Jeszcze uzupełnienie od Michała Fiszera
Satelita jest tylko węzłem łączności. Między odbiorcą, a globalną siecią, która z natury swojej jest naziemna. Składa się z plątaniny światłowodów, około 12 000 dużych, komercyjnych centrów danych rozproszonych w ponad 170 krajach i około 80-100 milionów serwerów sieciowych, a także wielu innych elementów. Sieć małych satelitów Starlink, czyli około 11 130 satelitów tej sieci, z czego ponad 11 080 jest w pełni aktywnych operacyjnie (stanowiąc ponad 60 % wszystkich satelitów na orbicie!) to tylko przekaźniki. Przekaźniki między odbiorcą z odpowiednim terminalem, cywilnym czy wojskowym, a globalną siecią. Dlatego łączność z terminalem Starlinka to jedno, ale na drugim końcu, na ziemi, musi być "wejście" do globalnego internetu naziemnego. To wejście nazywa się "gateway".
Naziemnych stacji "gateway" łączących dwukierunkowo satelity Starlink z globalnym internetem, jest ok. 150-200 na świecie, najwięcej w USA. W Europie jest ich ok. 20-30, przy czym Spaxe X zbudował je w różnych lokalizacjach, Polska: Wola Krobowska (koło Grójca), Litwa: Kowno, Niemcy: Usingen oraz Aerzen (Frankfurt służy jako główny węzek sieciowy/PoP), Francja: Villenave d'Ornon, Irlandia: Ballinspittle oraz Elfordstown, Wielka Brytania: wyjątkowo gęsta sieć, w tym Goonhilly, Chalfont Grove, Isle of Man, Wherstead, Fawley, Hoo, Morn Hill oraz Woodwalton, Włochy: Mediolan, Foggia oraz Marsala (na Sycylii), Hiszpania: Villarejo de Salvanés, Ibi oraz Lepe, Portugalia: Coviha oraz Alfouvar de Cima, Norwegia: Tromsø, itd.
Niestety te dane są publicznie dostępne w necie (o lokalizacji stacji gateway). Są one drobiazgowo zestawiane przez pasjonatów technologii, ekspertów oraz ludzi w socjal-mediach. Nie da się tego powstrzymać, to setki tysięcy ludzi na całym świecie, którzy się akurat tym interesują i śledzą np. rejestry telekomunikacyjne i wnioski o licencje, mapy satelitarne w poszukiwaniu charakterystycznych obiektów, pojawiające się zdjęcia w soc-mediach, wymieniają się wzajemnie info, itd. Mnie zajęło wydłubanie wymienionych lokalizacji kilka minut, wyskakują z wyszukiwarki Google.
Fizyczna stacja naziemna Starlink (gateway) to ogrodzony i ściśle strzeżony kompleks technologiczny o powierzchni zbliżonej do małego boiska sportowego. W każdej są anteny kierunkowe do precyzyjnego śledzenia satelitów, przypominających anteny radarów wojskowych, choć oczywiście służą one do łączności radioliniowej (notabene anteny łączności wojskowych radiolinii, a szczególnie tzw. łączności troposferycznej też przypominają anteny radarów). Nie widać ich na zewnątrz, są one w dużych kulistych osłonach zabezpieczających je przed wpływem warunków atmosferycznych, osłony te wykonano z materiałów radioprzeźroczystych. Wewnątrz każdej kuli znajduje się ruchoma antena paraboliczna o średnicy około 1,5 do 2 metrów. Pracują one w pasmie częstotliwości rzędu 27–40 GHz, które służy wyłącznie do przesyłania olbrzymiej ilości danych między stacją a satelitami. Niemniej jednak 8-12 wielkich białych kul od razu i z daleka rzuca się w oczy, mimo że sam kompleks jest strzeżony.
Obok znajduje się duży kontener techniczny (lub kilka) mieszczący modemy satelitarne do modulacji/demodulacji sygnału, routery i przełączniki (Switche) klasy operatorskiej, serwery brzegowe (Edge Servers) oraz całe systemy klimatyzacji, zasilania, itp. Są tam też przemysłowe systemy UPS oraz agregaty prądotwórcze na wypadek odcięcia zasilania z sieci energetycznej.
Militarna odnoga Starlinka, znana jako Starshield, oraz specjalne pakiety dla rządu Wielkiej Brytanii czy Ukrainy wykorzystują tę samą kosmiczną i naziemną infrastrukturę (te same białe kopuły w Grójcu), ale wewnątrz stacji dochodzi do całkowitego rozdzielenia ruchu. Zaraz po odebraniu sygnału przez stację, dane trafiają do urządzeń sieciowych. Tam oprogramowanie Starlinka identyfikuje unikalny podpis cyfrowy terminala wojskowego. Ruch cywilny jest kierowany na standardowe serwery Starlinka i dalej do publicznego internetu (Google, YouTube itp.). Ruch wojskowy całkowicie omija te serwery. Trafia on na wydzielone, zabezpieczone serwery brzegowe (np. zintegrowane z bezpieczną chmurą militarną Microsoft Azure Space). Warto wiedzieć, że ta również przechodzi przez te same stacje gateway.
Oczywiście nawet wyłączenie stacji w Grójcu nie odetnie (ale pewnie spowolni) łączności wojskowej w Ukrainie, bowiem satelity będą korzystały z sąsiednich stacji (np. w Kownie). Trzeba by odciąć wszystkie jednocześnie. Dodatkowo nowsze satelity Starlink mają łączność międzysatelitarną, mając zdolność wysłanie sygnałów do satelitów, które "widzą" jakieś stacje naziemne.