Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hobby

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

025/xxx

Dziś przed Państwem sieczkarnia Class Jaguar od Siku. Skala, w której wykonano model: tak

Traktorek wykonany jest z metalu I plastiku. Posiada plastikowe koła o typowym dla tego producenta wzorze. Przystawka jest przyczepiona na stałe, nie posiada ruchomych części. Jedynym elementem, którym możemy poruszać jest rura wysypowa.

Plusy
- skala. Przez to, że nie jest zrobiony w 1:87 idealnie pasuje do pozostałych traktorków. Sieczkarnie wykonane w wcześniej wspomnianej skali są dużo większe, brzydko wyglądają na półce pośród innych maszyn
- coś innego. Traktorek, który nie jest traktorkiem
- cena
Ciężko coś wymyślić...

No to minusy:
- plastikowe koła
- brak szyb
- przystawka za bardzo uproszczona

Taki traktorek 5/10. Szału nie ma, ale nie jest też tragicznie. W przyszłości może pojawi się porównanie do sieczkarni od UHa. Ale najpierw muszę ją kupić.

Model można było dostać za naście złotych. Teraz bardziej kręci się w okolicach dzieścia.

Mój egzemplarz kupiłem za 18 zł w lokalnym sklepie z traktorkami. Porywająca historia... xd

Gruba ryba2piorunów

Dddddd

Gruba ryba

w poszukiwacze

82piorunów

Dzisiaj na zleceniu. Rozminowywanie lasów państwowych, teren po skaldowisku amunicji z czasów II wojny światowej. Sporo odłamków, czasami całe pociski. Praca pod nadzorem sapera (prywatna działaność - wygrał przetarg). Powiem tak, za zrobienie 2 hektarów w trzech dostałem 1/5 swojej pensji, zajęło nam to z dojazdem i poworotem 12 godzin. Kupując wykrywacz w czerwcu nie myślałem, że się zwróci a jednak bardzo szybko do tego doszło. Już jestem umówiony na kolejny dzień. Poza tym praca na świeżym powietrzu i kontakt z przyrodą. Przyjemne z pożytecznym.
Na zdjęciu pocisk 150 mm, zabrany przez sapera, pocisk szkoleniowy nie posiadał ładunku wybuchowego wewnątrz.
Choć zdarzaly się też destrukty z ładunkiem.

Lider7piorunów

@ipoqi Wytapiacie miedź z pocisków?

Osobistość1piorunów

Na ostatnim zdjęciu jest prawdopodobnie łuska z lebela co wskazuje raczej na WW1

Pokaż więcej komentarzy (26)

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Jak tam, robaczki moje kochane, obiadek niedzielny był? Kawusia, herbatka czy co tam lubicie, zrobione albo wypite? Słoneczko świeci? Więc tym, którzy nie poszli na popołudniowy spacer, albo tym, którzy dopiero z niego wrócą, w krótkich żołnierskich słowach opowiem kolejną przygodę.

Wspominałem już wielokrotnie pod tagiem , że ruskie zegarki tak naprawdę nie zaczęły się ani w Rosji, ani w Związku Radzieckim. Historycznie biorąc, w Rosji carskiej były sobie manufaktury, były przedstawicielstwa handlowe, zakłady i montownie zachodnich producentów, ale nie było jednolitego przemysłu i wytwórstwa czasomierzy. Owszem, ten i ów awansował na dostawcę zegarków dla cara, czym nie omieszkał chwalić się na KAŻDEJ wypuszczanej z zakładu sztuce, pisząc swoje nazwisko np. „Paweł Bure” cyrylicą obok dwugłowego, przejętego z bizantyjskiej symboliki, czarnego orła (nadwornym carskim dostawcą była m.in. szwajcarska firma Tissot). A potem przyszła Rewolucja Październikowa, raczkujący przemysł i ogólnie kapitalizm po większości zarżnięto, istniejące zakłady prywatne znacjonalizowano i skomasowano a tymczasem ssanie rynku było ogromne. No, bo wyobraźcie sobie, że ludzie potrzebują papieru, świec, narzędzi, maszyn, gwoździ, misek, WSZYSTKIEGO – a tu właśnie pogoniono jeśli nie całość, to większość tych, którzy stanowili techniczne i organizacyjne zaplecze wytwórstwa. Bo prosta siła robotnicza była, oczywiście, dostępna: robotnik i kołchoźnica tudzież proste czynności manualne nisko wykwalifikowanego personelu pozostały podstawą wytwórstwa Sowietów na długo. Ale, za przeproszeniem, z gówna i gliny, za kołchozową stodołą, przy użyciu kołowrotka, nie da się wiele stworzyć, a zwłaszcza, jeśli zrezygnuje się z tych jednostek, które potrafią spiąć kluczowe procesy w jeden spójny (i opłacalny!) ciąg produkcyjny. Tak już po prostu jest.

Pierwsza radziecka „pięciolatka”, czyli założony plan gospodarczy (gospodarczo – polityczny, bo tam każda dziedzina życia była powiązana z polityką), objął m.in. wytwórstwo zegarków. Brakowało myśli technicznej, maszyn, umiejętności – w zasadzie wszystkiego, co było potrzebne, trzeba więc było pójść na skróty i kupić technikę, zamiast żmudnie i czasochłonnie do niej dochodzić. Jeszcze w latach 20-tych rozpoczęto negocjacje z firmami szwajcarskimi (m. in. Tissot, Nardin, Zenith) na stworzenie spółki, realizowanie dostaw zegarków oraz uruchomienie fabryk w Sojuzie. Nie wszystko tam poszło składnie, były fochy i anse, w końcu pojawiła się szansa na zakup upadających fabryk w USA. A tak, owszem. 2 fabryki, Dueber – Hampden z Ohio oraz Ansonia Clock zostały zakupione ze wszystkim, co posiadały – maszyny, urządzenia, narzędzia, materiały, gotowe produkty, półprodukty....wszystko. 28 wagonów towarowych, które najpierw drogą morską, a potem lądową trafiły pod Moskwę. Kontrakt obejmował również wynajęcie 23 pracowników fabrycznych, dla których stworzono osiedle w pobliżu fabryki (żeby amerykańskie szpiony za bardzo nie mogły się rozglądać, job ich mat`), z dobrym uposażeniem (wypłacanym w dolarach, a nie rublach ;), dowożonych i odwożonych między domem a pracą.

No i poszło. W budynkach dawnej wytwórni papierosów „Czerwona Gwiazda”, z dobytku amerykańskiego Duebera, powstała Pierwsza Państwowa Fabryka Zegarków, potem przemianowana na 1. Moskiewską FZ. Z czasem do nazwy doszło jej „im. Kirowa”, a potem jeszcze „orderu Lenina”. Najpierw wykorzystywano mechanizmy z amerykańskich zapasów, potem części. Trafiają się jeszcze w handlu sztuki z tego okresu. Podczas wojny, po niemieckim ataku na Związek Radziecki, ewakuowano ją do Złatoustu na Uralu, gdzie część produkcji została w postaci samodzielnego zakładu produkcyjnego, a część wróciła, kiedy front ostatecznie odsunął się od radzieckiej stolicy. Jeszcze później jedną z marek tam produkowanych był „Poljot”, który ostatecznie po locie Gagarina w kosmos stał się nazwą fabryki i (poza eksportowymi, wojskowymi i specjalnymi) tak nazywano wszystkie jej produkty. O „Poljocie” pisałem już wiele, więc tutaj zamilknę na jego temat.

Z „Ansonii” wykrojono wyposażenie 2. Moskiewskiej Fabryki Zegarków. Jedne źródła piszą, że jej budynki były świeżo postawione na ten cel, inne – że owszem, wybudowano je, ale jako zajezdnię komunikacji miejskiej, a tak w ogóle to ona wzięła i spłonęła. Podczas wojennej zawieruchy wywieziono ją do Czystopola w Tatarstanie, gdzie znów dała początek Czystopolskiej Fabryce Zegarków (późniejszy „Wostok”), ale po wojnie 2. Moskiewska działała w dawnej lokalizacji, z czasem zyskując nazwę „Sława”.

Wróćmy jeszcze do lat międzywojennych. Dueber, jakkolwiek kupiony jako podupadający, był jedną z większych amerykańskich fabryk zegarków, produkujący bardzo solidne mechanizmy ze średniej – wyższej półki. Nie był jednak w pełni samowystarczalny, bo nie wytwarzał np. kamieni, czyli łożysk do mechanizmów. W późniejszym czasie robiono je w zakładach w Petrodworcu (PCzZ, od 1961 r. funkcjonujące jako „Rakieta”), ale co zrobić, kiedy się nie ma? Ukraść albo kupić, oczywiście. Ukraść otóż nie było komu. Ruscy zaczęli wąchać się z Francuzami, konkretnie z Ferdynandem Lipmannem, od którego odkupiono prawa do mechanizmu, technologii, ale też części do werków. Od 1936 r. w ZSRR wytwarzano jego konstrukcje, które opracowano w 1913 chyba roku, a inżynierowie Lipmanna nadzorowali budowę kolejnych zakładów zegarkowych, w Penzie, i szkolili tam pracowników. Znów: bardzo solidne rozwiązania, z wyższej półki, trafiały do zegarków „dla mas” i w zubożonej wersji powstawały do rozpadu Związku Radzieckiego, czyli lat 90-tych ub. wieku. I powtórzę jeszcze raz: technicznie, konstrukcyjnie, jakościowo były to mechanizmy typu szwajcarskiego, produkowane na maszynach francuskich, szwajcarskich, amerykańskich, niemieckich, pod nadzorem najlepszych inżynierów. W tym czasie radzieckie czasomierze nie ustępowały w niczym dobrym „szwajcarom”, natomiast zachodnia „masówka” była o kilka rzędów wielkości z tyłu. Bo w ZSRR np. nigdy nie produkowano zegarków z wychwytem cylindrowym, albo bezłożyskowych, tak popularnych na Zachodzie.

Zasadniczo pewnie powtórzyłem wiele faktów, o których już kiedyś wspominałem. Powodem był pewien mój szkolny kolega i przekazany mi do naprawy zegarek, właśnie Dueber – Hampden, czyli Amerykaniec, od którego zaczęło się wszystko w ZSRR. Ten tutaj konkretnie jest już u mnie dość długo. Babcia kolegi przywiozła go „z zachodu” (nie pamiętam, czy nie ze Stanów), gdzie pojechała „za chlebem”. Po trzykrotnym umyciu i naoliwieniu ruszył (blisko 100 letni mechanizm!) i to nie czyniąc większych wstrętów.

Dobra konstrukcja, prosta i mocna zarazem. Solidna rzecz z czasów, kiedy towar był wieczny. Widać łożyska w oddzielnych obejmach, tzw. szatonach. Na mostkach punce producenta, napisy „Canton, O” (Ohio) oraz „Diadem” (model mechanizmu). Trochę kłóci mi się tu rzeczywistość, bo po numerze fabrycznym zlokalizowałem go w 1936 r., a wtedy fabryka była już sprzedana na Wschód. Montaż ze starych zapasów? Nie wiem.

Koperta trójdzielna, złocona, w bardzo dobrym stanie zachowania, nawet od spodu brak wytarć. Urwany wałek naciągu, może po prostu po uszkodzeniu zegarek przeleżał pół wieku w szufladzie. Koronkę dopasowałem roboczo, jeszcze trzeba to dopieścić. Tarcza zniszczona, niestety, nie na moje możliwości jest jej renowacja, choć trafiają się jeszcze takie na Ebay. Wskazówki mam, zostały zdemontowane w celu wypełnienia masą świecącą. Próbowałem uzupełnić indeksy 5, 6 i 7, ale nowy wygląd za bardzo odbiega od oryginału i gryzie się z nim. Mechanizm nastawiania wskazówek jest częściowo zepsuty, ale daje się używać (techniczne rozwiązanie jest patentowe i nie potrafię go poprawić).

Trochę zeszło ze mnie powietrze i nie mogę jakoś zebrać się, żeby go dokończyć, ale mam nadzieję, że uda mi się to zrobić.

Zawodowiec1piorunów

Kiedyś kupowało się lumę w proszku o różnych kolorach. Udawało się czasami uzyskać kolor "starej brudnej lumy", pasującej do reszty.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

51piorunów

No, pudełko w końcu polakierowane, wyklejone na dnie czarnym filcem i ostatecznie wykończone :relaxed: Tak wygląda od środka - na wewnętrznej stronie wieczka wrzuciłam fragment tekstu z "Historii Martwej Trójki" w ramce i z ozdobnymi narożnikami.

Na ostatniej fotce porównanie wielkości skrzynki z wielkością standardowych kostek oraz innych moich prac. Jakby co, pudełeczka są gotowe, żeby wyruszyć do nowych domów - przyjmuję też już zamówienia na grudzień, więc jeśli ktoś chciałby zamówić prezent świąteczny, zapraszam do kontaktu 😉

Kosmonauta1piorunów

Piękne jak zwykle 🙂

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów


Dla zainteresowanych wrzucam linka do katalogu ruskich zegarków z 1983 r. Niektóre bardzo ciekawe i znam takich, co oddaliby nerkę za któryś z nich.
Z ruskimi zegarkami i ruskimi katalogami jest tak, że wszyscy zgadzają się co do jednego: były takie zdjęcia w katalogach, które nie miały odpowiedników w produkcji fabrycznej (na potrzeby katalogu robiono składaka, bo akurat tak pasowało), oraz takie wypusty, których nie umieszczano w katalogach.

https://urss.watch/wp-content/uploads/sites/27/2020/11/Каталог-часов-1983-Союззагранприбор.pdf

Debiutant2piorunów

super, w katalogu wiele ciekawych okazów. Za mną osobiście chodzi od dłuższego czasu Wostok Amfibia, ale jakoś nie mogę się zmobilizować do zakupu XD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Koneser

w Hydepark

38piorunów

Cześć, zacząłem zabudowę półek. Jakiś czas temu założyłem ledy, zwykle cob i uv. Zamówiłem i zrobiłem montaż na plexi. A teraz na pierwszy ogień poszła najniższa z półek - kanały.
Kanały wydrukowane w 3d, chyba na enderze. Z sześciu półek, ta pochłonie najwięcej plastiku, koło trzech kilo. Wydruki przyklejone na dwie płyty hdf 40x25cm, potem zapodkładowane podkładem wypełniającym na czarno, następnie szare drybrushe i fluo. Jestem zadowolony z efektu, teraz tylko czekać, aż znajomy podeśle mi kolejne budynki.

   

Koneser5piorunów
Koneser5piorunów

Tutaj fotki ze składania i z malowania.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Cześć!
Długo bez postów. Rozjazdy, wyprawy, obowiązki, inne przyjemności.

Jest mały progres z Corvettą :smiley:

Zawiasy zamontowane, chodzą aż za dobrze.
Silnik jest już malowany, do złożenia i okablowania.

Pozostanie przygotować jeszcze nadwozie do malowania, będę eksperymentował z folią chromową.

A poza tym - podkładowane wnętrza, malowanie i całkowite sklejenie. Elementy już wycięte i spiłowane. Pozostaje czekać na pogodę :smiley:

Do samochodu czeka jeszcze bonus 😉

Zapraszam do obserwowania:


Inspirator1piorunów

Co za model?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

024/xxx

Dziś omówimy sobie zestaw składający się z traktorka Class oraz przyczepy.

Model ciągnika wykonany jest z metalu oraz plastiku. Opony w przyczepie są gumowe, w traktorku natomiast gumowe. Cała góra przyczepy zrobiona jest z plastiku, jedynie podwozie odlano z metalu, dość mocno oszczędzając tego surowca.

Jak już wcześniej wspomniałem, jest to zestaw, więc dostanie jedną ocenę.

Ale najpierw plusy:
-model ciągnika jest bardzo szczegółowy. Jest robiony w Chinach i muszę stwierdzić, że zjada dupom inny model Classa produkowany w Polsce (:którego jeszcze nie było na tagu, znaczy był, ale na zdjęciu z zakupów w Pestce).
-przyczepa również jest dość szczegółowa. Posiada gumowe koła takie jak przyczepy leśne, co jest dużym plusem.

Kilka minusów:
-ciągnik nie posiada szyb.
- plastikowe opony, mimo że mają chyba najgłębszy bieżnik ze wszystkich plastikowych opon jakie widziałem, nadal są plastikowe i posiadąją zwyczajny wzór bieżnika.
- Jednak największym minusem jest wada fabryczna przyczepy. Klapa jest za długa, przez co nie da się jej zamknąć.

Ogólnie zestaw na mocną ósemkę. Bardzo fajny, szczegółowy traktorek i fajna przyczepa. Nie spodziewałem się, że tak mi się spodoba. Jedynie przyczepa mogłaby być z lepszych materiałów.
W sumie warto zaznaczyć, że jest to zestaw niebieski, czyli tańszy, droższe są pakowane w zielone opakowania.

Jaka kryje się za nim historia?
Musiałem odreagować xdd
W piątek miałem tragiczny dzień w pracy, nic nie chciało działać, ale o tym może na innym tagu. Jednak nie to mnie pokonało. W sobotę byłem w odwiedzinach u babci, a ta zafundowała mi i mamie pięć godzin takiego rycia psychy, że głowa mała. Jak wracaliśmy do domu to stwierdziłem, że nie wytrzymuję i pojechałem do lokalnego sklepu z traktrorkami. Za czterdzieści zł kupiłem dziś omawianą zabawkę, a za dziewiątkę drugą, która może i nie jest powiązana z traktorkami, ale za taką cenę grzechem byłoby nie wziąć.
Od razu humor gituwa... Nie no, żartuję, ale troszkę pomogło...

Edit: lolvo, które wygrało ankietę już zamówione, będzie pewnie we wtorek

Gruba ryba6piorunów
Osobistość1piorunów

@Airbag fajny, ale ta kabina ma jakieś elementy takie zbyt masywne, jakby nie w skali 😒

Mimo to, jest do kolekcji :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Hydepark

70piorunów

To moja gouda która ma pół roku, nie wiem ile dokładnie bo jak zwykle nie zapisałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wypadało by zjeść ale jakoś nie mam okazji.

Edit: ma 4 miesiące... Sprawdziłem na hejto

Gruba ryba0piorunów

@cebulaZrosolu sam robiłeś? :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (17)

Koneser

w Hydepark

86piorunów

Leśną lampkę popełniłam. Trochę dekoracja a trochę lampka nocna.
Drewno suszone, zaimpregnowane lakierem, jeszcze pachnie lasem :smiling_face_with_3_hearts:

Kosmonauta1piorunów

Coś pięknego! :heart_eyes:

Mocarz1piorunów

@TimmyTurner najgorszy Bedzie kurz. W gablocie straci urok. Epoksy? To już piernicz i jednorazowe rozwiązanie trochę.

Koneser0piorunów

@Boltzman bardziej się zastanawiam nad rozwiązaniem ewentualnego przyszłego problemu dotyczącego lampeczek niż nad samym zbieraniem się kurzu :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

55piorunów

Mamy nowego operatora jeszcze troche nie ogarnia ale damy mu czas.
Ma dopiero 10 lat i w schronisku chyba robil na innym sterowaniu :thinking_face:

Troche bo zamiast cos robic patrzymy na kota jak wlazi na maszyne:man-facepalming:

Wirtuoz1piorunów

@Mielonkazdzika można nieco uchylić rąbka, cóż to za sprzęty na drugim planie, szanowny kolego ;> gotowiec czy składak dla własnych potrzeb ?

Gruba ryba1piorunów

@Szwester_Majester czesc :smiley: To workbee od Ooznest. Znaczy sie maszynka do zlozenia. Kupilem ja z kumplem w ramah hobby, mielismy zabawe przy skladaniu (w pozytywnym sesie). Zrobilismy kilka platnych projektow, i jestesmy zadowoleni z tej maszyny.
Mozna dostac cos taniej, ale wybralismy cos od lokalnego producenta. Plusem jest dobra komunikacja i serwis.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Modelarstwo

65piorunów

Dzień dobry,

Jakiś czas temu zapraszałem Państwa na konkurs modelarski w Pabianicach, który miał miejsce w zeszły weekend. Dziś chciałbym pokazać kilka fotek z tej imprezy. Na stołach modeli było ponad 800! Według organizatorów jest to rekord Polski.

Dodatkowo chciałem sie pochwalić, że mimo sporej ogromnej konkurencji udało mi się odnieść sukces. Mój Crusader zajął 3 miejsce w swojej kategorii, a Wrona (szybowiec, którego jeszcze tutaj nie prezentowałem) wygrał nagrodę specjalną za najlepszy model samolotu cywilnego! Szok!

W komentarzach zdjęcia!

GURU2piorunów

@Rzeznik No proszę co za bogol, ze złotego puchara wutkie pije

Lider6piorunów

@vredo a gdzie, dziurawy puchar dostałem

Pokaż więcej komentarzy (10)

Koneser

w Hydepark

27piorunów

Cześć, dzisiaj mam wam do pokazania screamer killer z tyranidów. Model prosty i szybki do pomalowania. Największą robotę robią trupy blood angels I sama podstawka, bo sama figurka jest trochę nudna.

Gruba ryba2piorunów

@Kaczan34 to jakaś farba fluorescencyjna?

Koneser1piorunów

@wombatDaiquiri tak, vallejo fluo. Czerwony, pomarańczowy i magenta na pancerz. Ale są srednie, ciężko zrobić równomierną warstwę.

Autorytet0piorunów

@wombatDaiquiri do mnie dzisiaj przyszla transparentna fluoryzujaca :smiley:

Koneser0piorunów

@siRcatcha czyli na jaki kolor się świeci?

Autorytet0piorunów

@Kaczan34 Na taki zielony jak kiedys w zegarkach

Koneser0piorunów

@siRcatcha wrzuć jak coś pomalujesz. Vallejo ma ten plus, że jest gęste i można fajne efekty kwasu robić, czy po dodaniu glaze z vallejo, fajnie prześwitują.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w DIY

15piorunów

Kupilem jakis czas temu stare łyżwy na pchlim targu, ktore chcialem odnowic. Ogolnie są w calkiem dobrym stanie, stalki były trochę zardzewiałe ale pozbylem się rdzy. Chcialbym teraz je jakoś zabezpieczyc przed ponowną korozją, wypelnic ubytki w tej warstwie zabezpieczającej.

Czy ktos wie czym ta stal jest powlekana i jak to uzupelnic?

Z gory dziękuję za pomoc.
wrzucę jeszcze i bo znacie się na metalach :smiley:

Fanatyk0piorunów

Elektrochemiczne nanoszenie bedzie problematyczne. Może napylanie próżniowe?

Gruba ryba1piorunów

@myoniwy dlaczego bedzie problematyczne? . Co tam napylić i czym?

Fanatyk4piorunów

@GrindFaterAnona Bo żeby poniklować/pochromować stal to najczęściej najpierw nanosi się warstwę miedzi, ale w kąpieli cyjankowej.
A próżniowa metalizacja to praktycznie wszystko można pokryć, nawet plastik. Wyszukaj sobie "metalizacja próżniowa" są zakłady które się tym zajmują.

Gruba ryba2piorunów

@GrindFaterAnona ocynk w sprayu.

Gruba ryba0piorunów

@NatenczasWojski brzmi dobrze, trzeba jakis podklad stosowac, przygotowac podloze czy prosto na to psikac?

Gruba ryba0piorunów

@NatenczasWojski pięknie to wyglądać nie będzie ale przed korozją powinno chronić :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

A dziś - Dziadunio.
Przy okazji wczorajszego wpisu przypomniałem sobie, że u tego samego sprzedawcy, z którym targowałem Poljota, wygrzebałem taki stary, staryńki zegarek. Zasadniczo, to leżał w takim śmietnisku i pewnie nikt go nie chciał poza mną. Dostałem go w prezencie, w Sylwestra, i tak mi się fajnie zrobiło z tego powodu, że potraktowałem to jako dobrą wróżbę na cały nadchodzący rok.

Zegarek był niechodzący. Bardzo możliwe, że ktoś poskładał kopertę z paskiem i cały środek od innego, bo tarcza z indeksami pasuje do odmiennego kształtu szkła. Może były zniszczone, a może złocona koperta poszła do tygla jubilera? Ale Dziaduniowi wyszło to na zdrowie, bo kopertę dostał stalową i skórzany pasek, na oko jedno i drugie raczej nienoszone, ale od lat przewalające się u kogoś. Bardzo stary mechanizm, FHF1 z lat 20 lub 30 XX w. Ta konstrukcja lecz w większym rozmiarze kiedyś lądowała w zegarkach kieszonkowych, a potem w upowszechniających się zegarkach naręcznych. Werk powstawał w szwajcarskim Fontainemelon w ogromnej ilości i miał maksymalną na owe czasy ilość kamieni - 15. Chuchnąłem, dmuchnąłem, posmyrałem - i ocknął się, jeszcze niechętnie, kulawo, ale jednak. Jak stary wiarus na dźwięk trąbki.

Nie ryzykowałem mycia tarczy, bo mógłbym ją uszkodzić. Została na niej patyna z wielu dziesiątek lat i napis "Antimagnetic", bez jakiejkolwiek marki. Znów szwajcarski trop: zegarmistrz (albo i większy wytwórca) mógł zamówić u dostawcy gotowe mechanizmy bez logo, albo z własnym znakiem, albo tylko części, albo półprodukty części do dalszej obróbki. Podobnie z tarczami, wskazówkami, kopertami itp., które dopiero montowano razem i ew. sygnowano. Takie no-name Szwajcary, gdzie mechanizm był z jednego źródła, a każdy element z innego, są jak najbardziej typowe (zupełnie inaczej było w zegarkach sowieckich - z niewielkimi wyjątkami wszystkie elementy powstawały tam w jednej fabryce). Kropelka czegoś mocniejszego w łożyskach zdecydowanie pobudziła stuletni organizm do pracy. Kuternoga nie ma wskazówki sekundnika, może uda się to jeszcze uzupełnić jakąś protezą. Na zdjęciu mechanizmu (nieostrym, mea culpa), widać na półmostku balansu ciekawe mocowanie łożyska przez oddzielną sprężynkę. To nie jest antyszok, tylko ciekawe rozwiązanie, które trochę zadecydowało o nabyciu całości.

Miesiąc później zaniosłem sprzedawcy kilka piwek z podziękowaniem i pokazałem, co udało mi się osiągnąć - obaj ucieszyliśmy się z efektów.

Ciekawostką jest rozmiar. Na jednym ze zdjęć widać porównanie z współczesnym Casio, przy którym Dziadunio wygląda na zegarek dziecinny. Skąd taka różnica? Otóż zegarki kieszonkowe były stosunkowo duże, 40 - 50 mm średnicy. Z jednej strony większe części było łatwiej wyprodukować i zaserwisować, nawet przy małej wprawie, umiejętnościach i kiepskich narzędziach, bez szkła powiększającego. Z drugiej, zegarek o większym kole balansowym chodził dokładniej, niż tak samo wykonany ale z mniejszym kołem. W miarę udoskonalania techniki wytwórczej, rozmiary mechanizmu miniaturyzowano. Damskie, mniejsze zegarki trafiały na szyję jako zawieszki do łańcuszka. Po upowszechnieniu zegarków naręcznych, pożądane były zegarki małe, bo tak bardzo różniły się od dawnych "cebul", były bardziej finezyjne, świadczyły o nowoczesności i dobrym guście posiadacza. Trochę jak wielkość męskich genitaliów w przypadku greckich pomników - czytałem, że są raczej niewielkie dlatego, żeby była różnica w porównaniu do ogromnych barbarzyńskich zaganiaczy. Ile w tym prawdy - nie wiem.

Sto lat, Dziaduniu! Zobaczy Dziadunio, jeszcze nas Dziadunio wszystkich przeżyje....

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

023/###

Dziś coś, co znalazło się w kolekcji przypadkiem.

Mleczarka od... Serenady xdddd

W Dino przeglądając sery rzuciła mi się w oczy promocja.
,,Kup dwa sery, wpisz kody na stronie, dostań zabawkę".
Za dychę, bo tyle mnie te dwa sery kosztowały, nawet się opłacało. Najgorzej, że na stronie trzeba było jeszcze napisać historyjkę na 300 znaków. Niby nie dużo, ale takie masło maślane zostało zaaplikowane, że głowa mała xd

Ciężarówka ma promować niby jakiś film o alkoholikach przemycających spirytus, czy coś w ten deseń. Nie bardzo mi się to dodaje do mleczarni, ale ktoś uznał, że jest to dobra współpraca. Może tak jest, nie wiem.

No to przejdźmy do opisu.
Króluje plastik, jedynie kabina jest z cienkiej blachy. Naprawdę cienkiej. Plusem są gumowe opony. Mleczarnia podaje, że jest to model w skali 1:87, ale wątpię, jest dużo większa od pozostałych modeli ciężarówek, które mam w tej skali.
Próbowałem zestaw rozłączyć, ale zaczął wydawać takie dźwięki, że odpuściłem.

Ogólnie 4/10, bardziej ciekawostka niż pełnoprawny traktorek

Gruba ryba2piorunów
GURU3piorunów

@Airbag Sprawdź czy można nalać do niej mleka. Później można nią podjechać pod miskę z płatkami i pozbyć się zawartości. 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

A dziś wracamy jeszcze raz do Poljota i Szturmana, żeby móc powiedzieć: warto się targować!

Nigdy nie targowałem się przy zakupach, nie umiem tego robić, złości mnie to i wręcz krępuje. Mimo to przekonałem się w wielu sytuacjach, że warto próbować zbić cenę - i, paradoksalnie, bardzo często udaje się to zrobić. Mało tego: obie strony - kupujący i sprzedający - odbierają to pozytywnie.

Dawniejszy zakup, koło którego chodziłem prawie 3 miesiące. Poljot chronograf - cywilna, późna wersja Szturmańskiego, już noworus (tzn. wyprodukowany po rozpadzie Związku Radzieckiego). Koperta chrom, lekkie przecierki od spodu i na przyciskach, konieczne polerki. Pierwsza usłyszana cena była zasadniczo do przyjęcia, bo takie zegarki w dobrym stanie zaczynają się od 1800 zł, a sprzedający chciał o wiele mniej. Ochłonąłem, przetrawiłem, przekalkulowałem i przespałem się z tym, pytając samego siebie - czy ja go chcę i po jakie szczęście mi wydawać na to piniądz?

Przy drugim podejściu sprawdziłem, co jest w środku i wyszło kilka minusów. Ostatecznie za 2 zegarki (drugi to bardzo uczciwa Zaria) zapłaciłem mniej, niż sprzedawca chciał początkowo tylko za jeden z nich.

No i jest. Do poprawek, ale synek, to trzeba na spokojnie.

Gruba ryba1piorunów

Zawsze w nowym sklepie (wiadomo że nie sieciówce) pytam o rabat dla nowego klienta, przy każdych następnych zakupach pytam już o rabat dla stałego klienta ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zapytać nic nie kosztuje, a nie pytają ci co się boją co ludzie powiedzą, że biedak musi ze zniżką bo go nie stać.

Osobistość0piorunów

@wonsz powiem tak, bo pracuję w handlu od ponad 20 lat. Zawsze jako sprzedawcę irytowało mnie nagabywanie o rabat. Jest cena, tyle trzeba zapłacić, możesz to akceptować albo nie, trudno. Jeśli chcesz kupić taniej, to przekonaj mnie, że ta obniżka ci się należy. Jednak na jednym ze szkoleń ktoś ujął to w ten sposób: jeśli nie targujesz się jako kupujący, to sprzedawca zawsze pomyśli: "mogłem dać wyższą cenę". A ty pomyślisz: "przepłaciłem, mogłem kupić taniej". Tylko negocjując zakup obaj wychodzicie z tego ze świadomością, że cena jest dokładnie taka, jak trzeba. Jednak przez lata na przeszkodzie stawała mi, jak sądzę, wrodzona wrażliwość, a wręcz nieśmiałość. Najwięcej nauczyła mnie moja żona, która targowała się o wszystko i zawsze urwała coś z ceny. Z czasem przełamałem się i zacząłem ją naśladować - faktycznie, warto.

Pokaż więcej komentarzy (3)