Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dziennikdepresji

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

https://music.youtube.com/watch?v=sgmZCV9OCJ4&si=eAozuNCBbF5Ecwzk

"i dont give a fuck what you think or say" - wyzwalajacy tekst.

Bardzo zaczyna pasować do ludzi, którzy przekraczali całe życie moje granice. Teraz, kiedy wstałem, to oni są na kolanach :)

Swoją drogą, zastanawiam się czy ja nie mam jakiejś dwubiegunówki, bo od jakiegoś czasu czuje się, aż nad wymiar dobrze.
Nawet jak dostałem wpi*Ol od ćpunów na mieście, przestała się odzywać do mnie rodzina - nadal czuje się dobrze, zmieniając jedynie nastawienie i stawiając na swoje dobro, nie marnując energii na ratowanie tonącego.

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

Podsumowując swoje ostatnie lata, uznalem, że najbliższą mi postacią z mitologii jest Atlas.
Symbolizuje on siłę, nieugiętość, odporność i niezłomność.
Moje życie nie jest proste. Ostatnie parę lat było dosyć specyficznym doświadczeniem, które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem kimś... Wyjątkowym, we własnym mniemaniu.

Przepracowalem swoje lęki, przetrwałem naprawdę ciężkie chwile, praktycznie w samotności, a jednak. Przetrwałem.
Atlas ostatnio zaczął mnie inspirować. Nie dźwigam całego nieboskłonu, jednak dźwigam ciężar, swojego życia. Czasami się potykam, czasami czuję się na skraju upadku, rozdarty, samotny, opuszczony i niewidoczny.
Ale dałem się złamać.
Widzę to dopiero, kiedy zacząłem stawać na nogi. To jest niesamowite.

Nigdy nie sądzilem, że życie, oraz wydarzenia, potrafą tak bardzo zahartować, a co za tym idzie - zmienić - człowieka.


Pokaż więcej komentarzy (1)

Autorytet

w Hydepark

67piorunów

Ehhh, jestem na etapie, gdzie moja rodzina poraz kolejny, mimo jasno postawionej granicy, próbuje ją forsować, wywołując u mnie skrajnie negatywne emocje.
Cale szczęście, że na święta będę w rodzinnym mieście i przypomnę, że moja granica, to nie prośba, tylko ultimatum. .

Jeszcze jeden taki przypadek i zdecydowanie ograniczam kontakt z tą osobą, nie ważne jak bliska byłaby to rodzina.

Po kilku latach, życia w codziennym stresie, w końcu czuje się sprawczy. Czuję, że wyznaczając jasno granice i nie ujmując sobie kosztem bycia lubianym, jestem wartościowy. Ba, czuję się w końcu doceniony, a tego docenienia nie miałem całe dzieciństwo, ani później dorosłe życie. Nauczyłem się być mężczyzną od nowa, nauczyłem się szacunku do samego siebie od absolutnych podstaw, po kolei wycinając relacje, które absolutnie mi urągały.
Po usunięciu tych toksycznych oparów, w końcu zacząłem oddychać. Pierwszy raz, od niepamietnych czasów, stojąc przed lustrem zobaczyłem człowieka, którego naprawdę szanuję i kocham całym sercem.
Znalazłem ten jeden brakujący punkt układanki, który był skutecznie ukrywany, poprzez matkowanie, "złote rady" tzw. "przyjaciół" itp.
Samotność, banicja i odrzucenie jednak miały swój pozytywny wpływ.

Czasami właśnie w tym bólu samotności zaczynasz dostrzegać coś, co wykrzykiwane jest wszem i wobec, ale masz tak przefiltrowane i pokrzywione obrazy samego siebie, że nie jesteś w stanie tego dostrzec.

Cieszę się, że przeszedłem przez to piekło i mogłem komentować to pod tagiem . Cieszę się, że mogłem wziąść udział w , w której dostałem cudowny list z życzeniami, od zupełnie obcej mi osoby.
Cieszę się, że nauczyłem się filtrować ludzi i nie zaniżać swojej wartości, bo zaiste jest ona o wiele większa, niż mi się wydawało jeszcze pół roku temu.

Za chwilę są moje urodziny, a ja od niepamiętnych lat jedyne czego życzę sobie to poprostu czuć się dobrze. I oto życzenie się w końcu spełniło.

Co to ma wspólnego z początkiem mojego wpisu?
Otóż, nigdy więcej nie pozwolę sobie na naruszanie swoich granic, przez absolutnie nikogo, bo jestem kimś kto był w piekle, ale wyszedł z niego - silniejszy.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

37piorunów

Dzień dobry.
Wczorajsza pizza wyszła genialna.
Użyłem ostatecznie mąki 00. Do tego kupiłem sobie tablice korkową, naprawiłem ekspres, złożyłem wniosek o kartę kredytową, byłem na siłowni i jeszcze znalazłem multum czasu na relaks. W ogóle nie czuje się zmęczony, mam dużo energii, mimo, że za oknem pogoda nie rozpieszcza.

Efekt, jak już wcześniej pisałem, nie odkładania rzeczy na później i dyscyplina.
Śmiało mogę powiedzieć, że w końcu czuje, że mam kontrolę nad własnym życiem i conajmniej 2 metrami kwadratowymi wokół siebie 😆
Uwierzyłem, że życie może być piękne i wcale nie potrzebujesz do tego kobiety, domu, samochodu, dobrze płatnej pracy itd.
Wystarczy robić :)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Hydepark

15piorunów

do @AdelbertVonBimberstein

(swoją drogą, wysłałem Ci też zapytanie na pw, ale pw na Hejto działa conajmniej średnio)
Czy od kiedy zacząłeś domykać rzeczy, (np. po zjedzeniu obiadu, odnosiłeś talerz odrazu do zmywarku), zacząłeś czuć się lepiej? Pytam pod kątem ADHD, o którym wielokrotnie wspominałeś pod moim

Boję się, że moje dobre samopoczucie to tylko efekt jakiejś sinusoidy :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

109piorunów

1.5 tygodnia od ostatniej dawki leków.
Pierwsze dni miałem zjazd, czułem się gorzej.
Od wczoraj jednak, coś się zmieniło. Zaskoczył jakiś trybik.
W pracy miałem dobry humor, po pracy trochę zjazd (jak zawsze), będąc w mieszkaniu zrobiłem dokładnie to, na co miałem ochotę. To było coś na pograniczu odzyskania kontroli nad własnym życiem, a znalezieniem tego jednego puzzla, którego brakowało w układance.

Co do odzyskania kontroli.
Przedwczoraj przeczytałem coś banalnego, ale bardzo potężnie działającego w moim przypadku.

> Jeżeli coś trwa krócej niż 2 minuty - nie zwlekaj i zrób to odrazu.
>
Jestem pod wrażeniem, bo to zdanie właśnie daje mi poczucie kontroli nad własnym życiem.
Druga zasada, którą zacząłem się kierować, to nie marnowanie swojej energii.
Na ludzi, niepotrzebne rozmowy, small talki z osobami, które nie są lustrem, tylko gąbką.

Jeżeli nie będzie to tylko chwilowy skok sinusoidy samopoczucia, to będzie to dla mnie najpiękniejszy rok w życiu, bo wcielę w rzeczywistość to co probowałem wypracować przez ostatnią niezliczoną liczbę godzin, będąc jednocześnie ciągniętym na dno przez własne emocje.
>

Fanatyk7piorunów

@l100e Brawo. Powoli do przodu. Jestem na podobnym etapie.

Gruba ryba5piorunów

@l100e trzymam za Ciebie kciuki! Trzymaj się!

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Hydepark

14piorunów

Najgorsze w rozmowie z samym sobą jest wpadanie w pętle myślowe. Tłumaczenie sobie własnej interpretacji postrzegania świata i wszystkiego wokół, kończąc na tworzeniu "scenariuszy na wypadek".

Powoli zaczynam dojrzewać do etapu, gdzie chce nauczyć się mówić, że koniec gadania ze sobą.
Odprężająco tak zrzucić ciężar.

Tak w ogóle, to minęło już pół roku, więc i koniec brania leków. Od tygodnia jadę bez, nie ukrywam, że zjazd potrafi być uporczywy, ale i wyciągam wnioski. Powoli :)

Warto było te pół roku brać tabletki, bo pomagały dostrzec wcześniej niedostrzegalne dla mnie rzeczy.

Lider2piorunów

@l100e mi jak wchodzi grubas i stara się coś kręcić w głowie to mówię mu wprost: zamknij p⁎⁎dę. A jak nie pomaga to powtarzam do skutku.

Czasami lepiej jest wyłączyć dialog i po prostu działać- jakikolwiek, ale się poruszać.

Autorytet5piorunów

Robię screena i będę odpalał go za każdym razem jak ten myślowy dildos będzie zbliżał się do mojej mentalnej d⁎⁎y 🖤

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

35piorunów


Długi czas analizowałem swoje zachowanie i myśli. Próbowałem rozkładać wszystko na coraz to bardziej proste czynniki, i kiedy tak sobie nurkowałem we własnych myślach, doszło do mnie coś nieoczekiwanego.
Już sporo osób mi wcześniejmówiło i pisało, że za bardzo analizuje wszystko.

Wczoraj doszedłem do wniosku, że świat wokół mnie faktycznie może być prostrzy niż mi się wydaje. A przynajmniej społeczeństwo.
Do tej pory wszystko musiałem analizować. Dlaczego tak, dlaczego nie inaczej, jaka była szansa, że się uda, a że nie uda. Co jest najlepszym rozwiązaniem, w porównaniu do tego co zrobiłem /nie zrobiłem.
Tak sobie błądząc bez celu, poraz to już któryś, niezliczony raz z kolei, zadałem sobie jedno proste pytanie.
Czy ja naprawdę potrzebuje znać odpowiedzi na każde pytanie, które wygeneruje mój żelkowaty przyjaciel w głowie?
Czy naprawdę potrzebuje informacji, czy gdybym postawił przecinek w wypowiedzianych zdaniach trochę dalej, to czy moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, a z kranu ciekłby Johnny Walker, zamiast łzy wysokiego czynszu za najem mieszkania?
Otóż nie wiem.
Nie pozwalałem sobie na niewiedzę.
Analizowalwm każdą emocje, każde potknięcie, że w reszcie zapominałem o co chodzi w życiu.

Chce zacząć nową strategie.
Ograniczanie analiz, skupianie się na emocji. Jak kłuję, to dam temu czas, niech kłuje gdzieś tam w żołądku. Bez przesadnego nazywania tego, rozkładania itp.

Gruba ryba0piorunów

@l100e Na emocjach też nie warto się skupiać. Często będą fałszowały rzeczywisty obraz tego co jest rzeczywiste.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Hydepark

44piorunów

Następne kilka dni to będzie dopiero wyzwanie.
Powrót na stare śmieci, spotkanie ze starymi znajomymi po latach, święto zmarłych, na którym zawsze się piło.
No zobaczymy, czy potrafię sobie odmówić.

Alkohol jako tako lubię, ale mam dużą tendencje do uzależnienia. Sporo piłem, ale bardziej przez swoje słabości, niż dla towarzystwa.
Po alkoholu jestem otwarty, bez, raczej nie często się odzywam. Poznaje siebie, uczę się żyć na nowo, ale to proces, maraton, a nie sprint.
Wielokrotnie udowadniałem sobie, że fajnie jest być trzeźwy, bo czuje się w stu procentach sobą, jestem wystarczający taki jaki jestem, a nie kryje się pod maską.

Cóż, kiedyś raczej byłem tym co pił najwięcej, dziś, po latach wiem, że to było głupie. Albo raczej musiałem to przejść, żeby być w miejscu, w którym jestem. Przemiana nie następuje z dnia na dzień, czasami trzeba zejść na dno, żeby się odbić. Kto wie ile odbicie może trwać?
Obecnie mam leki, dbam o siebie bardziej, uczę się nowego zawodu, oraz mam satysfakcję z pracy. Trochę męczy mnie swoje raczej zdystansowane podejście do ludzi, rzadko kiedy interesuje mnie tak naprawdę poznawanie kogoś, oraz dopytywanie. Bardziej ze względu na to, że nie lubię "przesłuchiwać" ludzi. Sporo czasu zajmuje mi otwieranie się na nowych znajomych, przystosowanie się, a o relacji romantycznej nawet nie myślę. Nie jestem typem, który chodzi do klubu i wyrywa co tydzień inną pannę. Nie wiem nawet jak zagadać z randomową dziewczyną, którą widzę na ulicy.
Po alkoholu było jakoś prościej. No cóż, dogłębnie analizuje wszystko.
Introspekcja to w sumie i moja cecha i moja zguba. Niemniej, wierzę, że nie złamią mnie te święta i będę potrafił odmówić sobie chwili "przyjemności", dla zdrowia.

Spokojnego wieczoru, frens.

Mistrz7piorunów

@l100e powiedz sobie "jak się nachlam to jestem pedal"

A tak serio to serio za bardzo wszystko analizujesz. No i z drugiej strony dlaczego masz taka silna potrzebę poznawania nowych ludzi?

GURU5piorunów

@l100e kurde, kolego jakbyś siedział w mojej głowie... Tyle,. że ja im więcej czasu spędzam w towarzystwie tym robię się bardziej otwarty, potem sam zagaduję do ludzi i często z tego wyszły fajne znajomości. Ale później po takich akcjach muszę posiedzieć w samotności i odpocząć. Tyle o moich relacjach z ludźmi, czasem chciałbym się zamknąć w domu na miesiąc ale wiem, że po 3 dniach już bym chciał wracać do ludzi, no po⁎⁎⁎⁎ny jestem. Ale wierzę w Twoją wygraną i że wszystko będzie ok. A Ci co namawiają to c⁎⁎j im w d⁎⁎ę

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

21piorunów

Od ponad kilku lat mam jeden powracający sen, ze szkoły. Korytarz, grono uczniaków, sala od matematyki. Ja czekam przerażony na wyniki ze sprawdzianu, od którego zależy, czy zdam, czy nie. Oczywiście, sen urywa się w końcu, ja budzę się i analizuje jego przebieg. Dziś postanowiłem stawić czoła tej marze nocnej i zapytać AI co o tym sądzi. Wnioski dosyć ciekawe, bo, jak już wcześniej przypuszczałem, odnosi się to stricte do mojego średniego stanu psychicznego.
Sądziłem, że na tabletkach psychotropowych zacznie odpuszczać także to, no ale jak widać tutaj nie ma drogi na skróty :)
No nic, zobaczymy co da się z tym zrobić, bo raczej to już nie kwestia alkoholu, tylko czegoś głębiej. Raczej czegoś, co alkohol i dragi miały maskować.

Fanatyk10piorunów

@l100e Alko i dragi zawsze są po to, by maskować. Najgorsze jest to, że gdy już się z nimi pożegnasz, to stawiasz czoło sobie samemu, takim jakim jesteś.

Autorytet

w Hydepark

60piorunów

Życie z depresją to sinusoida.
Dzisiaj byłem o krok od pójścia do sklepu po butelkę rumu. Jesienna aura nie pomaga, od kilku dni widzę wszystko raczej w ciemniejszych barwach, irytują mnie ludzie, irytuje mnie otoczenie, sporo czasu poświęcam na introspekcję i analizę. Jestem zamknięty i zdystansowany, zarówno emocjonalnie, jak i społecznie.

Weekendy są szczególnie uporczywe, jednak twardo wziąłem porcję leków, kreatyny i nie uległem uzależnieniu, oraz gorszemu samopoczuciu.
Czuję się z siebie dumny.
Po treningu humor odrazu mi się poprawił. Spokojnej nocy :)
Foto własne.

Lider6piorunów

@l100e gratuluję kolejnego kroku naprzód :smiley:

Lider7piorunów

@l100e Zastanawiałeś się nad adhd? Mnie przy ADHD też mocno j⁎⁎ie brak słońca i taka aura a pomaga dojechanie się fizyczne. Czytałem książkę "kompendium ADHD" i często wiele depresji to tak naprawdę nierozpoznane i nieleczone ADHD. Tak tylko mówię- do rozważenia, bo ja ani się nie diagnozowałem (po co jak jestem 100 pewien) a leczę się samodoskonaleniem i sportem. 😉

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Hydepark

20piorunów

Znowu weekend i znowu febra, tym bardziej, że za oknem pogoda też nie rozpieszcza.
Febra raczej związana ze słabym przystosowaniem do nowego życia, gdzie zamiast alkoholu jest ciepła herbata. Ciężkie są te weekendy, tym bardziej, jak nie masz nawet za bardzo do kogo gęby otworzyć, albo chociaż się przytulić. No cóż, faceci też tego jednak czasami potrzebują... No ale nie o tym.

Wczoraj byłem jakoś zmęczony całym dniem, do tego senny. Wcale nie pomagała pogoda za oknem, więc wieczór spędziłem w domu, oglądając netflixa.
Dziś też miałem odpuścić, ale uznałem, że skoro i tak nie mam planów na dalszą część weekendu, bo w niedzielę niestety nie pracuję, to chociaż jutro rano obudzę się nie z kacem, a z bólem mięśni :)

Mistrz4piorunów

@l100e no i bardzo dobra decyzja ziomek. Pokaż łapę ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

158piorunów


Wczoraj pewna sytuacja totalnie wyprowadziła mnie z równowagi i uderzyła w najbardziej czułe punkty, powodując, że to co do tej pory było dla mnie uporczywe, stało się wręcz skazaniem.

Weekendy to dla mnie trudny czas, odkąd rozstałem się z alkoholem. Do tego trzeba dołożyć wyjazd do nowego miasta i problem z zaklimatyzowaniem się, utrata w szybkim czasie "znajomych", konflikty rodzinne, trzykrotna zmiana pracy w ciągu zaledwie roku, dosyć poważny wypadek, a to wszystko w giga poczuciu bycia z tym zupełnie samemu, z minimalną uwagą osób z najbliższego otoczenia. To rzeczywiście boli.

Ale do sedna. Wczoraj obudziłem się, skoczyłem na siłownię, zrobiłem obiadek i ogólnie byłem mega szczęśliwy z nadchodzącego weekendu. Wszystko zmieniło się, gdy wyszedłem na popołudniowy spacer i spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja. Nie będę jej opisywał, bo dotyczy to mojego życia prywatnego, aczkolwiek powiedzmy, że uderzyło to w moje najsłabsze punkty, nad którymi pracuje.
Po ów sytuacji wszystko się zmieniło, a w zasadzie mój humor. Nie mogłem kompletnie znaleźć dla siebie miejsca, próbowałem spaceru, ale wszystkie myśli kierowały mnie ku staremu przyjacielowi, alkoholowi. To była dosłownie męczarnia, bo przechodziłem tuzin razy koło żabek, biedronek czy innych dildów, widziałem masę pijanych ludzi, a dodatkowo mieszkam na ulicy gdzie jest sporo barów i studentów.
Nie dałem się tym razem. Przytłoczenie i nałóg nie wygrały, a ja nafaszerowałem się hydroxyzyną, dla uspokojenia i zacząłem układać puzzle.
Uważam to za swój sukces. Nie poddałem się. Chcę walczyć o swoje zdrowie, bez względu na to co mnie spotkało wczoraj i spotyka co weekend.

Za chwilę ruszam na siłownię.
Dalej walczyć o siebie.
Pozdrawiam cieplutko Tomeczki.

Zawodowiec0piorunów

@l100e

> Po ów sytuacji wszystko się zmieniło

Po owej sytuacji.

Gruba ryba1piorunów

@l100e zobacz jakie smutne jest picie alkoholu. Teraz jesteś człowiekiem z pełną świadomością i inteligencją. Poruszasz się sprawnie i szybko myślisz. Po alkoholu się ogłupiasz. Celowo wprowadzasz się w stan w którym jesteś bardziej zdezorientowany, mniej czujny i mniej inteligętny. Na ten moment kiedy działa na Ciebie alkohol nie jesteś już sobą. Zamieniasz się w zwierzę, słabe bezbronne i głupie. Ludzie patrzą na Ciebie z pogardą. Marnujesz czas i zdrowie a życie przecieka Ci przez palce. Nic nie osiągniesz w takim stanie, nic nie zbudujesz. Upadniesz jako człowiek i będziesz istotą która jest upadła a jej życie straci cel i sens. Nie mówiąc już o tym jak wyniszczający wpływ na sam organizm ma alkohol. Lepiej nie pić i unikać tej trucizny.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Autorytet

w Hydepark

30piorunów

Środa wieczur i humor chujówa.
Rozchorowałem się, dodatkowo deprecha zaczęła męczyć, praca zaczęła denerwować i od dłuższego czasu zastanawiam się jak podejść do tematu poznawania nowych ludzi, bo już powoli dokuczają solo wieczory, a za 2 miesiące 3 dychy.

Czy to jeszcze czas na amory, czy to już raczej pora na przyzwyczajanie się do zapachu ziemi?
Ehhh, oby przeziębienie puściło, bo depresja mi się przez to nasila i chciałbym na siłownię iść.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

63piorunów

Środowa noc, albo i dzień i humor gituwa.
Jest 6:20, ja na wpół drogi do pracy. Lubię swoją pracę, więc lubię też do niej jeździć, ale humor gituwa trochę z innego powodu.
Mianowicie, to już drugi miesiąc walki z
Magiczne tableteczki zaczęły działać na pełnej, czasami zdarzają się chwile, kiedy jest smuteczek, bo dalej odnajduje się w innym mieście, ale zacząłem patrzeć na życie z perspektywy osoby, której poprostu chce się chcieć.

Oczywiście wszelkie problemy świata nie zniknęły, bo dalej pojawia się nuda, nie chcenie, lenistwo i nicnieróbstwo, ale i tak ma ono bardziej kolorową barwę. Jest one z wyboru, a nie, z braku siły, chęci do życia i wewnętrznego prześladowcy.

Zacząłem nawet uśmiechać się do ludzi w pociągu (przynajmniej ładnych dziewczyn, bo do chłopów to trochę gejowo), mniej przejmować się swoimi błędami i ogólnie jakość życia bardzo się poprawiła.

Muszę jeszcze się tylko bardziej zabrać za regularne treningi, bo z tym ostatnimi czasy jest dosyć trudno, ale tak to życie zmieniło się o conajmniej 90 stopni.
Fajnie tak wstać z rana i nie mieć sobie za złe, że się obudziło.

Nie wiem, który jest dzien brania leków, straciłem rachubę :)

GURU14piorunów

@l100e Dobrze mieć pracę którą się lubi.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Hydepark

174piorunów

Czwartek rano i humor gituwa. Kurde, odkąd lubię swoją pracę, biorę leki na depresję i magnez, to nie narzekam na wstawanie rano i chodzenie do roboty 😆
Dzień: w sumie to jakiś 4 tydzień/270

Lider2piorunów

Dzisiaj byłem świadkiem jak młody osobnik zatrzymał się hulajnogą przed przejściem dla pieszczych i prowadząc ją przeszedł przez pasy. Szok i niedowierzanie.

Kosmonauta1piorunów

Ja bym zaplusował jakby spadnięcie było ze skutkiem śmiertelnym.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Hydepark

138piorunów

Mialem to zrobić wczoraj, ale miałem wyjątkowo leniwy dzień.
Dziś mija dokładnie 17 dzień odkąd zacząłem brać leki przeciwdepresyjne. Mój stan psychiczny od bardzo dawna nie był aż tak dobry. Poprostu ciężko mi uwierzyć, że naprawdę da się żyć bez dręczących myśli, które mówią ci już na podświadomym poziomie, że jesteś do niczego. Życie bez kołatania serca w każdej sytuacji, na które nie ma się zupełnie wpływu, bez przepijania każdego weekendu, bez napadów płaczu, bez złego samopoczucia. Poprostu jest to dla mnie na tyle trudne do przyswojenia, że trudno mi się przyzwyczaić, do tej... Wolności?
Tak, dokładnie, wolności. Mam wrażenie, że zdjąłem właśnie ciężar, który uniemożliwiał mi relaks. Cały czas będąc spięty, trudno było mi nawet wyobrazić sobie wykonywanie najprostszych czynności na luzie. Nawet rozmowa z ekspedientką w sklepie, zwrócenie uwagi komuś, że ma rozwiazanego buta, to wszystko było dla mnie prawie absolutnie niemożliwe, bo w moim ciele cały czas było napięcie.
Absolutnie nie żałuję decyzji o zaczęciu brania leków. Teraz jeszcze muszę nauczyć się spowrotem jakoś pozytkować czas na coś innego, niż spanie, ale tu podejrzewam, że sporo ma do gadania dosyć ciężka praca, leki i brak sportu, z uwagi na wcześniejszą kontuzje (planuje od połowy września wrócić na siłownię, oraz zacząć spowrotem robić CGI).
Miłego wieczoru

Dzień 17/270 na lekach, 30 bez alkoholu.
- tag pod którym publikuje proces leczenia depresji na swoim przykładzie

Fanatyk2piorunów

@l100e bardzo się cieszę i trzymam kciuki :smiley:

Specjalista1piorunów

@l100e dziękuję za ten wpis. W środę 03.09 idę na pierwsze spotkanie do poradni. Przybijam piąteczkę bo jakbym czytał o swoich doświadczeniach.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Hydepark

53piorunów

Przez ostatni tydzień uczyłem się do jutrzejszego egzaminu z badań nieniszczacych. Zrobiłem w pokoju zacny rozpierdol. Z uwagi na uczenie się do niego przez 100% czasu nie pisałem , także życzcie mi powodzenia jutro, a do regularnych postów o chorobie wrócę w niedzielę (bo muszę pokój posprzątać).

Miłego weekendu.
PS. Jest lepiej.

Dzień 15/270 brania leków

Lider3piorunów

@l100e No to powodzonka. 😉

Gruba ryba3piorunów

Jaka metoda? Powodzenia!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

48piorunów

Mimo, że było ciężko wyjść z łóżka, to uznalem, że ta k⁎⁎wa nie uziemi mnie kolejną sobotę w domu. Po powrocie spróbuję usiąść do lokomotywy w grafice 3d.

8/270 dzień brania leków

Fenomen2piorunów

samo wyjscie i swiadomosc, ze nie zmarnowalo sie dnia w domu jest ogromna ulga na koniec dnia/nastepnego dnia

Autorytet2piorunów

Jazda na rowerze wdłuż wody, to jedno z moich lepszych wspomnień 👍

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

97piorunów

Co takiego odróżnia osobę z depresją, od osoby zdrowej?

Bardzo często zadaje sobie to pytanie. Mam swoją definicje tego koszmaru.

Jest to stan permanentnej palety szarości...
Kiedy wracasz z ciężkiego treningu siłowego, czujesz pustkę, zamiast dumy.
Kiedy w pół roku chudniesz ponad 15kg, nie daje Ci to radości, akceptujesz to, nadal czując się beznadziejnie.
Kiedy coś co dawało ci radość, jakieś hobby, czy zajęcia, staje się poprostu narzucaniem przez samego siebie obowiązkiem, żeby tylko nie zatracić siebie.
Kiedy wiesz, że powinieneś być inny, ale poprostu nie potrafisz nawet zadbać o kaktusa na oknie.
Kiedy umawiasz się z kimś na spotkanie, tylko po to, żeby nikt nie martwił się o ciebie, a w głębi serca liczysz, że do tego spotkania nie dojdzie.
Kiedy nie masz siły nawet obronić się przed krytyką w pracy, tylko machasz na wszystko ręką. Nie dlatego, że jest Ci to obojętne, tylko dlatego, że nie masz już siły walczyć nawet o samego siebie.
Jest to choroba, która niszczy każdy aspekt życia. Wypala go i pozbawia jakichkolwiek kolorów.
Posprzątanie mieszkania jest niczym zdobycie Everest, nawet higiena osobista staje się maratonem. Coś co dla osoby postronnej wydaje się lenistwem dla kogoś z depresją jest ciężarem.

Czy ten koszmar może się skończyć?
Nie wiem. Ja swój wielokrotnie próbowałem zagłuszyć alkoholem, narkotykami, oraz innymi uzależnieniami. Ta plaga odbiera dosłownie wszystko, powoli i subtelnie, ale bardzo konsekwentnie. Płynie w żyłach, zastępując krew. Oddychasz nią, widzisz ją, a w ustach masz jej gorzki posmak.

Dzień 8/270 farmakoterapii. Pustka, to chyba jedyne, czym mogę skwitować dwa ostatnie dni.


- tag pod którym będę opisywał walkę z tym gównem, albo inne przemyślenia.

Gruba ryba2piorunów

@l100e no ja tak miałem. Generalnie wymaga to konsekwencji i nie jest powiedziane że w ogóle uda się z tego kiedykolwiek wyjść. Może się uda a może nie uda. Taka prawda. Mi się udało

Specjalista2piorunów

@l100e z faceta, który wstał po 4 rano, wbiegał na pobliski szczyt czekając na wschód słońca, szedł do pracy na 10/12h, robił trening 4x w tygodniu, zawsze chętnie pomagał, był ciekawy świata... obecnie podniesienie się z łóżka rano to dla mnie najcięższa walka z samym sobą. To jak z byciem rodzicem, jak ktoś nie ma dzieci to tego nie zrozumie. Dodam jeszcze, że byłem żołnierzem ochotnikiem gdzie w mojej turze szkolenia podstawowegoz 220 ochotników po 3 tygodniach zostało nas 60. Byłem jak pocisk teraz jestem jak zużyta łuska. Trzymajcie się tam wszyscy z tym skurw...ielem w głowie.

Pokaż więcej komentarzy (23)