Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#owady

Fanatyk

w Ciekawostki

53piorunów

Rzadkie okazy. Chrząszcze trylobitowe (Platerodrilus) nie są mocno rozpowszechnione, a w przypadku niektórych zasięg występowania wydaje się ograniczony do jednego niewielkiego regionu. Co więcej, nawet tam, gdzie żyją, nie jest łatwo się na nie natknąć.

Samice o charakterystycznym, "trylobitowym" wyglądzie trzymają się zwykle zakamarków martwych pni drzew i kryją się w ściółce, z kolei dużo mniejsze, niepozorne samce są jeszcze trudniejsze do wypatrzenia - choć mają skrzydła, to latają nisko i zwykle tylko na krótkich dystansach, szukając samic. Samice mogą żyć co prawda nawet kilka lat, jednak w ciągu swojego życia składają niewiele jaj, co przekłada się na stosunkowo małą liczbę osobników poszczególnych gatunków.

Na zdjęciu poniżej bardzo kolorowa samica chrząszcza trylobitowego znaleziona w regionie New Bataan na Mindanao, drugiej co do wielkości wyspie Filipin.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Zwierzęta

11piorunów

Pewien gatunek pająka jest w stanie przejąć system komunikacyjny świetlików, by schwytać więcej ofiar

Niepozorny pająk, powszechny w Chinach i Japonii, do perfekcji opanował techniki manipulacji. Łapie samce świetlików i zmusza je do migania wzorami sygnałów, które zwykle są używane przez samice. Wszystko po to, by zwabić w swoją sieć więcej samców. Świetliki używają sygnałów

Fanatyk

w Ciekawostki

64piorunów

Gamingowy chrząszcz trylobitowy _Platerodrilus paradoxus_. Samice tego gatunku mają ciekawe ubarwienie z pomarańczowoczerwonymi obrzeżami i akcentami, dzięki czemu wyglądają trochę jak akcesoria gamingowe.

Samice chrząszczy trylobitowych, ze względu na swój wygląd, przyciągają uwagę. Swego czasu wielu hodowców / kolekcjonerów owadów próbowało sprowadzać, a nawet sprzedawać złapane w środowisku naturalnym osobniki z przeznaczeniem do hodowli w terrarium. Próbowano je również rozmnażać z myślą o wprowadzeniu ich na rynek na szerszą skalę.

Problem w tym, że nie wiedziano wtedy jeszcze, czym tak w ogóle żywią się chrząszcze trylobitowe i w jakich dokładnie warunkach powinny być utrzymywane. Skutki były niestety bardzo przykre dla chrząszczy - wszystkie sprowadzane i trzymane w terrariach osobniki po maksymalnie kilku lub kilkunastu tygodniach padały. Jest niestety możliwe, że powoli ginęły z głodu :pensive: , względnie z powodu trzymania w niewłaściwych warunkach (temperatura, wilgotność). Próby rozmnażania również się nie powiodły.

Do dziś nie wiadomo, co dokładnie jedzą chrząszcze trylobitowe. Żerują w spróchniałym drewnie, więc prawdopodobnie żywią się jego sokami, może też grzybami, śluzowcami i / lub rozwijającymi się w martwym drewnie mikroorganizmami. Możliwe, że organizmy te są specyficzne dla terenów, na których chrząszcze występują naturalnie, stąd zapewnienie im odpowiednich do życia warunków w niewoli jest praktycznie niemożliwe.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

38piorunów

Gdzie te oczy? _Platerodrilus ruficollis_ to gatunek chrząszcza trylobitowego, który występuje w Malezji i Singapurze. Przypominające trylobity samice tego gatunku mają na swoich tarczkach ciemne, połyskliwe, symetrycznie rozmieszczone guzki, przez co wyglądają trochę, jak gdyby miały na grzbiecie mnóstwo małych oczu.

W rzeczywistości jednak mają tylko jedną parę oczu, umieszczoną na bardzo małej w stosunku do rozmiaru reszty ciała głowie (trzecie zdjęcie). Głowa chrząszcza trylobitowego działa trochę jak głowa żółwia - owad w zależności od potrzeby może ją wysuwać do przodu lub chować.


tag serii:

Mistrz

w Hydepark

12piorunów

Dobra, pytanie miało być poważne, ale dokonałem ostatecznego rozwiązania tej kwestii i teraz już tylko dla zaspokojenia ciekawości - co to za robaczki? Schowały się pod liściem, przynajmniej kilkanaście sztuk, chroniły złożonych jaj. Dodatkowo jeden przetrwał, więc zbliżenie na niego. Rozmiar to dosłownie jakiś milimetr, więc nie ma banana dla skali


\<- do zablokowania moich wpisów

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Ciekawostki

62piorunów

Owad jak trylobit. Chrząszcze z rodzaju _Platerodrilus_ występujące w tropikalnych lasach Indii i południowo-wschodniej Azji przypominają pod względem wyglądu pradawne trylobity, stąd w języku angielskim są popularnie znane jako trilobite beetle, trilobite larva lub Sumatran trilobite larva.

Początkowo uważano, że wszystkie chrząszcze tego rodzaju mają "trylobitowy" wygląd, jednak po jakimś czasie okazało się, że to wyłącznie cecha samic - samce Platerodrilus są od nich dużo mniejsze i wyglądają zdecydowanie bardziej zwyczajnie, jak typowe uskrzydlone owady.

Podobieństwo do prehistorycznych trylobitów jest tu zupełnie przypadkowe. Chrząszcze trylobitowe wyewoluowały około czterdzieści siedem milionów lat temu, a więc mniej więcej dwieście milionów lat po wymarciu trylobitów.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

40piorunów

Astrologowie ogłaszają tydzień chrząszcza trylobitowego! :beetle: Populacja ciekawostek o chrząszczach trylobitowych i ich krewniakach zwiększa się :slightly_smiling_face:

Poprzedni tydzień był tygodniem urlopu, z kolei w jeszcze poprzednim były ciekawostki o stonkach:
Skąd się wzięła stonka ziemniaczana (_Leptinotarsa decemlineata_)?
"Stonka i Bronka" - PRL-owska książeczka o stonce
Genetyką w stonkę
Żabonóżki - egzotyczne stonkowate z rodzaju _Sagra_
Polskie stonkowate jak od jubilera
Zmieniająca kolor _Charidotella egregia_
Niezwykle urodziwy chrząszcz _Stolas imperialis_

Zapraszam na tag :slightly_smiling_face:

Gruba ryba

w Zwierzęta

16piorunów

😉

Chciałem zapytać, co to za gatunek, ten słodziak, bo nie potrafiłem znaleźć w google, ale poszukałem w KSIĄŻCE i to smukwa okazała ¯\\(ツ)

Zawsze jak odkryję jakiś, wg mnie, super rzadki gatunek, to czytam zaraz, że "gatunek pospolity w" <-- i tu napisane, gdzie pospolity (np. "na łąkach", czy "w miastach" albo "wszędzie") i tak też było w książce ("na kwiatach" :face_with_rolling_eyes: ), ale sprawdziłem w wiki i hurra: "W związku z zanikaniem siedlisk w Polsce uznana za narażoną na wyginięcie (VU)". Wniosek z tego, że smukwa stała się zagrożona w XXI wieku.

Uspokajam, że szklanka posłużyła mi jedynie do uratowania narażonego na wyginięcie gatunku, bo jak 97% owadów smukwy to kompletne tłuki, które nie potrafią wylecieć ze szklarni i trzeba je wyciągać szklankami.

Dodaję jeszcze zdjęcie smukwy z neta, bo.. no.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Żądło osy która przed chwilą mnie upier#$&+a... Tak, w czoło...

Twórca12piorunów

@pol-scot to twój łeb czy kolano? Bo zdjęcie nie jednoznaczne?

Gruba ryba0piorunów

@VonTrupka żeby wycelować musisz patrzeć w ekran, patrzysz w ekran - na zdjęciu są oczy, oczywiście możesz mieć fart i zrobić zdjęcie mimo wszystko...

Gruba ryba1piorunów

@pol-scot ja gdy muszę strzelić fotę obitego wiadra to i tak strzelam z tylnej

taki czelendż za którym się uda i będzie cokolwiek widać ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Ciekawostki

76piorunów

Kolejny chrząszcz jak od jubilera :sparkles: - występujący w Brazylii Stolas imperialis, znany też popularnie jako imperial tortoise beetle. To krewniak złotego, zmieniającego kolor owada z poprzedniego wpisu, również należący do rodziny stonkowatych (Chrysomelidae). Wyróżnia się połyskliwym, metalicznie niebieskim ubarwieniem ze złotymi akcentami mieniącymi się zielenią i czerwienią.


tag serii:

Lider8piorunów

@Apaturia i teraz wyobraź sobie, że zamiast pasiastych żuczków, na ziemniorkach grasują takie

Lider6piorunów

@Apaturia albo takie piękne, połyskliwe inwazje na polach. Okrutny, ale piękny i majestatyczny widok fali niebiesko-złotego zniszczenia :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk6piorunów

@moll Ziemniaczana apokalipsa w wielkim stylu 😉 A przy okazji jaka pożywka dla propagandy! Skoro prosta, pasiasta stonka była przedstawiana jako kapitalistyczny, wielkopański owad, to można sobie wyobrazić, co by pisano o tym.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Wirtuoz

w Hydepark

43piorunów


Zobaczcie kto mnie dziś odwiedził w kołchozie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

42piorunów

Złote chrząszcze, który zmieniają kolor w zależności od nastroju :beetle: :sparkles: Jednymi z najbardziej niezwykłych owadów w rodzinie stonkowatych (Chrysomelidae) są chrząszcze Charidotella egregia i Charidotella sexpunctata – gatunki te są do siebie podobne, dorastają do około siedmiu milimetrów długości i są popularnie znane jako _golden tortoise beetles_ lub goldbugs. Jeden występuje w Panamie, drugi natomiast na obszarze obu Ameryk.

Charidotella egregia jest znana z tego, że zmienia kolor w reakcji na stres. „Zrelaksowany” chrząszcz ma pokrywy w metalicznym złotym kolorze – ich brzegi są nieco przedłużone i mają niemal przezroczyste, szkliste obrzeża. Jednak pod wpływem stresu, w tym także po dotknięciu, pokrywy owada zmieniają kolor na intensywnie czerwony.

Podobny mechanizm zaobserwowano u gatunku pokrewnego, Charidotella sexpunctata, który po zmianie koloru „podszywa się” pod biedronkę. Chrząszcz ten w trybie domyślnym również jest złoty, jednak zaniepokojony zmienia kolor – jego pokrywy stają się czerwone i uwidoczniają się na nich czarne kropki. Służy to upodobnieniu się do biedronki i zniechęceniu potencjalnego napastnika.

Charidotella sexpunctata zmienia też kolor w trakcie godów. Samce zmieniają wtedy kolory pokryw na odcienie purpury, pomarańczu lub brązu, co najprawdopodobniej z jednej strony zniechęca drapieżniki, a z drugiej przyciąga uwagę samic. Zarówno samice, jak i samce często przebarwiają się na czerwono także podczas kopulacji.

Naukowcy z Uniwersytetu Namur w Belgii użyli mikroskopu elektronowego, aby dokładniej przyjrzeć się pokrywom chrząszcza Charidotella i ustalić, jak to się dzieje, że zmienia kolor. Odkryli, że pokrywy owada składają się z trzech warstw – dolna jest najgrubsza, a górna najcieńsza, pod wszystkimi tymi trzema poziomami znajduje się też dodatkowo warstwa czerwonego pigmentu.

W warstwach tworzących każdy poziom znajdują się maleńkie rowki, które w normalnych okolicznościach są wypełnione płynami ustrojowymi chrząszcza. W takim stanie pokrywy są gładkie, odbijają światło i działają jak zwierciadła – w rezultacie owad wygląda na błyszczącego i metalicznego. Jednak kiedy rowki się opróżniają, pokrywy pozbawione płynu działają bardziej jak okna niż zwierciadła i przepuszczają światło zamiast je odbijać. Grzbiet owada traci złoty połysk, a czerwony pigment z najgłębszej warstwy staje się widoczny. Chrząszcz najwyraźniej potrafi regulować ten proces zależnie od okoliczności.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

48piorunów

Chrząszcze jak od jubilera :beetle: :sparkles: Wśród owadów z rodziny stonkowatych występują chrząszcze, które wyróżniają się pięknym metalicznym połyskiem - część z nich można spotkać także w naszym kraju.

Chyba najpopularniejszym "złotym" owadem jest u nas złotka jasnotowa (Chrysolina fastuosa lub Fasta fastuosa), niewielki chrząszcz dorastający do sześciu milimetrów długości, żerujący między innymi na jasnocie i poziewniku. Złotka jasnotowa ma charakterystyczne, złotozielone ubarwienie z szerokimi, miedzianoczerwonymi pasami. Podobne do niej i również metalicznie lśniące są niektóre inne złotki, takie jest złotka tęczowa (Chrysolina graminis), złotka miętówka (Chrysolina herbacea) czy złotka dziurawcówka (Chrysolina varians).

Wyróżniające się metaliczne kolory mają także niektóre zmróżki, jak zmróżka złotawa (Cryptocephalus sericeus) i podobna do niej zmróżka jaskrowa (Cryptocephalus aureolus), łozówki, jak łozówka błystka (Crepidodera fulvicornis) i łozówka miedzista (Crepidodera aurea), oraz - rzadkie na naszych terenach - podhalanki, na przykład podhalanka zmiennobarwna (Oreina speciosissima).

Na zdjęciach kolejno: złotka jasnotowa, złotka miętówka, zmróżka złotawa, łozówka błystka i podhalanka zmiennobarwna.


tag serii:

Mistrz9piorunów
Fanatyk5piorunów

@Wrzoo Świetny artykuł :smiley: Nasze złotki i tym podobne chrząszcze są jednak trochę za małe do takich projektów - do wykonywania podobnych zdobień, zainspirowanych ogólnie tradycjami wschodu, wykorzystywano przede wszystkim pokrywy chrząszczy azjatyckich. Najpopularniejszym był (i w sumie chyba jest do dzisiaj) Sternocera aequisignata, chrząszcz z rodziny bogatkowatych:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Ciekawostki

82piorunów

Chrząszcz, który nie opuszcza dnia nóg:leg: Stonkowate z rodzaju Sagra są też znane jako frog-legged leaf beetles, co można przetłumaczyć mniej więcej jako "żabonóżki" - i nie bez powodu. Samce żabonóżek są dużo większe od samic i wyróżniają się długimi, silnie rozwiniętymi tylnymi odnóżami przypominającymi trochę żabie nogi.

Długie nogi żabonóżki nie służą jednak do skakania, jak na przykład nogi pasikoników. Wydaje się raczej, że chrząszcz używa tylnych nóg do odstraszania potencjalnych drapieżników - w stresującej sytuacji ponosi jedną lub obie, prostuje je i zaczyna szybko wykonywać nimi koliste ruchy do tyłu i do góry. Dodatkowo specjalne struktury połączone z mięśniami znajdującymi się w tylnych nogach żabonóżki umożliwiają chrząszczowi blokowanie nóg w określonej pozycji i pod określonym kątem, co zapobiega uszkodzeniom stawów podczas szybkiego wymachiwania.

Żabonóżki występują głównie w lasach południowo-wschodniej i południowej Azji. Poszczególne gatunki różnią się między sobą rozmiarem - niektóre dorastają do dwóch, niektóre do pięciu centymetrów długości - a także kolorami. Większość żabonóżek jest metalicznie zielona, niebieska, purpurowa lub złotawa, ale zdarzają się też gatunki o tęczowym połysku.

Na ostatnim zdjęciu głowa samca w powiększeniu :japanese_ogre:


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Ciekawostki

35piorunów

Genetyką w stonkę :dna: Nierówna walka ze stonką ziemniaczaną (Leptinotarsa decemlineata), która dość szybko rozwija odporność na rozmaite środki owadobójcze, skłoniła badaczy do poszukiwania sposobu na szkodnika w jego własnych genach.

Przeprowadzane około dziesięciu lat temu badania wykazały, że można zmodyfikować genetycznie rośliny uprawne w taki sposób, by negatywnie oddziaływały na geny stonki - na przykład na geny kodujące syntezę jej kluczowych białek.

W bardzo dużym skrócie, mechanizm ten opiera się na zjawisku tak zwanej interferencji RNA (RNAi). Zmodyfikowane genetycznie rośliny gromadziły w swoich komórkach lub w chloroplastach specjalnie "zaprogramowane" dwuniciowe RNA (dsRNA), które po trafieniu do organizmu stonki działało trochę jak RNA wirusa: brało na cel określony gen owada i wyłączało go, sprawiając, że organizm stonki przestawał produkować kluczowe białka. W ten sposób stonki, które skubnęły zmodyfikowaną roślinę, szybko kończyły życie nie zdążając wydać na świat potomstwa.

Problemem okazało się jednak zastosowanie tego mechanizmu na szeroką skalę przy zachowaniu rozsądnych kosztów. Postanowiono więc pójść w innym kierunku - co gdyby zamiast modyfikować genetycznie rośliny uprawne, po prostu rozpylić środek z dwuniciowym RNA likwidującym stonkę na polach?

W 2021 roku przedstawiono pierwszy biopestycyd wykorzystujący zjawisko interferencji RNA przeciwko stonce o nazwie Ledprona, przeznaczony do stosowania w formie oprysku. Niedawno, po kilku latach badania, czy Ledprona nie ma negatywnego wpływu na środowisko i człowieka, środek ten oficjalnie dostał zielone światło i został zarejestrowany w USA.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

92piorunów

Stonka i Bronka :beetle: :potato: Akcje zwalczania stonki ziemniaczanej przybierały w przeszłości najróżniejsze formy - stonka trafiała nawet do książeczek edukacyjnych dla dzieci, które były właściwie ilustrowanymi instruktażami dotyczącymi rozwoju, rozpoznawania i zwalczania niszczącego uprawy chrząszcza. "Stonka i Bronka" to przykład takiej książeczki z naszego polskiego podwórka.

Wierszowany tekst autorstwa Jana Brzechwy, zilustrowany przez Jana Marcina Szancera, został wydany w 1953 roku. W tekście znajdują się oczywiście elementy propagandowe - jest tam między innymi wzmianka o wrogu, który jest "zawsze gotów zrzucać stonki z samolotów", a rysunkowe stonki Szancera to wyraźnie wielkopańskie, bogato ubrane i wyjątkowo wypasione chrząszcze, żeby nie było wątpliwości, że reprezentują świat wyzysku i zgniłego kapitalizmu.

Pomijając jednak propagandę, pod względem edukacji przyrodniczej "Stonka i Bronka" to prawdziwy majstersztyk. W wierszowanej, przystępnej formie przedstawia cykl rozwoju stonki i dokładnie opisuje każdy jego etap, od jaja do formy dorosłej. W książeczce przedstawiono nie tylko stonkę w wersji powiększonej, ale zamieszczono także ilustracje larw i owadów dorosłych wielkości naturalnej dla ułatwienia identyfikacji stonki w terenie.

Oczywiście, w tekście znalazło się też miejsce dla ważnego wątku walki ze stonką. W książeczce można znaleźć nawet krótki rozdzialik zatytułowany "Przeczytaj ojcu i matce!" o konieczności zwalczania szkodnika, wyraźnie adresowany do rodziców małych czytelników.

Nie tylko w Polsce wydawano takie materiały edukacyjne na temat stonki - na przykład w Czechosłowacji w 1950 roku wydano broszurkę "O zlém brouku Bramborouku" autorstwa Ondřeja Sekory.


tag serii:

Lider1piorunów

@Apaturia to juz wiem skad wziely sie slyszane w dziecinstwie opowiesci o stonce zrzucanej przez Amerykanow z samolotow. Natomiast jesli chodzi o zbieranie stonki do butelki - wydaje mi sie ze to byl sposob dorazny walki z nia dla osob ktorych nie bylo stac na opryski.

Fanatyk1piorunów

@aerthevist W latach późniejszych pewnie tak, ale w latach 50. w PRL to była raczej kwestia ogólnej dostępności chemicznych środków ochrony roślin, niekoniecznie chodziło tu o koszty.

Nasza lokalna produkcja była po prostu o wiele za mała w stosunku do zapotrzebowania, a import był ograniczony - nasz Azotox (słynne DDT) był początkowo produkowany tylko w Jaworznie na małą skalę. Na dodatek opylanie też odbywało się na zasadzie "czym się da", bo z dostępem do przemysłowych opylaczy w formie plecaków był problem, ludzie sypali Azotox do pończoch i skarpet i potrząsali tym nad roślinami, żeby jakoś go rozprowadzić. Samolotów też brakowało - do opylania wykorzystywano nawet wypożyczone samoloty pasażerskie po wymontowaniu foteli (potem montowano je z powrotem, a pasażerowie mogli cieszyć się zapachem Azotoxu podczas lotu 😉).

W latach 60. sytuacja już się poprawiła, bo produkcja pestycydów rozkręciła się na skalę masową, ale wcześniej ręczne zbieranie stonki było niestety jedyną powszechnie dostępną opcją. Tym bardziej, że jak na złość stonka ma niewielu wrogów naturalnych.

Lider1piorunów

@Apaturia w latach 90tych malorolnego rolnika czy osoby sadzacej pyry na dzialeczce dla ktorych transformacja ustrojowa nie przebiegla delikatnie moglo nie byc stac na takie specyfiki.

Kompan1piorunów

Opryski pochłaniają miliony jak nie miliardy a mogliby wprowadzić zmutowanego chrząszcza stonki, który np. powodowałby że samice nie składają jaj - taki mój luźny pomysł.

Fanatyk1piorunów

@Profesor_Wilczur Badania poszły raczej w drugą stronę - zaczęto pracować nad genetycznie modyfikowanymi roślinami, które zwalczałyby stonkę poprzez mechanizm tak zwanej interferencji RNA (RNAi). W dużym skrócie, chodzi w tym o to, żeby rośliny uprawne gromadziły np. w chloroplastach specjalne dwuniciowe RNA (dsRNA), które po trafieniu do organizmu stonki weźmie na cel jej kluczowe geny (np. kodujące jakieś kluczowe białko) i wyłączy je, powodując szybką śmierć owada. Okazało się to możliwe , jednak trudno było wykorzystać ten mechanizm na skalę masową przy racjonalnych kosztach.

W 2021 roku opisano pierwszy biopestycyd o nazwie Ledprona wykorzystujący ten mechanizm - okazało się, że zamiast modyfikować genetycznie rośliny uprawne, żeby gromadziły specjalne dwuniciowe RNA "zaprogramowane" na uśmiercanie stonki, można po prostu rozpylić środek z dwuniciowym RNA na uprawach. W tym roku Ledprona, po kilku latach sprawdzania, czy nie ma negatywnego wpływu na środowisko i człowieka, dostała oficjalnie zielone światło i została zarejestrowana w USA.

Fighting the Colorado potato beetle with RNARNA interference protects potato plants against herbivore attack.Mpg
Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Ciekawostki

127piorunów

Skąd się wzięła stonka ziemniaczana (Leptinotarsa decemlineata)? Nie bez powodu owad ten bywa nazywany żukiem z Kolorado czy chrząszczem kolorado - jego ojczyzną są północnoamerykańskie Góry Skaliste, a dokładnie obszar pomiędzy Kolorado a północnym Meksykiem.

Nie oznacza to jednak, że stonka zaczynała swoją karierę jako postrach upraw. Została odkryta przez świat nauki dość późno, bo dopiero na początku XIX wieku - w 1811 roku zaobserwował ją angielski botanik i zoolog Thomas Nuttall, a w 1824 roku po raz pierwszy została opisana przez amerykańskiego entomologa Thomasa Saya. Stonka żyła sobie wtedy spokojnie w Górach Skalistych, żerując na psiance dzióbkowatej (Solanum rostratum) i jeszcze nawet nie śniła o ziemniakach uprawianych przez człowieka... przynajmniej do czasu.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie stonka skubnęła pierwszego zimnioka (dla przypomnienia, udomowionego w Ameryce Południowej i nie występującego naturalnie w Ameryce Północnej) i stwierdziła, że odtąd będzie on sensem jej istnienia - ale już w XIX wieku chrząszcz zaczął stopniowo pojawiać się na polach ziemniaczanych na wschód od Gór Skalistych.

Stonkę buszującą w ziemniakach na większą skalę po raz pierwszy odnotowano około 1859 roku, kiedy zaczęła niszczyć uprawy w okolicach Omaha w stanie Nebraska. Ekspansja chrząszcza na wschód postępowała w szybkim tempie, z każdym kolejnym rokiem zasięg stonki zwiększał się o około sto czterdzieści kilometrów (zimniok musiał być pyszny) i ostatecznie w 1874 roku chrząszcz dotarł do wybrzeży Atlantyku.

Od około 1871 roku amerykański entomolog Charles Valentine Riley ostrzegał, że stonka może poprzez transport rozprzestrzenić się także na kontynencie europejskim. Niektóre kraje Europy Zachodniej, w tym Niemcy, Belgia, Francja i Szwajcaria, potraktowały ostrzeżenia poważnie i od 1875 roku zakazały importu amerykańskich ziemniaków w obawie przed przeniesieniem stonki. Nie zdało się to jednak na wiele - stonka przebyła ocean, w 1877 roku została po raz pierwszy odnotowana w porcie morskim w Liverpoolu i krótko potem na terenie Wielkiej Brytanii pojawiły się pierwsze ogniska szkodnika.

Na kontynent stonka zaczęła docierać przede wszystkim w czasie I wojny światowej, rozprzestrzeniając się z amerykańskich baz wojskowych, głównie z Bordeaux, gdzie została przywleczona z zapasami żywności. Jej populacja wzrosła szczególnie w czasie II wojny światowej i w latach późniejszych, kiedy zaczęła rozprzestrzeniać się na terenach środkowej i wschodniej Europy.


tag serii:

Kosmonauta6piorunów

Za dzieciaka zbieraliśmy je na polu u wuja i było tego zatrzęsienie. Od tego czasu nie widziałem jej prawie w ogóle. Czy dzisiaj nadal jest problemem?

Autorytet12piorunów

@enkamayo Jest problemem, choć jak dużym zależy od sezonu. Tyle że teraz już nie trzeba stada ludzi do zbierania owadów, a robi się po prostu oprysk odpowiednim insektycydem, a jak trzeba to się powtarza. No chyba że ktoś ma 2 ary na swoje potrzeby, to może zbierać, albo po prostu olać i cieszyć się tym co wyrosło zanim stonka ojebała krzaki.

Pokaż więcej komentarzy (14)