MarshalistGURU
1piorunów
@Marshalist kupowanie "super wyjebanych butów bo znaczek X czy Y" już samo w sobie jest kek. Natomiast dosłownie dzisiaj przed południem byłem kupić sobie nowe adidasy. Bo stare, marki "jakiejś tam na pewno", po 4 latach jebania w nich kilometrów dzień w dzień poza latem wszędzie i w każdą pogodę wreszcie postanowiły, że w sumie to może się zaczną rozklejać. Ale tak tylko nieśmiało, w 1 bucie, na długości 2cm. A no, i podeszwa już jest zjechana do gołego, ale po tym ile kilometrów w nich najebałem to i tak szacun, że tyle wytrzymały, bo i tak łaziłem w nich po kałużach i dalej mimo to nic nie przepuściły, no ale kurde jednak trochę przypał jak w końcu przemokną, albo postawię krok i podeszwa stwierdzi, że jednak się zmęczyła i powie, żebym szedł dalej bez niej. Więc poszedłem do lokalnego obuwniczego, w którym kupuję wszelakie buty od 20 lat- żaden salon z 20-metrową ścianą, tylko zwykły lokal. Wszedłem, patrzę- o fajnie, posezonowa wyprzedaż jesiennych butów, no trafiłem wprost idealnie. Oglądam, przeglądam, "nooo posezonówka więc nie ma wszystkich rozmiarów i trzeba szukać". No kumam kumam. Wybrałem jedne- jest tylko ten rozmiar, przymierzam, no w sumie to takie są aż za bardzo w sam raz, "ale to 2 przejścia i się naciągną". Nie dawało mi to jednak spokoju, tych samych numeru wyżej nie było, wybrałem inne... po 20 minutach i przeszukaniu całego sklepu i magazynu- nie znaleźli pudełka z 2. butem na przymiarkę xD Do 3 razy sztuka, wybrałem inną parę, całe pudełko się znalazło, buty pasowały, nie dość, że zgarnąłem buty warte oryginalnie 230 zł za 150, to jeszcze za bycie długim klientem zawsze mi naliczają ekstra rabat i całość poszła za 125 :grinning: Buty, które będę pewnie kolejne 4-5 lat j⁎⁎ał dzień w dzień bez spuszczania się nad znaczkiem xD

















