EberFenomen
6piorunówPo dzisiejszym starcie Dawida Tomali* (mistrz olimpijski z Tokio w chodzie na 50 kilometrów), a w zasadzie jego szybkim końcu, bo musiał zejść z trasy i nie dotarł do mety, zrobiło mi się po prostu, tak po ludzku szkoda chłopaka, biorąc pod uwagę z czym się mierzył w tym roku :grimacing: Sam wspomina o trudnościach w jednym z wywiadów: https://sport.tvp.pl/70365465/dawid-tomala-po-zakazeniu-koronawirusem-nie-bylem-w-stanie-wstac-z-lozka-lekkoatletyka
Nie wiem, czy jest szansa, aby wrócił w ogóle do dawnej formy...
*W 2021, podczas igrzysk olimpijskich w Tokio, został mistrzem olimpijskim w chodzie na 50 kilometrów. Stał się tym samym drugim i ostatnim Polakiem po Robercie Korzeniowskim, który zwyciężył na tym dystansie w igrzyskach olimpijskich.

Współczuć bardzo, chód jest mało doceniany w stosunku do biegania, a z własnego mizernego doświadczenia znam ten palący ból w goleniach po dłuższym dystansie szybkim tempem, zupełnie inna para kaloszy niż bieganie.