Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#operacjaprzegrodanosowa

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu związanego z moje wrażenia po półtora tygodnia od zabiegu.

Miałem już wizytę kontrolną więc wiem coś więcej chociaż tak naprawdę...

A więc... Po zabiegu bolało mnie gardło. Następne dwa dni były ok tylko od razu dostałem kataru. Może nie jakiegoś mocnego ale. Więc nosem oddychałem tylko nad ranem chwilę a później się zapchało. Operacja była w środę za to w sobotę mnie konkretnie poskładało. Niby było ok, szykowałem się do wyjścia piknik z rodzina i dostałem zasranej białej mgiełki migrenowej... kto miał ten wie co to za radość w sercu. Ja miałem to od słodzików w tabletkach musujących i odkąd odstawiłem migrena jest u mnie ras na ruski rok. W każdym razie biało przed oczyma, za chwilę mega ból głowy gdzie tabletki możesz brać jak cukierki i tak nic nie pomoże. Na piknik nie pojechaliśmy, kilka razy spałem, nawet moja luba widząc mój stan się nie czepiała. Nie odpuściło po godzinie czy dwie, bolało cały dzień, na wieczór zeszło, ale następnego dnia już trochę mniej, tak, że na piknik kolejny pojechaliśmy. Żadnego kaszlu, katar niewielki, ale to nie można wydmuchać nic nic bo jest zakaz, skrzepy i generalnie zapchany nos i tyle. Krew po płukaniu się pojawiała przez kilka dni. Jako, że oddycham i tak ustami to tragedii nie było. Coś tam grzebałem w nosie ale udrożnić się nie dało, a tez nie chciałem nic zepsuć. A nos się zapychał co raz bardziej.

W piątek kontrola. Pani doktor odcięła mi szwy, wyjęła dwie plastikowe płytki (tak wielkości 3 x paznokieć) i oczyściła nos. Powiedziała, że wszystko się ładnie tam goi, jest ok, a na efekty trzeba czekać a każdy chciałby od razu. Generalnie po tym też trochę katar zszedł, bardziej oddycham nosem ale póki co rewelacji nie ma. Nadal nos obolały ale już nie tak. Dzisiaj rano nawet wybrałem się na rower, jak Pani powiedziałem ile jeżdżę to stwierdziła, że dla mnie to żaden wysiłek, ale katar napłynął, a wydmuchiwać jeszcze kilak dni nie powinienem więc i tak oddychałem ustami. Za to jak przepłukam nos, czy bardziej oczyszczę to widzę różnicę, nie duszę się już zatkam nos, jest lepiej. Ale nadal mam trochę kataru a poza tym na efekty większe czekam może będą może nie...

Tyle jak kogoś interesował. Dam znać w lipcu po kolejne wizycie kontrolnej. Na razie nic ciekawego jak wyżej można przeczytać. W pracy dziwili się, że tak szybko wróciłem, nos czasami pobolewa ale to w dolnej bardziej części jak się przypadkowo stuknę z córką albo mi coś tam zaschnie i brutalnie wyczyszczę... Aha. Z wydatków kolejne około 90 zł na leki. Dojdzie pewnie jeszcze na saszetki do płukania ale to już wiele złotych. Dam znać...

Fanatyk4piorunów

Też bym musiał ale olewam temat. Bo jedna drożna xd

Osobistość3piorunów

@TyGrySSek im człowiek starszy tym się gorzej goi więc... nie czekałbym bo lepiej nie będzie...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

85piorunów

Hej! Nie wiem może komuś się przyda komuś nie ale napiszę na świeżo spostrzeżenia do:

Jak niektórzy z tagu wiedzą wczoraj miałem operację przegrody nosowej. Dlaczego? Z przyczyn oczywistych nie podlegających komentarzowi. A tak na serio odkąd pamiętam nie oddycham nosem. Nigdy się na tym nie zastanawiałem ale tak było. Wiadomo, że jak człowiek młody to ma to gdzieś. Później po 20tce zaczęło się chrapanie - wiem, bo spałem z bratem w jednym pokoju do 18tki i byliśmy na to wyczuleni - które partnerce i dzieciom coraz bardziej przeszkadza. Na jednym z poważniejszych badań kontrolnych w pracy lekarz też mnie nastraszył, że z taką przegrodą to może na mnie czekać maska do spania. Zresztą mój tata miał takie bezdechy, że się zastanawiałem czy to już czy jednak zacznie oddychać...

No więc ponad 13 miesięcy temu wbiłem się do laryngologa na zasłużonego dzięki nie czekałem roku tylko 2 tygodniu. Później trzeba było się zapisać na zabieg. Ale spokojnie, nie trzeba przypominać, już po 12 miesiącach zapisałem się w MML w Warszawie w trybie pilnym dzięki legitymacji zasłużonego dawcy krwi. Czekałem 3 miesiące zamiast 2 lata i wczoraj był termin.

Przed zabiegiem trzeba było zrobić badania krwi, EKG, tomografię twarzy. Przez krótki termin i lekkie nieporozumienia nie udało mi się zrobić tej tomografii darmowo mimo bogatego pakietu z pracy i to jest jedyne 300 zł oprócz leków po operacji za 70 zł - to są koszty związane z zabiegiem, może dojdą jeszcze jakieś złotówki ale raczej nie wielkie. Cebularz ze mnie spory ale z drugiej strony na coś trzeba oszczędzać :smiley:

A więc byłem umówiony wczoraj na 9tą, tomografia na miejscu, badanie drożności nosa - przy zamkniętych ustach dusiłem się już po 10 sekundach, znowu EKG. Czytanie internetu w tym hejto przez godzinę i poprosili do sali. Tam poleżałem chyba drugą godzinę, krótkie wizyty pielęgniarek i anestezjologa z wyjaśnieniami i na salę. Tam krótka pogawędka z Paniami, anestezjolog podał mi taki rurkę na nos, mówi, że zasypiam a ja nic. I w sumie miał rację bo zaraz po tym obudziłem się po 1,5 godzinie. Aha na 6 godzin i 4 godziny przed przyjściem nie można nic odpowiednio jeść i pić.

Generalnie była septoplastyka z korektą małżowin bo miałem przerośnięte. Czy bolało - nie. Generalnie czuć, że było gmerane i prostowane tam ale jakoś nie boli. Wiadomo, znieczulenie itp. więc człowiek zakręcony. Poza tym cały dzień o suchym pysku. No dali wodą i serek waniliowy i wypisali to domu. Partnerka przyjechała odebrać i pilnować żebym dotarł do domu i tyle. Aha przed operacją nic po operacji bolało mnie trochę gardło. Może przypadek. Nosem już mogłem lekko oddychać.

Wczoraj wystarczyło się lekko schylić czy kucnąć i już leciały lekko krople krwi. Podobno normalne. Drożność przywróci się powoli ale dzisiaj rano już widziałem różnicę w oddychaniu. No i nie jestem już taki obolały. A później zaatakował mnie lekki katar drożność tango down. A przed 2 tygodnie nie mogę wydmuchiwać nosa, tylko wciągać. Mam tam dwie płytki włożone, które mi wyciągną w piątek za tydzień. Pytali czy i do kiedy L4 jako wzorowy korposzczur wziąłem do końca tygodnia. W razie czego przedłużę albo wezmę trochę urlopu. Mam pod tym względem fajnych przełożonych, zespół i nie będzie problemu. A pracę mam biurową, w większości zdalną, a jak trzeba to i po całości i w sumie jak ostatnio myślałem to jednak wielka wygrana na loterii i szczęście bo wiele rzeczy ułatwia.

Dzisiaj też miałem pierwsze płukanie nosa. I niektórzy nie uwierzą, ale po 42 latach straciłem dziewictwo. Pewnie do dlatego, że przez tyle lat miałem zatkany nos więc czy mam katar czy nie to było mi wszystko jedno. Na początku muszę to robić 5 razy dziennie. Bo nos cały we krwi i te zalegania śluzu i inne. Dzieciom (odpowiednio około 3,5 roku i 6 lat) tłumaczymy, że tata po zabiegu nie może się z nimi tarzać, nie mogą po mnie skakać itp. Trochę boli bo uwielbiam zabawy z tymi moimi skarbami ale poczekamy 2 tygodnie. Dzisiaj przypadkowo dotknąłem się nosem z córką i poczułem nos.

Generalnie już jestem zadowolony. Kiedyś to trzeba było zrobić. Poza ma wzrosnąć wydolność na rowerze. Co prawda długie dystanse mi nie są obce ale power na krótkie okresy się też przyda. No i ta szosa @Kasan1512 Ci już nie pomoże 😛

Też się w końcu zapisz.

Jeżeli spamuje tagi to przepraszam ale może może się komuś przydać. Mam nadzieje, że dla kogoś to w fali raczej zalewu negatywnych informacji na necie. Za kilka dni napiszę jak dalej nos i co się dzieje.

Póki co to nie mniej niż 7-10 dni odpoczynku od rower (chociaż Pani na kilka km tempa emeryckiego się zgodziła) utnę sobie spacer na rynek czy coś takiego.

Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli do tego momentu.

Fenomen6piorunów

@mirek1512 daj znać za pół roku albo za rok, bo lubi się to kaszanić

Specjalista1piorunów

Ok, czyli muszę zacząć oddawać krew żeby sobie przegrodę ogarnąć. Z tego co widzę powinno to zająć około 4 lat, więc w sumie tyle co kolejki do lekarza bez legitymacji :grinning:

Osobistość1piorunów

@kto3 oddawać krew tak czy siak warto i bez tego. Ja lecę na okrągły wynik :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (23)