lubicie.

W tym śnie on leżał w łóżku i czuł, że w sypialni zaczyna padać deszcz. Kiedy wstał, zrozumiał, że to pada krew, że każdy milimetr kego pokoju wypaca czerwoną i ciepłą ciecz. Chciał uciekać, ale dom był zalany. W głębi korytarza widać było otwarte drzwi, a w nich krzyczącego człowieka. Chacaltana próbował do niego podejść, ale czerwone bagno mu to uniemożliwiało. Krew ciekła po ścianach, perląc się jak lepki i gorący pot. Z wnętrza pomieszczenia widniejącego w głębi tamten człowiek wyciągał rękę do Chacaltany. Jego twarz była niewidoczna, ale pomocnik prokuratora wiedział kto to i chciał mu pomóc, tylko że z trudem zanurzał się w cieczy. Kiedy zaczął tonąć, poczuł metaliczny smak w ustach i płucach, obudził się nagle.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 97/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

26piorunów

995 + 1 = 996

Tytuł: Prawdziwi Amerykanie
Autor: Rachel Khong
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Filia
Format: książka papierowa
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10

Rachel Khong w Prawdziwych Amerykanach snuje opowieść o tożsamości, dziedzictwie, amerykańskim śnie – i o tym, jak bardzo to wszystko może być skomplikowane, gdy patrzymy na nie oczami imigranta i jego dzieci.

Główną bohaterką jest Lily, Amerykanka o chińskich korzeniach, która w młodości zderza się z historią swojej rodziny w sposób brutalny i niespodziewany. Jej ojciec, May, jako młody chłopak ucieka z Chin podczas rewolucji kulturalnej i osiedla się w USA – kraju, który miał być wybawieniem, ale okazuje się równie często źródłem bólu, rozczarowania i wyobcowania.

Fabuła rozpięta jest na kilku dekadach i opowiada o trzech pokoleniach – o marzeniach, które przywozi się w walizce przez ocean, i o tym, jak z biegiem lat te marzenia ewoluują, pękają, czasem znikają. Lily próbuje odnaleźć się między oczekiwaniami rodziny a własnym głosem, co prowadzi ją do odkrycia bolesnych tajemnic z przeszłości ojca, których nikt nie chciał poruszać. Pojawia się również wątek genetyki, próby zatrzymania nieubłagalnego czasu i sprowadzenia na świat życia bez chorób.

Khong pisze z wyczuciem, empatią i bez zbędnego patosu. Jej styl jest czuły, ale nie ckliwy – raczej obserwacyjny niż emocjonalny. Dzięki temu Prawdziwi Amerykanie to książka, która nie krzyczy, ale zostaje w głowie, zwłaszcza jeśli czytelnik interesuje się tematami migracji, budowania tożsamości czy relacji międzypokoleniowych.

Książka mogła być lepsza, mogła, bo wątek badań genetycznych został moim zdaniem zlekceważony, a odgrywa istotną rolę fabularną. Może to kwestia tego, że autorka chciała się jednak skupić na emocjach, życiu imigrantów, a ich praca i dążenie do "naprawy" świata - zaczynając od swojego (pominę spoiler) - schodziły na dalszy plan. Czyta się ją nieźle, ale linia fabularna i przejścia między pokoleniami mi nie leżały, chyba wolałbym podział książki na 3 części i każdą z nich skupiającą się na losach innej gałęzi rodzinnej. Z początku tak jest, ale w ostatniej to już zapierdalamy po gałęziach jak wiewiórka.

Książka, jako jedna z wielu, zalicza wyzwanie Goodreads - Heritage Reads (AAPI and Asian authors), a czas na nie jest do końca czerwca.
Osobisty licznik 96/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

32piorunów

981 + 1 = 982

Tytuł: Kongo Requiem
Autor: Jean-Christophe Grange
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: e-book
Liczba stron: 640
Ocena: 8/10

Lontano było jak perfekcyjnie rozegrana partia – wszystko miało swoje miejsce, napięcie rosło, a zakończenie zostawiało satysfakcję. Dlatego Kongo Requiem przypomina trochę sytuację, w której ktoś nagle wywraca ten stół z kartami i mówi: „To jeszcze raz, tylko teraz ostrzej, mocniej i bardziej osobiście”.

Grange wraca do rodziny Morvanów, z Erwanem na czele, ale tym razem wbija się głębiej w afrykańskie korzenie rodzinnego dramatu. Dosłownie – połowa książki to wyprawa do Konga, w ślady nie tylko Człowieka Gwoździa, ale i samego ojca oraz matki Erwana. To podróż w głąb tropikalnego piekła, gdzie przemoc, lokalne konflikty zbrojne i duchowość mieszają się z osobistymi wspomnieniami i tajemnicami rodzinnymi. Jest to też dosłowna kontynuuacja Lontano, bo akcja zaczyna się chwilę po końcu wydarzeń z poprzedniej książki, o ile nie tego samego dnia.

I gdyby to było zamknięte w jednej książce – byłoby świetnie. Ale Kongo Requiem wprowadza nowe fakty, które podważają wszystko, co czytelnik wiedział wcześniej z Lontano. Jest to jakby autor z premedytacją pokazał środkowy palec temu, kto lubi logiczne domknięcie fabuły. Czy to działa? Czasami tak. Intryga wciąż trzyma poziom, a styl Grange – duszny, brutalny, niepokojący – wciąga jak bagno w Kinszasie.

Jednak pojawia się uczucie „ciągnięcia na siłę”. Książka jest pełna emocji, pościgów, rodzinnych napięć i zwrotów akcji – ale to już nie jest Lontano, które było bardziej wyważone. Tutaj zemsta Człowieka Gwoździa dominuje drugą połowę książki i choć to dobrze napisany motyw, chwilami traci się w nim sens i subtelność.

Kongo Requiem to solidna, wciągająca kontynuacja. Ale czy była potrzebna? Nie, może nawet zbędna. To raczej literacki sequel w stylu „jeszcze trochę, jeszcze raz”, który fani Grange przeczytają z przyjemnością – ale z tyłu głowy będą wiedzieli, że pierwszy tom był tym właściwym finałem.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 94/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

27piorunów

976 + 1 = 977

Tytuł: 39 stopni
Autor: John Buchan
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Saga Egmont
Format: e-book
Liczba stron: 134
Ocena: 8/10

39 stopni/39 schodów (książka występuje pod tymi dwoma tytułami w zależności od wydania) Johna Buchana to klasyka thrillera szpiegowskiego, protoplasta gatunku, który dał podwaliny pod literaturę sensacyjną XX wieku. I choć książka ma już ponad sto lat, nadal potrafi wciągnąć czytelnika zaskakującym tempem, atmosferą niepewności i klimatem ucieczki przed niewidzialnym, choć niemal namacalnym zagrożeniem.

Akcja powieści toczy się w przededniu wybuchu I Wojny Światowej. Głównym bohaterem jest Richard Hannay, który przypadkiem zostaje wplątany w międzynarodową intrygę. Kiedy w jego mieszkaniu pojawia się mężczyzna z tajemniczą historią i równie tajemniczym wrogiem, Hannay z dnia na dzień staje się celem – oskarżony, ścigany i zmuszony do ucieczki przez szkockie wrzosowiska. Na jego barkach spoczywa nie tylko własne życie, ale i bezpieczeństwo całego Imperium Brytyjskiego. Brzmi znajomo? To dlatego, że wiele współczesnych thrillerów idzie ścieżką wydeptaną właśnie przez 39 stopni.

Doceniam tempo, dynamiczną akcję i nieustanne napięcie, które autor potrafi utrzymać mimo oszczędnego stylu i relatywnie krótkiej objętości książki. To zresztą jej największy plus i minus jednocześnie – bo o ile fabuła nie pozwala się nudzić, wciąga bez litości, to brakuje mi większej głębi, może trochę więcej tła, bardziej zarysowanych motywów, detali, które pozwoliłyby w pełni zanurzyć się w tej przygodzie.

To jedna z tych książek, które czyta się z przyjemnością i nostalgią – jak film Hitchcocka w wersji papierowej. Nie idealna, ale zdecydowanie warta poznania, zwłaszcza jeśli chce się zobaczyć, jak wyglądał thriller zanim ten gatunek stał się maszynką do produkowania twistów i cliffhangerów. Buchan miał coś, co dziś ginie: prostotę, tempo, brak dłużyzn czy stucznego naciągania objętości do 300+ stron i przede wszystkim - elegancję starej szkoły.

Wołam @SuperSzturmowiec bo ostatnio pytałeś mnie o porównanie do Lontano.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 93/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

GURU2piorunów

Teraz by trzeba. Było film zaliczyć ale w mocno średniej jakości jest na CDA. Muszę poszukać gdzieś lepszą wersję

GURU1piorunów

@WujekAlien oczywiście z 1935 . Choć wszystkie stare więc może zobaczy się jakiś ten ,,nowszy

Lider2piorunów

@SuperSzturmowiec nowsze są na YT, a tego z 1935 poszukam i dam znać jak trafię na lepszą jakość

Lider1piorunów

@WujekAlien brzmi ciekawie

Lider2piorunów

@moll zdecydowanie polecam, dawno nie czytałem czegoś podobnego. Ebooka mam z publio, ale z tego co widziałem ebook i audiobook jest w abonamencie Legimi za dopłatą.

Lider1piorunów

@WujekAlien sprawdzę, bo Sagę Egmont miałam za darmo u siebie w abonamencie

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Książki

35piorunów

965 + 1 = 966

Tytuł: Lontano
Autor: Jean-Christophe Grange
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: e-book
Liczba stron: 704
Ocena: 10/10

Jean-Christophe Grange stworzył w Lontano prawdziwą perełkę gatunku – kryminał z afrykańskim sznytem, psychologiczną głębią i intrygą, która wciąga jak afrykańska dżungla po deszczu. Dla mnie to najlepsza powieść autora i zarazem jeden z tych thrillerów, które zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.

Głównym bohaterem jest Erwan Morvan – policjant, który próbuje rozwiązać sprawę nawiązującą do tajemniczych brutalnych zbrodni z lat 70-tych, popełnianych przez sadystycznego mordercę znanego jako Człowiek Gwoźdź. Tego samego, którego kiedyś ścigał jego ojciec – legendarny komisarz Gregoire Morvan, dziś wpływowy doradca w ministerstwie. Okazuje się, że przeszłość wraca ze zdwojoną siłą, a tropy prowadzą do mrocznych afrykańskich wierzeń, rytuałów i przemilczanych tajemnic, które zatruły całą rodzinę Morvanów.

Grange w Lontano mistrzowsko splata ze sobą wydarzenia z dwóch linii czasowych (choć uczestniczymy tylko w 1), tworząc pełnokrwisty portret rodziny rozdartej między obowiązkiem, lojalnością, strachem i niespełnieniem. Szczególnie uderza sposób, w jaki pokazuje wpływ sławy i pieniędzy ojca na dzieci – każde z nich na swój sposób próbuje przebić się przez jego cień, co prowadzi do dramatycznych wyborów i jeszcze bardziej skomplikowanych relacji rodzinnych.

Wątki afrykańskie – z jednej strony egzotyczne, z drugiej głęboko niepokojące – dodają fabule unikalnego charakteru. Nie są jedynie kolorowym tłem, lecz integralnym elementem tajemnicy, zbrodni i zagrożenia, które przenikają każdą stronę tej książki.

Lontano to thriller kompletny: złożony, świetnie napisany, brutalny, ale jednocześnie niepozbawiony psychologicznej prawdy. To książka, której nie chce się odkładać, a po zakończeniu pozostaje apetyt na więcej. Na szczęście – jest kontynuacja - Kongo Requiem.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 91/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

GURU2piorunów

narracja, napięcie itp jak np w 39 stopni?

Lider2piorunów

@SuperSzturmowiec niestety nie czytałem 39 stopni, więc nie mogę porównać, ale nadrobię i dam znać

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

32piorunów

960 + 1 = 961

Tytuł: Wrota czasu
Autor: Pierdomenico Baccalario
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Olesiejuk
Format: e-book
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10

Wrota czasu to opowieść, która – choć wycelowana w młodszego czytelnika – zaskakująco dobrze rezonuje także z dorosłymi, pod warunkiem, że nie zadeptali jeszcze w sobie dziecka spragnionego przygody. Bo właśnie o to tutaj chodzi – o powrót do tej niepohamowanej chęci odkrywania, podróżowania i przeżywania historii większej niż życie.

Pierdomenico 😉 serwuje historię, która może momentami wydawać się nieco naiwna – z uproszczonymi postaciami i fabularnymi skrótami – ale wszystko to w służbie atmosfery, nie logiki. A klimat tej książki to jej największy atut: pachnie starymi bibliotekami, kurzem, prześcieradłami skrywającymi stare meble, zegarami wskazującymi niewłaściwą godzinę, trzaskającymi oknami i tajemnicami zapisanymi w kurzących się woluminach.

To lektura, która nie sili się na głębokie filozofowanie, ale daje coś równie cennego – radość czytania. Radość z odkrywania świata, który rządzi się własnymi prawami, w którym nie wszystko musi być racjonalne, ale wszystko musi być ekscytujące.

Jeśli pozwolisz sobie przymknąć oko na drobne nielogiczności, to Wrota czasu z łatwością przeniosą Cię do krainy, gdzie nadal możliwe są rzeczy niezwykłe. I być może przypomną Ci, jak to było, kiedy pierwsze książki naprawdę rozpalały wyobraźnię. Daj ją przeczytać swojemu wewnętrznemu albo rodzonemu dziecko - warto. Do przeczytania zachęcił mnie @Cerber108 który wrzucał już kilka tomów z tej serii.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 90/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

Osobistość1piorunów

@WujekAlien
> być może przypomną Ci, jak to było, kiedy pierwsze książki naprawdę rozpalały wyobraźnię.

I za to właśnie ją lubię.

Gruba ryba1piorunów

Wujku, liczenie popraw :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

30piorunów

959 + 1 = 960

Tytuł: Muszę ci coś powiedzieć
Autor: Aleksandra Zbroja
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Agora
Format: e-book
Liczba stron: 376
Ocena: 6/10

Temat, po który sięga Aleksandra Zbroja w Muszę Ci coś powiedzieć, jest niewątpliwie ważny – HIV i społeczne tabu, które do dziś oplata tę chorobę, wciąż bywają przemilczane lub demonizowane. Autorka próbuje otworzyć szczery dialog, zadać pytania o lęk, wykluczenie i samotność – i za samą próbę należy jej się szacunek.

Problem w tym, że forma nie unosi ciężaru treści. Mimo osobistego tonu i intymności narracji, książka momentami wydaje się zbyt rozproszona, by rzeczywiście chwycić za gardło. Zamiast pełnokrwistej historii, dostajemy zlepek refleksji, wspomnień i prób dotknięcia emocji, które – choć szczere – nie zawsze budują literackie napięcie. W rezultacie trudno się naprawdę zaangażować.

Nie znaczy to, że Muszę Ci coś powiedzieć to książka zła. Raczej – niewystarczająca. Porusza temat, który prosi się o więcej głębi, więcej uderzenia i więcej emocjonalnego ryzyka. Być może dla niektórych czytelników będzie to lektura potrzebna i poruszająca, ale dla mnie – ważna w intencji, przeciętna w wykonaniu.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 89/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

28piorunów

937 + 1 = 938

Tytuł: Więzi
Autor: M.M. Perr
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Prozami
Format: e-book
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10

Więzi to solidna kontynuacja cyklu autorstwa M.M. Perr z Robertem Lwem jako protagonistą, ale co ważne – równie dobrze funkcjonuje jako samodzielna zamknięta historia. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi zbudować gęstą, emocjonalnie trudną intrygę, nie popadając przy tym w zbędny patos czy moralizatorstwo.

Tym razem fabuła koncentruje się wokół serii porwań i brutalnych morderstw dzieci uczęszczających do szkół specjalnych. Wybór ofiar nie jest przypadkowy, a z każdym kolejnym tropem czytelnik zagłębia się w świat marginalizacji, zaniedbań i przemilczanych tragedii. Autorka umiejętnie łączy thriller z wrażliwością społeczną. Tempo narracji jest dobrze wyważone - choć nie mamy do czynienia z wyścigiem z czasem rodem z hollywoodzkich thrillerów, napięcie rośnie z rozdziału na rozdział. Bohaterowie są wiarygodni, a ich emocje - zwłaszcza w zetknięciu z tak trudnym tematem - brzmią szczerze.

Nie jest to książka bez wad – można mieć pewne zastrzeżenia do przewidywalności niektórych rozwiązań fabularnych czy drobnych uproszczeń w śledztwie – ale całościowo Więzi trzymają poziom, a co najważniejsze – poruszają ważny temat, który rzadko trafia do literatury popularnej. To mocna, angażująca historia z thrillerowym pazurem.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 88/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

Lider

w Książki

27piorunów

936 + 1 = 937

Tytuł: Anomalia
Autor: Jeff VanderMeer
Kategoria: weird fiction, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
Format: e-book
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10

Po hipnotyzującej, dziwacznej i dusznej Anihilacji, której surrealistyczna atmosfera strefy X zachęciła mnie do kontynuowania serii, drugi tom – Anomalia – wydał mi się zdecydowanie słabszy. To książka, która oddala nas od samej enklawy, a skupia się na biurokratycznej strukturze Southern Reach i jej nowym bohaterze – Johnie Rodriguezie, nazywanym Kontrolerem. Tu też średnio mi się podobał zabieg autora, który chyba zapomniał, że używanie imion było w 1 tomie zakazane, bo w drugim poznajemy ich znacznie więcej, a ludzie bez specyficznej funkcji (Kontroler, Biolożka, Dyrektorka, itd.) mają już imiona i nazwiska. Dziwny powrót do normalności.

Fabuła toczy się głównie w murach ośrodka badawczego, gdzie Kontroler przejmuje śledztwo po powrocie trzech z czterech uczestniczek ostatniej (12, choć numeracja to niezły bajzel) wyprawy. Dyrektorka ośrodka - z którą czytelnik zetknął się w Anihilacji - tam udawała Psycholożkę - nie wraca, a jej zniknięcie owiane jest tajemnicą. W zamian za to poznajemy kulisy organizacji Southern Reach, jej metody selekcji uczestników wypraw, stopień dezinformacji i tajemnice skrywane nawet przez najwyższe szczeble.

VanderMeer zmienia tutaj całkowicie tempo. Zamiast niepokojącej ekspedycji w nieznane, może nawet atmosfery horroru, dostajemy thriller psychologiczny z elementami teorii spiskowych i biurowej intrygi, gdzie napięcie budowane jest przez rozmowy, dokumenty i zapadanie się w paranoję. Do tego w tle majaczy tajemniczy, nieugięty Głos, do którego raportuje Kontroler.

Niestety, ta zmiana nie do końca do mnie przemówiła – brakuje tej pierwotnej, organicznej grozy, którą tak dobrze uchwycono w pierwszym tomie. Tempo siada, a i sama organizacja, choć tajemnicza i niedostępna dla czytelnika, nie jest tak pasjonująca jak mogłoby się wydawać. Nie oznacza to jednak, że Anomalia to zła książka. Wprowadza ważne elementy uniwersum, rozszerza kontekst strefy X i pogłębia tajemnicę. Dowiadujemy się też więcej o poprzednich ekspedycjach oraz o tym, jak niedoinformowani (a często zmanipulowani) byli ich uczestnicy. To wszystko sprawia, że Anomalia staje się logicznym pomostem do trzeciego tomu, za co trzeba pochwalić autora, bo czuć bardzo mocno zamysł i świetne wykonanie koncepcji 4 tomowej, a przecież czytamy dopiero 2 z nich. Niestety Anomalia sama w sobie - jako zamknięta historia - się nie broni.

Anihilacja była zanurzeniem w osobliwym koszmarze, Anomalia jest przesiadywaniem w chłodnym pokoju przesłuchań, z poczuciem, że za szybą dzieje się coś ważniejszego, ale nikt nie chce o tym mówić. Nie mogę się doczekać 3 tomu, szczególnie po tym, jak 2 się skończył. Mega mi się podoba okładka i jej główny bohater, który w strefie X i jej bliższym poznaniu odgrywa kluczową rolę.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik 87/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)