@Shagwest
Masz pełne prawo do swojej opinii, każdy lubi co innego. Książki z tak rozbudowanymi opisami świata wymagają po prostu większego skupienia i wyobraźni. Rozumiem, że dla kogoś, kto woli szybszą akcję i dynamiczne dialogi, taki styl może być męczący. To nie jest kwestia „wady” książki, tylko po prostu Twojego gustu, niema w tym nic złego.
Problem mam w jednej kwestii a mianowicie teoria, że Tolkien pisał WP, żeby „sprawdzić się w długiej formie”, to kompletna bzdura. On w ogóle nie miał takiego założenia. Zaczął pisać kontynuację Hobbita tylko dlatego, że naciskał na to wydawca po sukcesie pierwszej książki. Tolkien na początku myślał, że pisze kolejną krótką bajkę dla dzieci i sam był zaskoczony tym, dokąd to zmierza.
A dlaczego to tak urosło i stało się standardem fantasy. Bo Tolkien nie był zwykłym pisarzem, tylko profesorem filologii na Oksfordzie, jego życiową pasją od dzieciństwa było tworzenie własnych, sztucznych języków (jak elfickie Quenya czy Sindarin). Sam autor napisał kiedyś w liście: „W moim przypadku opowieść powstała po to, by stworzyć świat dla moich języków, a nie odwrotnie”.
To dlatego ta książka bywa momentami „przegadana” czy pełna opisów. Tolkien potrzebował potężnego tła historycznego, geograficznego i kulturowego, żeby jego ukochane języki miały rację bytu i brzmiały naturalnie. To, co dla jednych jest nudne, dla fanów uniwersum jest genialnym budowaniem świata, który dzisiejsi autorzy fantasy próbują mniej lub bardziej udolnie kopiować.
Popatrz na to z tej właśnie strony, a może zrozumiesz, czemu to Tolkien nazywany jest ojcem fantasy. Pomimo tego, że to nie on pierwszy tworzył w tej dziedzinie, to jednak jako pierwszy w sposób naukowy i niesamowicie dokładny zbudował fundamenty dzisiejszej fantastyki.