bojowonastawionaowcaMistrz
4piorunów1279 + 1 = 1280
Prywatny licznik: 27+1=28
Tytuł: Korespondentka
Autor: Virginia Evans
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Filia
Format: książka papierowa
ISBN: 9788384410561
Liczba stron: 344
Ocena: 7/10
Korespondentka to książka o starszej kobiecie imieniem Sybil, która kochać pisać listy - i dokładnie w formie listownej (a fachowo rzecz nazywając, epistolarnej) ułożona jest ta książka. Od samego początku jesteśmy wrzuceni w środek listów i trochę człowiek błąka się po omacku kto jest kim i jakie są ich relacje, ale stopniowo poznajemy jej historię, zarówno osobistą, jak i zawodową i wszystko staje się klarowniejsze.
To, że mamy do czynienia ze starszą kobietą, niejako determinuje nam tematykę listów - wiadomości do rodziny, do przyjaciółek czy do znajomych przepełnione są podsumowaniami życia czy aktywnościami starszych ludzi, ale to nie oznacza, że nie ma miejsca również na coś nowego. Z mojej perspektywy najciekawszymi wątkami były te nieco bardziej poboczne, które zawierały m.in. groźbę za sprawę sprzed lat, regularną korespondencję do neuroatypowego młodego syna kolegi, próbę zapisania się zajęcia na studia, zaczynająca się od małych liścików rozmowa z sąsiadem czy pomoc pracownikowi firmy, z którą Sybil starała się skontaktować w pewnej sprawie.
Wątek najważniejszy, który mocno naznaczył bohaterkę i jej relacje z najbliższymi, standardowo jest obecny przez całą (wieloletnią) historię listów i naprawdę dobrze się rozwija. Trzeba przyznać, że Sybil była mocno doświadczona przez życie, przed czym próbowała uciec w pracę, co wiązało się z określonymi konsekwencjami, szczególnie dla rodziny (wcale nie zapalała się lampka ostrzegawcza z napisem TERAPIA, nic a nic). IMO trochę niepotrzebny był wątek polityczny, który zresztą w połowie książki nagle zniknął mimo intensywnego politycznie w USA roku 2016, bez niego byłaby fajniejsza ponadczasowość opowieści.
Podsumowując, naprawdę bardzo przyjemna książka, którą szybko się czyta (zajęło mi to niecałą 1 dłuższą podróż pociągiem), w sam raz na jesienny wieczór przy kubku herbaty 😉


















