Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#retrogry

Autorytet

w Gry

14piorunów

Moonstone: A hard days knight to tytuł wydany w 1991 roku na Amigę przez firmę Mindscape. Gracz wcielał się w jednego z czterech średniowiecznych rycerzy, którzy zostają wysłani przez druidów po jakiś księżycowy kamień. Znajduje się on w dolinie Bogów, do której aby wejść, trzeba posiadać cztery klucze. Te poukrywane są w czterech krainach, po jednym na każdą z nich. Musimy zatem przeszukiwać lokacje w poszukiwaniu i pokonywać napotkanych wrogów. 
Sama walka odbywa się w czasie rzeczywistym i przypomina nieco beatem upy a la Golden Axe. Ślepe klepanie przycisków nic tu jednak nie daje, bowiem przeciwnicy wymagają różnych taktyk i strategii. Na dodatek gra nie wybaczała błędów, a niektóre z bestii zabijały nas od razu na strzała. Jakby tego było mało, w pewnym momencie na planszy pojawia się kolejny upierdliwiec - smok. Był to cholernie ciężki przeciwnik, na dodatek zabierał on ekwipunek zabitego gracza. Tak, klucze także. 
Znaleziony sprzęt można było spieniężyć, by uciułać na lepszy miecz czy zbroję. Ewentualnie możemy odwiedzić parę fajnych miejscówek jak wieżę pradawnego czarnoksiężnika, mistyka, krąg druidów czy tawernę celem pogrania w kości. Niesamowicie przyjemne było odkrywanie świata i jego niuansów, tym bardziej, że oprawa audiowizualna była po prostu cudowna. Super melodie (motyw u mistyka) i fajne animacje, zwłaszcza zgonów powodowały, że pomimo licznych porażek i tak chciało się w to grać. Przyjemnie patrzyło się na fontanny krwi i sceny z różnorodnymi sposobami na śmierć. Swoje robił też mroczny niekiedy klimat.

   

Gruba ryba2piorunów

@Chougchento czy to jest ten dark souls tamtych czasów? Poziom był mega wysoki, grać mi nei było dane, dostępu do Amigi był brak a na PC to mało co można było dorwac.

Osobistość1piorunów

@Chougchento za⁎⁎⁎⁎sta. Przechodziłem na emulatorze na sejvach.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Wirtuoz

w Gry

6piorunów

The Making of Karateka, projekt poświęcony kultowej bijatyce Jordana Mechnera z 1984 roku. Zawierać będzie mnóstwo archiwalnych materiałów jej dotyczących, ponadto umożliwi zagranie zarówno w oryginalne wersje gier, jak i nigdy niewidziane wcześniej prototypy.

https://whynowgaming.com/the-making-of-karateka-interactive-documentary-out-this-summer/
https://store.steampowered.com/app/1163060/The_Making_of_Karateka/

Gruba ryba0piorunów

jprdl, trailery przyszłych wrzutek na YT (⇀‸ლ)

No ale karateka to przegiera! Nie policzę czasu spędzonego przy niej i nie zmierzę przyjemności jaką mi sprawiła.

Zawołaj gdy puszczą pełny dokument a nie trailer 😉

Autorytet

w Gry

10piorunów

W roku 1991 ukazał się tytuł wydany przez Renegade Software zatytułowany Gods. W tej grze zręcznościowej autorstwa Bitmap Brothers kierujemy postacią gladiatora w jakieś żelaznej masce. Musimy przejść podzielone na cztery części miasto, by dorównać greckim bogom i zostać nieśmiertelnym. Przemierzamy więc kolejne poziomy, odnajdując nowe bronie, szlachtując napotkanych wrogów i rozwiązując zagadki. Podczas gry zbieramy kryształy, dzięki którym można kupić lepszą broń lub specjalne gadżety w sklepie. Ponadto za zebrane pieniądze możemy ulepszać nasz arsenał, zaś za zdobyte punkty możemy zwiększyć ilość życia.
Ilekroć ukończymy etap, pojawia się unikalny kod, dzięki któremu będzie można kontynuować grę od ostatniego momentu.
Sama szata graficzna robiła na mnie spore wrażenie - była bardzo estetyczna i po prostu cieszyła moje oko. Muzyki w trakcie gry nie ma, są natomiast różnorakie odgłosy, z których niektóre na długo zakotwiczyły w mojej głowie. Dużo czasu spędziłem przy tej produkcji, zwłaszcza, że sporo w niej było poukrywanych sekretów.

   

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Gry

25piorunów

Ależ ta gra napsuła mi krwi swego czasu! Rick Dangerous wydany przez Core Design Ltd. w roku 1989 niejeden raz ostro podniósł mi ciśnienie, gdy zapomniałem o jakieś pułapce i trzeba było zaczynać od nowa. Tytułowy archeolog poszukuje zaginionego plemienia Goolu, które rzekomo ma istnieć gdzieś w dorzeczu Amazonki. Samolot jednak rozbija się w środku dżungli, zaś poszukiwane plemię nie jest przyjaźnie nastawione.
Sama gra to platformówka inspirowana Indianą Jonesem. Bohater może się czołgać, strzelać z pistoletu, podkładać dynamit czy uderzać kijem. Jednak główny gwóźdź programu to unikanie ogromnej ilości pułapek, a to oznaczało wkuwanie poziomów na pamięć metodą prób i błędów. Tym bardziej, że twórcy nie oszczędzają nas, a pułapki przez nich zaimplementowane były niekiedy bardzo perfidne i wredne. Jednak pomimo tego i tak chciało się w to grać, więc próbowałem po raz enty w końcu ją ukończyć. Tym bardziej, że wyglądała naprawdę przyjemnie dla oka.

   

Specjalista0piorunów

A udało Ci się w końcu? Mi nigdy … :(

Autorytet0piorunów

@Parezywek szczerze ci powiem, że nie pamiętam już.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Debiutant

w RetroGaming

4piorunów

Jak dobrze wspominacie GTA Vice City? Macie moje krótkie fleszbeki tej epickiej gierki.
https://www.youtube.com/watch?v=0xDZaVWzphk
 

GURU0piorunów

@Atr3ju gta III SA IV na zawsze w pamięci

Autorytet0piorunów

@Atr3ju VERCETTI! Remember the name!!

W sumie śmiesznie trochę bo dopiero po ograniu VC obejrzałem Scarface (przypadkiem) i byłem w grubym szoku ile zerżnięto z tego filmu xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Gry

30piorunów

Klasyk znany, ale sesje przy tej gierce mam w głowie do dziś. Znana skądinąd firma Blizzard pod nazwą Silicon & Synapse, stworzyła w 1993 roku (wersja na Amigę) The Lost Vikings. Był to tytuł łączący grę platformową z elementami gry logicznej. Trzej wikingowie o imionach Baleog, Olaf i Eryk zostali porwani ze swej wioski przez kosmitę Tomatora i uwięzieni na jego statku kosmicznym. Muszą zatem pokonać pięć światów, by z powrotem zobaczyć swoją wioskę.

Każdy z bohaterów ma inne umiejętności - Eryk potrafi skakać i rozbijać głową mur, Olaf używać tarczy, zaś Baleog machać mieczem. Bardzo dobra szata graficzna, ciekawa rozgrywka oraz i przyjemna muzyka sprawiała, że godziny przy tej gierce zlatywały migiem.

  

Osobistość2piorunów

@Chougchento gralem w to jak zly za małolata. Jeszcze w podobie były futrzaste kulki, jedna skakala druga potrafila na linie sie podczepiac itp.

Osobistość0piorunów

Dobra gra to była

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Gry

8piorunów

Apropo bijatyk, to inny tytuł, w jaki młóciłem, był Body Blows Galactic wydanay w 1993 roku przez Team17. W pierwszą część nie grałem, a mieszane opinie nie zachęciły mnie do nadrobienia braków w tej kwestii. No i co mogę tu napisać - bijatyka ta była typowym przedstawicielem tego gatunku. Do wyboru mieliśmy 12 wojowników, którzy reprezentują 6 planet (a więc po dwóch na jedną) w międzygalaktycznym turnieju. Każdą z postaci gra się inaczej, ponieważ mają swój styl oraz mocne i słabe strony. W gierkę młóciło mi się naprawdę przyjemnie, zwłaszcza, że samo sterowanie było intuicyjne.

Body Blows Galactic prócz trybu jednoosobowego oferował także tryb wieloosobowy - można było sobie nawet pyknąć turniej. Graficznie także gierka dawała radę, do muzyki także nie można było się przyczepić. Tak więc pomimo tego, że nie był to jakiś złożony tytuł, to bardzo dobrze mi się w niego łoiło.

   

Osobistość1piorunów

Ja gralem tym Niemcem Jurgenem (policjant). Fajna gra.

Autorytet

w Gry

21piorunów

Gremlin Interactive Limited wypuściło w 1994 roku bijatykę Shadow Fighter, która swego czasu była moim ulubionym tytułem, w jaki łoiłem. Było to w czasie, gdy pierwszy raz zetknąłem się z filmami akcjami ze Schwarzeneggerem czy Van Dammem. Gra oferowała stosunkowo sporą ilość trybów: mistrzostwa, trening, pojedynczy pojedynek i grę na dwóch graczy. Pamiętam, że można było modyfikować niektóre elementy rozgrywki, w tym brutalność, niestety do mortala sporo brakowało w tym względzie.

Natomiast Shadow Fighter zachwycał mnie innymi elementami. Oprawa graficzna jest super, bardzo podobały mi się zwłaszcza areny, na których walczyliśmy. Postaci grywalnych było 16 i zostały ciekawie zaprojektowane. Są tu na przykład niemiecki wąsaty gliniarz Jurgen, koszykarz Slamdunk z Danii czy samuraj Okura. Każdą z nich walczy się inaczej i ma swoje unikatowe ciosy, a część z nich ma swoje słabości, na które musimy uważać, gdy nimi gramy.

Rewelacyjna jest także ścieżka dźwiękowa, które doskonale pasuje do mordobicia.

  

Osobistość

w Gry

13piorunów

30 lat kończy dziś Dragon's Lair, oparta na Quick Time Eventsach produkcja o rycerzu Dirku chcącego uratować księżniczkę Daphne z łap złego smoka.

Troszkę historycznych rzeczy:

https://ultimatehistoryvideogames.jimdofree.com/dragon-s-lair/

  

Twórca1piorunów

Kolego, nie 30 a 40. 2013 był 10 lat temu

Osobistość0piorunów

Oczywiście masz rację

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Gry

8piorunów

Jedna z moich ulubionych gierek za dzieciaka. Hype: The Time Quest gra akcji z 1999 roku, jedna z pierwszych stworzonych przez kanadyjskie studio deweloperskie Ubisoftu, Ubisoft Montreal. Zetknąłem się z nią dzięki czasopismu Komputer Świat Gry, które dało ją kiedyś jako pełną wersję.

Akcja gry rozgrywa się w bajkowym świecie fantasy, gdzie podczas wielkiego święta na królewskim zamku pojawia się tajemniczy czarny rycerz, domagający się władzy i korony. Tytułowy bohater próbuje go powstrzymać, jednak intruz z łatwością go pokonuje, po czym zamienia go w kamień i przenosi w przeszłość. Tam ożywiony przez młodego maga Gogouda, chce wrócić do swoich czasów i pokonać rycerza.

Świat obserwujemy zza pleców bohatera, a podróżujemy po raczej korytarzowych lokacjach, odwiedzając je w różnych epokach. Tak, podczas podróży w czasie odwiedzamy te same miejsca, które jednak różnią się wygląd i ilością dostępnych miejsc. Niekiedy dostęp do nich wymaga rozwiązania prostej łamigłówki, które są fajnym urozmaiceniem gry. Ponadto są minigierki pokroju latania na smoku czy polowania na pszczele gniazda.

Szata graficzna epatowała kolorami i kanciastymi modelami, więc dziś już raczej odstrasza, ale wtedy kompletnie mi nie przeszkadzała i do dziś Hype wywołuje u mnie przyjemne wspomnienia z tamtego okresu.

 

Fenomen1piorunów

@raikage fajne to było, też miałem z KŚG. Pamiętam że trochę przegrałem, ale potem oczywiście się Windows zjebał, poszedł format, save'y przepadły i już nie wróciłem ¯\\(ツ)/¯ ale była zaskakująco przyjemna.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Gry

10piorunów

Wydana w 1992 roku przez Blue Byte produkcja Apidya to kolejny tytuł, w jaki łoiłem za dzieciaka. Była to giereczka z gatunku tzw. shmup, czy też tam shoot'em up. Głównym bohaterem jest Ikuro, którego żona została otruta w wyniku knowań złego czarnoksiężnika Hexaae. Jak się domyślacie, musieliśmy odnaleźć antidotum i do tego skopać tyłek wspomnianemu magowi. Pomóc w tym ma nam zaklęcie zmieniające Ikuro w pszczołę.

Jako wspomniany owad przemierzamy kolorowe i najeżone niebezpieczeństwami poziomy, w których walczymy za pomocą wystrzeliwanych pocisków. Zniszczeni wrogowie czasami pozostawiają po sobie bonusy w postaci czerwono-żółtych kwiatów, za pomocą których możemy aktywować nowe bronie i ich ulepszenia.  Po przytrzymaniu przycisku odpowiedzialnego za strzelanie możemy odpalić potężny atak specjalny. Rozgrywka przypomina takie tytuły jak Gradius.

Tytuł składał się z pięciu poziomów i oferował cztery poziomy trudności. Przy czym na najłatwiejszym nie można było rozegrać ostatniego poziomu, a gracz był kierowany do napisów końcowych. Ponadto Apidya oferowała możliwość grania w dwójkę - jeden z graczy sterował wtedy taką pomocniczą pszczółką, która atakowała wrogów bądź służyła jako tarcza. Fajna grafika, super muzyka składała się na bardzo przyjemną gierkę.

   

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Zamówiłem sobie retrokonsole anbernic rg35xx za 48$. Jak przyjdzie to zrobie małą recenzje.

   

Osobistość0piorunów

Edit: to taki mały emulator starych konsol jak nes, snes, gameboy, ps1 i inne 8/16/32bitowce

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Gry

2piorunów

Swojego czasu na stronach warezowych napotykałem gry na pierwsze PlayStation z polskim, bazarowym dubbingiem (tym dubbingiem co był w każdej grze). Widziałem m.in. MediEvil2, Driver2, Doom (oczywiście tylko napisy). Nie mam pojęcia gdzie teraz tego szukać, ktoś coś?

Mocarz1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Gry

17piorunów

Na Amidze sporo było dobrych platformówek, natomiast pierwszym tego typu tytułem, jaki mnie urzekł był Lionheart. Wydana w 1993 roku przez studio Thalion gra powaliła mnie na ziemię niczym sierpowy od któregoś z braci Kliczków. To intro, muzyka i szata graficzna to było coś po prostu niesamowitego, za pierwszym razem zaś jak odpaliłem to nie dowierzałem temu, co właśnie ukazało się moim oczom.

Wcielamy się w postać Valdyna, pół człowieka pół-kota który zostaje wysłany z misją odnalezienia skradzionego tytułowego kamienia , który rzekomo jest gwarancją dostatku w krainie. Liczy on, że wspomniany artefakt pomoże mu przywrócić do życia jego ukochaną która została zamieniona w kamień.

Lionheart łączy w sobie cechy gry platformowej i strzelaniny, co sprawia, że rozgrywka jest interesująca i urozmaicona. Taka jest też walka mieczem, w jaki uzbrojony jest Valdyn. Zadawanie ciosów z różnych kierunków i z góry dawało mi sporą radochę, co jest zasługą także stosunkowo sporego zróżnicowania przeciwników. Ponadto jest tu sporo skakania po platformach, wspinania się po linach, a nawet niekiedy wykorzystywania elementów otoczenia ciekawie zaprojektowanych lokacji.

Graficzne Lionheart to majstersztyk, jedna z najładniejszych gier na Amigę. Kolory są żywe, animacje są bardzo dokładne, aż ciężko uwierzyć, że gra używa palety 32 kolorów. Ścieżka dźwiękowa stylizowana na symfoniczną też robi robotę. Dla mnie to był tytuł idealny i top 3 gier, jakie wyszły na ten komputer. Na PC można zagrać w remake tej gry, który zawiera liczne usprawnienia.

https://github.com/b3dgs/lionheart-remake/releases/tag/v1.3.0

   

Osobistość0piorunów

w akcie desperacji zdobyłem tomb raider 1 jakiśczas temu i koncze tr4 właśnie

Koneser0piorunów

@Chougchento Pamiętam, że była trudna. Właśnie ściągnąłem i zagrałem - nie dość, że wygląda gorzej niż ją zapamiętałem, to jeszcze sterowanie jest koszmarnie frustrujące. Kolejny raz uświadomiłem sobie, że nie warto wracać do gier z dzieciństwa.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Gry

21piorunów

Apropo strategii, to przypomniało mi się, jak za młodu zagrywałem się w tytuł zwany Defender of the Crown. Gra została wydana przez firmę Cinemaware w 1986 roku i na początku wyszła na Amigę, natomiast komputery C64, ZX Spectrum, Amstrad CPC, Atari ST, Macintosh oraz PC otrzymały ten tytuł później. Akcja gry rozgrywa się w średniowiecznej Anglii po śmierci króla. Zadaniem gracza jest zjednoczyć królestwo i wyeliminowanie konkurencji. Po wyborze jednej z czterech postaci o różnych biegłościach trafiamy na "planszową" mapę Anglii, gdzie możemy najeżdżać na wrogie zamki, zajmować terytoria bądź rabować wrogie przybytki. Ponadto możemy także organizować rycerskie turnieje, które jednak mocno załaziły mi za skórę, gdyż nie do końca mogłem się zorientować, na jakiej zasadzie one działają i jak je wygrywać. Generalnie minigry takie jak ustawianie katapult były niestety po pewnym czasie powtarzalne.

Natomiast jak ta gra super wyglądała. Te animacje, te plansze to było coś po prostu niesamowitego i szata graficzna powodowała u mnie opad szczęki. Zresztą hipnotyzujące chiptune'owate melodyjki też mi się bardzo podobały.

PS. W grze występował też las Sherwood, a co za tym idzie, Robin Hood, który mógł nam pomagać.

  

Gruba ryba3piorunów

@Chougchento pamiętam jak czytałem opisy w jakimś kompendium o grach za gnoja w połowie lat 90.

Kiedys rozrywkę oprócz gier sprawiało mi nawet czytanie o nich, teraz w sumie mija jakieś 12 lat odkąd grałem w coś dłużej niż 15 minut na kompie bo nie sprawia mi to przyjemności.

Moje 3 ostatnie gry, które lata temu w akademiku mnie wciągnęły to GTA:SA, Scarface, Medievial : Total Warsaw z dodatkiem, gdzie można było grać Polską. To sam grałem. Dodatkowo PES6 z kumplami.

Pokaż więcej komentarzy (2)