Na talerzu leży kotlet mielony – król polskiego obiadu, ambasador panierki i soczystości. Złocista skórka błyszczy jak świeżo wypolerowane buty na komunię, a w środku kryje się mięso tak miękkie, że aż chciałoby się je przytulić. Każdy kęs to koncert smaku: chrupnięcie na wejściu, potem soczysta orkiestra aromatów, a w tle szept cebulki i pieprzu, które grają rolę cichych wspólników.

@Z_buta_za_horyzont jak lekko pomiziasz talerz zielonym lub czerwonym sosem to będzie :heart_eyes: i możesz wystawić paragon na 100 zeta
@modulator_serwisu Dobry pomysł tylko nazwa dania typu „Mielone a’la Królowa Rewolucji" i można luksusową knajpę otwierać 😁😁.
@Z_buta_za_horyzont podpowiadam, zwykle w restauracjach mielone nazywa się "medalionem".
Medaliony a'la Królowa Rewolucji brzmi bardzo drogo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Z_buta_za_horyzont i resztki chrząstek włażące w zęby :smiley:
opierdoliłbym razem z talerzem :smiley:
@skorpion Swojak, ostatni co zachował się w zamrażarce i myślę co tu z nim zrobić :stuck_out_tongue_winking_eye:.

