Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pasta

Inspirator

w Heheszki

33piorunów

dickpill to prawda

Zawsze miałem mały konar, przez co nie układało mi się nigdy z różowymi. Przechodząc po mieście widziałem czasem ich wzrok i wyraz obrzydzenia na twarzy jak mnie mijały, a na fejsie jak do mnie jakakolwiek napisała to z pytaniem czy chce coś z Avon-u. W pewnym momencie coś we mnie pękło i powiedziałem dość. Poszedłem do biedry poszukać bananów z tym takim pająkiem, co jak ugryzie to buzdygan stoi przez parę godzin. Niestety mimo zapewnień gościa z obsługi, w domu nie udało mi się znaleźć tego mitycznego pająka.
Wtedy do głowy przyszła mi inna myśl. Wsadziłem sobie w majtki największego banana z całej kiści, istny żółty chad z dobrymi genami kwadratową końcówą. Nie uwierzycie, zadziałało. Teraz jak mijałem różowe na mieście to widziałem, że najpierw patrzą na moją chiquitte, a potem prosto w moje oczy z zalotnym uśmieszkiem. Niektóre nawet odwracały się za mną i przegryzały wargi z istną chucią w oczach.
Gdy byłem w sklepie to postanowiłem w końcu kupić kondony, ale że przez giga knagę pewność siebie 300%, to zażartowałem sobie do kasjerki i powiedziałem, że do obsługi tego urządzenia potrzeba kilku wyszkolonych inżynierów. Dziewczyna wybuchła śmiechem, a pewnie jakbym miał luźno w spodniach to by co najwyżej wezwała ochronę z wyrazem obrzydzenia na twarzy.
Nawet na fejsie napisała do mnie koleżanka, czy nie potrzebuje przypadkiem czegoś z Avon, to jej odpisałem że potrzebuje jakiejś maści na rozstępy kutangi spowodowanej gwałtownym wzrostem. Oczywiście wysłałem do tego jej fotę mojego krocza w samych majtkach z bananem w środku. Napisała, że jestem po⁎⁎⁎⁎ny i żebym się leczył, po czym usunęła mnie z fejsa. Hehe Kasia zawsze miała świetne poczucie humoru.
Dickpill to prawda

Autorytet3piorunów

@ElegantiaGallia Ale te "harlekiny dla przegrywów" to ja akurat szanuję. Coraz mniej tego się pojawia na wypoku i tak dalej… tyle co nic, a szkoda.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Hydepark

11piorunów

Co do tych rac na murawie:

Zastanawiacie się jak kibice wnoszą race na stadion. Otóż juz wam mówię. Jadę kiedyś na mecz, parkuje sobie na parkingu pod Torwarem, patrzę a tu grupka łysych sebixów wypina tyłki, a inny ładują tam ogromne ilości rac. Większość z nich była solidnie przecwelona w więzieniu więc poważne ilości pirotechniki zostały ukryte w odbytach wyklętych. Później dzieje się rzecz nieprawdopodobna, jeden z gniazdowych Legii wbija i wypina tyłek, a grupka ultrasów pakuje mu tam wielką oprawę ze świnią (Legia - Aktobe). Myślałem że się nie zmieści, ale nic z tych rzeczy, zapakowali całość, a później do odbytu weszło 13 osób z zakazami stadionowymi krzyczac ciągle "chodźcie śmiało jest nas mało".

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Nie banować troll kont!

Nie ma nic gorszego dla rozwoju portalu jak pozbycie się najbardziej aktywnych userów, czyli śmieszków, którzy są niczym lampki na choince smutnego społeczeństwa.
Dobry troll pisząc błyskotliwy tekst typu "hehe soli se do d⁎⁎y nasyp" pod dyskusja historyczną odpala cudowną debatę. Da niczym iskra, która podpala ognisko przy którym wszyscy chętnie siedzą.

Gdy usuniemy takie jednostki to co nam tu zostanie?

Chłopcy licznikowcy, czyli rowerowcy, biegacze i zboczency. Typowi klepacze wołowiny do odejmowania jakichś cyferek. Nikogo nie obchodzą ich wpisy poza innymi klepaczami.

Patrzcie na mnie jak biegam kur, biegam widzicie? Halo biegam, patrzcie B I E G A M!!
W przyszłym roku przebiegnę cały Chuyrun2000 z czasem poniżej 4:00!! Wpisowe tylko 400zł, ale za to będę mógł biec po lesie i dostane wode!!11!

635283 - 26 - 3962 

Krwiarze, czyli ludzie oddający codziennie krew, aby móc wrzucić fotę ręki z igłą, albo pudełko czekoladek, która im dali w zamian za krew.
Rozumiem, szanuje, szpital też się cieszy, bo handluje krwią, ale już dostaliście czekoladki i wystarczy.

Uff dzisiaj to ciężko, mimo anemii udało mi się dostać do punktu krwiodawstwa, aby oddać 2 litry krwi! Gdy zobaczyłem tą malutka igłę pani pielegniarki to wyciągnąłem swój długopis, wbiłem sobie go w szyję i napełniłem krwią całe wiadro hehe, obsługa w szoku, a ordynator zemdlał z dumy. Dali mi czekoladę i odwieźli karetką do innego szpitala, mam nadzieję, że mają tam punkt krwiodawstwa! 500 - 2 

Psiarze i kociarze, o których nie trzeba wiele pisać. Czysty rak.

Czy was burek tez na wasz widok wysuwa rakietę niczym Elon Musk i wskakuje z nią na wszystko co się da?
Mój tak ma i trochę przeszkadza mi to spać, bo sypiamy w jednym łóżku. Do zapachu się przyzwyczaiłem, a nawet go uwielbiam! Jak popcorn!!
Co koledzy psiarze robicie w takiej sytuacji? Smarujecie się Nutella czy pasztetem?

Przegrywy, czyli Ci co zostali na wykopie, ale z jakiegoś powodu tu też mają konta, bo zwiększa to ilość interakcji.

Chuop dziś smutny, bo Oskarek na mnie patrzył w pracy. Ale on nie wie, że na mnie czeka wierna pillow-waifu, która wie, że będzie peklowane! Jak co wieczór i nigdy jej głowa nie boli :grinning:
Wracając kupiłem w kasie samoobsługowej dwa harnasie i zumpke chińską.
Ha tfu na p0lki, nie dla przegrywa to, dla mokebe to!!!

Pedofile, czyli anime i futrzaki.

rysunekpolgolegodziecka.jpg

To jest Asuka hehe, ma 18 lat, bo tak powiedziała hehe. Mam już 9tb rysunków Asuki na dyskach, zaraz kolejna wrzutka tym razem jak rozdarła majtki na basenie (づ ̄ ³ ̄)づ
Jedzie ktoś na furryfest do Wrocławia?
Mistrz1piorunów

Nie znałem tej pasty

Fenomen1piorunów

@maximilianan tak właśnie moderujesz hejto. Świeżo ukradziona, chyba sam chłop pisał bo nie było tagu. Z tagami lepiej się czyta.

Fenomen1piorunów

@SuperSzturmowiec było ale jakiś troll to chyba pisał bo 0 taga, prócz tych śmiesznych, jak . Temu ukradłem i dodałem tagi.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Pasty i imby insternetowe

2piorunów


Nie mam pojęcia jak to się stało, może leżałem pod tą zasraną kołdrą w nocy, było mi gorąco i ściągnąłem gacie.
Próbowałem się uspokoić.

nie mogą być daleko
powtarzałem sobie. Próbowałem delikatnie wymacać pod kołdrą, czy nie leżą koło mnie, muszą leżec. Macam i macam. Nie ma.
Wtedy słyszę ojca

ooooo anon już nie śpi, wierci się pod łóżkiem tylko hehe pewnie wstydzi się, no nie bądź taki nieśmiały, wstawaj i się przywitaj!
I wtedy usłyszałem, jak wstaje i idzie w moim kierunku. Co robić. Słyszę zbliżającego się ojca, czas się zatrzymuje, goła, 20 letnia spierdolina zaraz zostanie odsłonięta, na dodatek siedzi tu pieniężna karyna.
K⁎⁎wa to wszystko zniknie, to nie może się dziać, czemu znalazłem się w położeniu jak bohater jakiejś pasty. Co robić, jakieś czary, modlić się do popara?
Macam szybko w pośpiechu szukając gaci, ale ojciec już jest.
Złapał kołdrę i zerwał ją ze mnie.
Wielka cisza.
Szybko wstałem zasłaniając pysiora, powiedziałem „dzień dobry” skinając głową i wybiegłem w ekstremalnym tempie z pokoju.
Ukryłem się w piwnicy, słyszałem tylko za sobą salwy śmiechu.
To było największe upokorzenie, jakie kiedykolwiek mnie spotkało. Jak o tym myślę, to nie chce mi się wierzyć, że to naprawdę się stało.

GURU

w Pasty i imby insternetowe

21piorunów


Stoję w kolejce, przede mną jakaś para, przed nimi jakaś laska, wcześniej wężyk starych bab. Laska się obraca i zauważa ją ta z pary. I się zaczyna.
– Ewa!?
– Klaudia?! O jaaa, Za⁎⁎⁎⁎ście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi
– Za⁎⁎⁎⁎ście! Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Naprawdę za⁎⁎⁎⁎ście hihihi.
– U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba
– Nie byłam wtedy, nad morzem byłam, z Moniką pojechaliśmy do Marty i jej tego nowego ich odwiedzić
– No ale i tak za⁎⁎⁎⁎ście no.
– No. Za⁎⁎⁎⁎ście wyglądasz! Byłaś u fryzjera? Za⁎⁎⁎⁎ście!
– No byłam, dzięki, dzięki. Wiem, za⁎⁎⁎⁎ście. Hi hi.
Gość z pary milczy. Stoi. Lampi się w kiełbasy. Chyba je liczy. Medytuje w mięsnym.
– Byłam u fryzjera i wyobraź sobie, że jak wracałam autem, to mi wszyscy kierowcy migali światłami. Masakra, mówię ci. Dobry stylista to podstawa.
Nie dowierzam. Zerkam do kolesia od kiełbas. On też chyba nie dowierza. Odpłynął do odległej mięsnej krainy, wzrok wbity gdzieś w ostatni rząd z polędwicami. I nie odrywając wzroku od wędlin, robotycznym głosem mówi:
– A światła miałaś włączone?
– Co?
– Czy miałaś światła mijania włączone w samochodzie?
– Hihihi nie wiem, od fryzjera wracałam. Skąd Ty go wytrzasnęłaś Klaudia? Hihihi.
Wtedy spotkałem wzrok kolesia. Pustka. Zabrała mu duszę. Odwrócił się w ciszy, znowu do kiełbas. Szkoda człowieka.

GURU

w Pasty i imby insternetowe

7piorunów


Czy nie uważacie, że program „Jaka to melodia” stracił jakikolwiek sens? Przecież to jest dobre na youtube jako parodia teleturnieju muzycznego.

Zaczyna się jakąś k⁎⁎wa operą mydlaną w stylu Mamma Mia z piosenką śpiewaną ewidentnie z playbacku przez gwiazdę. Po tym pojawia się Robert Janowski sławny poeta, piosenkarz, weterynarz i kompozytor polski. Przedstawia uczestników, którzy jak to wynika z krótkiego wywiadu są tu jest pierdyliard pierwszy raz. Przechodzimy do pierwszej rundy. Uczestnik 1 wybiera Bon Jovi. Muzyczka start – słyszeć krótkie „pruh”. Całe 0,041 sekundy I od razu wszystkie 3 guziczki JEB. Uczestnik 2 był pierwszy. „LIVIN ON A PREJER TYSIAC DZIEWIENSET OSIEMDZIESIATY CZWARTY ROK WYDANIA, A BON JOVI MA NA IMIE JON”. Janowski „Tak”. I karawana jedzie dalej przez całą pierwszą rundę, która jest głupia i bez sensu, bo z upływem czasem punkty rosną zamiast spadać, dopiero w drugiej rundzie jest normalnie.

Chyba zaczaili, że nikt nie będzie oglądał słuchania piosenek przez całe 0,513 sekund to wprowadzają przerywnik. Ktoś odgaduje po 0,031 sekundy (nowy rekord programu) piosenkę Ryszarda Rynkowskiego – Dziewczyny lubią brąz. Robert Janowski standardowo lakonicznie „tak”, ale dodaje uwaga „DAREK NAM ZASPIEWA”. No i zaczyna się karawana. Tylko tym razem połączenie opery mydlanej z polskim weselem i dyskoteką z liceum. Jakaś choreografia na scenie, uczestniczy tancza miedzy sobą jak wujek Staszek z ciocią Basią, widownia robi disko. Wygląda to fatalnie i chaotycznie dodając do tego te sztuczne uśmiechy rodem z teledysków Sandu Ciorby.

Mija pierwsza runda, druga runda (w której wreszcie punktacja działa z zasadami logiki) i mamy 3 rundę. No i tutaj standardowo. Wybieramy artystę – Indila. Janowski podpowiedź „Szczęście”. Uczestnik się zastanawia tak mocno, że kloca zasadzi o jezu tak ciężko w końcu mówi „dobra po jednej ryzyk fizyk”. Koleś na fortepianie zamaszystym ruchem przykłada paluszek i słychać – Tink. „DERNIERE DANSE? Tak”. Tak go ta nutka natchnęła.

Wielki finał. Uczestnik w 0,981 sekundy odgaduje 7 piosenek i mamy charakterystyczną muzyczkę. Na koniec mamy gwiazdę odcinka i kolejny odcinek Mamma Mia. Wszyscy szczerzą ryje do kamery i koniec programu.

Osobistość2piorunów

Pasta o "Jaka to melodia" 😂 już na początku odpuściłem.

GURU

w Pasty i imby insternetowe

86piorunów


Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.
– No, ubierasz się pan.
– W płaszcz – jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
– Fakt!
– Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
– I zdążasz pan?
– Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, widzi pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do stadionu, a potem to już mam z górki, bo tak… w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę
spać.

Gruba ryba2piorunów

Ja też mam dobre połączenia, bo mam 1,5 metra do pracy. 😁

Osobistość5piorunów

@Okrupnik tym razem nie pasta: pobudka 4:30. Wystarczy umyć twarz i zęby, bo prysznic był przed spaniem, spakować szejka i można wychodzić. Łapię autobus lub za nim biegnę, jeśli mi uciekł, by dostać się na dworzec. Z dworca pyk pociąg. W pociągu można wypić szejka więc śniadanie z głowy. No i jestem. Teraz tylko z buta jakieś 20 minut marszo biegu by być w robocie na 7. Jeszcze tylko minimum 10h tyrki i można wracać.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

1piorunów


Mój brat to fanatyk alchemii. Pół domu zajebane podręcznikami o alchemii najgorzej. Średnio raz w miesiącu ktoś ma duszę połączoną z chodzącą zbroją i trzeba jeździć po całej Amestris to odkręcać. W swoim dwunastoletnim życiu już z 10 razy byłem na takiej wędrówce. Tydzień temu jak poszedłem na jakiś losowy test na państwowego alchemika, to Hawkeye jak mnie tylko zobaczyła, to kazała hełm ściągać xD, bo myślała, że znowu dusza w pieczęci.

Druga połowa domu zajebana „Wstępem do alchemii”, „Kamieniem filozoficznym”, „Przepisami kucharskimi doktora Marcoh” xD itp. Co tydzień brat robi objazd po wszystkich bibliotekach w Centralu, żeby skompletować wszystkie alchemiczne materiały. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into Brama, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych książkach, ale teraz nie dosyć, że je zbiera, to jeszcze siedzi przed otwartą Bramą i kręci gównoburze z Najwyższym o najlepsze sposoby na transmutację człowieka itp. Potrafi drzeć mordę do Wrót albo wy⁎⁎⁎⁎⁎olić rękę i nogę za Próg. Kiedyś brat mnie wkurwił, to zostawiłem tam swoje ciało i go trollowałem, gadając podczas jego podróży astralnych jakieś losowe głupoty, typu „humunculusy jedzo guwno” xD. Winry nie nadążała z gotowaniem gulaszu z mlekiem na uspokojenie. Aha, ma już w wojsku rangę MAJOR, za zostanie psem armii.

Jak jest ciepło, to co weekend zapierdala na humunculusy. Od jakichś pięciu lat w każdą niedzielę napierdalam się z humunkulusami, a brat pi⁎⁎⁎⁎li o zaletach walki z tym bezdusznym gównem. Jak się dostałem na państwowego, to brat przez tydzień pi⁎⁎⁎⁎lił, że to dzięki temu, że dużo napierdalamy się z humunculusami, bo zawierają fragmenty Kamienia Filozoficznego i jestem lepiej wytrenowany.

Co sobotę budzi ze swoim znajomym Royem Mustangiem całą rodzinę o czwartej w nocy, bo hałasują, pakując protezy, robiąc kanapki itd.

Przy jedzeniu zawsze pi⁎⁎⁎⁎li o humunculusach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Ojca i Najwyższego, brat sam się nakręca i dostaje strasznego bólu d⁎⁎y durr, cały kraj otoczony tunelem, tylko robio krąg transmutacji hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu, klnąc, i idzie odszyfrowywać notatki doctora Morioh, żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta nowe protezy. Oczywiście do festiwalu owiec nie wytrzymał, tylko już wczoraj go rozpakował i powkręcał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój czerwony płaszcz i siedział cały dzień w tymi automailami na środku mieszkania. Obiad (gulasz) też nimi zjadł [cool][cześć].

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich alchemików w Amestris, to bym wziął i zapierdolił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny, to brat jako prezent wziął mnie ze sobą na humunculusy w drodze wyjątku. Super prezent k⁎⁎wo.

Pojechaliśmy gdzieś w pizdu za Resembool, dochodzimy nad rzekę, a bratu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozgrzał protezy i siedzimy nad wodą, i patrzymy czy jakiś humunculus się nie skrada. Po pięciu minutach mi się znudziło, więc zacząłem poprawiam zbroję, to mnie brat pierdolnął automailem po hełmie, że humunculusy słyszą trzeszczenie metalu i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po d⁎⁎ie, to zaraz krzyczał szeptem, żebym się nie wiercił, bo szeleszczę Duma widzi spod ziemi, jak się ruszam, i ucieka. Sześć godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś je⁎⁎⁎ym Ishvalu. Urodziny mam w listopadzie, więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk⁎⁎⁎⁎syn. W pewnym momencie brat odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć, bo jak Duma ojebie Żarłoczność, to słyszy i czuje.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę Roya Mustanga, z którym jeździ na humunculusy. Kiedyś towarzyszem wypraw alchemicznych był hehe Maes Hughes. Człowiek o kształcie jeża z kozią bródką i 365 dni w roku w mundurze MAJOR. Byli z moim bratem prawie jak bracia, przychodziliśmy do jego żony Gracii na urodziny itd. Raz brat miał urodziny, Maes przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o alchemii i humunculusach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie gorszy jest Zazdrość czy Żarłoczność.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ MAES, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ, JAKIE ŻARŁOCZNOŚĆ MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

K⁎⁎WA EDWARD ZAZDROŚĆ W AMESTRIS PO 80 KILO WAŻY, TWOJA ŻARŁOCZNOŚĆ TO MU MOŻE NASKOCZYĆ.

CO TY MI O TU O ZAZDROŚCI PIERDOLISZ, JAK LEDWO SZPONY POŻĄDLIWOŚCI POTRAFISZ ODBIĆ. ŻARŁOCZNOŚĆ TO JEST KRÓL HUMUNCULUSÓW JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI.

No i aż się zaczęli nakurwiać, zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z Winry musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła Gracia, że Maes spadł z rowerka, i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat Winry, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym bratu, a brat

I BARDZO K⁎⁎WA DOBRZE.

Tak go za tą Żarłoczność znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego brata, czyli Ojcu. Stał się on kompletną obsesją Eda i jak na przykład w radiu mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi, to brat zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sku⁎⁎⁎⁎⁎nach z podziemi powiedzieć. Książki niealchemiczne też przestał czytać, bo miał ból d⁎⁎y, że o kręgu transmutacji w Amestris nic się nie pisze.

Kopaczem koła transmutacji w Amestris jest niejaki Lenistwo. Jest on dla brata uosobieniem całego zła wyrządzonego amestriańskim miastom przez Ojca i brat przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakąś walkę z humunculusami, na którym został połknięty przez Żarłoczność, i brat wrócił do domu z podartym płaszczem, bo siłą go wypluwali z jego brzucha, takie tam inby z Lingiem i Zazdrością odpierdalał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Ojca brat rozpoczął partyzantkę na prowincji, polegającą na szkalowaniu Ojca i Lenistwa w fortach na dalekiej północy. Napierdalał na niego jakieś głupoty, typu że Zazdrość był tajnym współpracownikiem Ishvalan, albo że go widział w kopalni, jak robił podkopy pod krąg transmutacji itd. Nie nauczyłem brata into TORy, więc skończyło się walką z Kimblee za szkalowanie i brat musiał opatrzyć swoje rany energią z własnej duszy.

Jak dochodził do siebie, to przez tydzień w forcie Briggs się nie dało żyć, brat kurwił na przekupny rząd Führera, Ojca, Lenistwo i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że Ojciec jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też tą wykorzystaną energię życiową i dostawał strasznego bólu d⁎⁎y, ile on by mógł na przykład kamienia filozoficznego za tę energię zrobić (jedna dusza).

Brat jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć ishvalańskie notatki do kamienia, bo niby wypożyczanie z biblioteki za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać.

AL, W XERXESIE TO SIĘ PRAWDZIWE KAMIENIE ŁAPIE! TAM JEST ŻYWIOŁ!

Ale nie było go stać ani nie miał ich gdzie zdobyć, a hehe frajerem to on nie jest, żeby Armii wszystko mówić, więc zgadał się z jakimś Ishvalczykiem z blizną, że odnajdą notatki jego brata na spółkę, będą je trzymać u doktora Morioh który zaczepi się w chacie na północy, a nie w Centralu albo Resemboolu jak my, i się będą tymi notatkami dzielili albo będą jeździć napierdalać się z Ojcem razem.

Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale po walce z Kimblee brat obskoczyl wpierdol i nie mógł z nimi odszyfrowywać notatek, i miał o to olbrzymi ból d⁎⁎y. Jeszcze ci jego koledzy mówili, że cały krąg transmutacji się układa jak po⁎⁎⁎⁎ny, więc mój brat tylko leżał czerwony ze złości w łóżku za kotarą i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy, co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni odkrywają nikczemny plan Ojca bez niego, bo przecież po równo szukali tych notatek, i w niedzielę wieczorem, jak ten Ishvalczyk z doktorem już złapali Zazdrość, wyszedł nagle z kryjówki.

Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś pod pałacem Führera. Wychodzę na zewnątrz, a tam dziura wielkości tunelu xD. Pytam, skąd on ją wziął, a on mówi, że od Morioh za⁎⁎⁎ał z Briggs, bo oni go oszukali, i żebym łapał z nim Dumę, i szturmujemy pałac xD. Na nic się zdało tłumaczenie, że to prawie na pewno misja samobójcza. Na szczęście nie mieliśmy żadnej ciężkiej artylerii, więc brat stwierdził, że idziemy tunelami.

Z jakiegoś podkopu pod starym laboratorium nic by nie wyszło, a tu nagle przyjeżdża czołg z żołnierzami z Fortu Briggs, którzy się domyślili, jaki jest genialny plan brata xD. Zaczęła się nieziemska inba, bo żołnierze drą mordy, że król Bradley zginął w zamachu i żeby przestał się wygłupiać, a brat się drze, że koło c⁎⁎ja mu to lata, bo musimy pokonać Ojca pod pałacem xD Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby brat od nich nie dostał wpierdolu, bo było blisko.

Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
– Mój brat leży na ziemi, kurczowo trzyma się wejścia do tunelu i krzyczy, że wchodzi.
– Żołnierze krzyczą, że ma się ogarnąć.
– Doktor Morioh ma rozjebaną twarz, żeby nikt go nie rozpoznał.
– Bradley ze swoimi oddziałami wkracza do pałacu i mówi, że wszyscy będą rozstrzelani, bo brali udział w zamachu stanu.
– We wszystkich oknach dookoła stoją mieszkańcy Centrala
– Winry płacze i błaga brata, żeby nie zginął, a żołnierzy, żeby nie stawali po stronie humunkulusów.
– Ja: smutnazbroja.psd.

W końcu żołnierze Bradleya opanowali sytuację w mieście. Ja podałem rebeliantom miejsce ukrycia Ojca, Armia rzuca bratu rozbity zegarek i mówi, że nie ma do tytułu państwowego alchemika żadnego prawa i żeby nigdy się na humunculusach nie spotkali. Winry ubłagała żołnierzy, żeby nie pomagali Ojcu stać się Najwyższą Formą Życia, żołnierze mówią, że nie chcą się z humunkulusami pi⁎⁎⁎⁎lić i mają to w d⁎⁎ie, tylko, że brata nie chcą więcej widzieć.

Brat do tej pory robi z Najwyższym gównoburzę przed Bramą, bo wszyscy państwowi alchemicy zrobili krąg transmutacji, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim bratem. Obserwowałem ten krąg i widziałem, jak mój brat nieudolnie poświęcił Najwyższemu swoją własną Bramę duszy.

dontforget.3.oct
Liczba kręgów: 1
Ten krąg nakreślili jacyś idioci! Znam użytkownika brat_alfonsa od dawna i to bardzo porządny człowiek i pełnometalowy alchemik! Chcą go oczernić bo zazdroszczą ocalenia Amestris przed Ojcem!

Potem jeszcze używał tej Bramy duszy do prześladowania niedawnych kolegów od notatek. Jak któryś z nich nakreślał krąg transmutacji to ojciec się tam wpierdalał przez Bramę i na przykład pisał, że ch⁎⁎⁎we humunkulusy robi i widać, że nie umie w transmutację xD.

Z tej samej Bramy udzielał się w swoich transmutacjach i jak na przykład wrzucał złapanego przez siebie Ojca i ściągnął moje ciało z powrotem, to sam sobie pisał NOOOO GRATULUJĘ OKAZU! WIDAĆ, ŻE DOŚWIADCZONY ŁOWCA! a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i Winry.

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

ja pi⁎⁎⁎⁎le jak ja kocham zycie wlasnie palę sobie jointa w domu, Ghościk odpalony, najedzony Nutridrinkiem. Nic mi wiecej nie potrzeba ogladam koncert Ghosta na youtube, kotek siedzi mi na kolanach. Przypominam Ghościk odpalony wiec zero potrzeb zero testosteronu nie musze z nikim walczyc bo nie mam o co. Mam hajsy mam jedzenie i bezpieczenstwo i Ghościk odpalony. Pozdrawiam

    i trochę 

https://www.youtube.com/watch?v=xQJz_LMWF6s

Lider0piorunów

fajna masz diete

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Pasty i imby insternetowe

17piorunów


Anony, praca jako dozorca jest przejebana. Mieszkam w starej ruderze na obrzeżach miasta, wchodzących już w tereny leśne. Cały czas muszę coś reperować – a to w piwnicy jakaś rura poszła, a to zawiasy w drzwiach są przerdzewiałe i tak k⁎⁎wa do zajebania. W dodatku okolica jest niewesoła, tereny typowej patologii. Kręci się tu mnóstwo łysych dresów. Typowe sebixy, łyse, głupie i napakowane, chcą ci spuścić wpierdol jeśli tylko im się nawiniesz. I to nie tylko w godzinach wieczornych, na tym zadupiu trzeba uważać cały czas. I weź tu się dostań bezpiecznie bliżej centrum, jak strach z mieszkania wyjść. Ale nawet c⁎⁎j w ruderę, c⁎⁎j w dresów – najgorsi są mieszkańcy. Staram się unikać starego dziada, jak ten zagada na klatce to bite pół godziny musisz wysłuchiwać jego gadania, z którego nic nie rozumiesz, bo cały czas rzuca sentencje po łacinie czy jakimś innym dziwnym języku. Widać, że gość wykształcony, ma u siebie pokaźną kolekcję książek. Niestety, z wiekiem zaczęły się problemy z pamięcią. Cały czas gubi klucze, czegoś zapomina i od razu leci z problemem do mnie. Uciążliwe to, ale w porównaniu z resztą nie jest taki zły. W budynku mieszka też stara gruba grażyna, wygląda jak typowa kucharka ze szkoły, rzucająca jakąś papkę na talerz i mająca wiecznie wkurwioną minę. Cały czas domaga się ode mnie jakichś napraw, drze ryja jak gocha od magicala. Jedyny powód, dla którego jeszcze jej nie wygarnąłem – czasami w podzięce odpala za⁎⁎⁎⁎stą naleweczkę, a to zawsze jakiś profit. No i oczywiście mieszka z trójką gówniaków, jedno gorsze od drugiego. Najmłodszy brajanek to typowe ADHD, lata pod nogami, cały czas coś psuje, drze się w niebogłosy i wszędzie go pełno. Jakby tego było mało, upatrzył sobie we mnie autorytet (chyba brakuje mu ojca) i skutecznie rozprasza mnie podczas wszelkich napraw – czy to u nich w mieszkaniu, czy w piwnicy czy k⁎⁎wa gdziekolwiek. Brajanek ma siostrę – typową nastoletnią karynkę, uważającą się za nie wiadomo jaką księżniczkę. Chodzi po tej patologicznej okolicy i próbuje zdobyć atencje, ale u kogo XDDD jak tu tylko starzy ludzie i dresy. Jest jeszcze najstarszy syn, pryszczaty gruby przegryw, do tego chyba jakiś upośledzony. Łazi za dwójką młodszego rodzeństwa i grażyną i zachowuje się, jakby jedynym sensem jego życia było jedzenie. Jeszcze ma taki typowy przymułowaty głos, który doprowadza do szału. Chociaż czasem jak widzę jak sapie wchodząc po schodach to sobie skisnę pod nosem XD. Ale najgorsze dopiero nadeszło, jak wprowadził się pan A R T Y S T A. Apaszka, bułkę przez bibułkę, te sprawy, wielki światowy talent. No chyba nie za bardzo, skoro mieszka w ruderze na zadupiu. Ale co ja się tam znam Van Gogh też nie był doceniany w swoich czasach. Pan artysta ma zwierzątko i nie mógł to być kot, pies, chomik czy inne normalne zwierze, ale gadająca papuga. Tak k⁎⁎wa, ptak drący ryja o randomowych porach dnia i nocy. Jeszcze gość zostawił parę razy otwarte okno, to mu ptak spierdolił. Zgadnijcie kto musiał pomagać go łapać. Jakby mnie dopuścili do wszystkich papug na długość ręki to bym wziął i za⁎⁎⁎ał. I tak właśnie wygląda przejebane życie dozorcy, pod miastem, w starej ruderze. Nazywam się gumiś Grafi i to moja historia.

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Młodzież zjada szkło!

Wśród młodzieży zapanowała jakaś dziwna moda na jedzenie szkła. Ale powoli, skąd się o tym dowiedziałem. Wczoraj jechałem autobusem, obok mnie siedziała starsza pani. I to właśnie ona mi to powiedziała:

* Panie, co się teraz dzieje z tą młodzieżą. Doszło do tego, że zjadają szkło!
* Co takiego? O czym pani mówi?!
* No mówię panu. Wczoraj jechałam windą, a taka młoda mówi do swojego chłopaka: "wykręć żarówkę, to wezmę do buzi".

  

Gruba ryba0piorunów

szkłożrą ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

80piorunów

Przypomniała mi się historia mojego kolegi geja ze studiów.
Ziomek ubierał się bardzo schludnie i trendy, mówił lekko podwyższonym głosem, chodził do klubów dla gejów i ogólnie obracał się w tym towarzystwie. I oprócz tego miał wiele psiapsiółek, z którymi chodził na zakupki, doradzał, No ogólnie k⁎⁎wa typowy gej przyjaciel z seriali pokroju "Seks w wielkim mieście". Z tą jednak różnica, ze jego koleżanki były znacznie ładniejsze, niż Pani Koń ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Do czego zmierzam. Mój kolega dochodził do takiej zażyłości z tymi laskami, ze one bez problemów pokazywały mu się u siebie w mieszkaniu w bieliźnie i pytały czy ładna itd. Ofkorz w tym czasie (przypadkiem hehe) pojawiało się winko i ciekawsze tematy. I również temat jego pociągu do kobiet xDD I wtedy tez wiele jego psiapsiółek chciało sprawdzić, czy da się zaciągnąć geja do łóżka - on dawał się zaciągać, po wszystkim mówiąc, ze to nie to i jednak woli facetów, ale wiele z nich miało satysfakcję, ze zaciągnęło geja do łóżka.
No jak się k⁎⁎wa domyślacie, ziomek nie był żadnym gejem, a 100% hetero - po prostu wykminilł sobie ten sposób na ruchanie świnek i szło mu to znakomicie xD
Prawdę o nim poznałem, kiedy jeszcze razem należeliśmy do studenckiego ONR i ruchaliśmy się w d⁎⁎e. To były czasy.
Zdjęcie przypadkowe.

Twórca13piorunów

... ruchales kiedys pedala ? Nie - ale ru⁎⁎⁎⁎em kolege, ktory r⁎⁎⁎al padala

GURU4piorunów

Ech, kto nie przeżył młodości w ONR, ten uroku hemoroidów nie zrozumie...

Lider2piorunów

@sireplama kojarzysz to powiedzenie "uderz w stół a nożyce się odezwą"? No, to w ONR popularna jest lekka wariacja tego powiedzonka- "uderz w dupę a hemoroidy się odezwą" :rolling_on_the_floor_laughing:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Hydepark

91piorunów

Po kilku latach spotkałem ziomka ze studiów. W wieku 22 lat miał rekord w martwym 240 kg, potem wszedł na bombę. Pamiętam go jako okaz zdrowia, dziś jezdzi na wózku...

Spytany jak do tego doszło, ze łzami w oczach odpowiedział, że zrobił uprawnienia i śmiga na magzynie w czterobrygadówce za 4200 netto... Uważajcie na siebie

Gruba ryba19piorunów

@cebulaZrosolu nie lubię past, ale ta wyjątkowo fajna, musiałem się wysilić by załapać

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

84piorunów

Z różnych kuchni świata, to właśnie kuchnia włoska przyciąga najwięcej wykolejeńców i degeneratów - świętsi od papieża, urwał ich mać!
O tych od carbonary świat już słyszał, nieśmiało przebijają ci od ragou, bo zwykły sos pomidorowy z mielonym do spadżetti to wypierdol do śmietnika! Niejadalna breja, jeszcze rodzinę potrujesz.
Ale to nic. To mały Miki przy zjebach od PRAWDZIWEJ włoskiej pitcy.
Let the show begin!
Wszystko co wyciągniesz ze zwykłego piekarnika, nie daj panie borze w formie prostokątniej, z ulubionymi dodatkami, ale na cieście, które nie jest pełnoletnie zostanie określone mianem "drożdżówki".
No chyba że zrobiłeś to na kamieniu. Wtedy może to jednak pitca, ale taka lekko podrabiana. Ale jeszcze ujdzie, nauczysz się młody, wujaszek zaraz Ci opowie o ugniataniu ciasta od plejstocenu, aby dało się rozciągać palcami (jakim wałkiem, troglodyto! Drożdże się napracowały, a ty podła karykaturo, podróbko człowieka, robaku marny chcesz to teraz wałkiem wyciskać!?), ale najpierw ogarniemy ci piecyk!
Bo wiecie, nie to że jak kupisz czerwone ferrari do wypieku pizzy to jest ok, o nie! To dopiero początek twojej drogi, młody podawanie. Póki nie rozregulujesz tego barachła do poziomu wypierdolenia prądu w całym kwartale, możesz tego używać co najwyżej do podgrzewania schabowych od mamy. Twój piec do pizzy w 0,002137 setnych sekundy ma węglić brzegi wstawianego placka i zbrązawiać jego spód!
A jak już jesteśmy przy spodzie, pomówmy o wierzchu... Nie waż się nawet obesrańcu kłaść na wierzch czegokolwiek innego niż puszkowane (bo innych w tym zacofanym, bezsłonecznym kraju nie dostaniesz) prawdziwe włoskie pomidorki. Wypierdol ten koncentrat przez okno, albo twoje plemię popamięta mnie do 7 pokolenia! Kwestia sera czy szynki również nie podlega dyskusji - zamykam temat, zapoznaj się z materiałami na forum co do zatwierdzonych rodzajów, a tego anasa co ci wystaje z kieszeni zaraz wsadzę ci tak głęboko w d⁎⁎ę, że wyjdzie ci nosem.
I na cholerę stoi ten sos czosnkowy? Budę z kebabem otwierasz czy masz zamiar konsumować ambrozję w trójkątach? OLIWA! Tylko prawdziwa włoska oliwa!
Jezu, dobrze że człowiek był na tyle przezorny, że zdjęcie pitcy robionej z mamą wstawiał z troll konta, bo by na widłach wynieśli...

  i może  po stosownych korektach xD
Zapomniałam 

Fanatyk1piorunów

@moll No chyba, żartujesz sobie z tą elektryczną popierdółką do pizzy. "Ferrari", haha. Fiat i to co najwyżej panda a nie żadne Ferrari. Piec to ma być na drewno, z kamieniem spod samego Wezuwiusza lub Etny. Prąd to obominacja! W ostateczności, ci bardziej liberalni fani pizzy, w drodze wyjątku zezwolą na piec gazowy lub hutniczy. Reszta się zgadza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pasta w sumie mocno prawdziwa, szczególnie jeśli człowiek ileś tam for i kanałów yt przerobił w poszukiwaniu odpowiedniego przepisu i pieca 😛

PS. Jeśli ta pasta powstała w odpowiedzi na moją wczorajszą pizzę to jestem zaszczycony xD

Lider1piorunów

@Stashqo xD

Nieeee, chodziło to za mną od dłuższego czasu. Szczególnie po akcji na wypoku, gdzie laska pochwaliła się pizzą robioną ze znajomymi z Włoch, taka jak nasze "domowe" z blachy i chcieli ją za to żywcem ze skóry obedrzeć, bo z pewnością żadnych Włochów w pobliżu tej abominacji nie było xD i tamci Włosi to widać jacyś podrabiańcy, bo tutejsi spece wiedzą lepiej jak się robi prawdziwą włoską pizzę

Fanatyk1piorunów

@moll wykop to bardzo toksyczne miejsce, cieszę się, że mnie tam już nie ma ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Lider0piorunów

@Stashqo jest tam nadal kilka fajnych osób, więc zaglądam :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@moll Ej, za⁎⁎⁎⁎ste xd

Lider0piorunów

@Giban 😊

Pokaż więcej komentarzy (48)

GURU

w Pasty i imby insternetowe

28piorunów


>Wyobraź sobie, że Apple wypuszcza samochód
>wydajny, ekonomiczny, bezawaryjny
>bardzo wygodny i szybki pomimo niezbyt mocnego silnika
>dostępny w trzech, eleganckich kolorach
>drogi jak skurwisyn
>wersja z bagażnikiem wielkości koszyka rowerowego dalej droga
>jebaćbiede.jpeg
>mieszkanie pod hipoteke xD
>studia dzieci idą się j⁎⁎ać xDDD
>kupiłeś auto marzeń
>w kolorze „Bogota White”
>z bagażnikiem który zmieści dwie butelki wody i czipsy z biedronki ale c⁎⁎j z tym xDD
>sąsiadzi zazdroszczą
>sąsiadki chcą opierdolić kolbe
>syn przestał się ciebie wstydzić i wrócił do twojego nazwiska
>czujeszdobrzeczłowiek.gif
>mało pali to też nawet się nie interesujesz co tam wlać
>kabli do akumulatora nie dostałeś, ale masz po starej astrze to co tam będziesz żebrał o jakiś gunwo
>polecasz auto wszystkim bez względu na stan materialny czy potrzeby związane ze środkiem transportu
>twoje najlepsze i c⁎⁎j koniec gadki
>jebane biedaki
>zaczyna brakować wachy jedziesz na cepeena
>rzucasz k⁎⁎wą widząc cenę paliwa ale się nie martwisz bo twoje cudo pali tak mało, że spokojnie wlejesz za dyche i będzie git
>łapiesz za pistolet, otwierasz wlew i
>cotokurwajest.exe
>trójkątny wlew
>wkurwiłeś się i idziesz do wachmajstra
>okazuje się, że masz dwie opcje
>możesz jechać na specjalną stację paliw Apple ale najbliższa jest 600km od ciebie
>jedna z dwóch bo Apple ma w c⁎⁎ju cebulandie
>drugą opcją jest zakupienie przejściówki z normalnego wlewu na wlew lightning
>okazuje się, że kable do akumulatora też będziesz musiał kupić bo na tych z astry to co najwyżej się możesz teraz powiesić
>musisz teraz wydać ok 20k papieru a zastawiłeś nawet swoją córkę pod zastaw w miejscowej parafii
>postanawiasz się zapożyczyć u lokalnego gangstera, artysty i miłośnika parostatków, Krzysztofa Krawczyka
>Krzysztof mówi
>spoko anon, nie ma sprawy, masz tu 50k z ultra procentem do dziesiątego
>odpowiadasz, że chciałeś tylko 20
>dostajesz lepe na ryj
>gardzisz moją dobrocią k⁎⁎wo j⁎⁎⁎na? Pamiętaj do dziesiątego
>odchodzisz w milczeniu zastanawiając się czy to był dobry pomysł
>w końcu dziesiąty za 3 dni
>ale c⁎⁎j tam xD
>kupiłeś wszystko co było Ci potrzebne
>nawet córkę z niewoli wykupiłeś
>zapomniałeś o długu
>nagle z d⁎⁎y drogę zajeżdża ci pierdolny SUV marki Samsung
>z pojazdu wysiada nie kto inny jak sam Krzysztof
>wchodzi na mache twojego cudu motoryzacji
>ściąga gacie
>patrzy ci w oczy jakby wpatrywał się w twoją duszę
>i wali kupe śpiewając przy tym „Bo jesteś ty”
>jesteś w takim szoku że cię sparaliżowało
>ciepły stolec artysty spływa w dół maski zostawiając brązowo-złoty ślad
>Krzysiu podciąga gacie, wraca do samochodu nie zrywając z tobą kontaktu wzrokowego
>odjeżdża z piskiem opon zostawiając twoje osrane auto w chmurze kurzu i smrodu gówna
>w sumie nie jest źle
>jesteś żywy, zachowałeś auto
>próbujesz odpalić ale nihuja
>okazało się że byle gówno może popsuć Appla
>brak profitu

Fenomen5piorunów

xDDD

GURU

w Pasty i imby insternetowe

7piorunów


Rok 965. Ty, Ziemowit, zwykła serwatka spod chwosta, 17 wiosen.
Razem z całą drużyną przybocznych pilnujecie namiotu, w którym wasz książę, Mieszko, przyjmuje poselstwo czarnych kapłanów. Boisz się, bo pamiętasz jak stary Siemomysł opowiadał, że bóg czarnych kapłanów nie lęka się śmierci. Zapytałeś o to jednego z żerców Peruna, ale on napluł ci w pysk i zagroził, że jak jeszcze raz zapytasz, to twój chwost oparszywieje i odpadnie jak żołędzie jesienią. Boisz się o chwosta, więc nie pytasz.
Słyszysz jak największy czarny kapłan przemawia do Mieszka:
– Wszystkie święte drzewa zrąbiecie i w ogniu żywym spalicie! – Chędożyć drzewa – pomyślałeś sobie. Przecież każdy lebiedź wie, że bogi wchodzą w drzewa tylko na chwilę, jak mają taki kaprys.
Czarny kapłan skrzeczy dalej:
– Wszystkie posągi Świętowida, Peruna, Trygława i Swarożyca, z ziemi wyrwiecie i w jeziorach potopicie! Eeee… Chwosta kładę na posągi… Bogi i tak mają nas za kiepów, czy im złożymy ofiarę, czy nie – powiedziałeś sobie w duchu.
– Wielożeństwo, jako obrzydliwe znać będziecie i je, jako Krystusowi niemiłe, odrzucicie! Iiiii tam – machnąłeś ręką. Przecież po powrocie z wypraw i tak najczęściej siedzisz w ziemiance, gapiąc się na pajęczyny, bo białogłowy nie chcą z tobą gadać, a ty z nimi konwersować też nie chcesz, bo trochę ci to nie idzie, a trochę nie masz śmiałości. A targania chwosta do giezła siostry przecież Ci nie zabronią, bo i skąd by mieli o tym wiedzieć…
– A… i te wasze zimowe obozowanie, bezpowrotnie zakończycie! – wyrzekł kapłan.
Ręka sama powędrowała ci do głowni miecza. Rzuciłeś okiem na towarzyszy. Męczywór, syn Kałomira, wyszarpał czekan zza pasa. Lestek, leśna znajda, dobył swojego krzywego noża, a Bździgost, zakląwszy szpetnie, złapał cep bojowy w obie ręce i zakręcił nim młynka, aż powietrze zafurczało. Jak jeden mąż wpadliście do namiotu gotowi zabijać. Mieszko, widząc co się dzieje, krzyknął: STAĆ! WSTRZYMAĆ SIĘ! Dla pewności huknął jeszcze Bździgosta pięścią w łeb. Ten wypuścił cep z rąk, po czym głośno sfajdał się w szarawary i padł na ziemię jak germański tarczownik. Mieszko z podniesioną głową spojrzał dumnie na czarnego kapłana i powiedział:
– Nie będzie więcej zimowego obozowania.
Chociaż twardo stałeś na nogach, w tym momencie wydawało Ci się, że ziemia rozwarła się pod tobą i wpadasz w wielką, bezdenną czeluść.
Zanim ocuciliście Bździgosta, wrzucając go do strumienia, czarni kapłani wsiedli na wóz i odjechali. Cała drużyna chodziła zasępiona po obozie, jak gdyby im ktoś szczyn dolał do przydziałowej porcji miodu. Po zmroku, gdy wszyscy, nawet książę, zasiedli wokół ogniska, młody Walimir nie wytrzymał i zapytał:
– Ale książę, to już od tego roku nie będziemy zimować? Nawet na dwa dni?
Oczy was wszystkich skierowały się na młodego zuchwalca. Miał dopiero 15 wiosen i jeszcze dobrze nie znał obyczajów panujących w drużynie. Na szczęście Mieszko wyraźnie lubił chłopaka i tylko złamał mu rękę kopniakiem. Później wszyscy zaczęliście się śmiać, bo Walimir po kopniaku wpadł do ogniska i szarawary zapłonęły mu na d⁎⁎ie. Zaraz po tym, Walimir zaczął wymachiwać złamaną ręką i wołać:
– O nie… jestem wikingiem i przeszkadza mi złamana ręka… Ojojoj… Na Odyna…
Przykładał sobie przy tym dłonie do głowy, udając że ma hełm z rogami. Razem z innymi wojami prawie tarzaliście się ze śmiechu, tak dobrze chłopak udawał wikinga.
Kiedy śmiechy ucichły, Mieszko wstał, powiódł po was wzrokiem i powiedział:
– Wojowie… Przelewałem z wami krew naszych wrogów, wznosiłem z wami rogi z miodem z naszych barci. Dziś rozmawiałem z czarnymi kapłanami nowego boga, którzy przyszli do nas z południa, od Czechów. Zdecydowałem, że wszyscy, całe księstwo wyrzekniemy się starej wiary i przyjmiemy nowego boga, który jest tak dzielny, że wychędożył w rzyć samą śmierć. To oznacza, że wiele się zmieni.
Słuchałeś z innymi i kiwałeś rozumnie głową. Książę ciągnął dalej:
– Zmieni się wiele, ale nie wszystko. – Tu Mieszko wzniósł w górę prawą dłoń, w której wyraźnie widać było skrzyżowane palce środkowy i wskazujący.
– Jasne, że k⁎⁎wa będzie zimowe obozowanie! – ryknął Mieszko – żercy Świętowida mówią, że na Ślęży żaden bóg niczego nie widzi! Nawet ten, co chędoży kostuchę!
Zacząłeś do społu ze wszystkimi wrzeszczeć z radości. Pochwyciliście księcia, i jęliście podrzucać go w górę i głośno wiwatować
*
Dni stawały się coraz krótsze i chłodniejsze. Śnieg gęsto pokrył grodzisko w którym czekaliście zimowego przesilenia. Dzień przed wymarszem, Mieszko wysłał czarnych kapłanów nowego boga z misją, do oddalonego o tydzień drogi grodziska, tak by niczego nie podejrzewali. Następnego dnia po ich wymarszu cała drużyna karnie ruszyła w kierunku Świętej Góry Ślęży.
Po dwóch dniach marszu zaśnieżonym traktem, dotarliście na miejsce. Wszyscy już tam byli. Czesi, Rusini, chłopaki z Grodów Czerwieńskich, drużyna z Milska, prawie cała obsada Łużyc, Mołdawianie, Morawianie, Pieczyngowie, załoga z Kijowa i oczywiście Wieleci. Ci ostatni, specjalnie przybyli tydzień wcześniej, by dłużej chłonąć atmosferę.
Kiedy synowie wszystkich słowiańskich plemion weszli tajnym przejściem do wnętrza Świętej Góry Ślęża, zgodnie z pradawnym rytuałem zdjęliście tuniki i koszule, aby obmyć się w podziemnym źródle żywej wody. Następnie razem za wszystkimi, podążyłeś w głąb groty, aż dotarłeś do podziemnego, gorącego jeziora Samorogoszcz. Tam, aby nie obrażać tradycji ojców, wespół ze wszystkimi zdjąłeś szarawary i wszedłeś w gorącą toń jeziora.
Kiedy zanurzyłeś się po pas, zauważyłeś, że stoi obok ciebie potężny Rusin. Woda parowała wokół niego, mierzwiąc jego klatkę piersiową, owłosioną na podobieństwo niedźwiedzia. Rusin spojrzał w twoim kierunku i oblał się rumieńcem. Wyciągnął do ciebie dłoń, wielką jak bochen chleba, drugą pokazując na siebie i mówiąc: Danyłło. Uścisnąłeś jego rękę. Poczułeś, że robisz się jeszcze cieplejszy niż woda w świętym jeziorze.
Kątem oka dostrzegłeś, jak Mieszko, trzymając się za ręce z Wielkim Księciem Kijowa, schodzą niespiesznie do wody. Kiedy zanurzyli się po pas, Mieszko zaczął masować jego plecy.
Danyłło, chcąc odzyskać uwagę, położył swoją wielką łapę na twoim barku. Skinieniem głowy wskazał na Mieszka i Księcia Kijowa, dając Ci do zrozumienia, że też może Cię wymasować. Ostrożnie pozwoliłeś sobie poddać się jego zabiegom.
Dookoła was gęstniało już od par, trójek, a czasami nawet czwórek. Danyłło, masujący cierpliwie twoje barki, delikatnie naparł na nie, zmuszając cię, abyś odrobinę się pochylił. Poddałeś się jego prośbie. Nagle poczułeś tworzące się ognisko bólu, w miejscu poniżej twoich pleców. – Ten zdrajca przemycił włócznię! – przemknęło Ci przez myśl. Po chwili zrozumiałeś jednak, że wcale nie jest to włócznia, a już na pewno nie taka, jak ta świętego Maurycego, o której tyle prawili czarni kapłani nowego boga.
Wszyscy Słowianie są braćmi – pomyślałeś z
amykając oczy…

Fenomen2piorunów

@modeacja możecie jakoś odgrodzić ten wątek od reszty hejto, chcę tu wpuścić tylko takiego małego chłopca żeby posprzątał

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gwiazdor

w Hydepark

12piorunów

Widzieliście kiedyś na żywo prawdziwą naukową dyskusję? Ja miałem okazję wczoraj w jednej uczestniczyć. Przygotowałem prezentację o metylacji DNA (trudne zagadnienie), produkowałem się pół godziny, ale dobrze poszło. Ostatni slajd, na nim ”dziękuję za uwagę”, mówię:
- Dziękuję za uwagę. Czy ktoś ma jakieś pytania albo komentarze?
Atmosfera na sali trochę się rozluźniła. Głos zabrał doktor habilitowany Karwiński:
- Z całym szacunkiem, panie Anonimski, według mnie pańska prezentacja zawierała szereg błędów. Po pierwsze, metylacja DNA...
Zaczęło się. Czułem się, jakbym schodził po schodach i nie trafił w stopień. Serce zamarło, po czym przyspieszyło do stu dwudziestu na minutę. Karwiński po kolei punktował wszystkie słabostki mojego wystąpienia
- ...mam wrażenie, że przeczytał pan jedynie przeglądówki sprzed piętnastu lat, a i to pobieżnie. Czy pan w ogóle odróżnia metylację DNA od metylacji histonów?
- Panie docencie... ja... ja... - dukałem nieporadnie. To koniec. Obrona nie była możliwa. Cały mój wysiłek poszedł na marne, słońce zaszło za chmurami, a z nim nadzieja na zaliczenie seminarium. Zawiodłem i przegrałem.
Niespodziewanie inicjatywę przejął mój promotor, profesor Bujewicz.
- Szanowni państwo - zwrócił się do zebranych - z całą pewnością wszyscy słyszeliśmy żałosne wywody docenta Karwińskiego. Jakże jednak mamy traktować je poważnie, skoro pan docent, jak powszechnie wiadomo, ma małą i giętką pałę oraz lubi ssać męskie penisy?
Szmer uznania przetoczył się przez audytorium. Ludzie kiwali głowami, przychylając się do słów profesora.
- Panie profesorze - oburzył się Karwiński - Co to do cholery znaczy? Co ma długość mojego członka do metylacji DNA? A „męski penis” to masło maślane, zna pan jakieś "żeńskie penisy"? Pan obraża naukową dyskusję!
- Sam pan ją obraża swoją paskudną mordą, docencie Karwiński. W kwestii „męskich penisów” to tak, znam jednego właściciela „żeńskiego penisa” – pana, docencie, bo pan #!$%@? jesteś. Pytał pan jeszcze, co ma długość pańskiego fistaszka, którego szumnie określił pan nazwą członka, do metylacji DNA? Ano to, że tankował pan wódkę z przemytu, zmetylowało panu #!$%@? i jego rozwój zatrzymał się na trzech centymetrach.
Widownia wybuchła śmiechem. Z osłupieniem obserwowałem tę scenę. Karwiński poczerwieniał jak burak, Bujewicz zaś, bez zażenowania, wyciągnął cygaro, zapalił je i zaciągnął się z satysfakcją. Ktoś z sali krzyknął:
- Brawo profesor Bujewicz!
- Kto wpuścił tego debila na salę? #!$%@?ć Karwińskiego!
- #!$%@?ć!
Docent poczerwieniał jeszcze bardziej, podszedł do Bujewicza i warczącym głosem zaczął mu dogryzać:
- Że niby ja mam jakieś braki? A co z panem, profesorze, co? Bujewicz-#!$%@?! Stary impotent, bez viagry to nawet myśleć o ruchaniu nie może! Spójrzcie na niego, jakie cygaro wyciągnął, pewnie kompleksy ma! Lubi pan brać długie, grube rzeczy do gęby, co nie?
Profesor Bujewicz zaciągnął się cygarem, wypuścił dym prosto w twarz adwersarza.
- Chyba pana stary, docencie. Panie magistrze, proszę pocisnąć torpedę docentowi #!$%@?ńskiemu. - zwrócił się do mnie.
Rozgorączkowana publiczność pokazywała nas sobie z zaciekawieniem palcami. Karwiński był już skompromitowany, a do mnie należało jego ostateczne dobicie. Widownia oczekiwała świetnej wiązanki, mój promotor patrzył na mnie z nadzieją, Karwiński zaś próbował zamordować mnie wzrokiem. Wyprostowałem się, spojrzałem mu prosto w oczy i wyrzekłem.
- Pytał się pan, docencie #!$%@?ński, co wiem o metylacji. Wiem, #!$%@?, wszystko. I #!$%@? pana obchodzi, z jakich źródeł korzystałem, bo i tak pewnie czytać pan nie potrafi. Jeśli moje wywody o metylacji DNA się panu nie podobały, to może mnie pan w d⁎⁎ę pocałować. Albo w wała possać, tak jak pan lubi!
Docent skrzywił się nieprzyjemnie, wycelował oskarżycielsko palcem.
- Panie Anonichuimski! Merytorycznie pana praca leży i kwiczy, to dno plus metr mułu, gówno psie i wie pan co?
- Co? - odparłem odruchowo. Błąd.
- #!$%@?ów sto!
Audytorium zaśmiało się. Dałem się zrobić jak dziecko. Karwiński uśmiechnął się triumfalnie, pewien zwycięstwa. Profesor niewzruszony palił swoje cygaro. Kiwnął przyzwalająco głową. Zripostowałem.
- W pana d⁎⁎ę, docencie #!$%@?ński! Tak, jak pan lubi!
Zerwała się owacja. Karwiński starał się coś odeprzeć, coś dodać, bronić, się, atakować, ale lud nie dał dojść mu do słowa.
- #!$%@?! #!$%@?! WY-PIER-DALAJ!
- #!$%@? ci na imię! #!$%@?ński, #!$%@? ci na imię! #!$%@? ci na imię! - skandowali.
Biedny docent nie miał gdzie się schować. Usiadł na swoim miejscu, skurczył się w sobie i (choć wydaje się to niemożliwe) poczerwieniał jeszcze bardziej. Zasłonił twarz rękami. Nie wierzę. Triumfowałem. Wygrałem naukową dyskusję.
- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania lub komentarze? Dla odmiany sensowne?
- Tak - podjął jeden z kolegów na sali - czy metylacja w obrębie intronów też może mieć znaczenie na skuteczność transkrypcji genów?
Uśmiechnąłem się. Z sali zaczęły padać coraz to nowe pytania, ja zaś odpowiadałem na nie zgodnie z moją wiedzą.

tak się mnie wspomniało

GURU0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

Kto rano wstaje temu pan Bóg daje...
Ta jesne.
Kto rano wstaje ten będzie nie wyspany a Bóg dał mi w paczkoamcie nadprogramową paczkę a z racji że jestem uczciwy to zadzwoniłem na infolinię InPost.

ja: dzwonie
Bot: dzień dobry jestem bla bla bla sztuczna inteligencja pomogę ci
Bot: widzę że masz paczki na ten nr tel podaj numer paczki z którą jest problem (cztery ostatnie liczby)
Ja: łącz z konsultantem
Bot: nie zrozumiałem
Ja: K O N S U L T A N T
bot: niestety konsultanci pracują 7 - 22
Ja: patrzę na zegarek 6:52 plus pogoda 7° i deszcz
Wyglądałem trochę jak na zdjęciu niżej xd
To czekam na ta magiczna 7

Próba nr 2

Bot: dzień dobry bla bla bla
Ja: łącz mnie z kimś kto ma mózg
Bot: ok, łącze z konsultantem.

Po 10 minutach i dwóch konsultantach paczka wróciła do paczkomatu. Więc jeśli jesteś ze Szczecina i zamówiłeś z allegro jakieś uszczelki to nie ma za co.

ale jednak

Mistrz3piorunów

@Koloalu

No uszczelki Ci nie potrzebne to oddałeś :)

Osobistość0piorunów

Szkoda zachodu nawet jak by to było coś innego, kamery plus moje dane jak na tacy :)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gwiazdor

w Heheszki

4piorunów
-bądź mno
-14 lvl goblin piwnica
-mame robi rodzinną imprezę i każe ci się umyć i wyjść z jaskini
-wpadają wujki a z nimi starszy kuzyn
-psst małolat, chcesz hehe ziułko?
-nigdy nie pal
-hehe, no wiadomo, kuzyn
-kuzyn podkrada ze stołu niedopitą colę i wymykacie się do piwnicy
-z prędkością zapalanego światła kuzyn montuje tłok ze starej felgi, koca, butelki i ziemniaka
-j⁎⁎⁎ny tesla
-też chciej zaimponować kuzynowi
-będziemy palić na gołe klaty
-jak na gołe
-no podobno lepiej kopie
-kuzyn już nie zadaje więcej pytań, tylko ściąga koszulkę i bierze bucha
-zawodowiec
-ty po jednym wpadasz w ziemniaki i rzygasz staremu do woderów
-kuzyn wyprowadza cię przed klatkę, żebyś się ogarnął
-nagle ktoś podchodzi
-dzień dobry w naszym lokalu trwają właśnie "kuchenne rewolucje", tu kanapeczki dla panów
-kuzyn bierze dwie, a ty rzygasz kamerzyście na buty
-w końcu dojdź do siebie
-wracacie do mieszkania
-na schodach mijacie swoich starych
-nie uwierzysz rysiek jakie za⁎⁎⁎⁎ste wodery kupiłem
-wróć do domu
-kuzyn je sernik, a ty uświadamiasz sobie, że nie założyłeś koszulki z powrotem
-kuzyn też, ale serniczek rzeczywiście dobry
-to jednak nie sernik tylko bigos
-ważne, że bez rodzynek
-mame chyba coś podejrzewa
-niepotrzebnie wziąłeś ten tłok ze sobą
-myśli o podpiwniczeniu swojej piwnicy
-do zobaczenia na tvn

Fenomen

w Heheszki

7piorunów

Czasami lubię zrobić coś dobrego dla nieznajomej osoby.

Pewnego razu spotkałem 19 letnią dziewczynę w mojej nowej pracy.
Była trochę grubawa i nie czuła się zbyt dobrze w towarzystwie innych osób. Chwilę porozmawialiśmy, starałem się być
dla niej miły pomimo tego, że mi się nie podobała (mocne 4/10). Przełamałem się jednak i powiedziałem jej: "myślę, że
jesteś piękna". Zaczerwieniła się, a ja poprosiłem o jej numer. Następnego dnia zjedliśmy razem kolację w jednej
z droższych restauracji. Gdy później podwiozłem ją pod dom okazało się, że jest samicą beta i nigdy się nie całowała.
Pocałowałem ją namiętnie obmacując jej grube ciało. Zapytałem:
-Czy mogę wejść do środka?
-Nie anon, moja babcia jest w domu i na mnie czeka.
-Mogę ją poznać?
Weszliśmy do środka. Jej babcia okazała się naprawdę miłą kobietą. Opowiadała ciekawe historie, które wprawiały mnie w śmiech,
a jej wnuczkę w lekkie zażenowanie.
W końcu po tym wszystkim poszliśmy do jej pokoju. Była trochę nieśmiała, ale zaczeliśmy się ostro zabawiać niczym zwierzęta.
Nagle krzyknęła, abym przestał.
-O co chodzi? - zapytałem.
-Wydaje mi się, że słyszę płacz mojej wnuczki.

Było fajnie. W taki oto sposób zrobiłem trochę dobrego w tym pełnym smutku świecie.

Inspirator1piorunów

K⁎⁎wa znowu się złapałem 😂

Pokaż więcej komentarzy (2)