Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#neuroatypowość

Gruba ryba

w Psychologia

106piorunów

Ostatnio w internecie pojawiło się wiele reklam i wypowiedzi wmawiających ludziom, że mają ADHD czy nawet spektrum autyzmu.

Z racji, że trochę mam wgląd jak to wygląda od środka, stwierdziłem, że napiszę post ku przestrodze.

To że zauważycie u siebie "objawy", które pasują do ADHD, nie znaczy, że jesteście neuroatypowi.

Dokładnie tak samo jak niektóre objawy pasują do nowotworu i jakiejś pierdoły.

Każdy z nas ma pewne objawy podobne do ADHD. Jest to najczęściej związane z trybem życia. Przeskakujesz z zadania na zadanie? Zapominasz o zrobieniu czegoś? W niektóre dni brakuje Ci organizacji własnego czasu? Gratulacje, jesteś człowiekiem.

ADHD to nie tylko zbiór objawów, ale też to jak sobie z tym radzisz. Możesz być roztargniony, ale mimo wszystko skupić się na pewnych rzeczach, kiedy sytuacja tego wymaga.

Mówiąc brzydko - nie wpadajcie w pułapkę tłumaczenia swojego nieogarnięcia poważną (bądź co bądź) diagnozą. Dopóki nie pójdziecie do specjalisty, który zrobi wam test Divy i nie zrobi głębokiego wywiadu odnośnie waszego dzieciństwa - jest bardzo prawdopodobne, że tego schorzenia nie macie. Masz wątpliwości? Bardzo dobrze - zrób test, a nie błędne założenie.

Sytuacja jest analogiczna do depresji - to że masz dołek lub stan przypominający depresję (np. Ja mam bardzo często takie epizody, ale nie wynika to bezpośrednio z depresji), nie znaczy, że musisz się leczyć. Czasem wystarczy zmiana podejścia i praca nad swoim funkcjonowaniem.

PS i Inb4 - nie neguje istnienia depresji i ADHD. Są to realne schorzenia i ludzie nie są w stanie sobie z nimi poradzić bez pomocy specjalisty. Ten post to tak naprawdę krytyka samodiagnozowania. Czujesz, że coś jest z tobą nie tak? Pójdź do specjalisty. Nawet do dwóch lub trzech. Dopóki nie masz diagnozy - nie masz co myśleć, że masz schorzenie.

Gruba ryba1piorunów

@Jarem znajomi nie wierzą lekarzom mnie diagnozującym. Ja nie wiem już komu wierzyć, jest znośnie na lekach.

Gruba ryba1piorunów

@wombatDaiquiri
Spoko, mi nie wierzą w mniej poważne inne dolegliwości/cechy. Introwertyzm, zaburzenia lękowe, nadwrażliwość emocjonalna? Ty? Przestań.

Rób swoje i do przodu ;)

Autorytet2piorunów

@wombatDaiquiri i tu jest właśnie clue sprawy. Przez opinie takich znajomych i takie wpisy, ludzie zaczynają mieć wątpliwości. Zacznij sam czytać na własną rękę, czytaj historie ludzi z ADHD. Ja akurat jestem strasznie zapominalski, ale już mój znajomy z ADHD nie, ale jest nieporównywalnie bardziej nadpobudliwy ruchowo ode mnie. ADHD ma różne oblicza. Nikt Ci recepty na leki nie wystawi podstawie autodiagnozy, więc nie rozumiem, z czym problem mają tu ludzie, poza januszerskim podejściem. więc dowiedz się sam jak najwięcej we własnym zakresie i miej swój rozum i przede wszystkim zaufaj sobie, swojemu organizmowi i nie czytaj takich stygmatyzujących wpisów.

Gruba ryba1piorunów

@madhouze dla mnie główny problem jest taki, że ja sobie bardzo długo bardzo dobrze radziłem bez leków. Co prawda w pewnym momencie przestałem, ale ciężko mi to zaakceptować :upside_down_face: myślę, że masz rację.

Autorytet2piorunów

@wombatDaiquiri jeśli możesz sobie pozwolić, to polecam terapię ze specjalistą od ADHD. Same leki nie załatwiają sprawy, a ja największy sukces odniosłem właśnie z dobrze dobraną terapeutką, która pomogła mi zrozumieć siebie. Mi też mówili, żebym wziął się za robotę, że ma słomiany zapał i jeszcze wiele innych krzywdzących stygmatów. Zresztą autor tego postu większość ich powtórzył. Szkoda, że ten wpis ma taką popularność, to oznacza, że hejto zmierza w stronę wykopu.

Tytan14piorunów

@lurker_z_internetu @Jarem Pozwolę sobie dopowiedzieć, ale nie jako odpowiedź do mojego wątku, ale osobno, by więcej ludzi zauważyło.

Diagnoza AuDHD... uratowała mi życie.
Wszystko zaczęło się od 2016 roku i problemów z żołądkiem. Po pewnej imprezie miałem ból żołądka nie do zniesienia, utrzymywał się przez tydzień., a wyjazd wakacyjny, gdzie razem z pewną organizacją studencką rokrocznie zalewałem pałę, skończyłem na herbacie, na szczęście przy współczuciu innych.

Koniec końców, po kilku miesiącach, skończyłem na rosole i schudłem 25kg. Najlepszy gastrolog w Łodzi, po leczeniu czymkolwiek, rozłożył ręce, mówiąc, że leczenie było tak skuteczne, że tak zdrowego żołądka nie widział od początku roku, a ja ciągle chudłem i nie tolerowałem żadnego żarcia. Powiedział ostatecznie, że to może być problem nerwowy i odesłał mnie do psychiatry, samemu zapisując bardzo lekkie SSRI. Po tym jego leku okazało się, że żołądek przeszedł mi w 60%, gdzie została mi nietolerancja na alkohol i słodkie (krótko mówiąc coś z cukrami).

Ale gdy perturbacje żołądkowe zdusiłem, zaczęły się problemy psychiczne, być może właśnie z powodu SSRI, ale na pewno i tak w wyniku narastającego stresu zw. ze studiami. Brałem prócz ww. sulpirydu potem fluoksetynę, duloksetynę, wenlafaksynę, citalopram, escitalopram (ostatnie dwa były najlepsze) i co koniec końców? Gówno. Terapia szła dziwnie, bo z jednej strony bardzo mi pomogła, a z drugiej strony napotykałem na ścianę. I tak to się toczyło do 2023 roku, kiedy to z duszy towarzystwa, stałem się wrakiem społecznym. Wszyscy znajomi poodchodzili (bo nie nawiązywałem kontaktu), a do pracy byłem zdolny jak kura do uczestnictwa w gorączce złota.
Pisanie licencjatu to był koszmar nad koszmary (maksymalny paraliż wykonawczy), gdzie spotkałem jeszcze opór uczelniany, a ja, jako buntownik, walczyłem o swoje, kiblując rok za głupie seminarium. Nie rozumiało babsko zwolnień lekarskich i moich absencji. A studia tak sobie ustawiłem, że byłem max 4h w tygodniu, olewając wszelkie zajęcia nie- i półobowiązkowe, gdyż nie mogłem wytrzymać na uczelni, słuchając bzdur z neta. Na szczęście miałem łeb, a studia, choć bezużyteczne, były z racji pasji pikusiem, ucząc się kilka h przed egzaminem. Mówiąc w skrócie: depresja i nerwica rozpoznana, a skuteczność leków mała i sinusoidalna (bądź suicydalna xD), a życie marniało z dnia na dzień.

Czy już Wam się rozjaśnia? 😉
Czemu zatem nikt nie zdiagnozował mnie wcześniej? Nie wspomniałem, że jako dziecko byłem strasznym rozrabiaką, obrażalskim i wymądrzałym dodatkowo. Uwielbiałem (i nadal uwielbiam) tramwaje i szyny, kartografię, a z dyktand w podstawówce zawsze miałem szóstki, bez jakiejkolwiek nauki ortografii. Wszyscy mówili wtedy na mnie "ADHD", ze śmiechem na ustach. Czemu na tym poprzestano?
Otóż jako dziecko byłem uczestnikiem półkolonii TPD, z racji bliskości (dalej miałem do stołówki szkolnej, niż do nich xD) i moimi towarzyszami były dzieciaki z problemami nadpobudliwości (wstawanie z ławki, rzucanie rzeczami itd), czy braku możliwości koncentracji. Wobec mojej nieszkodliwości, nikt nie myślał o poważnej diagnozie, a takie objawy wśród dzieciaków, jak się okazuje dzisiaj, ma mniej niż 5% ADHDowców.

Smaczkiem jest fakt, że moje połączenie AuDHD CAŁKOWICIE KRYJE MOJE NATURALNE OBJAWY WŚRÓD LUDZI. Normalnie jestem towarzyski, wygadany, niezbyt nerwowy (chyba że ktoś mi naprawdę bruździ!), bystry i w locie rzucający żartami.

Nikt jednak nie wie, że nigdy nie potrafiłem pójść na piwo sam na sam z facetem, że mój pokój zamykam na klucz, albo panicznie boję się rozmów telefonicznych z obcymi ludźmi. Nikt nie wie, że dni tygodnia czy miesiące (a potem nieruchomości w pracy) rozpoznaję kolorami, a tablice rejestracyjne i numery telefonów pamiętam bez mrugnięcia okiem. Testy rekacji, gdy szedłem pracować na taxi, zdałem podobno z jakimś rekordem. Jestem uzależniony od coli i fajek (kofeina i nikotyna pomagają ADHDowcom) a byłem także od zielska, które jako jedyne na mnie działało uspokajająco. Filmy gore oglądam bez zająknięcia, a politycznie działałem w KNP (Korwin to na bank spektrum autyzmu). Dodatkowo nikt nie miał sposobności wykorzystać moją nadmierną kreatywność, a wszystko, za co się zabierałem, upadało z powodu słomianego zapału. Nikt też nie wie, że ostatni raz czułem się naprawdę szczęśliwy gdzieś koło 2005 roku.

Tytan13piorunów

CD.
Nagle dziewczyna (która koniec końców ze mną nie wytrzymała) spytała, z racji medycznej specjalizacji, czy aby nie mam ADHD. Niestety, na diagnozę poszedłem za późno, po rozstaniu, nie wiedząc tak naprawdę, czym to jest. Kosztowała 700 złotych, a wszystkie testy, włącznie z tym autystycznym, zdałem jak w dzieciństwie dyktanda.
Od kiedy biorę Medikinet (gdyż pierwszym, fatalnym wyborem była atomoksetyna) moje życie odwróciło się o 180 stopni. Jestem człowiekiem ambitnym, żartoblitym, a przy odpowiedniej dawce wróciły mi hiperfokusy, które ustały kilka lat temu.

Problemem naszego środowiska jest fakt ogromnej niewiedzy w społeczeństwie. Ludzie traktują ADHDowców jako ludzi nadpobudliwych ruchowo. Nie mówiąc też o tym, że ADHD i autyzm to spektra, mające inne objawy u każdego z posiadaczy. Lekarzom psychiatrom, jeśli nie zajmuje się neuroatypowymi, trzeba tłumaczyć (tak!), czym jest ADHD i że z tego się nie wyrasta. Ludzie się po prostu dostosowują do społeczeństwa, często ogromnym kosztem. A skąd się biorą np. bezdomni, to już nikt nie pomyśli, albo powiedzą "ech, wódka".

Jak opowiedziałem, wszystko u mnie się nasiliło w dorosłości, co jest bardzo mylące. Refundację na leki mają tylko dzieci (choć Józefaciuk współtworzy nowe koło parlamentarne ds. ADHD i walczą o zmianę), co tak jak wspomniał @lurker_z_internetu, niestety pełne leczenie drenuje kieszeń do upadłego. Mnie na szczęście lek wypisuje POZ, więc oszczędzam choć na tym.

Sam fakt, że piszę tak długiego posta, jest zasługą leku. Gdzieś zasłyszałem, że Medikinet ma najlepszą skuteczność w leczeniu spośród wszystkich farmaceutyków na świecie. On w każdym razie mnie uratował i jestem teraz zdolny do podbijania świata :smiley:
Rozwiązaniem na problemy, wymienione w tym wątku, to PSYCHOEDUKACJA w każdym wydaniu. Jesteśmy obecnie królikami doświadczalnymi, wszyscy się uczymy, a społeczeństwo jest na poziomie wiedzy z TikToka. Potrzebujemy jeszcze dużo czasu, by sytuacja stała się wiedzowo i społecznie stabilna, a autodiagnozy przeszły w naturalne diagnozy np. z inicjatywy szkół, gdyż neuroatypowym trzeba dać inne warunki do pełni rozwoju.

Mój ojciec, jak się okazało, dostosował się do społeczeństwa bardzo dobrze, nie potrzebując żadnych leków. Autodiagnoza nawet nie była teraz potrzebna, byśmy po mojej diagnozie zrozumieli jego problemy. Dopiero rok temu zrozumieliśmy też mojego ŚP dziadka, jego ojca, który przepierdalał wypłatę na wódkę, krył emocje i był nieznośnym człowiekiem, jednocześnie będąc bardzo uzdolnionym artystą. Jednak życie miał zrujnowane i zrujnował je po części swoim dzieciom. Teraz wystarczyłaby prawdopodobnie tabletka...

Dedykuję tego posta autorowi wątku, jak i @Sweet_acc_pr0sa, który zapewne, jak mój tata, odbył proces dostosowywania się w społeczeństwie ewidentnie łatwiej, zarazem niestety kpiąc z nas wszystkich. I odpowiadając także @Capo_di_Sicilia, ADHD skraca życie podobno o średnio 13 lat, z powodów zagrożeń dot. chorób psychicznych, uzależnień, samotności, wypadków, brawury i biedy.
Dziękuję za ew. wysłuchanie do końca. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@piksel169
Dzięki za twój głos w tym wątku, cieszę się, że w końcu udało Ci się uzyskać pomoc :)

Autorytet0piorunów

@piksel169 super, powinieneś zrobić z tego oddzielny wpis, przynajmniej by wniósł coś wartościowego w temacie, bo idealnie opisałeś niektóre aspekty, które pokrywają się ze mna w 100% 👍

Gruba ryba0piorunów

@piksel169
Btw, nie wrzucałeś tego na reddita przypadkiem?

Tytan2piorunów

@Jarem Nigdy w życiu, Reddit to coś, do czego nigdy się nie przekonałem xd
@madhouze Dzięki, chyba tak zrobię! :smiley:

Zawodowiec4piorunów

@Jarem @piksel169 @JaremWitam witam i dziękuję, za podzielenie się, ten rozsądny głos jest na wagę złota!

Sam jestem zdiagnozowany dość późno, mam znajomych na spektrum / ze zdiagnozowanym ADHD.
Nie powiedziałbym, że są to ludzie leniwi... oj nie...

Natomiast jest jedna rzecz, która uniemożliwia im funkcjonowanie w normatywnym, korporacyjnym świecie,
a mianowicie druga strona medalu, czyli hiperfiksacja i poszukiwanie dopaminy.
Dla mnie właśnie to jest najskuteczniejszym papierkiem lakmusowym. Trochę zahacza o SA (pozdrawiam @Musztarda), ale jest hipoteza, że zarówno ADHD jak i SA to dwie odsłony tej samej zmiany strukturalnej mózgu.

W zasadzie każdy ze zdiagnozowanych ziomków jak wleciał w jakiś interesujący go temat, to zagłębiał się w nim, jakby miało nie być jutra. Najlepsze jest to, że nie ma się na to wpływu, co akurat Cię zainteresuje (może to być hodowla robaków, albo historia kompanii Kaperskiej), po prostu to aktualnie daje Tobie strzała z dopaminy nieporównywalnego z niczym innym.

Tak się czasami składa, że podobny motyw z hiperfiksacją trafi się w pracy, a Twój szef będzie bardzo zachwycony, bo nie spałeś od 48h, dowiozłeś temat, zrobiłeś to lepiej niż inni... Tylko z jego perspektywy to będzie nową normą, nowym liniowym wzrostem, a Ty przecież już wypiłeś_łaś cały sok dopaminergiczny z tego hiperfocusu... I nagle jak jeszcze raz do tego zasiadasz, to czujesz, że zamiast dostarczać Ci dopaminę, to Cię z niej drenuje, a Twój szef nie może pojąć dlaczego tak się dzieje, przecież dałaś radę... Więc na performens review wrzuci Ci ostrzeżenie.

Pozdrawiam

Inspirator1piorunów

@quagmire_rod Dzięki za zawołanko. Gdyby nie to, to chyba umknąłby mi ten post!

Ja chciałabym jeszcze dodać, że tak, jak @Jarem powiedziałeś, moda ma dwie strony medalu. I tak, jak moda na nietolerancję glutenu "spłyciła" trochę, niejako zdewaluowała realny problem Twojej znajomej, tak jednocześnie przyczyniła się do zwiększenia chociażby dostępności produktów bezglutenowych w sklepach.
Tak samo mam absolutną pewność, że bez "mody" na ADHD czy autyzm nie da się doprowadzić do koniecznych zmian w systemie szkolnictwa, do zwiększenia świadomości kadry pracującej z dziećmi.
Jak nie będą o tym trąbić dookoła, jak nie będą kolejni znani ludzie przyznawać się do diagnozy, jak nie zacznie być o tym głośno, to nic się nie zmieni.
A zwiększoną ilość niezasadnych autodiagnoz (nie wszystkie są niezasadne) traktuje jako skutek uboczny jakiejś jednak większej i słusznej sprawy. Jakoś mam nadzieję, że moda, jak każda - kiedyś minie, pojawi się moda na coś następnego, a produkty bezglutenowe oraz wyszkolona kadra i pokoje wyciszenia w szkołach pozostaną :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (56)