Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

CeziorMocarz

Dołączył/a:

  • 118 wpisów
  • 96 komentarzy
  • 4 obserwujących

Gruba ryba

w Sztafeta

28piorunów

30 845,36 + 5,00 + 5,01 = 30 855,37

Już wczoraj wieczorem miałem wizję na dzisiejszy poranek. Myślałem o tym żeby zrobić dzisiaj coś dłuższego LUB zrobić szybszą piątkę. Byłem ciekaw mojego performensu w karbonach (Saucony Endorphin Pro 3) więc wybór padł na szybką piątkę. Biegło się w pytę, niestety na pierwszym kilometrze jeden z butów mi się rozwiązał. No to go zawiązałem ponownie. I pobiegłem dalej.

Czuć że karbon niesie, część trasy była z wiatrem, część pod wiatr.

A tak poza tym to śniło mi się dzisiaj, że przebiegłem 25 kilometrów. Śmiało mogę powiedzieć że dzisiaj także i long run mam zaliczony. Ale tego pozwolę sobie już nie doliczać. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Pokaż więcej komentarzy (4)

Wirtuoz

w Sztafeta

56piorunów

22 976,14 + 10,05 + 7,54 + 4,42 = 22 998,15

Opłacił się cały trud jaki włożyłem w trening przez ostatnie 10 tygodni. Udało mi się nie tylko ukończyć dystans 10k, ale pobiłem życiówkę. I to sporo! Do tej pory 10k najszybciej 1:06.08. Nowy PR to 0:57:51! Dziękuję Pan Greg z Garmin Couch za świetny program treningowy! Dziękuję Tosie i Tomeczki za miłe słowa i doping! W przyszłym roku ponownie pojawię się na PKO Półmaraton Szczecin, ale na pełnym dystansie 21km!

#bieganie

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Pokaż więcej komentarzy (13)

Kompan

w Bieganie

10piorunów

#bieganie  Jakieś 3 tygodnie temu uderzyłem pięścią w stół i poszedłem na pierwsze bieganie po kilku latach absencji od jakiegokolwiek sportu xD Na początku wiadomo bardziej to były jakieś podrygi biegania z dodatkiem szybkiego chodu ale już na drugim lub trzecim "treningu" udało mi się tak przebiec 5km poniżej 30 min. Założyłem sobie żeby do końca roku przebiec 10km poniżej 1h no i w sumie w piątek się to udało i to nawet za bardzo nie szarpiąc. Drugi raz biegłem dystans 10km po "powrocie", oba podejścia już w ciągłym biegu trzymając jedno tempo.

A teraz do sedna zwracam się do was mirki z kilkoma pytaniami.
1)Kupie jakieś sensowne buty do biegania w budżecie do ~ 200 zł? Obecnie biegam w jakichś starych dziurawych najaczach. Nawierzchnia mieszana kostka brukowa-leśne/polne ścieżki.
2)Jakieś słuchawki do biegania też budżetowe na początek(tu nie wiem ~100-150zł?)? Najlepiej bezprzewodowe zawieszane na szyi?
3)Jaka aplikacja najlepsza? Używam Zepp life tj. chyba stare xiaomi fitness. Sparowane z miband6.

Poniżej raport z Zeppa. No i spokojnie wiem, że na początek ważniejsze od sprzętu są chęci ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Bieganie

40piorunów

No siema.

Dzisiaj dokladnie pyknal 28 i ostatni dzien mojego wyzwania "Codzienna 10k", ktore sam sobie postanowilem :D

Dokladnie 30 dni temu, po raz pierwszy przebieglem 10 km za jednym razem. Byla to sobota, pamietam to jakby to bylo zaledwie miesiac temu.
Na nastepny dzien zrodzil mi sie ambitny plan. A co jakbym wlaczyl mojego wewnetrzenego mini-Gogginsa i biegal tak 10 km codziennie?
No i postanowilem, niesmialo, bez oglaszania, podjac sie tego wyzwania! Nie ukrywam, ze brak jakiegokolwiek oglaszania wynikal z watpliwosci, ze mi sie uda. Braku wiary w siebie. Braku wiary, ze moge utrzymac sie w postanowieniu. Sam uwierzylem, ze nie potrafie nic dlugo trwalego stworzyc i utrzymac, szczegolnie po niedawnym rozpadzie mojego malzenstwa (malzenstwo Schrödingera - jest na papierze i go nie ma zarazem, rozwod trwa wieki w Polsce).
Ale od czegos trzeba zaczac. I nie, bieganie to nie byl poczatek, odchudzanie to byl poczatek. I idzie mi to calkiem niezle. Jednak nie wymaga to odemnie wysilku. Przychodzi mi to latwo i nie czuje prawdziwego wyzwania.
Chcialem sprobowac czegos innego, czegos co mnie przerazalo z jednej strony, a z drugiej pomagalo w glownym celu. Bieganie to "byl" tylko sposob, na zrobienie dodatkowych krokow, spalenie dodatkowych kalorii w mojej drodze do odchudzenia sie i stworzenia najlepszej wersji 'meskiej sylwetki' jaka potrafie.

Oj bardzo sie mylilem. Bardzo.

Bieganie co tu duzo mowic, wkrecilo mnie. Bardzo. Nie raz boli, nie raz sie nie chce, a nie raz po prostu idziesz spac z mysla, ze jutro z rana pobiegasz - i mega sie cieszysz. Obudzilo we mnie ambicje, ktorych nie znalem, wytrwalosc i przede wszystkim pierwszy raz od wielu lat osiagnalem cos co nie przyszlo latwo, do konca.
Challange completed.

Podczas challengeu zdarzylem kupic 5 par obowia, naczytac sie o nim wiecej niz powninienem. Zdarzylem przyzwyczaic sie do bolu lewego kolana, ktore bolalo mnie praktycznie nonstop przez wiekszosc challengu.
Zdarzylem zrobic swoj pierwszy, drugi i trzeci Papaton.
Zdarzylem kupic gogle do plywania.
Zdarzylem naczytac sie o rowerach wiecej niz powinienem i przede wszystkim przestalem trabic na rowerzystow na szosowkach, ktorzy jada po ulicy, gdy obok sciezka rowera hehe.

Przez ostatnie 28 dni przebieglem dokladnie 361,88 km.

To jest wiecej niz przez cale moje prawie 37 letnie zycie, jestem tego przekonany. I czuje sie za⁎⁎⁎⁎scie. Czuje spelnienie, dume i moja pewnosc siebie wzrosla.

W tym miejscu chce podziekowac uzytkownikom @Mjelon @scorp ktorzy mega mi w mojej przygodzie z bieganiem pomogli. Rowniez podgladanie wyczynow naszego tagowego boga biegu @enron motywowalo. Dzieki wielkie!

Dzieki rowniez calej spolecznosci #sztafeta  - dla mnie mobilizacja byla ogromna.

I tutaj kwestia co dalej. Krotki odpoczynek i kolejny challange. A domyslnie? Jak juz mozecie sie domyslec, mysle o triathlonie, ale najpierw musze sprobowac plywania i jazdy na rowerze. Jednego i drugiego nie robilem od lat. A final boss - ukonczenie Iron Man. A jeszcze miesiac temu planowalem start w meskiej sylwetce, naprawde mi sie zmienilo :))))

No dobra, ale to plan na przyszlosc, a co nastepnie?
Musze wrescie dowiedziec sie jak poprawnie sie trenuje bieganie XD i przygotowac sie na moj pierwszy maraton. Oraz ogarnac ten bol w kolanie, nie moge go wiecznie ignorowac haha. I wiem, ze mi uniemozliwi przebiegniecie maratonu, jak robie polowke, to prawe kolane ma sie swietnie, na lewe zaczynam kulec. Zrobie badania i sie dowiem.
Za pare dni wypad weekendowy i wiecej chillu, czyli zasluzony odpoczynek. Rowniez czas na zaplanowanie kolejnego miesiaca, zobaczymy!

Ten dzien jest tez wyjatkowy, bo rowniez dzisiaj konczy sie 2 etap mojego odchudzania, ktore poszlo sprawnie i elegancko, ale o tym pewnie w srode wraz z pokazaniem formy.

Wiecie jak jest. Jest elegankco! I cisniemy dalej. Jest moc! :grinning:

#bieganie  #refleksjecezara  #chlopskadyscyplina

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Sztafeta

68piorunów

12 416,26 + 30,10 = 12 446,36

Uff, w końcu jakiś normalne weekendowe bieganie 😅

Obudził mnie kot o 4:30, zrzucając z nakastlika niemal wszystko co się dało. Nawet spoko, bo budzik nastawiłem na 4:37 - pozbierałem się w miarę sprawnie i tylko ciutkę zamarudziwszy wyruszyłem o 4:52.

Cudowna pogoda :heart_eyes: Budzący się piękny dzień, na termometrze przyjemne 6°C, delikatny wietrzyk, zbliżający się wschód Słońca - nic tylko śmigać przed siebie! Nie szalałem z tempem, planowałem wrócić przed ósmą i już zaplanowałem w głowie trasę papatonu.

Biegło się fajnie, niespiesznie przemierzałem mniej i bardziej dzikie tereny, w końcu gdzieś na 16. kilometrze dotarłem w okolice Kombinatu i... wtedy się zorientowałem, że przecież jak mam być prsed 8 rano, to nie mam 30 minut czasu tylko grubo ponad półtorej godziny! 😎 Wstąpiła we mnie nowa energia i po dotarciu do Zalewu Nowohuckiego zamiast skręcić w kierunku domu, poleciałem w stronę wałów nad Wisłą :smiley:

Na Wałach przed 7 pustawo, spotkałem trzech rowerzystów i tyluż spacerowiczów (w sumie więcej niż się spodziewałem). Tak mnie tknęło i zbiegłem w kierunku rzeki, by trochę polecieć gruntową trasą wśród pól rzepaku. Warto było, cudne uczucie!

W końcu dotarłem do Elektrociepłowni, a stamtąd już przez miasto dreptałem sobie spokojnie w kierunku domu. Ciut skróciłem trasę - na tyle, że pod koniec musiałem polecieć boczną pętelkę żeby dobić do trzech dyszek xD

Doleciałem do domu idealnie o czasie. Jedyne co pozostało to wypić z żoną kawkę i zjeść z najmłodszym dzieckiem przepysznego arbuza :yum:

Lubię taki początek dnia 😁

Cudnej niedzieli! (💕 ͜ʖ💕)

#sztafeta

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Motoryzacja

95piorunów

Cześć! Chciałbym Was powitać na tagu  gdzie nieregularnie będę przedstawiał samochody, które w moim odczuciu powinny zdrożeć w najbliższych latach. Proszę moich wpisów nie traktować jako murowaną inwestycję. Jest to raczej porcja wskazówek od dziwaka, który od kilkunastu lat codziennie w ramach hobby przegląda portale ogłoszeniowe. :smiley:

Gwoli wyjaśnienia: nie będzie tutaj Mercedesów, BMW i wytworów z PRL, które prędzej czy później muszą zdrożeć niezależnie od modelu/wersji silnikowej. Znajdą się za to auta wciąż tanie, które większość ludzi uważa za złom zamiast potencjalnego klasyka.

W dzisiejszym odcinku znany i lubiany Volkswagen Golf 2

Wiem, ze jest ich wciąż sporo. Wiem, że facet od hydrauliki podjechał takim do Was dzisiaj rano. Nie zmienia to faktu, że już szalenie trudno o dobry egzemplarz. Ładne i rozsądnie wyceniane samochody z silnikiem od 1.6 w górę znikają z ogłoszeń w ciągu kilku godzin. W zeszłym roku przez bite dwa miesiące szukałem "dwójki" i odpuściłem. Albo ogłoszenie od razu znikało, albo auta okazywały się skrajnie skorodowane. Przebijanie przez kupujących cen z ogłoszenia jest już na porządku dziennym co też o czymś świadczy.

Wersje GTI czy Country to oczywiście już drogie youngtimery pełnym ryjem.

Dlaczego Golf 2? Bo to świetne daily, z którym nikt Was nie wygoni ze zlotu klasyków.

Który silnik wybrać? Właściwie każdy poza wolnossącym 1.6D, który w dzisiejszych czasach nie nadaje się już do bezpiecznej jazdy.

Na co uważać? Golf lubi nie mieć podłogi i na tym bym się skupił. Mechanika właściwie wszystkich wersji poza G60 (życzę powodzenia w szukaniu 😉 ) jest pancerna.

 

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Wojna wna Ukrainie

69piorunów

https://streamable.com/ux1n7r

z papieskimi pozdrowieniami

#ukraina #wojna #rosja #2137 #jp2gmd #heheszki

Zawodowiec1piorunów

Kolejny typ co nie ma żadnych dowodów na czyjąś winę ale nie przeszkadza mu to w pomawianiu. Jestem ateistą i kieruję się logiką oraz dowodami. Dlatego drażnią mnie takie osoby, które nasłuchały się miejskich legend i w ciemno przesyłają takie bzdury dalej. Jedyny plus jest taki, że @seele jest nikim i te bzdury nie trafią nigdzie do szerszej publiczności. Czarna lista.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Inspirator

w Pracbaza

547piorunów

Za 10 minut mam calla z szefostwem w sprawie fakapu jaki odjebałem, mianowicie przygotowałem bazę ok. 90 klientów którym wysłaliśmy aneksy umów na pewną usługę, ale pojebałem w tej bazie dane do umowy, m.in jej numer, datę obowiązywania itp. Dzięki czemu wysłaliśmy kurierem 90 umów którymi można w piecu rozpalić, a większość klientów je odesłała podpisane xD

Koszt samego kuriera ok. 1500zł, a teraz nawet jak je wyślemy drugi raz poprawne, to pewnie wielu klientów już nie odeśle bo nas uzna za debili. Prowizja od jednej umowy 135zł.

Bym napisał dajcie pioruna na odwagę, ale c⁎⁎j mi do d⁎⁎y xD

#korposwiat #korposzczury

#pracbaza #zalesie #gownowpis

Twórca0piorunów

@Lesny_Boruta panie. Przecież konsumenci mogą mieć darmowe podpisy. Słyszeliście o docusign? Adobesign? Autenti?

Pokaż więcej komentarzy (77)

Mocarz

w Hydepark

10piorunów

#morsowanie #sport #gownowpis No i po pierwszym morsowaniu. Jak było? Na początku i podczas rozgrzewki miałem w głowie co ja w ogóle robię xD przedłużyłem najdłużej jak się dało ale w końcu mówię sobie dobra - najwyżej zatrzymanie akcji serca i śmieciarka przyjedzie xD wchodzę i mega zdziwienie, nie było tak złe jak myślałem. Zanurzyłem się do lini klatki piersiowej i wytrzymałem 90 sekund po czym zacząłem mieć problem z łapaniem oddechu i zaciskała mi się przepona xD wyszedłem, wytarłem się, ubrałem się, wypiłem herbatkę i zapaliłem kiepa - morsowanie jest w pyte xD

Mocarz1piorunów

@anddom03 partyzant, w ta albo w tamta - wciąż żyje xd

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w 2137

11piorunów

Castel Gandolfo, 2017

Benedykt szesnasty był słaby. Tak slaby, jak nigdy dotąd. Leżał na łóżku, podpięty do respiratora, a przez jego głowę przelatywały kolejne wspomnienia. Słyszał strzały, odgłosy lecących bombowców... Wkrótce przed oczami pojawiły sie obrazy, obrazy które już widział, które przeżył. Teraz wracały

1942, Polska

-Raus! Na ziemię! - krzyczał Wojtyła. Żydzi posłusznie kładli się na ziemię

-Karol - Josef ratzinger zaprotestował. Zapał, jaki przejawiał jego przyjaciel wykonując rozkazy, często go przerażał - Karol... Dlaczego chcesz ich zabić? Tu są dzieci. Kobiety. A nawet mężczyźni nie będą walczyć, przecież wiesz. - spojrzał z nadzieją na Jorge Bergolio, czyszczącego karabin nieopodal. Argentyńczyk jednak nie reagował. Nigdy nie reagował.

-Nic nie rozumiesz, Josef - Karol zastrzelił pierwszego Żyda - Oni dążą do naszego zniszczenia, wiec my musimy zrobić to pierwsi. Mój przyjaciel mi to doradził.

-Znowu ten Ste...

-Tak, on.

-Dlaczego tak nienawidzi Żydów?

-Nie wiem, ale ufam, że ma powody. I przekona do tego resztę przywódców - pojechał już do Wannse. A ty, jeśli jeszcze zaprotestujesz przeciwko mordowaniu, będziesz miał przejebane. I nie, nie grożę ci. Ostrzegam. Wiesz ilu wyższych stopniem też jest antysemitami

-Karol, oszczędź chociaż dzieci

-Oh tak. Dzieci oszczędzę - Karol uśmiechnął się złowieszczo

1945, podziemia Berlina

-Mein Fuhrer! Tędy! Bolszewicy zbliżają się. - krzyknął Ratzinger. Adolf Hitler biegł za nim, podczas gdy Wojtyła osłaniał tyły, a Bergolio przód. Na zewnątrz wciaż słychać było eksplozje.Bergolio tymczasem otworzył zamaskowane drzwi. Za nimi był jakiś ciek wodny przypominający rzekę i przygotowana miniaturowa łódź podwodna

-Mein Fuhrer, Jorge zabierze pana tą łodzią do... Gdzie, Jorge?

-Do Argentyny. Mam tam rodzinę. - odparł Bergolio - Tam będziesz bezpieczny, mein fuhrer. Pan Mengele też tam uciekł.

-Mengele? - zdziwił się Adolf - Kto to jest?

-Lekarz w Auschwitz - odparł szybko Wojtyła

-Au...Schwitz? Co to?

-Eeee... Obóz. Dla jeńców i wrogów

-To dlaczego ten Mengele ucieka? Skoro opatrywał naszych wrogów to alianci nie powinni mu zagrażac...

-To niewłaściwy moment wodzu - odparł szybko Ratzinger. Adolf kiwnął głową i wsiadł do łodzi. Bergolio za nim

-Josef - dodał jeszcze - Mam nadzieję ze jeszcze się spotkamy. Całą trójką. Może po wojnie...

-Może - odparł Ratzinger - Płyńcie.

Wojtyła, gdy tylko statek zaczął odpływać, zrzucił mundur wehrmachtu i założył pokrwawiony mundur armii czerwonej i czapkę uszatkę

-Co ty robisz?...

-No co? Musimy jakos przeżyć. Może załapiemy się jeszcze na rabowanie miasta. Idziesz? Mam drugi mundur

-Ale... Co z ideałami... Co z moja rodziną?

-Pewnie nie zyją. Nie wiem. To nieważne. Na pewno nie chcesz zaciągnąć się do ruskich? Mam tam znajomego, pomógłby nam

-Stefana Wyszy...

-Tak, tak, jego

-Wybacz, Wojtyła. To nie dla mnie. Spotkamy się jeszcze kiedyś. Coś mi to mówi.

-Nie daj się zabić, ratzinger

-Nawzajem... towarzyszu - dwaj żołnierze roześmiali się

Watykan, 2005, 2 kwietnia, 21:33

-Ojcze święty - Ratzinger ukłonił się przed Wojtyłą, a raczej Januszem Pawlaczem drugim. Papież zajadał się kremówkami. Przed tlumami zgrywał starca, ale był w sile wieku

-Josef. Wiesz, że źle się dzieje. Oskarżają mnie o ukrywanie pedofili. O rozpowszechnianie AIDS. I inne gówna. Poza tym mosad znów coraz lepiej sobie pogrywa, myślą, że mają mnie w garści. Już raz im pokazałem, zrobimy to jeszcze raz. J⁎⁎ać to, że staję się coraz mniej popularny. Widzisz te tłumy na zewnątrz? Oni mnie kochają. Będa się dla mnie modlić. Zastąpię w ich domach boga

Ratzinger spuścił wzrok

-Poczęstujesz się kremówką? Ah, zapomniałem. Nie przepdasz za nimi. Mniejsza o to. Milczysz. Wiem, jesteś sceptyczny co do moich planów. Ale ja mam coś nowego. Stefan byłby ze mnie dumny - zgarnął puder ze stołu i rozwinął mapę.

-Syria. Cholerny kocioł. Dyktatorzy, rebelianci i inne gówno. Tutaj właśnie zrealizujemy mój plan. Plan, który zniszczy cywilizację. Dogadałem się już z paroma znajomymi Osamy. Stworzą tam quasi-państewko. Kalifat. Pozostaje im tylko przelać małą sumkę z ba...

-Nie - odparł ratzinger - To się nie stanie.

-Że co? Jak śmie... - papież zamarł. Zakaszlał. - Ty sk⁎⁎⁎⁎synu... Otru... otrułeś mnie...

-Wybacz, Wojtyła. Kochałem cie jak druha, choć mnie przerażałeś. I postanowiłem to skończyć. Czas uczynić trochę dobra. Niedługo świat dowie się, że nie żyjesz - ruszył powolnym krokiem w stronę balkonu. Szepnął coś do ucha gwardziście szwajcarskiemu

Kiedy jednak wyszedł i ruszył kazać księżom poinformować o śmierci ojca świetego, usłyszał strzał. krzyk bólu. Biegiem wrócił do komnaty gdzie zostawił papaja. Kilkunastu martwych gwardzistów leżało na ziemi. Jeden jeszcze oddychał i wskazywał tylko ręką schody prowadzące w dół

Benedykt przeżegnał się, chwycił halabardę i pobiegł nimi. Zbiegał na kolejne piętra, coraz niżej, w głąb katakumb, gdzie były skarby mogące pozbyć się głodu z całego świata oraz obszerne dzieła obalające wiarę katolicką.

Ale wiedział, że Jan paweł biegł gdzie indziej

Do najniższego poziomu

Do przejścia do piekła.

ratzinger znalazł się tam idealnie w momencie, gdy Wojtyła, nagi, pokryty kabalistycznymi symbolami narysowanymi kałem, odprawiał rytuał. Wrota otwarły się.

-NIEEE! - krzyknął Ratzinger i wydobył z sutanny mausera. Oddał strzał. Papież dostał w plecy i z krzykiem padł twarzą do otwartych wrót. Tam jak gdyby nigdy nic powstał, uśmiechnął się złowieszczo do Ratzingera. Zza jego pleców wyszedł Stefan wyszyński i złożył na ustach papieża pocałunek, po czym wspólnie odeszli w głąb otchłani

Ratzinger wykonał znak krzyża.

-Kamerling, każ zamurować te wrota - powiedział do kardynała który zszedł na dół

-Kardynale, nie wiem, czy jakaś ekipa zdoła to zamu...

-To wezwij Polaków. Tylko nie mów im, co to jest. Pora ogłosić, że papież nie żyje

Spojrzał na zegarek. 21:37

2013, Watykan

Benedykt XVI szedł korytarzem pałacu papieskiego. Westchnął, znużony swym długim życiem. Ale uchwycił ruch za gobelinem. Dlatego strzał nie zaskoczył go

Szybkim ruchem dłoni, odbił sygnetem kulę. Następnie wydobył szybkim ruchem hostię-shuriken i cisnął ją w gobelin, przebijając go na wylot razem z zamachowcem za nim

Ruszył szybkim krokiem, natykając się na oddział gwardzistów szwajcarskich

-Ktoś próbował mnie zabić. Sprawdźcie kto to i zmobilizujcie resztę gwardii, może być ich wiecej...

-I jest - powiedział dowódca gwardii z drugim oddziałem, zachodzacy papieża od tyłu - Wybacz ojcze, tak trzeba

-A więc to tak - Benedykt westchnął - Zamach stanu. Oby Bóg mi wybaczył

Szybki, wyuczony ruch. Wyszarpnięcie mausera zza paska, cel, pal. Pal. Pal. Wszystkie kule z magazynka trafiły gwardzistów, którzy zaszarżowali. Obersturmfuhrerem jednak jest się na całe zycie. Benedykt cisnął broń w twarz najbliższego, a potem szybko skoczył na ścianę. Przebiegł po niej kilka metrów, po drodze siekąc nożem gwardzistów. Znalazł się po drugiej stronie ich oddziału. Wyrwał najbliższemu halabardę i zrobił młynka, powalając paru. Potem wpadł w trans. Siekał kolejne fale wrogów, parował ich ciosy, wykonywał obroty. Czuł zapach ich strachu w powietrzu, pozwalał uciekać, jeśli chcieli, ale uderzał, by zabić. Wtem jeden z nich uderzył go bronią z tyłu, w kolano. Polała się krew, a papież padł na kolana. Warknął jednak tylko, uderzył trzonkiem napastnika za plecami, miażdżąc mu tchawicę, a potem zaszarżował. Odbił się na halabardzie niczym na tyczce, przebiegł po głowach gwardzistów, a w powietrzu podskoczył, cisnął halabardą, która przebiła dowódcę gwardii. Wylądował miękko tuż obok niego i podciął mu gardło. Potem odwrócił się i krzyknął:

-KYRIE ELEISON - potężny podmuch powalił resztę gwardzistów

Benedykt ruszyl dalej, wszędzie wypatrywał wrogów. Zza zakrętu wpadł na niego Bergolio

-Ojcze... Co się tu stało..

benedykt szybko nakreślil mu sytuację. Bergolio wyglądał na przerażonego

-Musisz uciekac. To żadna hańba, ale jest tu niebezpiecznie. Ja wybadam, kto stoi za zamachem i pozbędziemy się go.

papież kiwnął głową i pobiegli na zewnątrz. Samochód już był przygotowany. benedykt szybko wsiadł, ale wtedy o czymś pomyślał

Dlaczego samochód już tu stał?

Niestety, bylo za późno. Drzwi rozbłysnęły i pokryły się okultystycznymi symbolami. Silne zaklęcie ochronne. Bergolio pochylił się do szyby

-Wybacz, Benedykcie. Ale... Watykan by upadł, gdybyś wciąż tu był. Nie lubili cię ani wierni, ani Żydzi, ani inni duchowni. Jan Paweł przynajmniej zjednał sobie pedofili. Ja... Ja wprowadze kościół w nową erę. To nic osobistego. Żegnaj. Aaa... I nie jestem taki jak ty. Nie zabiję przyjaciela, nieważne jaki by był - Bergolio powolnym krokiem odszedł do pałacu. Samochód pojechał do Castel Gandolfo

Castel Gandolfo, 2017

Benedykt westchnął i spojrzał na nieśmiało falującą kreskę na monitorze. Czuł się słabo. Bardzo słabo. I wiedział, co jest tego przyczyną.

Mimo to zadrżał, gdy w kącie zmaterializował się z kłebów dymu Janusz Pawlacz i powolnym krokiem podszedł

-No proszę. Ratzinger. Benedykt Szesnasty. Zdrajca. A kochałem cię jak brata - Pawlacz pochylił się nad nim - No ale cóż, wróciłem. I w Watykanie będą nowe porządki, tak zresztą jak i na swiecie. Jak zauważyłeś moja śmierć nie pokrzyżowała moich planów. A teraz... zegnaj. - wepchnął coś do ust Benedykta - Poznajesz? To to samo, co mi podałeś 12 lat temu. Dziękuję za siły życiowe. Na dole już na ciebie czekają

Benedykt chciał krzyczęć. Protestować. Na nic by się to nie zdało, ale czuł, że powinien był protestować

Zapadł w ciemność, lękając się o świat

NSFW bo nie wiem czy tego tego całe te uguem xD

#2137 #934 #pasta

Specjalista3piorunów

Piękna pasta, nadaje się na audiobooka :heart_eyes_cat:

Pokaż więcej komentarzy (2)