Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#semantyka

Gruba ryba

w Dyskusje

14piorunów

Polska semantyka ujawnia ciekawą cechę naszej mentalności: gdy dochodzi do wypadku, sprawstwo przypisujemy rowerzyście albo maszynie ("samochód wjechał w pieszych"), całkowicie pomijając w warstwie językowej kierowcę

GURU2piorunów

@nietzsche a jeszcze częściej- pedalarz jak zwykle odpierdalał, aż odpierdolił 😉 I na tych nawet rowerzyści mają nerwy.

Gruba ryba1piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Jestem kierowcą (oraz pieszym jak każdy), rowerem nie jechałem od jakichś 7 lat, a może dłużej, spotkałem w wżyciu w chuj rowerzystów, którym sprzedałbym liścia, bo takimi byli bucami (ale radykalna większość nie, więc nie generalizuję), a jednak samochodów, które zabijają, powodują wypadki do dziś nie rozumiem

Gruba ryba3piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Ciekawostka, w memie jest autentyczny konfiarz/gaśniczak, który śmiał się ze śmierci Litewki, nazywa się Jan Antoni Goliński, postanowiłem go uhonorować

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Ciekawostki

53piorunów

Jeżdżąc po województwie Warmińsko-Mazurskim, możemy napotkać nietypowe, niewystępujące nigdzie indziej w Polsce przyrostki - ajny, - ajmy, - ity, - ąg - uny.

Skąd wzięły się takie końcówki i takie niespotykane na innych obszarach Polski, nazwy miejscowości?

Niezwykła toponomastyczna historia zaczęła się po podpisaniu przez Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej umowy z rządem sowieckim, o przekazanie pod polską administrację tzw. Ziem Odzyskanych. Co było realizacją postanowień wcześniejszych konferencji i uzgodnień Wielkiej Trójki, a także Konferencji poczdamskiej.

Pod polską administrację trafia ponad 100 tys. km2 ziem wchodzących w skład Prus Wschodnich, Dolnego i Górnego Śląska, Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej. Jednocześnie Polska traci ponad 140 tys. km2 ziem na wschodzie.

Historia rozpoczyna niezwykle interesujący " eksperyment " nie tylko socjalno demograficzny, ale i językowy, na skalę nie spotykaną nigdy wcześniej. I to z tego " eksperymentu " socjalno-demograficznego wzięła się większość dzisiejszych mieszkańców Mazur i Warmii. Rezultatem Konferencji poczdamskiej było wysiedlenie z ziem wymienionych wyżej wszystkich mieszkańców, których uznano za Niemców. Wysiedleniami objęto ponad 3,5 mln osób, reszta wyjechała w ramach dealu Gierka z władzami RFN.

W miejsce wysiedlanych Niemców napływa na Ziemie Odzyskane ludność wysiedlona z kresów, niesłusznie nazywana repatriantami. Napływają osadnicy z Lubelszczyzny, Kujaw, Kielecczyzny, Mazowsza. Po powodzi w 1947 roku niewielka liczba osadników przybywa z okolic Zakroczymia. Zakończeniem tej " wędrówki ludów " będą w latach 1947 - 1950 przesiedlenia, w północne rejony województwa olsztyńskiego, Ukraińców w ramach akcji " Wisła " Z tej niezwykłej mieszanki są dzisiejsi mieszkańcy Warmii i Mazur. Jednocześnie z przesiedleniami rozpoczyna się wspomniany, równie interesujący eksperyment językowy.

Na terenach włączonych pod polską administrację trzeba zmienić, spolonizować nazwy miast, wsi, przysiółków, jezior, rzek, kompleksów leśnych, czyli wszystkich nazw geograficznych. Po zakończeniu prac Komisji Ustalania Nazw Miejscowości, będzie tych nowych, polskich już nazw ponad 30 tysięcy.

Komisja Ustalania Nazw Miejscowości powstała w roku 1934 i swoją działalność wznowiła w 1945 roku pod przewodnictwem wybitnego geografa, działacza państwowego ( przedwojennego wojewodę wołyńskiego ) dyplomatę, prof. Stanisława Srokowskiego. Jadąc nad Mamry z Kętrzyna do Węgorzewa miniemy miejscowość Srokowo, niemieckie Drengfurth, polski Dryfort, a po 1950 roku, po śmierci prof. Srokowskiego w uznaniu jego ogromnych zasług przemianowano Dryfort na Srokowo. I taka jest historia większości nazw na terenie Warmii i Mazur. Mnie te nazwy miejscowości bardzo się podobają bo są zgrabne, większość stworzono w zgodzie z polskimi regułami językowymi, brzmią ładnie, a i kojarzą się nie najgorzej.

źródło: Leszek Hryniewicz
Mapka moja 

            

Mistrz18piorunów

>Skąd wzięły się takie końcówki i takie niespotykane na innych obszarach Polski, nazwy miejscowości?
To w końcu skąd się wzięły? Bo z reszty tekstu nie wynika wprost, skąd te końcówki...

GURU9piorunów

@Wrzoo odpowiada skąd się wzięly - nadała je komisja ;p

A dlaczego takie, a nie inne to inne pytanie.

Są to spolszczone nazwy niemieckie np.
Lichteinen = Lichtajny

Nie są to „przetłumaczone” nazwy na polskie odpowiedniki, a jedynie „spolszczona wymowa” po to aby zachować jakąś ciągłość historyczną dokumentów etc.
Nazwy niemieckie można dość łatwo powiązać z polskimi.

Jak np. Rosenthal nie tłumaczono na „Dolina Różana”, a po prostu na Rożental

Mistrz4piorunów

@zuchtomek Okej, teraz ma to sens :smiley: Dzięki!

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Ciekawostki

39piorunów

Na pograniczu jak to na pograniczu - zależy w której wsi, ale my chodziliśmy na pachtę, rzadziej na szaber.

A Wy hultaje jak zwaliście tę dziecięcą i niewinną, ale jednak kradzież?

via: facebook.com/swietlanmaps
   

Fanatyk1piorunów

Juma, Wrocław

Gruba ryba1piorunów

Zawsze mi się wydawało że juma to gwara nas warszawioków a tu proszę, ścian zachodnia.

GURU1piorunów

@SpokoZiomek u mnie bardzo rzadko spotykane, praktycznie wcale, kilka razy mi się to obiło może o uszy w latach '90 w kontekście 'zajumanego samochodu' - w sensie, że kradziony z Niemiec ktoś kupił (niekoniecznie sam ukradł) - więc ściana zachodnia mi tu pasuje :stuck_out_tongue_winking_eye:

A samo słowo, z ciekawości definicja według wiki to przede wszystkim 'kradzież z przemytem'
:
"Juma – określenie i zjawisko wieloznaczne:

1. przestępstwo polegające na dokonywaniu kradzieży związanej z przemytem, wykonywanej za zachodnią granicą Polski w okresie PRL;
2. przedmiot pochodzący z kradzieży;

Słowo to wywodzi się z rejonów nadgranicznych. Określało rodzaj przestępstwa polegający na kradzieży towarów w zachodnich wtedy sklepach, głównie w niemieckich. W trakcie ewolucji było używane również do określania kradzieży luksusowych aut na terytorium Niemiec i przetransportowaniu ich do Polski. W każdym z przypadków element kradzieży poza terytorium Polski był najbardziej istotny i nadawał znaczenia temu słowu, odróżniając go od standardowej kradzieży. Zwany był wtórnym, słowiańskim, sprawiedliwym podziałem dóbr osobistych.
Przypuszcza się, że samo słowo juma pochodzi od określenia pociągu PKP, którym wyjeżdżano z Zielonej Góry do Berlina, który odjeżdżał o 15:10, co kojarzone było z westernem 15:10 do Yumy."

No za bardzo od moich wyobrażeń to nie odbiega, wręcz potwierdza :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (26)