Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika zuchtomek w Ciekawostki

GURU

w Ciekawostki

39piorunów

Na pograniczu jak to na pograniczu - zależy w której wsi, ale my chodziliśmy na pachtę, rzadziej na szaber.

A Wy hultaje jak zwaliście tę dziecięcą i niewinną, ale jednak kradzież?

via: facebook.com/swietlanmaps
   

Komentarze (26)

Statysta1piorunów

Ja pochodzę ze wsi z pod Kalisza i u nas lokalnie na praktykę podkradania owoców bądź warzyw z cudzego pola mówiło się "harenda". W sumie poza moim regionem słowo chyba w ogóle nie używane. Jeno dwóch starszych poznaniaków kiedyś spotkałem którzy też w ten sposób opisywali tę praktykę.

Gruba ryba1piorunów

Zawsze mi się wydawało że juma to gwara nas warszawioków a tu proszę, ścian zachodnia.

GURU1piorunów

@SpokoZiomek u mnie bardzo rzadko spotykane, praktycznie wcale, kilka razy mi się to obiło może o uszy w latach '90 w kontekście 'zajumanego samochodu' - w sensie, że kradziony z Niemiec ktoś kupił (niekoniecznie sam ukradł) - więc ściana zachodnia mi tu pasuje :stuck_out_tongue_winking_eye:

A samo słowo, z ciekawości definicja według wiki to przede wszystkim 'kradzież z przemytem'
:
"Juma – określenie i zjawisko wieloznaczne:

1. przestępstwo polegające na dokonywaniu kradzieży związanej z przemytem, wykonywanej za zachodnią granicą Polski w okresie PRL;
2. przedmiot pochodzący z kradzieży;

Słowo to wywodzi się z rejonów nadgranicznych. Określało rodzaj przestępstwa polegający na kradzieży towarów w zachodnich wtedy sklepach, głównie w niemieckich. W trakcie ewolucji było używane również do określania kradzieży luksusowych aut na terytorium Niemiec i przetransportowaniu ich do Polski. W każdym z przypadków element kradzieży poza terytorium Polski był najbardziej istotny i nadawał znaczenia temu słowu, odróżniając go od standardowej kradzieży. Zwany był wtórnym, słowiańskim, sprawiedliwym podziałem dóbr osobistych.
Przypuszcza się, że samo słowo juma pochodzi od określenia pociągu PKP, którym wyjeżdżano z Zielonej Góry do Berlina, który odjeżdżał o 15:10, co kojarzone było z westernem 15:10 do Yumy."

No za bardzo od moich wyobrażeń to nie odbiega, wręcz potwierdza :grinning:

Fanatyk1piorunów

Juma, Wrocław

Osobistość2piorunów

W Wlkp chodziło się również "na skibe"

Gruba ryba3piorunów

@zuchtomek

Jestem z zachodniopomorskiego, ale w moich okolicach słyszałem tylko określenie „szaber” albo „juma”.

Autorytet3piorunów

@zuchtomek Ha, nie wiedziałem że to aż takie lokalne, bo u nas na podkarpackim zadupiu się rzeczywiście chodziło na opędy.
Ale o szabrach też słyszałem.

GURU0piorunów

@hellgihad Też nie wiedziałem ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)
Chciałem tylko sprawdzić 'pachtę' bo myślałem, że wszyscy tak mówią, a tu zdziwko ile w ogóle różnych regionalizmów na ten proceder istnieje.

Osobistość2piorunów

Szaber, zajumać

Mistrz1piorunów

@zuchtomek na szaber, jumę, złodziejkę :)

Szaber to na owoce, juma czy złodziejka to typowa kradzież

Fanatyk1piorunów

@zuchtomek brakuje tego co się u mnie mówiło - pójść "na pyca" lub "na kroca"

Specjalista4piorunów

A my chodziliśmy na rabówę, nieujęte w zestawieniu 😉

Mocarz2piorunów

Szaber i granda

Lider3piorunów

@zuchtomek warszawa, słyszałem określenia "szaber" i "zajumać", ale nigdy w tym znaczeniu "dzierżawa" xd

Osobistość1piorunów

No ja na pachte i zgadza się w zielonym mieszkałem

Gruba ryba2piorunów

Szaber…ale jakoś nigdy nie wdrożony.

Osobistość1piorunów

Myśmy chodzili na haby.Oznaczalo to kradzież z działek, nic innego.

Zawodowiec6piorunów

Chodzenie było "na szaber", natomiast czynność to "juma".

Edytka
@zuchtomek ogólnie "zajmumać" znaczyło "ukraść". Żeby być precyzyjnym, w tym konkretnym kontekście mogłeś użyć "iść na działki".

Fanatyk4piorunów

@zuchtomek u mnie (Pomorskie) mówiło się juma

Fanatyk4piorunów

@zuchtomek tak, my mówiliśmy np. "zajumałem cukierka" analogicznie "idziemy jumać winogrona", "idziemy na jume"

GURU2piorunów

@evilonep @Romanson ale „juma” to też generalnie szersze pojęcie? W sensie - każde złodziejstwo?
Bo u nas pachta była zarezerwowana typowo dla podkradania owoców, a oszabrować można również np. garaż sąsiada ;p

GURU1piorunów

Z tym, że pachta to u nas typowo kontekst podkradania owoców.
Szaber można też powiedzieć na każdą inną kradzież.

Tytan1piorunów

Złodziejka, a mały złodziej to u nas szabrownik 😊 słodkie prawda😆