Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dziennikdepresji

Autorytet

w Hydepark

31piorunów

Dzień 6/270
Wczoraj nasilone lęki związane z silnym poczuciem bycia obcym wśród społeczeństwa. Koszmar, tym bardziej, że uświadomiłem sobie, że czuje się niemal tak jakbym był w obcym kraju, z obcymi ludźmi. A przecież jestem "u siebie", w Polsce. Co prawda w Trójmieście czuje się i tak obco, bo dłuższy czas żyłem w stolicy, a tutaj przeprowadziłem się w dosyć specyficznych okolicznościach, jednak przez większość czasu, ten lęk jest "wygaszony" (?).

Wracając do domu pociągiem patrzyłem na pary, znajomych, czy nawet losowych ludzi gadających z kimś przez telefon. Tymczasem ja - poza pracą praktycznie zero rozmów. Z reguły nie jest to dla mnie problemem, jednak momentami uderza to we mnie z kilkukrotnie większą siłą. Poczucie odrzucenia i obcości wywołało we mnie na tyle silne reakcje, że trudno było mi panować nad lękiem, a, że nie chciałem za bardzo tego okazywać w miejscu publicznym - owym pociągu - wykorzystałem dodatkowy zasób, w który wyposażył mnie psychiatra - hydroxyzyna.

Zanim dojechałem do stacji końcowej to lek chyba zaczął działać, bo trochę mi ulżyło. Miałem jeszcze załatwić sprawę na mieście, ale oczywiście zanim się udało, to minęło sporo czasu.

W domu byłem ok. 17:30. Jedyne co zrobiłem to zrzuciłem plecak i położyłem się na wyro. Hydro wjechało wtedy już z pełną mocą i spałem jak zabity. Do 5 rano. sigh

Niby pierwszy tydzień brania, ale powoli już mnie męczy te spanie po 12-13h dziennie. Chyba zacznę pić kawę po powrocie do domu z pracy, żeby chociaż czymkolwiek się zająć.

Fanatyk6piorunów

@l100e Pierwsze dwa-trzy tygodnie leków, to jest koszmar. Przynajmniej u mnie tak było. Spałem jak zabity. Pracuję na szczęście zdalnie, więc mogłem w ciągu dnia robić 10-15 minutowe drzemki. Inaczej bym padł na pysk. To minie. No i miałem nasilenie objawów. Nawet poszedłem szybciej na kolejną wizytę do psychiatry, bo myślałem, że wariuję bardziej niż zwykle 😉

Na terapię chodzisz?

Autorytet5piorunów

@WatluszPierwszy nie, mój terapeuta uznał, że mam lęki przepracowane ;) więc narazie odpuściłem temat, poczekam aż proszki zaczną działać wtedy pewnie będę próbował odzyskać stare hobby

Lider6piorunów

> Tymczasem ja - poza pracą praktycznie zero rozmów
Czyli w sumie Twój umysł, w sposób dosyć brutalny, domaga się spełnienia jednej z podstawowych ludzkich potrzeb, czyli posiadania relacji z innymi ludźmi. Wypadałoby więc włożyć jakąś pracę, żeby takie relacje utworzyć, bądź odkurzyć jakieś stare, zaniedbane. Nawet tu na hejto możesz coś podziałać w tym kierunku i w sumie te Twoje wpisy mogą być tego zaczątkiem.

Fanatyk3piorunów

@splash545 100 proc. racji pan masz, panie kolego. Jednak nie wiem, ja długo @l100e walczy ze swoją sytuacją. Mogę na własnym przypadku powiedzieć, że powrót do dawnych relacji oraz nawiązywanie nowych zajmuje sporo czasu. Niemniej człowiek jest takim zwierzęciem, które tego potrzebuje. Można być introwertykiem (ja zdecydowanie jestem), ale każdy potrzebuje relacji. Myślę, że tutaj kluczową sprawą jest włączenie terapii. Samymi lekami nikt się z dnia nie wyciągnie w sensowny sposób.

Lider3piorunów

@WatluszPierwszy to prawda, bo poza poprawą samopoczucia wynikająca z leków, wypadałoby, żeby ktoś kompetentny przyjrzał się temu wszystkiemu i nakierował naszego kolegę jak z tego wyjść.

Fenomen1piorunów

@splash545 No własnie chyba to własnie kolega robi, @l100e fajnie że się dzielisz i jak chcesz pogadać, dawaj śmiało :smiley:

Autorytet6piorunów

@Papa_gregorio właśnie chce opisać to na swoim przykładzie, żeby ludzie nie bali się pisać tego co im na wątrobie leży. Ja jestem świadomy swoich problemów, w miarę możliwości staram się opisywać historie bez atencyjnego podejścia - chociaż może zdawać się, że takie ono jest pisząc o samotności.
Chciałbym raczej udokumentować proces leczenia, dzień po dniu, lub z przerwami, o ile nic ciekawego się nie dzieje, żeby ktoś inny mógł się ewentualnie zainspirować moim przypadkiem, samemu będąc w podobnym - i sięgnąć po pomoc ;) mimo, że nie jest to łatwa droga, bo pojawia się na niej dużo wyboistych przeszkód - ja liczę na to, że jest to jedyna droga.
A mój przypadek? No cóż. Dzieciństwo piekło, okres szkolny - koszmar, związki - same z niestabilnie emocjonalnymi kobietami (borderline). Do tego sporo przeprowadzek (3 w ciągu roku), problemy rodzinne, no ogólnie mówiąc, mnóstwo rzeczy, które bardzo uderzały w psychikę. Dlatego uznalem, że skoro już posunąłem się do farmakologii, to udostępnię nieco tajemnicy :)

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

16piorunów

4/270
Wczorajszy dzień miałem bardzo pracowity, więc i choroba nie dawała bardzo o siebie znać. ALE oczywiście nie obyło się i bez niej.
Rano było dosyć drazliwym momentem, do 14 też jakoś nie potrafiłem znaleźć sobie miejsca. No i niesamowicie irytował mnie współlokator. W zasadzie to nie robił nic, czego nie robi inny współlokator w każdym sklepie ze współlokatorami, ale poprostu miałem do niego jakąś urazę. Dosłownie, za psi c⁎⁎j (na szczęście dzisiaj już wyparowała).
Co prawda myśli samobójczych nie było, ale był myslotok.
Najgorzej objawia się on tym, kiedy jestem sam ze sobą, wtedy trudno jest nad tym panować. Kiedy wyjdzie się do kogokolwiek, chociażby na short talk, to przestaje być on tak odczuwalny, z tym, że przy dużej kumulacji - tj długo siedzenie samemu - nasila mi się wtedy słowotok - uważam, że za dużo wtedy poprostu gadam, żeby "wypełnić ciszę".

Z efektów ubocznych, to dalej nudności, lekka dezorientacja, trochę rozdrażnienie.

Dzisiejesy cel: raczej dać sobie trochę luzu, pobyć sam ze sobą, nie nakładać na siebie tony obowiązków, poczytać książkę i nie przespać całego dnia. (o tym też jeszcze kiedyś napisze)

Udanej niedzieli.

Lider3piorunów

@l100e rozsądne cele na dziś. 😉

Autorytet

w Hydepark

148piorunów

No to myk dzień 3/270 na
Wczoraj pojawiły się pierwsze skutki uboczne, ale i o dziwo też pierwsze efekty pożądane (o ile to nie coś w rodzaju placebo).

Skutkiem ubocznym były nudności trwające większość dnia, gdzieś w połowie pojawiła się dezorientacja - będąc w sklepie dosłownie zgubiłem wózek z zakupami i szukałem go jakiś czas, zupełnie, jakbym nie zarejestrował w ogóle, gdzie go zostawiłem.

Na szczęście pojawiły się też efekty pożądane. Pomimo, że wczoraj większość dnia wolnego spędziłem na aferze kpo, to chociaż nie przespałem całego popołudnia, co już jest dla mnie wyczynem - w porównaniu do ostatnich kilku dni, gdzie godzina 17 była końcem mojego dnia.
.
Kolejnym z efektów (i wg mnie najbardziej istotnym - i jeśli się utrzyma, to już mogę uznać terapię za skuteczną), jest stłumienie przytłaczającego uczucia samotności i izolacji, mimo, że w sumie to nie rozmawiałem wczoraj z nikim po pracy, tylko zająłem się ugotowaniem obiadu i czynnościami domowymi - pozwoliło mi to na spokojniejsze przetrwanie dnia.
Liczę na to, że ten efekt utrzyma się długo, a nie, że jest to tylko chwila wytchnienia (tak jak miało to miejsce już wielokrotnie w moim życiu, kiedy poprostu mogłem się wygadać z tego co mi na wątrobie leży - na trzeźwo)

Co do trzeźwości. No to alkohol oczywiście w odstawkę. Trochę kusiło wczoraj, bo od dłuższego czasu to właśnie alko mnie "odprężało", ale nie będe katował wątroby.
Wydałem 400 zł na leki i psychiatrę, to teraz będzie mi szkoda siana na brak efektów. Taka moja zydkowata natura.


- tag pod którym będę prostował swój przypadek depresji i jej leczenia, może kogoś zachęci do leczenia tego gówna.

Lider1piorunów

@l100e nie bardzo wiem co Ci napisać więc napiszę że bardzo mocno Co kibicuję i życzę dużo wytrwałości 😊

Gruba ryba0piorunów

Trzymaj się. Nudności to raczej norma, też miałem ale szybko mijają. Pamiętaj nie brać leku na pusty żołądek. Miesiąc fazy wysycenia później 4-8 tygodni fazy stabilizacji i będzie dobrze. Ja jestem 2 miesiące na SSRI i już czuję sporą stabilizację.

Pokaż więcej komentarzy (32)