Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

JapyczStasiekGruba ryba

Dołączył/a:

  • 717 wpisów
  • 1822 komentarzy
  • 5 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Trochę — trochę wkurzony jestem (choć nie powinienem).

Cała #zbiorka #latwoganga zaczęła się od kawałka Bedoesa. Czy dobry, czy zły — nie mnie oceniać, ale stał się hymnem tej akcji.

W różnych rolkach widzę, że ludzie go na jakichś koncertach śpiewają, wrzucają jako podkład itd.

Skoro to taka szczytna akcja, utwór jest z nią związany, to na pewno w radio go usłyszę.

Akurat miałem kilka tras po parę godzin jazdy i poświęciłem się. Za każdym razem słuchałem jednej stacji, wybierałem te najpopularniejsze.

Zagryzłem zęby i słuchałem. Słuchałem żartów tak suchych, że powinny być sprzedawane jako podpałka do grila, słuchałem konkursów dla debili "wyślij SMS-a, a my zwiększymy twoje szanse 657382 razy", słuchałem reklam na swędzenie wszystkiego po kolei.

Jedyne, czego nie usłyszałem, to właśnie tego utworu Bedoesa. Akcja się skończyła, więc olać sprawę, przecież trzeba zachęcać do wysyłki SMSów i nieudolnie udawać śmieszka.

Za to posłuchałem tak ze 2-3 razy na godzinę najnowszego "przeboju" Dody. Jak go usłyszałem pierwszy, drugi, trzeci raz, to miałem wrażenie, że ktoś przez przypadek puścił kawałek wygenerowany przez AI po wpisaniu dosyć prostego prompta w stylu: "typowa pisenka o miłości i rozstaniu. Kobiecy, mocny głos. Gatunek: pop i jakieś elektryczne gitary w stylu rockowym". I cały czas mam to wrażenie AI.

Ja rozumiem, że stacje mają jakieś umowy z wydawcami i muszą puszczać komerchę cały czas, ale jakby puścili Bedoesa, to chyba by nie zbankrutowali (a może?).

#muzyka #radio #hydepark

GURU3piorunów

@LovelyPL znaczy Łatwogang jak Łatwogang, ale no niestety słuchanie tego co leci w radio, szczególnie tych najpopularniejszych stacjach to szybka i niezawodna droga do wkurwa albo strzelenia sobie w łeb. Jest tyle za⁎⁎⁎⁎⁎tych kawałków, z których można by było wybierać, tylu wykonawców, tyle albumów, coverów... to nie. Grają z 15 kawałków do zajebania, między którymi znajdziesz jakieś urojone "klasyki" i inne "top hity", które często gęsto nie są ani starszą klasyką, ani nawet koło hitów nie stały. Żadne z nich nie jest nawet minimalnie szybsze jak te wszystkie umcy-umcy popy, o faktycznym rocku czy metalu możesz zapomnieć. No- poza "Nothing else matters" raz do roku ale też- ten i tylko ten kawałek, który się kręci jak gówno w przerębli z tym swoim tempem oblanego betonem leniwca na marihuanie. A to co puszczają prewencyjnie cenzurują tak, żeby być świętszymi od papieża, bo oj-oj, ktoś się jeszcze zgorszy jak usłyszy "shit" bez dziury w linii melodycznej.

W to jeszcze dzięki jakimś posranym wymysłom UKE czy innego ministerstwa musi być wmieszana odpowiednia ilość "polskiej muzyki" w ciągu doby, bo _hur dur krzewienie kultury narodowej_ (boże proszę nie, jeszcze dajcie tu w ramach tej _kultury_ Kapelę z tą jego aborcyjną _piosenką_ xD) i o c⁎⁎j, tu już jesteśmy głęboko w d⁎⁎ie, bo znowu zamiast wybrać coś ambitniejszego, albo chociaż nowego, niech to będzie nawet ten Bedoes, to tu już się można dosłownie porzygać od zalewu jakichś dod, roxi-boxi i innych k⁎⁎wa gwiazdeczek z wypiętą d⁎⁎ą made in _mam talent_ nadających na okrągło albo o niespełnionej miłości, albo o nieszczęśliwej miłości, albo o nieudanej miłości, albo o trudnej miłości, albo o zdradzie, albo od wielkiego dzwonu- o tym że miłość powinna faceta boleć bo tylko jak go boli to kocha. Bo najwyraźniej to są ich wyżyny intelektualne dyktowane fetyszem, albo szklany sufit dyktowany personalną traumą jak ją facet zostawił. Ja pi⁎⁎⁎⁎le, już by mogli puścić "Zostawcie Titanica" albo "Black and White", cokolwiek, ale nie, to to puszczą raz na ruski rok. Była dawniej Chylińska, która miała jaja grać na ostro, to zasięgowo wyjebali ją do otchłani, bo się nie gryzła w język, a potem spiździała i zmieniła się w wielką świętoszkę i zaczęła śpiewać o... no k⁎⁎wa oczywiście- miłości, jak tylko się ohajtała i dorobiła dzieciaka i miłość ją uleczyła.

No a na to wszystko jeszcze dochodzi całe rakowisko reklamowo-konkursowe. Jak nie 20 razy na godzinę reklama jakiegoś gówna do naprawiania szyb w aucie, to cały przekrój medykamentów na wszystko i nic- proszków na wątrobę, które "przy okazji odchudzają", proszków na sraczkę, proszków na zatwardzenie, tabletek na świąd, szamponów na wypadanie włosów i łupież, kremów na grzybicę pochwy, pigułek na upławy i pieczenie, pastylek na wypryski na ryju, syropów na trawienie, maści na ból d⁎⁎y, czopków na hemoroidy, plasterków na nerwicę i innych dropsów na niespokojne giry. A między tym raz na godzinę dżingiel z dźganiem ludzi konceptualnym patykiem, że hehe, konkurs, hehe, dziś podnosimy do milionpińcetstodziewińcet! Minimalna kwota pińć tysioncuff! A wszyscy, którzy mają 3 w numerze telefonu, wyślą "jestem debilem" na numer 2137 i odtańczą kankana na jajach recytując pana tadeusza po mandaryńsku w dialekcie suahili od tyłu dostaną 42069 dodatkowych szans! I tak co godzinę.

I my się na to gówno mamy zrzucać w podatkach bo "muh kultura i media"

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

775 + 1 = 776

Tytuł: James

Autor: Percival Everett

Tłumaczenie: Kaja Gucio

Kategoria: Literatura piękna

Ocena: 7/10

#bookmeter

*

> – _Ja to widze tak. Jak kto bez specjalnych reguł nie umi sam odróżnić, co dobre, a co nie, jak mu trza takie rzeczy tłumaczyć, to nie może być dobry. Jak ci jakiś Bóg musi mówić, co dobre, a co złe, to nigdy sie tego nie dowiesz._

Na samym początku chciałem podziękować koledze @JapyczStasiek za podrzucenie mi tego tytułu. Zaburzył mi tym, oczywiście, zaplanowaną kolejność czytania, ale chciałem zapoznać się z _Jamesem_ w miarę na świeżo po lekturze _Przygód Hucka Finna_. Niczego nie żałuję, a co za tym idzie nie mam do kolegi żadnych w związku z tym roszczeń ani pretensji.

Pan Everett zrobił w _Jamesie_ kilka rzeczy kapitalnych. Po pierwsze sam pomysł na to żeby przedstawić tę samą, dobrze znaną historię z perspektywy innego bohatera już zasługuje na uwagę, jeśli nie na szacunek. Na szacunek natomiast na pewno zasługuje to, że panu Everettowi udało się ten zamysł zrealizować – sam w końcu miewałem podobne pomysły, ale u mnie na pomysłach się kończyło. Drugą sprawą jest wykreowanie świata, który w żadnym momencie nie jest sprzeczny z tym, który opisał pan Mark Twain. To poprzednie zdanie zasługuje na szczególną uwagę, bo pan Everett nie zrobił czegoś, co zrobić mógłby i co byłoby ze wszech miar słuszne, uzasadnione i całkowicie poprawne (choć książka wiele by na tym straciła, a nawet byłaby książką całkowicie inną niż jest), nie osadził mianowicie swojej opowieści po prostu w świecie stworzonym przez pana Twaina. Pan Everett zrobił coś więcej, pan Everett wykreował świat znajdujący się jakby obok świata z książki pana Twaina. I nie chodzi tutaj wcale o jakieś paranormalne byty, o których Jim w _Przygodach Hucka Finna_ opowiada Huckowi, koncept pana Everetta jest o wiele bardziej interesujący. Nie będę jednak zdradzał tutaj o co chodzi – wydaje mi się, że to powinno rozjaśnić się każdemu, kto na lekturę _Jamesa_ by się zdecydował.

Opowieść przedstawiona w tej książce początkowo biegnie całkowicie zgodnie z tym, co opowiedział pan Mark Twain w roku 1884, a później się rozjeżdża. Oczywiście, pan Everett, decydując się na uczynienie narratorem Jima, musiał uzupełnić te luki, które pan Twain zostawił w swojej historii rozdzielając w niej na jakiś czas Jima i Hucka. Tyle że – tak mi się wydaje – opowieść (albo sam Jim) wymknął się w pewnym momencie autorowi spod kontroli (to podobno często zdarza się w czasie pisania i przynosi zaskakująco dobre efekty względem tego, co napisać się zaplanowało, o ile w ogóle nie umożliwia czasami opowiedzenia historii do końca, bo ta złośliwa małpa jakoś nie chce poddawać się wymyślonemu i skrupulatnie dopracowanemu planowi) i _James_ od pewnego momentu podąża swoją drogą, całkowicie inną niż u pana Twaina. Tutaj powstaje u mnie pytanie, podobne do tego jakie powstało kiedy śledziłem różnice w _Królu_ pana Twardocha w jego w jego wersji książkowej i serialowej: czy jest to jedna historia w dwóch wersjach, czy może jednak są to dwie różne historie? (Nawet zadałem kiedyś to pytanie panu Twardochowi – odpowiedział mi na nie, co słusznie przewidział kolega @CzosnkowySmok, „Nie wiem”; może spróbuję się z tym problemem zwrócić do pana Everetta? – ma ktoś może jego maila albo numer telefonu?)

I tak, _James_ bardzo mi się podobał. Podobał mi się tak w kwestii na tę książkę pomysłu, tak w kwestii tej historii opowiedzenia (literacko i narracyjnie), jak w końcu w kwestii problemów, które poruszał (o, ile znalazłem analogii do tego, co dzisiaj obserwuję na co dzień!). Problemem okazała się dla mnie tylko tej książki końcówka. Po pierwsze od pewnego momentu (od kiedy autor rozstaje się z wersją – przyjmijmy roboczo ten wariant – pana Twaina) opowieść przyspiesza i miałem wrażenie, że, względem tego, co było wcześniej, jest napisana trochę po łebkach. Druga rzecz to to, że rozochocony wspaniałym, płynącym początkiem, gdzie sam sobie wyciągałem sądy na podstawie tego, co przeczytałem, byłem dość zdegustowany końcówką, która – w mojej ocenie – bardzo bezpośrednio i wprost narzuca (i tak zresztą oczywistą i jednoznaczną, ale to samo w sobie jeszcze nie jest wadą) interpretację całej historii.

_James_ jest dla mnie bardzo ciekawą książką również z tego względu, że rzuca całkowicie inne światło na postaci, które znalem czy to z _Przygód Tomka Sawyera_ czy też z _Przygód Hucka Finna_. Przykładem takiej postaci niech będzie sędzia Thatcher. Czy był on postacią, którą polubiłem – w utworach pana Twaina być może tak, a przynajmniej nie pojawiała się u mnie myśl, że może on być postacią złą. Po lekturze _Jamesa_ mam już w tej sprawie wątpliwości – sędziego Thatchera już niekoniecznie lubię (to też ciekawa rzecz jak inne spojrzenie na to samo może odmienić sąd), jednak miałbym też wątpliwości czy można wprost nazywać go złym. To czasy, przynajmniej z przedstawionego w książce punktu widzenia były złe, sędzia Thatcher był po prostu tych czasów przedstawicielem. Z drugiej jednak strony, to przecież ludzie stworzyli tamte czasy i tamtą rzeczywistość. Zastanawiając się więc nad tym, czy sędzia Thatcher był postacią złą odpowiem, cytując pana Twardocha – „Nie wiem”. Ale ta niewiedza to dla mnie tylko dodatkowa wartość wynikająca z zestawienia tych trzech pozycji.

Jeszcze tylko słowo w kwestii tłumaczenia. Wydawca opisuje je jako „brawurowe” z czym absolutnie się nie zgadzam, a nawet co mnie drażni – nie lubię nadużywania wielkich słów, choć i mnie samemu w przypływie emocji się zdarza. Jestem akurat w czasie lektury książki _Ocalone w tłumaczeniu_ pana Stanisława Barańczaka (ależ jej czytanie jest przyjemne, ale jest również mozolne! – idzie mi to bardzo powoli, bo czacha dymi) i stałem się (przynajmniej tymczasowo) dość uważny na kwestie związane z przekładem. To właśnie z tego powodu, chcąc zweryfikować to, co napisał wydawca, sięgnąłem do fragmentów oryginału. Jeśli możemy (a uważam, że możemy) mówić o brawurze, to taką językową brawurą wykazał się raczej pan Everett. Pani Gucio wykonała natomiast, moim zdaniem, kawał ogromnie solidnej (i pewnie równie trudnej) pracy translatorskiej. Jej przekład jest i piękny i wierny (przynajmniej w tych fragmentach, które sobie porównałem) ale brawury w nim jakoś znaleźć nie potrafię. Chyba że, co byłby uzasadnione, za brawurę, zgodnie z tego słowa definicją, uznać już sam fakt porwania się na tłumaczenie tej książki – wówczas zgoda, ale brawurową w tym przypadku byłaby sama pani Gucio, a nie jej tłumaczenie.

Skoro i tak jest już długo, to nie zaszkodzi jeszcze trochę tego wpisu przedłużyć informacją zupełnie bezużyteczną, choć dla mnie ważną. Otóż do lektury bardzo pozytywnie nastawiło mnie również i to, że książkę otwiera kilka tekstów piosenek folkowych z opisywanego okresu (dziś nazywanych niekiedy "standardami"), a pierwszym z nich jest tak lubiany przeze mnie _Old Dan Tucker_ (tutaj w świetnym wykonaniu pana Bruce’a Springsteena, tutaj w wykonaniu naszego Kraków Street Band, a tutaj – co mnie zdziwiło, że w takie coś w ogóle istnieje – cała playlista z różnymi wykonaniami tego utworu, choć nie jest ta playlista kompleta, sam znam jeszcze kilka innych😉). No i to tłumaczenie tego tekstu na język polski – pan Barańczak chyba mnie zepsuł, bo o ile uważam, że pani Gucio z prozą poradziła sobie świetnie, tak w jej przekładzie poezji – jaką, uważam są teksty piosenek – moim zdaniem trochę nie poszło. Brakuje mi w tych polskich tekstach czegoś, co ja nazwałbym „poetyckością”, a co pan Barańczak, dużo ode mnie jednak mądrzejszy, nazywał w swojej książce „dominantą semantyczną”.

Gruba ryba2piorunów

W sumie jakaś moda teraz na premiery osadzone w klasykach, teraz słucham Julia i jest 1984 opowiedziane z perspektywy głównej kobiecej postaci :p

(nie podoba mi się)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

32piorunów

767 + 1 = 768

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

ISBN: 9788328728905

Liczba stron: 512

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 7/24

Nie będę pisał tu nic o fabule, bo ciężko napisać cokolwiek, żeby nie narobić spoilerów. Książkę czyta się dobrze i szybko. Podobała mi się dwutorowa narracja i stopniowe odkrywanie tajemnicy z przeszłości. Nie podobała mi się natomiast ta hollywoodzkość części historii. Fabuła w niektórych kwestiach była uproszczona i była to dla mnie przyjemna historia do szybkiego łyknięcia. Bez jakiegoś wielkiego efektu wow.

Zastanawiałem się między 7 a 8. Dałem 8 bo ostatnie 150 stron nieźle mnie wciągnęło i mam dziś dobry humor.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #dwanascieksiazek

Gruba ryba3piorunów

Z tego co pamiętam, to ta irytująca hollywoodzkość jest tam w dość skrajnym wydaniu

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Książki

15piorunów

Uwaga na książkę "Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów". Ściema, nie ma millenialsów, tylko jakieś randomowe babki 50+ opowiadają o trudnym dzieciństwie.

Mocarz2piorunów

@JapyczStasiek widziałam na LC jak moll się po tym przejechała :melting_face:

Mam wrażenie, że to standard dla psychologicznych książek o trudnym dzieciństwie/traumach/toksycznych ludziach, że tematyka w teorii rozjeżdża się z tematyką w praktyce, a na dzień dobry czytelnik otrzymuje najbardzjej drastyczne przypadki przemocy, jakie udało się zebrać autorowi. Już parę razy się tak nacięłam przy różnych pozycjach z pogranicza psychologia/non-fiction i już nie sięgam po takie książki.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Trochę mi się podoba przy okazji tej całej akcji ta hipokryzja internetowych ludzi na stronkach jak Wykop/Reddit/Hejto, którzy narzekają na unikanie opodatkowania przez bogatych, a sami nie mają problemu jechać na ryczałcie przez B2B, żeby czasem w drugi próg podatkowy nie wpaść. Oraz te wspaniałe posty od lat na wykopie co sobie można wciągnąć w koszty firmowe. Niczym się nie różniąc od tych których krytykują... jedyna różnica to realna kwota, którą obracają. To nie ta konkretna grupa ludzi jest problemem, a większość społeczeństwa i polski mental "kombinowania".

K⁎⁎wa ludzie niczym się nie różnicie od tych co mają miliony.

#latwogang #fundacja

Fenomen1piorunów

@iNoodles Jeśli przepisy dopuszczają możliwość zmniejszenia podatków, to czemu oskarżasz ludzi o "kombinowanie"? Mają płacisz wyższe podatki "bo to patriotyczny obowiązek", czy co?

Gruba ryba7piorunów

@iNoodles na ryczałcie nie wrzucisz nic w koszty, pamiętaj że na b2b tracisz całą ochronę pracownika + komfort 3msc wypowiedzenia. Odpowiedzialność za to co robisz też jest większa. Powinieneś pytać dlaczego na UOP musisz płacić tak duże podatki i dlaczego są tak nieefektywnie wykorzystywane

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Tu większość starych ludzi więc możecie nie wiedzieć co się dzieje w świecie tiktokerów/infuencerów. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Koleś o ksywie łatwogang od tygodnia (tak, od tygodnia) prowadzi stream charytatywny gdzie zbierają kasę na fundację Cancer Fighters pomagającą dzieciom chorym na raka. Właśnie przekroczyli 24 miliony złotych.

Na streamie dzieją się różne po⁎⁎⁎⁎ne rzeczy, wpadają tam różni influ/celebryci i za osiągnięcie przez zbiórkę jakiegoś poziomu robią różne rzeczy. Doda dzwoniła pogodzić się z Magdą Gessler i śpiewała przez telefon z Wiśniewskim i Zenkiem Martyniukiem, jacyś raperzy których nie znam robili koncert, Lewandowki na vieorozmowie odpowiadał czy Kielecki czy Winiary, dużo ludzi ogoliło się na łyso w geście solidarności z dziećmi po chemioterapii.

Ogólnie po⁎⁎⁎⁎na akcja, polecam xD

Stream kończy się w niedzielę o 16

W czasie pisania tego posta nazbierali 400k xD

https://www.youtube.com/watch?v=UNAqqHIPbWA

#youtube #charytatywne #stream

GURU3piorunów

@Vakarian ja czytałem ze trzy godziny temu i było coś koło 18 milionów...

Gruba ryba2piorunów

@Vakarian michalpol się nawet na lyso ogolił ( ͡° ͜ʖ ͡°)

A koncert robił szpaku

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mocarz

w Książki

23piorunów

716 + 1 = 717

Tytuł: Echeverría

Autor: Martín Caparrós

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367515856

Liczba stron: 348

Ocena: 5/10

Opowieść o Estevanie Echeverríi, argentyńskim wieszczu narodowym, tworzącym w okresie romantyzmu.

Na LC ta książka jest podciągnięta pod kategorię „powieść historyczna”, lecz tak naprawdę ciężko ją podporządkować gatunkowo – ani to powieść historyczna, ani biografia, ani esej. Forma książki nie ułatwia jej odbioru, nieprzystępny jest też styl autora - napakowany irytującymi powtórzeniami i trochę przywodzący na myśl monologi Pietrka Kogucika.

Co do tytułowego bohatera, nazwanie go „argentyńskim Mickiewiczem” nie będzie żadną przesadą, bowiem życiorysy obu twórców okazały się zaskakująco zbieżne. Obaj panowie mieszkali w Paryżu, obaj pod wpływem zachodnioeuropejskich trendów literackich stworzyli wiekopomne dla swoich narodów dzieła, które dekady później przeszły do kanonu lektur. Trzeba też złośliwie dodać, że obaj podchodzili do partnerek życiowych w sposób, nawet jak na realia epoki, bardzo przedmiotowy, jak również, że obaj za wolność naszą i waszą walczyli tylko na papierze, czytaj: w newralgicznym momencie walki z tyranią po prostu zwiali (Echeverría wpierw na wieś, później zagranicę).

Ciężko mi polecić tę pozycję, bo mimo niewielkiej objętości okazała się dość męcząca w odbiorze, a główny bohater też nie był specjalnie fascynującą postacią. Imo to raczej ciekawostka dla polonistów siedzących w romantyzmie. Ciekawe jest, że na Goodreads ta książka ma więcej recenzji po polsku, niż po hiszpańsku.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Gruba ryba6piorunów

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Książki

15piorunów

707 + 1 = 708

Tytuł: The Girl Next Door

Autor: Ash Ketchum

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Z-Library

Liczba stron: 370

Czas czytania: 6h46m

Ocena: 7/10

Czas było powrócić do strefy komfortu.

Oparte na prawdziwych wydarzeniach. Nastolatka zostaje zamknięta w piwnicy, gdzie ją torturują i takie tam.

#ksiazki #bookmeter #czytelniczebingo

Gruba ryba5piorunów

*Jack Ketchum, Ash pokemony łapał

Bardzo mocna rzecz

Autorytet

w Hydepark

25piorunów

703 + 1 = 704

Tytuł: Buddenbrookowie

Autor: Tomasz Mann

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 10/10

Nie potrafię wyjaśnić, co jest tak urzekającego w książce sprzed stu lat, ale porwała mnie od pierwszych stron. Może to doskonałe odzwierciedlenie mieszczańskiego miasteczka hanzeatyckiego i wielkiej dbałości o detale przy jednoczesnym braku dłużyzn i umiejętności utrzymania wartkiej akcji? Nie wiem.

Tym bardziej szokujące jest stworzenie arcydzieła literatury w wieku 20 lat.

#bookmeter #ksiazki

Gruba ryba2piorunów

Nowe tłumaczenie podobno rewelacyjne

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w Hydepark

111piorunów

Dostałem wiadomość z Amazona o zakończeniu wsparcia dla mojego kindla. Pacjent na zdjęciu - gdzieś z okolic 2013 r. Przyciski fizyczne. Brak ekranu dotykowego i podświetlenia. O innych bajerach nie wspominając. Ale wciąż sprawny i na moje potrzeby wystarczający. Bateria już nie trzyma tyle, co kiedyś, ale wciąż nie ma dramatu. Przez chwilę zakołatała mi w głowie myśl, aby wymienić go na nowszy. Ale zaraz pomyślałem - po co? Przecież działa. Mam na nim jeszcze pełno książek, których nie przeczytałem. Lubię go. No i chęć na wymianę mi przeszła. Póki żyje, zostaję ze staruszkiem :smiley:

#kindle, #ksiazki

Inspirator1piorunów

Hejo, czytam książki aktualnie na telefonie ale jest to denerwujące, jakie budżetowy czytnik polecacie?

Osobistość1piorunów

@szamaan też taki mam:smiley:(luty 2014), tylko bardziej styrany.

Pokaż więcej komentarzy (39)

Lider

w Książki

6piorunów

Okładki nowego polskiego wydania #harrypotter.

Co Państwo sądzicie, zapraszam do dyskusji :)
#ksiazki #okladki

Autorytet2piorunów

Tragedii nie ma, przynajmniej nie dali obsady filmowej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Lider3piorunów

@Bigos racja, mogli wydawać okładki serialowe, przed premierą każdego sezonu :smiley:

Fanatyk3piorunów

@WujekAlien Ja myślę, że trzeba kolegę @Dziwen poprosić, żeby naprawił tak jak naprawił okładki Wiedźmina. 😎

GURU3piorunów

@fonfi trochę nie moje uniwersum. XD

Lider2piorunów

@Dziwen przecież Archiwum Burzowego Światła to też walka sierot, z użyciem magii i mocy przyjaźni z odrobiną polityki i zbierania punktów 😉

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Książki

31piorunów

693 + 1 = 694

Tytuł: Przygody Hucka Finna

Autor: Mark Twain

Tłumaczenie: Teresa Prażmowska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 6/10

#bookmeter

*

> _Tak jak nie moją jest winą, że się urodziłem królem, tak nie twoją, żeś się nim nie urodził. Wszak to jasne._

Będą chyba spoilery.

_Przygody Tomka Sawyera_ podobały mi się tak bardzo, że nawet bez rekomendacji kolegi @trixx.420 (choć za nią dziękuję) miałem zamiar zabrać się za _Przygody Hucka Finna_. No i zabrałem się, nawet tę książkę skończyłem, choć miałem taki moment, że już myślałem, że to mi się nie uda. Ja nie mam pojęcia czy jest to kwestia tłumaczenia (jest jakieś inne niż pani Prażmowskiej?) czy zmiany narracji na pierwszoosobową, czy też może po prostu opowieść nie przypadła mi do gustu, ale po całkiem niezłym początku zacząłem się tą książką męczyć. O ile podobał mi się opis pobytu Hucka u wdowy Doulasowej (w tłumaczeniu _Przygód Tomka Sawyera_ autorstwa pana Jana Bilińskiego po prostu „wdowy Douglas”, co brzmi dla mnie dużo lepiej, tak jak i brzmiały dla mnie dużo lepiej oryginalne brzmienie imion pozostawione przez pana Bilińskiego – „Joe Harper”, a nie „Józio Harper”, jak to przełożyła pani Prażmowska, co ogromnie mnie denerwowało, ale może to kwestia przyzwyczajenia), o ile sposób w jaki Huck Finn uwolnił się spod „opieki” ojca podobał mi się, tak później zaczęło wiać nudą. Rzeczy działy się, ale nie bardzo moim zdaniem prowadziły do czegokolwiek, a i ani jakoś szczególnie zabawne ani pouczające również nie były. Wszystko wróciło jednak na właściwe tory kiedy pojawiły się postaci króla i księcia. Od tego momentu książka znów zaczęła mnie interesować, a późniejsze ponowne spotkanie Hucka z Tomkiem Sawyerem przyjąłem z ogromnym zadowoleniem i pojawiły się wtedy oczekiwania. Na szczęście pan Twain (albo Tomek Sawyer) te oczekiwania spełnił.

Siłą rzeczy będę te dwie książki – _Przygody Tomka Sawyera_ i _Przygody Hucka Finna_ ze sobą porównywał. Nie tylko w kwestii opowieści, ale i narracyjnie, jak już wspomniałem, _Przygody Hucka Fina_ również wypadają, moim zdaniem, gorzej. Wspominałem o tłumaczeniu, być może to jest przyczyną, choć nie chcę w tej sprawie wyrokować – nie sięgałem do oryginałów, nie czuję się więc uprawniony do zabierania głosu. Wydaje mi się, że moje wrażenie może być wynikiem splotu powyższych składowych, a na dodatek samych głównych bohaterów – Tomek Sawyer działał i był aktywny, Huck Finn przeciwnie, Huckowi Finnowi rzeczy po prostu się przydarzały, a on często zastanawiał się jak w takiej sytuacji zachowałby się Tomek Sawyer. Tomek Sawyer jest dla mnie postacią dużo wyraźniejszą (ale może pan Twain chciał tak te postaci napisać?), a sama o nim opowieść jest dużo bardziej zawadiacka i może dlatego bardziej mi się podobała?

To co upatrywałbym jako przewagę _Przygód Hucka Finna_ nad _Przygodami Tomka Sawyera_ to wartość edukacyjna tej drugiej. Dużo częściej jest w niej poruszany problem tego, że wychowanie i _status quo_ niekoniecznie są tym, co należy uważać za dobre. Huckowi zdarza się w kilku miejscach poczucie, że jego wewnętrzny kompas moralny pokazuje coś zupełnie innego niż „powinien” i ma w związku z tym wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, że ta książka, odpowiednio skomentowana, mogłaby bardzo pomóc kształtować młodzież i jako lektura szkolna pod tym względem sprawdziłaby się dużo lepiej niż _Przygody Tomka Sawyera_. No tylko dwa zastrzeżenia – trzeba by na początek znaleźć nauczycieli, którzy chcieliby ten temat uwypuklić a nie zajmować się „charakterystyką postaci i planem zdarzeń”, a poza tym to po co karać dzieciaki tak toporną narracją? No i rzecz trzecia – czy komuś zależy na tym, żeby dzieciaki, kiedy już dorosną, umiały podejmować decyzje nie tylko samodzielnie, ale nawet poza schematem?

Kilka słów o wydaniu, bo ściągnąłem sobie wersję ze strony _Wolnych Lektur_. Kilka ostatnich pozycji, które przeczytałem w wydaniu tej fundacji zaniepokoiło mnie ubogością przypisów. Pragnę uspokoić – w przypadku _Przygód Hucka Finna_ przypisów jest tyle ile przystało na książkę opublikowaną przez _Wolne Lektury_, a więc całe mnóstwo. Druga natomiast rzecz, której przeboleć nie mogę (ale to może mój autyzm), to błąd ortograficzny. O ile przecinki jestem w stanie wybaczyć, sam mam z nimi problem, o ile przeboleję kiepskie formatowanie, nawet literówki zniosę, to co musiało się stać żeby opublikować książkę ze słowem „wój”?

A! Jeszcze jedno! Wydanie dostępne na stronie _Wolnych Lektur_ zawiera ciekawą, poważną przedmowę autorstwa pana Juliana Święcickiego dotyczącą humoru. No i trochę dotyczącą też pana Marka Twaina.

Fanatyk1piorunów

dl mnie rewelacyjna. Przygody Tomka Sawyera - jeszcze nie czytałem - jutro się zabieram za to by mieć porównanie

Gruba ryba4piorunów

Gdybyś nie miał dość, to ta książka była dość głośna w książkowym środowisku

> Odważna i brawurowo przełożona przez Kaję Gucio reinterpretacja Przygód Hucka Finna Marka Twaina: zniewolony Jim odzyskuje głos i przeciwstawia się konwenansom, które zepchnęły go na margines.

Gruba ryba3piorunów

@JapyczStasiek No szlag by to trafił! Już dzisiaj raz plan na czytanie zmieniłem!

Znaczy...

Dziękuję. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Książki

16piorunów

693 + 1 = 694

Tytuł: Romeo i Julian

Autor: Agata Suchocka

Kategoria: młodzieżowa

Wydawnictwo: Empik Go

Format: epub

ISBN: 9788327283160

Liczba stron: 238

Czas czytania: 4h38m

Ocena: 5/10


Stara baba napisała książkę o nastoletnich gejach dla nastoletnich dziewczynek. Bardziej poza strefą komfortu byłbym, gdybym dorwał wydanie z komentarzem księdza proboszcza.

#bookmeter #czytelniczebingo #ksiazki

GURU1piorunów

Źle przeczytałem tytył i miałem mindfucc

Gruba ryba2piorunów

@szatkus-4

To ta, co ostatnio się spłakała na swoim fanpage'u, że ludzie nie chcą czytać jej książek, a poza tym to pisać powinno się tylko po uzyskaniu licencji?

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

53piorunów

688 + 1 = 689

Tytuł: Zima Muminków

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 160

Ocena: 10/10

Żałuję, że nie potrafię tak ładnie pisać, aby oddać moje emocje podczas czytania Zimy Muminków.

Muminki tradycyjnie od pokoleń przesypiają okres od października do kwietnia. Zdaje się, że dlatego są takie szczęśliwe, bo nie zaznają zimowych trosk, mrozu, braku jedzenia, ciemności.

Tym razem Muminek niespodziewanie budzi się w środku zimy i nie może już zasnąć. Samotność i ciekawość tego zupełnie innego świata, wyciąga go na zewnątrz.

Po raz pierwszy w życiu doznaje takiego zimna, tęsknoty za swoją rodziną, która nie potrafi się obudzić oraz zaskakujących aktywności, które możliwe są tylko zimą. Wraz z nowymi przyjaciółmi oraz Małą Mi, stawia czoła nowym trudnościom. Dużo rozmyśla, a są to myśli wielkie i mniejsze.

Przychodzi też śmierć, po niej pogrzeb a wszędzie wokół czuć mroczny klimat zimy.

Bardzo filozoficzna opowieść.

#bookmeter

Gruba ryba9piorunów

U Stawiszyńskiego kiedyś był rozmówcą jakiś poważny profesorek i rozmawiali o książkach i mówił, że po wielu latach wrócił do Muminków i właśnie Zima bardzo go zaskoczyła tym jak głęboko opowiada o śmierci

Fanatyk5piorunów

@JapyczStasiek jestem absolutnie zauroczona tą powieścią, dawno żadna książka nie wywołała u mnie gęsiej skórki i takiego wzruszenia
A napisane w tak prosty i łagodny sposób

Gruba ryba4piorunów

@Shivaa

> Zima Muminków

Można zacząć od 6 części?

Fanatyk4piorunów

@Marchew na spokojnie, każda część to inna przygoda 😉

Lider1piorunów

@Shivaa no i namówiłaś, też się wezmę na Zimę muminków :)

Fanatyk1piorunów

@WujekAlien ogółem to polecam wszystkie (które do tej pory przeczytałam 😉), ale 'Zima' to na prawdę cudowna historia ♥️

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Heheszki

11piorunów

#rap #polskirap #heheszki

Prawda to? Bo nie słucham Taco.

GURU3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Inspirator1piorunów

No jego treści nie są jakieś odkrywcze. Ot taki zwykły komentarz rzeczywistości. Natomiast styl jego tekstów jest dla mnie fenomenalny. Jego słowa się po prostu kleją i tego się słucha z przyjemnością.

A przynajmniej tak długo jak nie włącza autotune'a 😅

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

681 + 1 = 682

Tytuł: Paradyzja

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Liczba stron: 196

Ocena: 7/10

Podobnie jak w Limesie, kiepsko napisane, brakuje rozmachu, wygląda na rozciągnięte opowiadanie, a nie powieść. Zakończenie lepsze, chociaż trochę takie z generatora zaskakujących zakończeń, a historia zbyt często ociera się o banał. Może by to bardziej działało, gdyby na pierwszym planie był rozwinięty i ciekawy świat sci-fi, zamiast tego jest mało subtelny przekaz o systemie komunistycznym i ulepiona do tego jako taka fabuła.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@JapyczStasiek mi się akurat Paradyzja podobała znacznie bardziej niż Limes Inferior. Mimo ewidentnej jeździe po komunistycznym ustroju, miała w sobie jakiś pierwiastek kosmicznej tajemnicy. To może być po części zasługa rewelacyjnie przygotowanego słuchowiska.

Pokaż więcej komentarzy (7)