Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#harlejekzusa

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

No i minus jeden harlejek w garażu.

Ten był trochę jak wakacyjny romans - niby czułem, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni, jednak te kilka tygodni razem dało trochę fajnych wspomnień - puszczanie country na cały regulator z głośników przy jeździe wiejskimi drogami, jeżdzenie po bułki do Lidla i kitranie zakupów w kufrach, odmachiwanie dzieciakom na światłach.

Nic to, teraz znalazł nowego właściela, trzeba będzie ganiać którymś innym.

Gruba ryba1piorunów

chcesz kupić dynę kurna ten?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

60piorunów

Prawie półtora roku to trwało (z czego większość tego czasu po prostu nie chciało mi się przy nim nic robić), ale w końcu projekt "extreme makeover" cygańskiego harlejka z USA udało się dociągnąć do końca.

Specjalista2piorunów

@knoor zostało coś z oryginału? bo dla mojego laickiego oka to chyba tylko rama i silnik.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

31piorunów

Dawno, dawno temu, jeszcze w początkach swojego harlejkowego hobby (czyli jakieś półtora roku temu) wygrałem na aukcji, trochę przypadkiem, motocykl który wyróżniał się nieprzeciętną wręcz brzydotą. Harley Davidson Sportster w wersji Custom już bazowo nie należy do atrakcyjnych wizualnie jednośladów, ale tutaj ktoś ewidentnie włożył jeszcze sporo wysiłku aby sprzęt dodatkowo oszpecić. Niepasujące ani stylem ani wizualnie elementy, jakieś dodatki kupowane i zakładane w myśl zasady "więcej = lepiej" oraz przeprowadzane amatorsko naprawy lakiernicze były tylko wierzchołkiem góry lodowej.

Gdy motocykl dotarł do mnie w początkach 2025 roku na światło dzienne zaczęły wychodzić kolejne niespodzianki. Elementy klejone silikonem sanitarnym i klejem budowlanym oraz malowane sprejem bez ściągania ich z motocykla. Amatorsko przeprowadzane modyfikacje. Najgorsze było jednak totalne ZACHLEWIENIE i ZANIEDBANIE. Sprzęt miał zrobione raptem 30tys km i nie miał nawet 15 lat, a wyglądał lekko na drugie tyle - mnóstwo elementów było w opłakanych stanie. Licznik trzymał się na słowo honoru. Opony były z 2001 roku (serio!). Łożyska kół nie chciały się kręcić. Chrom łuszczył się tu i tam.

Najgorsza była jednak z tego wszystkiego wszechobecna korozja - nie pamiętam, żebym miał w przeszłości do tego stopnia pogniły motocykl. Ogniska rdzy były na ramie, na wahaczu, skorodowany, miejscami na wylot, był przedni błotnik. Ruda wychodziła nawet z uszczelniaczy lag xD Wszystko to i jeszcze więcej wyszło przy okazji szybkich oględzin a wciąż był to motocykl, który w najlepszych wypadku finalnie będzie co najwyżej "przeciętny". No ale nic, trzeba robić.

Na start poszło pozbycie się korozji - wahacz poszedł do piaskowania i malowania proszkowego, powierzchowne ogniska rdzy na ramie z kolei potraktowałem szlifierką kątową z zamontowaną mosiężną, drucianą szczotką oraz farbą olejną w roli lakieru do zaprawek. To był jednak dopiero początek, demontaż wydechu był istną drogą przez piekło, każdą śrubkę lub opaskę trzeba było ciąć lub traktować terapią wstrząsową za pomocą klucza udarowego, bo inaczej nie szło tego ruszyć. Podobnie wyglądała walka z innymi elementami, albo były one brudne albo zardzewiałe albo gwinty były rozrywane - a często wszystko to na raz.

Przednie zawieszenie było w kiepskim stanie - golenie były utlenione, oleju w lagach było tyle co kot napłakał, panewki zużyte, uszczelniacze skorodowały xD Bez pełnej regeneracji z wymianą wszystkich elementów ani rusz. Łożysko główki ramy - klasycznie, śmietnik. Tylne zawieszenie motocykla wymieniłem na nowe-używane - amortyzatory były akurat dobrej jakości, ale jakoś nie pasowały mi do finalnej koncepcji. No właśnie, bo oto gdzieś w trakcie zaczynała w mojej głowie kiełkować wizja, jak wyciągnąć z tej paskudy coś, na co przynajmniej da się patrzeć. Chrom, dodatki przesuwające wizualnie motocykl w stronę retro, zmienione malowanie. Miałem w głowie ogólny pomysł tego, co chcę osiągnąć, brakowało zapału xD

Tymczasem trwały prace nad tym, by sprzęt zarejestrować. Przy próbie odpalenie okazało się, że silnik nie chce kręcić xD Pół dnia rozkminy i udało się znaleźć winnego - rozrusznik w środku był tak skorodowany, że wyglądał jakby wsadzono go do motocykla po uprzednim wyciągnięciu z wraka Titanica. Zestaw naprawczy załatwił sprawę, silnik zakręcił i odpalił. RYK w garażu był niesamowity. Wydech Vance & Hines Straigh Shots, pozbawiony db-killerów darł mordę tak głośno, że przyprawił mnie o ból głowy podczas 3-minutowej trasy na pobliską stację benzynową. Autentycznie nie dało się tym jeździć, było to aż niesmaczne. Po paru dniach udało mi się wyciszyć wydech przy pomocy dorobionych db-killerów, dalej było głośno, ale w granicach zdrowego rozsądku i dobrego smaku. Jazda testowana i okazało się, że gruz nie jeździ aż tak źle - owszem, są drobne niedociągniecia i poprawki, które trzeba będzie zrobić, ale wszystko wyglądało obiecująco. Udało się zdobyć przegląd i rejestrację, ale motocykl odłożyłem tymczasem na bok - miałem inne, ciekawsze projekty do robienia.

Fast forward tydzień albo dwa do przodu w garażu powitał mnie ciekawy widok - kałuża oleju na ziemi pod motocyklem. Wyglądało jak wyciek spod pokrywy sprzęgła. Znajduje się tam uszczelka, która często przecieka, a którą akurat miałem na stanie. Wymieniłem, nie pomogło, olej dalej kapał - więc podłożyłem tylko pod spód jakieś naczynie do zbierania go i zostawiłem tak. Fast forward kolejne kilka tygodni do przodu i prace nie posunęły się zbyt wiele do przodu. Udało mi się zdemontować zbiornik paliwa i wysłać do blacharza oraz zdjąć elementy, które planowałem pomalować. Motocykl znów wyglądał jak rozgrzebany projekt, do tego nie miałem jasnej wizji, kiedy go skończę.

Fast forward o kolejne kilka tygodni. Udało mi się wymienić (samemu!) opony na nowe z retro bieżnikiem, pomalować felgę a także zlikwidować źródło wycieku oleju. Na początek myślałem, że była to wspomniana wcześniej pokrywa - nie. Potem prześledziłem, skąd kapał olej i dotarłem do oringu - też nie. Źródłem wycieku był zerwany gwint w otworze, w który wkręcana jest linka sprzęgła a na niej oring - przez to, że gwint został zmielony oring nie pełnił swojej funkcji i olej wyciekał. Na szczęście ktoś wymyslił helicoile w rozmiarach calowych a te załatwiły sprawę.

Mijały kolejne tygodnie, nastała zima a wraz z nią zniknęły moje nadzieje na pomalowanie elementów i ukończenie motocykla w 2025. Wykorzystywałem czas na jakieś drobne modyfikacje: relokację stacyjki, zmiana gripów, czyszczenie tego i owego (motocykl nie był przeze mnie myty od przyjazdu z USA). No i w końcu, przyszła wiosna, zrobiło się ciepło, mogłem w końcu wziąć się za malowanie. Czas naglił, bo na dniach kończył się przegląd, który musiałem podbić, a ciężko byłoby to zrobić motocyklem pozbawionym baku, błotników i siedzenia. Malowanie zrobiłem na wariata i na chwilę obecną jest niekompletne. Poważnie zastanawiam się nad namalowaniem pasów na błotniku oraz "łat" po bokach zbiornika w bardzo ciemnym, prawie czarnym kolorze oraz zrobieniem szparunków. Będę musiał też usunąć wtrącenia w klarze, poprawić dwa zacieki oraz położyć kilka dodatkowych warstw lakieru bezbarwnego, bo za pierwszym razem położyłem go nierówno i za mało, co wygląda bardzo źle. No ale motocykl znowu jeździ a do tego wygląda całkiem fajnie. A myślę, że po finalnym ukończeniu będzie jeszcze lepiej. Całkiem nieźle jak na gruza, który początkowo bardziej przypominał coś ze stajni Dona Wasyla.

Gruba ryba0piorunów

@knoor o panie, ładnie żeś pan tu magię poczynił. Nie tylko da się patrzeć, a można by powiedzieć, że jest całkiem ładny!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

32piorunów

No i dobra, parę dni temu ostatni harlejek został ogarnięty na tyle, że dostał przegląd i można nim na legalu jeździć. Roboty trochę jeszcze zostało, zarówno przy tym jak i przy pozostałych, ale Minimum Viable Product został osiągnięty w przypadku każdego z nich - teraz już tylko poprawianie, kosmetyka i jakieś niedociągnięcia czy kwestie wymagające serwisu, ale nie do końca pilne. Udało się też już wszystkie przerejestrować na standardowe tablice - koniec z ganianiem na tymczasówkach.

Road King, którego poskładałem na końcu należy do rodziny Touring, czyli największych krów, jakie harlej produkuje. W harleju gama modelowa jest o tyle ciekawa, że mają ramę i silnik - a do tego doczepiają resztę gratów tworząc różne modele. Koła szprychowane lub odlewane, owiewka albo jej brak, chromy lub czerń, kierownica wysoka czy niska, bak taki lub inny - harlej odkrył przed laty ten jeden prosty trick jak produkować na dobrą sprawę to samo, a jednocześnie mieć w ofercie kilkanaście rozmaitych modeli. No ale odbiegam od tematu.

Road King Classic to taki najbardziej "klasycznie" wyglądający przedstawiciel rodziny Touring, z tym, że mój został niestety przerobiony przez kogoś w Stanach. Niestety, ponieważ bazowo motocykl wychodził z kołami szprychowanymi, a one w połączeniu z oponami z białym pasem, wysoką kierownicą, długimi wydechami i jakimś zwariowanym malowaniem to idealny materiał do przerobienia motocykla w stylu "chicano" pic rel, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. No, ale że ktoś dorzucił koła z nowszego modelu a wydawać kasy na nowe nie mam ochoty myslę, że motocykl zostawię w formie zbliżonej do obecnej, może zmieniając tylko kolor malowania. Aha, na zdjęciu z myjni brakuje kufrów oraz błotnika które zdjąłem do naprawy, więc obecny obraz motocykla vs planowany końcowy jest ciut zaburzony.

Co do samych wrażeń z jazdy i tego, jak przemieszcza się sprzęt o wadze dwóch Suzuki SV650 to powiem tak. Nie jest źle, z drugiej strony nie jest jakoś super. Na pewno jest PRZEWYGODNIE. Siedzenie jest OGROMNE i fajnie wyprofilowane, nie wiem czy dlatego że jest akcesoryjne i projektowane pod amerykańskie d00psko czy po prostu ten typ tak ma. Podesty pozwalają wygodnie trzymać stopy. Kierownica jest dość wygodna ale do zmiany, nie wiem czy jest lekko skrzywiona czy po prostu najzwyczajniej mi nie leży - ani pozycją ani stylem. Hamulce radzą sobie całkiem dobrze z zatrzymywaniem tego kolosa, rozpędza się też całkiem przyzwoicie, chociaż na pewno nie jest stworzony do szybkiej jazdy po autostradach, 120kmh to prędkość w górnych granicach tego, co chce się na nim jechać. Jedzie bardzo stabilnie, o ile jedzie przed siebie - do skrętu trzeba już używać całkiem sporo energii. Co ciekawe, masa motocykla nie jest aż tak wyczuwalna na postoju. Pamiętam, że zdjęcie go z lawety oraz przestawianie z miejsca na miejsce wymagało używania takiej siły, że aż wzbudzało to moje lekkie przerażenie. Ale wydaje mi się teraz, że mogła to być po prostu kwestia zastanych hamulców - po zrobieniu kilkunastu kilometrów nie jest znacząco bardziej oporny od innych harlejków a momentami mam wrażenie, że łatwiej jest mi go przestawiać z kąta w kąt. Na pewno niespecjalnie dobrze robi się nim manerwy przy niskich prędkościach, chociaż tutaj składowych tego problemu jest kilka - raz, że kierownica tego nie ułatwia, dwa że źle poustawiałem sobie klamki, trzy że po prostu motocykl ze względu na masę niespecjalnie to ułatwia. Ale na pewno nie ma odczucia, że wystarczy jeden fałszywy ruch, a sprzęt wyląduje na glebie - my z kolei będziemy dzwonić po dźwig do postawienia go pionowo.

A właśnie, skoro o odczuciach z jazdy mowa, to są one na mój gust zdumiewająco... nijakie. Tak jak każdy harlejek którym do tej pory jeździłem dostarczał MASĘ pozytywnych wrażeń i emocji, tak tutaj jest tak trochę nudno. Podejrzewam, że ma to po prostu związek z charakterem motocykla - jego głównym zadaniem jest pokonać kilkaset kilometrów jednego dnia w umiarkowym tempie i jednocześnie dużym komforcie kierującego i pasażera. Wiąże się to chyba jednak z pewnego rodzaju "odizolowaniem" od drogi. Nie zrozumcie mnie źle - dalej charakterystyka pracy silnika czy skrzyni biegów przewodzą na myśl sprzęt rolniczy, po prostu jakoś te mniejsze modele (Dyna, Softail, Sportster) w jeździe wydawały mi się bardziej zawadiackie, bardziej "cool". Tutaj mamy taki po prostu turystyczny sprzęt do nawijania kilometrów przy włączonym tempomacie z możliwością posłuchania sobie radia, oparcia pleców lub napicia się gazowanego napoju słodzonego z uchwytu na napój. Ale jednocześnie trochę brakuje tej charyzmy, zawiadiackości i wyczuwalnego nieokrzesania za które lubię tę markę.

Gdybym miał podsumować w statystykach:

Osiągi: 3/10

Wygląd: 4.5/10

Wygoda: 8/10

Frajda: 5/10 (7.5/10 gdy puści się Country z głośnika zamontowanego na kierownicy)

Gruba ryba2piorunów

Karnąłbym się, ale nie opłaca mi się nawet myśleć o posiadaniu. Nie ma gdzie tego trzymać. Toyka stoi pod chmurką, ukraść tego złomu mi nikt nie ukradnie, mścić się zawistni też nie będą, bo jakby na nią splunąć ,to by ubezpieczyciele całkę wpisali.

GURU1piorunów

Mnie się to bydle bardziej w oryginalny srebrze podoba.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

33piorunów

No dobra, nadszedł czas na ogarnięcie ostatniego harlejka. Podchodziłem do niego przez ostatnie trzy miesiące jak pies do jeża, bo był najcięższy, najbrzydszy oraz najbardziej toporny - no i ilość widocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń do ogarnięcia wydawała się największa. Powstaje pytanie - to po cholerę go kupiłem? Otóż wpadł mi w oko przypadkiem, gdy przeglądałem sobie aukcje - zauważyłem, że ktoś założył do niego tuningowe głowice silnika i uznałem, że skoro wpakowano dobrych parę tysięcy w same głowice oraz ich wymianę w motocyklu, który przez 15 lat zrobił nieco ponad 12 tysięcy kilometrów, to istnieje spora szansa, że w środku znajdę również inne, ciekawe części. Póki co wszystko wskazuje, że miałem rację - dolot, wydech, komputer sterujący silnikiem, kit zwiększający pojemność, tuningowe głowice, akcesoryjna chłodnica oleju - nawet nie licząc dodatków "wizualnych" kosztowało to kogoś spore pieniądze a całkiem możliwe, że również wewnątrz silnika znajdę kilka fajnych gratów.

Motocykl można powiedzieć, że jest archetypem tego, co przeciętny człowiek ma na myśli mówiąc "harlej". Ogromne rozmiary, gigantyczna kanapa, mnóstwo chromu, kufry, ilość oświetlenia porównywalna z pasem startowym oraz wieśniackie dodatki z czaszkami - wszystko to, a nawet więcej. Z tyłu zamocowano hak holowniczy (xD) z uciągiem do tony (xDD), skrzynia została przerobiona tak, że ma bieg wsteczny - a na kierownicy zamontowany pokaźnych rozmiarów głośnik bluetooth, któy udało mi się już uruchomić i sparować z telefonem. Puszczana z niego playlista z muzyką country sprawiła, że jeszcze nigdy dłubanie nie było tak przyjemne;) Lista braków i elementów koniecznych do naprawy z jednej strony jest dość długa, z drugiej - nie ma tam jakichś straszliwych rzeczy a i obejmuje sporo kosmetycznych punktów, które nie są wymagane do tego, żeby motocykl mógł poruszać się normalnie po drodze, a bardziej takich, które wychwyciłem i które będe chciał zrobić, żeby doprowadzić go do perfekcji.

No bo właśnie, to co początkowo kupiłem jako potencjalne źródło ciekawych części z możliwością sprzedaży dalej... jakoś nagle zaczęło mi się podobać. Tak jak nigdy nie przemawiały do mnie harlejowe krążowniki szos tak dzisiejsza sesja dłubania sprawiła, że obudził we mnie zew przygody i chęć niespiesznego pokonywania kolejnych kilometrów, zacząłem wyobrażać sobie śmiganie bocznymi drogami, doświadczania przestrzeni, cieszenie się jazdą:

https://youtu.be/4ZGMuMXpmJw?si=cd2Liu4kQWBUQCJZ&t=60

Znajomy z którym rozmawiałem planuje w lato wyjazd do Turcji grupą kilku motocykli i pytał czy nie chciałbym się wybrać, kto wie? Może właśnie składam sobie sprzęt na wyjazd? Jak na razie muszę ogarnąć go do czwartku, kończy mi się tymczasowa rejestracja, a nie chcę jechać do urzędu celem jej przedłużenia. Pierwszego harlejka ogarniałem niemal rok, tutaj mam nadzieję zamknąć się w cztery wieczory w stanie "surowym, zamkniętym" żeby za jakiś czas pobawić się w różne fanaberie, typu zmiana koloru na inny - no, ale to może spokojnie poczekać.

Gruba ryba4piorunów

Ech, tracimy go...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Cztery z pięciu kupionych na jesieni harlejków ogarnięte - w tym sensie, że jeżdżą, skręcają, trąbią, świecą i można nimi na legalu już ganiać po ulicy - natomiast zostało trochę kosmetyki i mniej lub bardziej istotnych napraw do zrobienia zanim będę mógł powiedzieć, że wszystko zostało zrobione.

Numer cztery to chyba najbardziej podobający mi się model - fajne połączenie czarnego, chromu/aluminium i czerwonych akcentów; jednocześnie klasyczna sylwetka, przyzwoita moc i kilka modyfikacji w hamulcach i zawieszeniu poprawiających jazdę. Wydech jest tak w sam raz głośny - dość głośny w porównaniu do zwykłego, fabrycznego moto, jednak cichy jak na harlejka - a jednocześnie hałasuje dopiero wtedy gdy mocniej odkręci się gazu, nie cały czas. Motocykl trafił na licytację po tym, jak przewrócił się na bok na postoju lub przy niewielkiej prędkości i uderzenie spowodowało, że poluzowała się kostka przy stacyjce i sprzęt przestał odpalać. Naprawa zajęła niewiele czasu, natomiast zanim prześledziłem i znalazłem źródło problemu minął mniej więcej cały dzień. Poza tym większych zniszczeń nie stwierdzono, co więcej znalazłem nawet kilka ciekawych dodatków, których się nie spodziewałem.

Niestety wczoraj podczas jazdy próbnej zwróciłem uwagę na jakieś odbiegające od normy dźwięki dochodzące z okolic skrzyni biegów/primary. Czym jest primary? Otóż w harlejkach skrzynia biegów nie jest zespolona z silnikiem jak w większości cywilizowanych motocykli, za to stanowi osobny, odkręcany element. Z silnikiem natomiast łączy ją łańcuch ukryty wewnątrz obudowy i ta właśnie obudowa oraz ukryty w niej łańcuch to owo "primary". Dźwięk o którym wspomniałem prawdopodobnie pochodzi od zużytego łożyska których kilka się tam znajduje i naprawa jest upierdliwa, ale nie powinna być trudna. Oczywiście zakładając, że prawidłowo zdiagnozowałem źródło problemu. Czeka mnie jeszcze wymiana uszczelki miski olejowej (podcieka), podmianka tylnego koła, żeby pasowało do przedniego no a poza tym trochę kosmetyki i powinno być dobrze.

Został mi do zrobienia ostatni, piąty sprzęcior i zarazem najbardziej paskudny. X pomocą czata GTP udało mi się wykonać wizualiację jak mógłby wyglądać po przebudowie, zmianie koloru i paru zmianach stylistycznych i jest całkiem obiecująco. No, zobaczymy. Na razie trzeba go doprowadzić do porządku na co mam jeszcze nieco ponad tydzień.

Gruba ryba4piorunów

@knoor to oczywiście personalna rzecz, ale przednia felga wygląda paskudnie, zupełnie mi nie pasuje do reszty motocykla.

Kanapa oryginalna? Bardzo ładne przeszycia w romby.

Fanatyk2piorunów

@knoor Kupujesz/sprowadzasz i naprawiasz same Harleye czy też inne marki?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

62piorunów

Pamiętam, że jak za dzieciaka oglądałem Terminatora 2 ze Szwarcenegerem duże wrażenie zrobił na mnie motocykl, którym latał. Wydawało mi się, że to jakiś megamocny i megaszybki sprzęt, dlatego w dość dużym szoku byłem gdy po latach dowiedziałem się, że miał on raptem pięćdziesiąt parę koni, czyli niewiele więcej niż dość rachityczny Suzuki GS500, który był moim pierwszym motocyklem a który był wóczas uznawany za idealny sprzęt dla początkującego - ważąc jednocześnie prawie połowę tego, co harley.

Parenaście motorków później jednak chęć poczucia się jak T-800 i pośmigania Fat Boyem, do tego jeszcze na starym silniku Evo i gaźniku powróciła i tłukła mi się w głowie od pewnego czasu. W lato zeszłego roku roku jakimś cudem udało mi się się trafić egzemplarz z samej końcówki produkcji, a do tego ze śmiesznymi uszkodzeniami i dobrej cenie. Fast forward kilka miesięcy do przodu i oto wczoraj pierwszy raz udało mi się nim wyjechać na drogę.

Jak wygląda kontakt z jakby nie patrzeć dość legendarnym motocyklem? Mając doświadczenie z paroma innymi harlejkami mogę powiedzieć, że cechy charakterystyczne tej marki są jeszcze bardziej widoczne a wady uwypuklone. Wibracje są odczuwalne, zwłaszcza na podestach przy prędkościach powyżej 100kmh ale też motocykl wcale nie zachęca do szybszej jazdy i najlepiej czuje się jadąc te 90-95 kmh. Większe prędkości rozwija ospale, z drugiej strony duży moment dostępny od samego dołu nie pozwala się nudzić. Hamulce bardziej spowalniają niż hamują. Praca silnika, zwłaszcza na wolnych obrotach jest przyjemna - aczkolwiek poziom hałasu jest zbyt duży jak na mój gust (głośność oceniam na jakieś 7.5/10 i zbiłbym to chętnie na 5.5/10 - trzeba będzie dorobić jakieś db-killery do pustych rur). Wszystko działa topornie, ale też dość pewnie dając fajne wrażenie obcowania z solidnym kawałem żelastwa. Ogółnie motocykl konstrukcyjnie dalej osadzony jest w latach 80., co jest tym zabawniejsze że w tym samym roku w którym był wyprodukowany można było wyjechać z salonu pierwszą generacją Yamahy R1;)

Z serwisowych rzeczy, które udało mi się wyłapać klasycznie jak chyba w każdym HD którego miałem łożysko główki ramy będzie wymagało regulacji lub wymiany, przejrzę też chyba przednie zawieszenie oraz chciałbym zajrzeć do rozrządu - interesuje mnie, czy ktoś wsadzał akcesoryjny wałek a także chciałbym wymienić popychacze oraz łożysko na którym znajduje się wałek rozrządu - zakładając, że jest tam wciąż seryjne.

No i w sumie tyle, motocykl oceniam pozytywnie jako fajną bulwarówkę i sprzęt do latania w niedalekie wyjazdy tak do 200-300km bocznymi drogami - zwraca uwagę ludzi zarówno podczas jazdy (hałasem xD ale mimo wszystko reakcje widziałem raczej pozytywne) oraz gdy stoi zaparkowany więc chyba się podoba - a dalej jest jeszcze brudny i nieogarnięty wizualnie po podróży w kontenerze. Ogólnie daję lekko naciągane 7/10

Gruba ryba6piorunów

9/10 - ten łomot nadaje mu charakterny jak nic innego!💪
No dobra, te lagi też!

Lider6piorunów

@knoor Bardzo przyjemnie się nim jechało, masa naprawdę pomaga i jedzie się nim pewnie. Byłem mile zaskoczony na rondzie że tak gładko wszedł w łuk. Ale dB-killer rzeczywiście by się przydał, jest ciut za głośno. I ten kolor lakieru :heart_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

28piorunów

@LaMo.zord miał przyjechać dorobić db-killer a tymczasem przechodzi transformację w MoTo.zorda

Jak na szkodę całkowitą, to nie wygląda źle ten harlejek - ogarnąć wgniotkę w zbiorniku, pogięty błotnik i przerysowane sakwy i nikt się nie zczai, że poskładałem go z trzech. No a sam motocykl to zwykły sportster 1200, za to w niezwykłym malowaniu, bo kombo fioletowy+ciemny fioletowy robili tylko przez pół roku w 2016. Finalnie po wyczyszczeniu i polerowaniu myślę, że będzie wyglądać naprawdę fajnie.

Osobistość8piorunów

Trudno jakąś fajną fotkę tego lakieru znaleźć jak na żywo wygląda, ale ma dużo brokatu i wygląda trochę jak mgławica

Fanatyk5piorunów

@knoor łooo, ale kolorek!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

50piorunów

Od jakiegoś czasu traktuję swoje harlejkowe hobby jak grę RPG - kupuję sobie ciekawego gruza na aukcji, ściągam z niego fajne itemki a resztę ulepszam tym, co akurat mam w ekwipunku. Itemki albo sprzedaję dalej albo wrzucam w inne motocykle craftując coś nowego. W efekcie mój "główny" harlejek ma fajne graty a pozostałe przechodzą przemianę w coś nowego, co potem mogę opierdzielić dalej.

W ten właśnie sposób zostałem posiadaczem poniższego sprzęta. Jest bardzo podobny do "głównego" harlejka, do którego wsadzam wszystkie graty i uznałem, że będzie niezłym dawcą części. Bak identyczny jak mój tylko w lepszym stanie, akcesoryjny wydech i dolot, podwójne tarcze hamulcowe i ładne felgi, fajne zawieszenie, sakwy i trochę innych dotatków - i kto wie co jeszcze w tych ukrytych częściach, może jopek? Jednocześnie mam sporo luźnych rzeczy, które mógłbym do niego wrzucić i zrobić na koniec ciekawe moto.

Udało się go dostać w całkiem przystępnych jak na HD pieniądzach, choć trochę martwiła mnie adnotacja "mechanical damage" i jednocześnie brak większych, widocznych oznak upadku lub kolizji - no ale stwierdziłem, że raz się żyje, co mi tam. Motocykl przyszedł po dłuższej podróży w kontenerze klasycznie mocno zachlewiony, ale poza tym wyglądał naprawdę spoko - uszkodzenia z zewnątrz były marginalne, kilka rys po upuszczeniu motocykla na ziemię, trochę zapoceń, dość spory przebieg - i tak naprawdę tyle.

Dwa wieczory dłubania pozwoliły zdemontować część gratów z którymi przyjechał, wymienić risery i kierownicę oraz zrobić ogólny przegląd i ogarnąć parę innych pierdół. Nadszedł czas, żeby spróbować próbnie uruchomić moto i ewentualnie zczytać błędy z kompa. No i schodzę do garażu, przekręcam kluczyk, światła się zapalają... i tak naprawdę tyle. Pompa paliwa się nie włącza, część elektroniki nie działa. No dziwne, ale miałem już coś podobnego, pewnie bezpiecznik się spalił. Przeglądam bezpieczniki - wszystkie dobre. No dobra, no to może bezpieczniki są dobre, ale lekko zaśniedziałe, wyczyszczę. Wyczyściłem bezpieczniki i styki - to samo. Hmm, no dobra, może kabelek się gdzieś urwał. Przeglądam kabelki - wyglądają ok poza jednym lekko nadtopionym konektorem, ale on nawet nie był do niczego wpięty.

Kombinuję dalej, może przekaźnik od kompa jest walnięty? Podmianka na działający nie pomogła. Hmm, a może w takim razie jest jakiś problem z modułem alarmu, który blokuje elektronikę jeśli nie wykryje kluczyka? Tylko jak to sprawdzić? Po kilkunastu próbach zauważyłem jednak, że motocykl reaguje gdy kluczyka nie ma w pobliżu, więc raczej nie to jest problemem. Może w takim razie ECU jest walnięty? Ten model harlejka ma dwa komputery, podmieniłem na pewności oba podbierając je z innego moto, ale (ku mojej uldze - komp jest dość drogi) nic z tego. Zauważyłem też trochę korozji na originalnym komputerze, który steruje modułem alarmu, jednak wydawało mi się że jest to raczej fałszywy trop. Wróciłem do analizowania diagramu z kabelkami i zauważyłem ciekawą rzecz. Większość elektroniki, która w moim przypadku nie działała zasilana jest od stacyjki jednym kablem. Po sprawdzeniu multimetrem gniazd bezpieczników podpiętych pod ów kabel okazało się, że prądu faktycznie na nim nie ma. Więc wydawało się, że prąd ginie gdzieś na odcinku między stacyjką a bezpiecznikiem. Zacząłem się rozglądać za jakimś ukrytym włącznikiem ale niczego nie znalazłem, więc do sprawdzenia została stacyjka - ta jednak wydawało się, że działa, bo podawała prąd po przekręceniu kluczyka. Stwierdziłem jednak, że spróbuje. Stacyjka zamocowana jest w ramie, ale idzie ją w miarę łatwo wydłubać. Wyciągam, dociskam kostkę, przekręcam i udało się, gruz ożył! Czyli stacyjka, a dokładnie częściowo wypięta kostka stacyjki była problemem dla którego chyba motocykla nie udało się po przewróceniu odpalić i dostał całkę :clown_face:

No ale ja tam jestem zadowolony - obejrzałem jeszcze na szybko kamerą wnętrze silnika i zrobiłem pomiar kompresji i nie dość, że gładzie cylindrów są w świetnym stanie to kompresja też ma fabryczne wartości, więc wydaje się, że z motocyklem wszystko jest w porządku. Zostało mi jeszcze trochę drobnych modyfikacji, usunięcie wycieków i rzecz jasna gruntowne czyszczenie - i kolejny sprzęt będzie gotowy.

Osobistość6piorunów

A tu jeszcze przed zdjęciem gratów u poprzedniego właściciela, którego wystalkowałem na instagramie;)

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Kolejny harlejek kupiony na aukcji jesienią na zasadzie: specjalnie mi się nie podoba, ale nie jest mocno zepsuty, to dużo ogarniania nie będzie a chociaż sobie podłubię - rzucę jakąś śmieszną kwotę i a nuż się uda. No i udało się, motocykl przyjechał do mnie prawie dwa tygodnie temu i po szybkim sprawdzeniu faktycznie - dużo przy nim robić nie trzeba.

Z usterek naliczyłem:

- brakujące siedzenie - zrobione

- brakujący przedni błotnik - zamówiony

- przebita przednia opona i tylna zużyta - kupione, przednią wymieniłem już w garażu, tylna musi poczekać aż znajdę chwilę

- brak kluczyka - zamówiony

- brak mocowań przednich kierunkowskazów - zrobione

- brak śrub od jednego z mocowań silnika do ramy - muszę poszukać

- zużyty filtr powietrza - zamówiony

Do tego trochę kosmetycznych drobiazków - na baku i na błotniku jest kilka miejsc wymagających korekty/zaprawek (z tym akurat mam już całkiem niezłe doświadczenie więc nie powinno być problemu), klamka hamulcowa jest lekko przytarta to może wymienię na inną. I tak naprawdę można to tak zostawić, ew ogarnąć jeszcze typowo esploatacyjne rzeczy, typu oleje, płyny i łożysko główki ramy (bo założę się, że jest do wymiany) i gotowe.

Sam motocykl to Sportster o pojemności 1200cc, w chyba najbrzydszej wersji jaka była, czyli Custom. Czemu najbrzydsza? Bo jakaś taka nijaka - ani to ładne ani zgrabne ani nie próbowało nawet udawać jakiegoś konkretnego stylu. Fotkę "stockowego" możecie zobaczyć poniżej. W USA ktoś go dodatkowo schlewił dodając wysoką kierownicę i mnóstwo czaszkowych dodatków które za bardzo do wszystkiego nie pasowały. Dlatego zaraz po wygraniu motocykla zacząłem zastanawiać się, co z nim zrobić, żeby bardziej cieszył oko.

Skupiłem się na kilku widocznych cechach tego sprzętu:

- grubych, baloniastych oponach

- masywnych felgach

- dużej ilości chromu

I uznałem, że najlepiej pasować będzie styl "chromowanego bobbera". Tak naprawdę zmiany są minimalne - inna kierownica i siedzenie - a motocykl od razu wygląda lepiej, a nawet nie czyściłem go specjalnie odkąd przyjechał - ot, przetarłem z wierzchu ścierką. Po porządnym czyszczeniu i polerce na wiosnę myślę, że będzie to naprawdę ładny sprzęt;)

Fanatyk4piorunów

Nawet ładny

Osobistość

w Hydepark

48piorunów

Jakoś szybko poszło, czekam jeszcze na oryginalne mocowanie tylnego kierunkowskazu (kierunkowskaz mam) a potem wymienić płyny, może zajrzeć do gaźnika i rozrządu dla pewności i można bzikać. Śmiechu warte, 3 godziny roboty i motocykl po całce ogarnięty xD No, poza tym, że dalej brudny ale to już na wiosnę zrobię.

Teraz chyba wbrew woli muszę zostać tapicerem, bo oddałem kierownicę w SAAB-ie do obszycia i spierdzielili koncertowo, a może przy okazji jeszcze starą harlejkową kanapę zrobię.

Gruba ryba3piorunów

Bzikałbym 😍

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Harlejki już bazowo kojarzą się z motocyklowymi januszami, a tu jeszcze trafiła się sztuka UBER-Januszowa. Bo zobaczmy co my tu mamy:

* głośniki do puszczania disco polo w trasie - no spoko, nieczęsto spotykane ale też nie jakiś ewenement

* korek paliwa w kształcie CZACHY - klasyka, lubią to dzieci 5-12 lat i janusze właśnie

* wsteczny bieg żeby wytargać tę krowę jeśli gdzieś utknie xD

* koraliki na siedzeniach w klimacie złotówiarza z lat 90 xDD

* ogromny FOTEL pasażera xDD

* i najlepsze na nomen omen końcu: HAK XDDDD brakuje tylko prawilnego tedeika do kompletu

No, ale januszowe ozdobniki to nie wszystko. Bo z tego co na szybko wyczaiłem, w same mody silnika ktoś wpakował dobre kilkanaście tysięcy PLN - i to wyłącznie te, które widać z zewnątrz. A kto wie, co jeszcze w tych ukrytych będzie - może jopek?

Sam motorek może jest już ciut zbyt krowiasty żeby był ładny, ale myślę, że po niewielkich przeróbkach i kuraji odchudzającej będzie jeszcze miał potencjał. No, a w najgorszym razie może uda się namówić starą na przejażdżkę - w koncu to prawie jak jazda autem.

Osobistość2piorunów

@knoor okropne monstrum

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

44piorunów

Jak na złość. W zeszłym roku nakupowałem tych pouszkadzanych harlejków z USA jak głupi, w zasadzie każdy mi podszedł, poza jednym. A bo to uszczelka ciekła, a bo to się trząsł strasznie, a bo to sprzęgło źle chodzi, głośne, pozycja koślawa. Można powiedzieć - typowy harley xD Ale nie, tu było wyjątkowo źle. A jeszcze jak jechałem robić mu przegląd złapał mnie deszcz ze śniegiem, tak że cały przemokłem jak nigdy, więc uznałem, że moto jest pechowe i jeździć będę nim jak najmniej a najchętniej to w ogóle bym już sprzedał w diabły.

No ale minęło trochę czasu i uznałem, że się wezmę. Wyregulowałem sprzęgło. Wymieniłem cieknącą uszczelkę i poduszkę silnika. Wyciszyłem wydechy, tak że nie było wstydu tym jeździć. Pozycja z dziwnej zrobiła się czilałtowa. A po umyciu, polerce lakieru i położeniu ceramiki nagle motocykl z brzydkiego kaczątka przeistoczył się w łabędzia. Nagle strasznie go polubiłem.

No i teraz smutna część historii, bo sąsiad na któego miejscu trzymam część gruzów kupił auto i będę musiał je gdzieś przenieść. Uznałem - muszę któregoś sprzedać, na którego napatoczy się kupiec, na tego bęc.

No i dzisiaj przyszedł ziomek i kurde padło na mojego nowego ulubieńca.

-dajcie wzruszającą muzykę

-trzymaj się harlejku

-będę do ciebie pisać

-ehhh

Gruba ryba3piorunów

ja wiem, gdzie możesz je trzymać, tylko musisz się pospieszyć, wtedy będziesz miał nawet doradcę w pakiecie przedzimowym :smiling_imp:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Przychodzi taki moment, gdy umiejętności zdobyte w pozornie niepowiązanej działce przydają się zupełnie w innej. Parę lat temu nakleiłem się i namalowałem sporo czołgów, przy okazji nauczyłem się jako-tako posługiwać aerografem. Okazuje się, że (po wymianie dyszy) nie tylko plastikowe czołgi idzie nim pomalować.

Jedną z irytujących cech harlejków jest to, że malowane są zwykle lakierami perłowymi, z dużą ilością ziarna czy tam brokatu. Przy uszkodzeniu powłoki żadna zaprawka jakiej używałem nie jest w stanie oddać tego efektu - ziarno nie odbija światła i mniejsce naprawy nie dość że jest widoczne to jeszcze wygląda brzydko. Optymalnym rozwiązaniem byłoby albo ponowne malowanie baku - albo pogodzenie się z tym, że uszkodzenie będzie widoczne. Okazuje się jednak, że jest też trzecia opcja i tu z pomocą przychodzi rzeczony aerograf.

Jeden z kupionych wiosną harlejków miał brzydkie odpryski lakieru na baku i błotniku, denerwowało to tym bardziej że lakier był w ciekawym odcieniu. Po długim okresie prokrastynacji wziąłem się w końcu do roboty. Na początek użyłem jakiegoś czarnego lakieru zaprawkowego żeby wypełnić zagłębienie po uszkodzeniu farby. Po zeszlifowaniu do równej powierzchni natrysnąłem właściwy lakier - wartwa czarnego, warstwa lakieru bezbarwnego zabawionego na czerwono z ziarnem, wartwa klaru ze złotym ziarnem i wreszcie warstwa zwykłego klaru. Użycie aerografu do punktowej naprawy sprawiło, że ziarno ładnie "osadziło się" w lakierze i zaczęło odbijać światło. Czeka mnie jeszcze polerowanie, bo lakier nie siadł idealnie ale wstępnie wygląda całkiem nieźle.

Ogólnie naprawa była dość chałupniczna i polowa, jednak udało się chyba skutecznie zamaskować uszkodzenie - jest teraz duuuużo mniej widoczne (oczywiście na żywo wprawne oko pewnie je dostrzeże) nie mówiąc o tym, że sam koszt naprawy był z pewnością mniejszy niż potrzeba malowania całego zbiornika i dorobienia naklejek.

A rzeczony motocykl dałem w komentarzu, na początku w ogóle mi nie podszedł i chciałem od razu się go pozbyć, ale nagle ni stąd ni zowąd zaczęło się śmigać bardzo fajnie i teraz mi go szkoda:)

Gruba ryba2piorunów

Gitówka wyszło, dobrze ziarno położone szczerze to niejeden lakiernik by pozazdrościł

Osobistość6piorunów

I samo moto

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

25piorunów

Moje harlejkowe hobby ewoluuje w zbieractwo (części na pewno się pozbędę, choć zastanawiałem się nawet, czy nie zrobić jakiejś wypożyczalni w przyszłym sezonie dla tych paru sztuk, których mi nie szkoda;)) no i tak sobie pomyślałem jakiś czas temu, że fajnie byłoby jeszcze ustrzelić do kolekcji FAT BOYA ale takiego w starym wydaniu z lat 90, co na nim jeździł SZWAJCENEGER w Terminatorze 2. Raz, że dość kultowy sprzęt a dwa, że silnik siedzi tam inny i na biegu jałowym pracuje jakby koń biegł:
https://www.youtube.com/watch?v=OMat4_oQPZs

Nie jest łatwo, bo to już stara maszyna i specjalnie często na licytacjach się nie pojawia, a jeśli już jest w dobrym stanie to ceny potrafią osiągnąć poziom zbliżony do o wiele nowszych motocykli. Ale chyba jakieś święto w Stanach mieli albo po prostu w wakacje nikomu nie w głowie sprawdzanie aukcji, bo oto za relatywnie niewielką kasę wylicytowałem takiego sprzęta - co prawda nie jest czarny jak w Terminatorze, ale model ten sam. I do tego śmieszne uszkodzenia po low sidzie - gmol, kierunkowskaz, kanapa (która i tak jest brzydka i do wymiany) oraz możliwe że kierownica. Gotowiec w PL na olx/facebooku zwykle w okolicach 35k chodzi, to jak na szybko liczyłem mi powinno wyjść trochę więcej jak połowa tego. Not bad.

Mistrz5piorunów

@knoor mam dla Ciebie mały czelendż xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

206piorunów

Idę sobie wczoraj do garażu coś tam podłubać przy motorku i zaczepia mnie sąsiad z dołu z którym sobie czasem gadamy:
- Siema, ty, bo chcę sobie jakiś taki motocykl w stylu Harleya kupić a widziałem że kilka masz. Weź pokaż.
- A jaki chcesz?
- Żeby mi się podobał, nie był dziadkowy i był czarny
- A to może taki? Akurat go skończyłem
- O k⁎⁎wa, właśnie taki chciałem. Ile chcesz?

Krótka piłka i w ten sposób mój stan posiadania motocykli spadł o jeden. Sąsiad szczęśliwy jak dziecko, wczoraj od razu zrobił już rundkę po mieście, ja się jaram że tak mu się podoba - wszyscy zadowoleni;)

Fanatyk10piorunów

@knoor Nie lubię HD ale ten naprawdę fajnie zrobiony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Mocarz3piorunów

Piękna maszyna ❤️

Pokaż więcej komentarzy (36)

Osobistość

w Hydepark

40piorunów

Stan harlejków kupionych z licytacji w USA:
- przyszło 6/6
- zarejestrowane 5/6
- ogarnięte tip top 0.95/6

W tym tygodniu przyszedł ostatni harlejek z juesej (ten czerwony na fotkach) i po oględzinach naprawdę nie wiem, dlaczego trafił na aukcję. Z wad, brakuje europejskich kierunkowskazów, licznika, jednego dekielka, jest uchlewiony oraz kolor średnio mi leży. I tyle. Za to ma kufry, przebieg 20k km, nowy akumulator, warte kilka tysi tylne zawieszenie oraz kilka innych ciekawych akcesoriów. Ma też potencjał na zrobienia z niego całkiem fajnej maszynki do upalania. No i wychodzi, że albo mam niezłego farta albo dobrego nosa, bo każdy strzał który zrobiłem był trafiony - uszkodzenia kupionych motocykli to była głównie albo jakaś kosmetyka albo drobne, mechaniczne usterki.

Pięć sztuk z sześciu jest już porejestrowane i można nimi na legalu śmigać, natomiast trochę roboty jeszcze zostało, bo w tym jest jakaś zaprawka do zrobienia, w tym jakaś rysa do ogarnięcia, w tym wydechy za głośne nawet jak na harleja i miejską jazdę... natomiast na dniach pierwszy dostanie status ogarnięcia na tip-top (ten na fotce z wysoką kierownicą), bo przez weekend udało mi się zrobić ostatni większy punkt na liście. Motocykl miał na błotniku odprysk farby, spod którego wyszła rdza - przy oczyszczaniu okazało się, że rdzy jest sporo więcej, tylko ukrywa się pod farbą, więc obszar do pracy tylko się powiększył. Ostatecznie zanim doszedłem do zdrowego metalu, początkowy uszczerbek w farbie powiększył się chyba 5-krotnie;0 Położyłem na to podkład epoksydowy i farbę, tylko pojawił się problem - otóż fabrycznie był to kolor metaliczny, z dużą ilością ziarna, a zaprawką nie ogarnie się żeby jakoś to wyglądało (jak widać na foto, po wyszlifowaniu wyglądało to jak gówno, ewentualnie stal damasceńska). Po chwili namysłu i wymieszaniu zaprawki z klarem i użyciu aerografu udało się ukryć idealnie miejsce naprawy. Chyba wbiłem kolejny level w profesji lakiernik;) No, ale jest to też najwyższy czas żeby kończyć robotę - wkrótce mija moment, w którym będę mógł sprzedać sprzęta bez płacenia podatku, a w garażu miejsca już od dawna nie mam i tylko dzięki uprzejmości sąsiada mam gdzie trzymać te gruzy xD Trochę smutam, bo choć nie jest tak, że wsadziłem w niego serce i duszę, ale jednak fajnie się nim jeździ. Jestem zdania, że do bujania się motocyklem tego typu do pełni szczescia, niczym wino do obiadu, warto zapodać sobie na słuchawkach jakąś pasującą muzę. Tu idealnie pasowały mi amerykańskie rapsy z lat 90 xD

Dziś korzystając z ładnej pogody postanowiłem w końcu przejechać się na motocyklem, który początkowo miał być jedynym zakupem w zeszłym roku (ten czarny, niski z pierwszego foto). Do tej pory jedyna podróż jaką nim zaliczyłem była wyprawa na stację kontroli pojazdów i z powrotem XD W planach było wzięcie gruza na myjnie i dokłądne umycie, ale śmigało się tak fajnie, że latałem sobie ze dwie godziny po bocznych drogach słuchając starej muzy. I naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatni miałem tyle frajdy po prostu z takiego czilowego pyrkania sobie 40-70kmh. 8/10, polecam.

Gruba ryba2piorunów

@knoor kupiles kolejne 6? Czy to razem z tymi poprzednimi liczysz?

Osobistość1piorunów

@FriendGatherArena Nie, nie, to total co powygrywałem na aukcjach od listopada 2024 do marca 2025, część z nich już wrzucałem wcześniej:)

Mocarz0piorunów

Prawo jest śmieszne że jako przedsiębiorca potrzymasz towar w garażu jakiś czas i podatek się nie należy. Bo to, że jesteś konsumentem kupując 6 motorów i zaraz je sprzedając to nawet matka nie uwierzy.

Osobistość1piorunów

@Xianth Jakoś od 2021 mam w garażu od 6 motocykli w górę także ten xd

no i jeden czy dwa z tych sobie sprzedam szybciej, a na reszcie będę śmigał, aż mi się znudzą i puszczę dalej

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

53piorunów

No i wygląda na to, że najdroższy kupiony harlejek okazał się całkiem niezłym strzałem. Zostało mi jeszcze trochę kosmetyki i potrzeba dokupienia kilku części (poluję na używki, a póki co nic nie ma), ale większość roboty jest już za mną. Tak naprawdę motocyklowi dolegało przede wszyskim zachlewienie, osadzony wszędzie kurz i pył oraz efekty niewielkiej przewrotki, które dało się usunąć relatywnie niskim kosztem. Spędziłem dwa dni z polerką, płynem do czyszczenia i detailingowym pędzelkiem, a wciąż jeszcze jest sporo zakamarków, gdzie został syf. Niemniej lakier udało się fajnie odświeżyć, przeprogramowałem też licznik i oświetlenie do europejskich realiów.

Do robienia, jak na motocykl po przygodzie kupiony z aukcji, nie było dużo:
- wymiana kierunkowskazów, bo świeciły po amerykańsku a jeden był zdezintegrowany
- wymiana kierownicy, bo stylem w ogóle nie pasowała do tego motocykla
- kupno fitra powietrza z osłoną, bo jej nie posiadał
- standardowo, wymieniłem łożysko główki ramy - motocykl ma przejechane niewiele więcej niż 10k km a już było zesrane;0 I tym samym na 5 harlejków, które rozgrzebałem w każdym łożysko główki ramy było do wymiany.
- wymiana oleju w lagach, skrzyni, primary, silniku oraz płynu hamulcowego
- do tego drobiazgi, gripy, jakieś przyciski, pojedyńcze śrubki czy elementy

I tak naprawdę wszystko jest gotowe, miałem nawet dziś wszystko skończyć i pojechać podbić przegląd, bo zaraz kończy mi się rejestracja czasowa, ale zorientowałem się, że kupiłem niewłaściwe klamki xD Mam sprzęgło hydrauliczne, a kupiłem klamki do sprzęgła z linką. No i teraz przez ten dodatkowy tydzień czekania na paczkę od majfrendów zostaje mi gapienie się na motocykl - a jest imo całkiem ładny. Wrzucam fotkę przed (z portu, po opłukaniu, bo wcześniej kurzu było jeszcze więcej) i po.

Osobistość1piorunów

@knoor co zdemontowałeś z tylnego błotnika?

Osobistość3piorunów

@pacjent44 Pewnie myślisz o siedzeniu dla pasażera, ale jest rozmiaru dużej dłoni, więc nie wiem, kto wytrzymałby na nim dłużej niż 10 minut:D

GURU2piorunów

tragedia tak szybko łożysko padło

Osobistość1piorunów

@SuperSzturmowiec @starszy_mechanik no tam bardziej kwestia tego, że a) z fabryki jak wychodzą, to łożyska nie są wystarczająco mocno nasmarowane b) to są łożyska stożkowe i raz na jakiś czas trzeba je skontrolować i dokręcić. Większość ludzi to olewa a potem jest "czemu mój motocykl stuka na nierównościach" i efekt pic rel. Da się tak jeździć i udawać że nie ma problemu, z drugiej strony wymiana to 70 zł i dwie godziny roboty, więc nie ma tragedii.

GURU0piorunów

@knoor no tragedi nie ma. kosztowo. kurde jakbym wziął HD na te drogi opolskie z dziurami to by sie chyba rozpadł po tej wycieczce xD

Osobistość1piorunów

@SuperSzturmowiec A to fakt, fabryczne zawieszenie w większości modeli to jest montowane chyba za karę, przód za miękki, tył dobija - ale tym i tak się szybko nie jeździ;) Ale i bez tego wszystkie śruby na locktite albo trzeba wozić magnes z tyłu żeby je wyłapywać xD

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

41piorunów

I pyk, plus dwa nowe gruzy do ogarnięcia. Harley Davidson chyba mocno wziął sobie do serca słowa Henry'ego Forda o możliwościach wyboru koloru, bo oba są czarne. I chyba ponownie mi się przyfarciło, bo wprawdzie lista pozycji do ogarnięcia jest długa, ale większość tego to kosmetyka lub jakieś pierdoły.

Parę słów o pierwszym moto. Softail Slim w wersji S, megafajnie wyglądający i stylizowany na motocykl z lat 40-50 sprzęt. Silnik to pokręcona wersja Twin Cama (taki silnik co go HD tłukł przez +/- 18 lat i jak w końcu go dopracowali - uznali, że dość tego, trzeba dać jakiś nowy w któym znów coś nie będzie działać) rozwiercony do pojemności 1.8 -> a jest też kit zwiększający pojemność do prawilnego, passatowego 1.9. Ktoś założył mu niestandardową kierownicę, którą zmienię na fabryczny "hollywood bar" - to taka lekko zagięta, szeroka kiera z poprzeczką i moim zdaniem jest to jedyna słuszna opcja w tym sprzęcie. Cykl życia motocykla:

2017-2021 - latanie w klubie motocyklowym w Kaliforni po całe 2k km rocznie
2022 - gleba właściciela i najwyraźniej brak hajsu lub chęci na naprawdę; motocykl wkrótce potem przejęty przez bank/ubezpieczalnię
2023 - pierwsza aukcja na której moto się nie sprzedało, stanie na pustyni i powolne gnicie, przy okazji ktoś przewraca motocykl na prawą stronę dokładając trochę dodatkowych uszkodzeń
2024 - w dalszym ciągu stanie na pustyni, pod koniec roku jakiś cebulak z Polski kupuje zachlewiony, wyglądający jak barn find i przykryty centymetrową warstwą piachu sprzęt i niecałe 3 miesiące później ma go u siebie.

Po szybkich oględzinach to, co najbardziej dolega temu motocyklowi to właśnie ogólne zaniedbanie i stanie bez ruchu przez dwa lata. Dużo piachu, pyłu i powierzchownej rdzy oraz drobne ryski i uszkodzenia lakieru tu i tam - ale wystarczyło jedno mycie Karcherem i nagle zaczyna to jakoś wyglądać. Zacząłem też działać trochę z polerką i wełną stalową i pierwsze efekty są naprawdę dobre. Z innych tematów, do zrobienia będzie podrapany podest, pogięte klamki i lusterka, starty kierunkowskaz - no, typowe oznaki gleby, wydaje się że nic specjalnie strasznego. Co ciekawe wygląda jakby najwięcej uszkodzeń powstało przy transporcie - ktoś urwał przełącznik od tempomatu, który na zdjęciach z aukcji był ok (będzie trzeba chyba porzeźbić coś z drukiem 3d, bo kompletny zestaw przełączników to 1.5k;0) a luźno wiszący kierunkowskaz w rytm bujania statku na morzu porysował lakier na baku. Ale jedno i drugie powinno się w miarę łatwo ogarnąć. Co ciekawe, nowy taki moto kosztował w PL w 2017 prawie 100k PLN (potężne XD), ja jeśli wszystko pójdzie dobrze zmieszczę się w plus minus 1/3 tego.

Sprzęt numer dwa, nic specjalnie ciekawego, ot zwykły Sportster. Z fajnych rzeczy, ma wydech 2w1, trochę markowych dodatków oraz jest naprawdę w fajnym stanie - jedyne większe uszkodzenie jakie znalazłem to wygięty zabierak skrzyni biegów oraz totalnie zajechana tylna opona, która pobiła rekord najstarszej motoopony jaką widziałem - pamięta jeszcze zamach na WTC, bo jej rok produkcji to 2001 xDD Smaku dodają też różne gustowne redneckowe wlepy. Po mojemu wszystko wygląda jakby potrzebny był dzień-dwa roboty by moto ponownie wrócił na drogę i jeszcze jeden aby ze stanu "zapuszczony" znowu przyciągał wzrok. Mam też chitry plan aby co fajniejsze graty które pozdejmowałem z pozostałych harlejków przełożyć do tego sprzęta i zrobić fajną maszynę do upalania. A jak się znudzi, opędzlować dalej. W drodze do kontenera jest już ostatni kupiony w przypływie jesiennego szaleństwa gruz, wrzucę kolejny wpis jak dojdzie albo któryś z obecnych sprzętów będzie gotowy/znajdę coś ciekawego.

Osobistość3piorunów

Mój mózg nie przyjmuje do wiadomości, że taki dziadkowy motocykl wyceniano na 100k i to 7 czy 8 lat temu!
To jest chore 🤯

Osobistość4piorunów

@sleep-devir Teraz ceny za jakieś limitowane edycje sięgają 200k i lepiej, nie mam pojęcia czy i kto to kupuje;0 gdybym miał brać retro-nówkę za swój hajs, pewnie brałbym Triumpha, bo przynajmniej widać w tym jakość - no ale niech kupują żeby potem istniał rynek używek dla cebulaków jak ja;)

Osobistość1piorunów

@knoor jasne że tak, jest klient gotowy tyle płacić to czemu nie :-)

Pokaż więcej komentarzy (3)