Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

JarlSkyrGwiazdor

Dołączył/a:

  • 44 wpisów
  • 43 komentarzy
  • 0 obserwujących

Gwiazdor

w Książki

23piorunów

799 + 1 = 800

Tytuł: Przemyślny rycerz Don Kichot z Manczy. Część II
Autor: Miguel de Cervantes y Saavedra
Kategoria: klasyka
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788381889902
Liczba stron: 633
Ocena: 7/10

Wszyscy znają Don Kichota, ale czy wszyscy wiedzą, że powstała jego druga część? Ja prawdopodobnie do dzisiaj bym pozostawał w błogiej niewiedzy, gdyby nie kwestia przypadku, ale do rzeczy. Drugi tom został napisany bodajże 10 lat po pierwszym i widać różnicę nie tylko w języku, ale również w bohaterach, którzy stają się, powiedzmy „poważni”/autentyczni. Autor można by powiedzieć, że wręcz dokonuje autokrytyki swego dzieła i wyjaśnia nieścisłości logiczne, jak i fabularne, których dociekliwy czytelnik mógł się doszukać w poprzedniej części.

Napisałem, że bohaterowie stają się „poważni”, natomiast Don Kichot dalej jest szalonym rycerzem, choć jest ukazany jako mniej zbzikowany (już nie każda gospoda jawi mu się jako zamek), bardziej opanowany i inteligentny, zaś Sanczo Brzuchacz pozostaje dalej wiernym giermkiem, często zaskakując swoją bystrością i bogactwem przysłów. Natomiast w tym tomie, co mi się bardzo spodobało to, to że nasze postacie stają się świadome siebie. Napotykają różnych ludzi, którzy ich rozpoznają za sprawą przeczytania pierwszego tomu Don Kichota oraz drugiego autorstwa de Avellanedy. W dialogach pomiędzy nimi dzielą się własnymi wrażeniami, interpretacjami dotyczących przygód (autor tutaj sprytnie wyjaśnia nieścisłości oraz wbija szpileczki w plagiat de Avellanedy), a niektórzy upodabniają się do naszego szalonego duetu, wchodząc w ich narrację (para książęca), by w ten sposób sobie z nich zażartować.

Na plus też zasługuje to, że jest znacznie mniej historii innych postaci, przez co akcja nie rozmywa się i cały czas lawiruje wokoło naszej dwójki bohaterów. Żarty w tym tomie o wiele bardziej przypadły do mojego gustu, gdzie muszę przyznać, parę razy zdarzyło mi się uśmiechnąć, zaś same przygody były ciekawsze w moim odczuciu, mniej abstrakcyjne (zwłaszcza panowanie Sancza na wyspie, które było moim ulubionym momencie w książce) i wpadające w klimat eposów rycerskich, za co podziękowania należą się Księciu i Księżnej.

No i wreszcie zakończenie powieści, które nieco mnie zaskoczyło. Trochę gorzko-słodkie, skłaniające do refleksji nad naturą jaźni i życia. Z wad coś było, ale książkę czytałem dwa miesiące temu, to już z głowy wyleciało… ale jak wyleciało, to pewnie nic ważnego :upside_down_face:. Ogólnie to czytało się całkiem w porządku i choć nie wszyscy zgodzą się ze mną, to według mnie tom drugi jest o wiele lepszy od pierwszego, przynajmniej jeżeli chodzi o to, jak bardzo „wciąga”.

>Jeśli jakaś piękna kobieta przyjdzie prosić cię o sprawiedliwość, odwróć oczy od jej łez, a uszy od jej jęków i z daleka przyglądaj się esencji tego, o co prosi, jeżeli nie chcesz, żeby twój rozum utopił się w jej łzach, a twoja dobroć w jej westchnieniach.

#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość0piorunów

@JarlSkyr tylko to tłumaczenie jakieś takie... Sancho Brzuchacz? Eeee... Sancho Pansa to postać istniejąca w kulturze nie od wczoraj. Rosynant też tam chyba ma inne miano w tej wersji.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

797 + 1 = 798

Tytuł: Czas życia i czas śmierci
Autor: Erich Maria Remarque
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 8/10

#bookmeter

>_Będziemy świętować wszystko naraz. Nie mamy już czasu na obchodzenie wielu poszczególnych uroczystości. Ani na to, żeby je w ogóle rozróżniać_.

Świetnie się ta książka zaczyna, bardzo obrazowo. _Śmierć miała inny zapach w Rosji niż w Afryce._ Takim właśnie zdaniem wprowadza postać Ernsta Graebera, niemieckiego żołnierza, który w czasie II wojny światowej walczył najpierw w Afryce, a później trafił na front wschodni – do Rosji. Graebera, jak i zresztą sporą część część jego oddziału czytelnik poznaje w momencie kiedy „front trzeba skracać”, ale nie jest to problemem, bo niedługo już zostanie dostarczona tajna broń, która odmieni oblicze wojny, jak zapewniają rządowe komunikaty. Żołnierze frontowi wiedzą jednak swoje i mówią o tym co widzą, a mówić o tym nie wolno. Za sianie defetyzmu grozi nawet rozstrzelanie. I tak właśnie na początku książki czytelnik ma okazję zaobserwować różne postawy żołnierzy w obliczu zastanej przez nich sytuacji.

Ernst Graeber dość nieoczekiwanie dostaje zgodę na pierwszy od dwóch lat urlop. Wraca do domu, z czego _nawet nie ma odwagi się cieszyć_. Tyle, po tych dwóch latach, w domu nie jest tak jak było, a i odwagi żeby cieszyć się nie potrzeba, bo cieszyć się nie ma z czego. Przede wszystkim przez „dom” należy rozumieć tutaj rodzinne Werden Ernsta, bo jego dom, rozumiany jako budynek, został w czasie nalotów zredukowany do frontonu. I tak urlop, a przynajmniej jego początek, upływa Ernstowi na poszukiwaniu rodziców, z którymi nie wiadomo co się stało.

Co jeszcze mamy w _Czasie życia i czasie śmierci_? Przede wszystkim historię miłości i poświęcenia osadzoną w trudnych, wojennych realiach – to jedna z głównych osi fabularnych tej książki. Poza tym wyraźnie i szeroko przedstawione postawy biorących w tej wojnie udział ludzi; tutaj jest to o tyle ciekawe, że cała fabuła rozgrywa się po stronie niemieckiej – a więc po stronie agresora – i to też jest jeden z problemów, jakie pan Remarque podejmuje – postawa wobec wojny, kiedy wszystko wskazywało na to, że ją wygramy kontra postawa wobec wojny teraz, kiedy „skracamy fronty”. Dalej zaprezentowani są Niemcy (i zaprezentowane są Niemcy), którzy w wojnie nie biorą udziału: kobiety, starcy, „podludzie”, którzy nie zostali wcieleni do armii a jakimś cudem udało im się na terenie III Rzeszy przetrwać. Albo też wysocy rangą dygnitarze, dla których wojna jest okazją do bogacenia się, zdobywania uznania i przywilejów, pięcia się coraz wyżej w hierarchii nie tylko wojskowej, ale i społecznej, a także do zemsty za dawne, ale niezapomniane krzywdy – kapitalnie napisana postać Alfonsa Bindinga. Ale zaprezentowani są też ci, którzy w tej wojnie już nie biorą udziału: rannych, którzy zostali kalekami – wygląda na to, że schemat przydatności żołnierza rozsławiony przez Hollywood na przykładzie weteranów z Wietnamu jest starszy, a być może nawet uniwersalny. To co powyżej, to tak z grubsza, to to, co najbardziej z tej książki zapamiętałem, bo spraw wartych wspomnienia w _Czasie życia i czasie śmierci_ jest zdecydowanie więcej.

Jak nie lubię tych zawadiackich książek wojennych o wesołych opowieściach z frontu albo o innych bohaterskich czynach, tak wojna w opisie pana Remarque’a ma w sobie coś fascynującego. Jest u tego autora czymś, co niby jest trochę w tle i służy przede wszystkim do tego, żeby pozwolić mu wyeksploatować bohaterów. Pan Remarque stawiał ich w skrajnych sytuacjach i w takim obliczu prezentował ich charaktery, a robił to po mistrzowsku. Zawsze mam przy lekturach jego autorstwa ten dysonans – bo te książki są świetne, są fantastycznie napisane, ale z drugiej strony rzeczywistość, jaka dała im inspirację, już jest zdecydowanie mniej świetna. Z drugiej jednak strony ta wojna u pana Remarque’a jednak jest i choć jakby w tle, to objawia się w najbardziej chyba brutalnym wydaniu, bo nie w tym opartym na mapach, liczbach czy statystykach, ale na historiach ludzi. Na ich uczuciach i emocjach. Na ich życiu i na ich śmierci.

Osobistość0piorunów

@George_Stark polecam _Zapomniany żołnierz_ Guy Sajer. Autor wspomina swoje przeżycia jako młody żołnierz Wehrmachtu na froncie wschodnim. Różne książki wojenne czytałem, ale nigdy nic tak wstrząsającego.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Książki

14piorunów

795 + 1 = 796

Tytuł: World of Warcraft Wojna Starożytnych - Trylogia
Autor: Richard A. Knaak
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Insignis
ISBN: 978-83-68053-24-1
Liczba stron: 1238
Ocena: 7/10

Czyta się rewelacyjnie, choć 80% książki to nieustanna bitwa - zdarzało mi sie odłożyć książkę, gdyż musiałem odpocząć od napięcia.
Bardzo przyjemna pozycja na wakacje. Polecam

Gwiazdor0piorunów

Kusisz szatanie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gwiazdor

w Książki

25piorunów

745 + 1 = 746

Tytuł: Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy
Autor: Miguel de Cervantes y Saavedra
Kategoria: klasyka
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788381884853
Liczba stron: 648
Ocena: 6/10

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy.

Chyba nie ma człowieka, który by nie słyszał o szalonym Don Kichocie, jego wierzchowcu Rosynancie, a także jego giermku Sanczo Pansie (chociaż w moim wydaniu ich nazwy zostały przetłumaczone na Chabetton oraz Sanczo Brzuchacz). Ale słyszeć, to można wiele rzeczy i też nie zawsze są to rzeczy prawdziwe. Toteż w końcu zebrałem się, by sprawdzić, co w trawie piszczy.

Akcja zaczyna się w pewnej wiosce w Manczy, gdzie Alonso Kichawa (Don Kichot) pod wpływem ksiąg rycerskich, których przeczytał setki (jeśli nie tysiące), postanawia sam stać się bohaterem eposów i wyrusza w wyprawę w poszukiwaniu przygód, ale najpierw musi zostać pasowany na rycerza. Jak się okazuje, wszystkie napotkane gospody jawią mu się jako kasztele albo zamki, zaś ich właściciele jako osoby z wyższego stanu, toteż postanawia jednego z nich poprosić o pasowanie go. Gospodarz, widząc, że ma do czynienia z szaleńcem na początku próbuje z niego sobie robić żarty, ale ostatecznie pasuje go, żeby pozbyć się kłopotu. W ten sposób nasz bohater stając się błędnym rycerzem na wzór eposów, wybiera sobie wybrankę serca, przepiękną Cudenię z Toboso (Dulcyneę), a ze swojego sąsiada Sancza robi giermka, który pod wpływem obietnic Don Kichota, że dostanie we władanie ziemię, wyrusza wraz z nim w wyprawę.

Podczas swych podróży rycerz i giermek przeżywają niezwykłą ilość przygód, których zresztą Don Kichot wypatruje na każdym kroku. Każda z nich jest jakby osobną historią, ale jest często też przeplatana opowieściami innych bohaterów, których spotykają na swej drodze. Część z nich uważam za całkiem ciekawe, a część za nudne. W każdym razie jest ich w moim odczuciu za dużo, przez co sama opowieść o błędnym rycerzu zaczyna się stawać mętna i męcząca. Natomiast sam absurd sytuacji i obłędu Don Kichota zdaje się nie mieć granic, a na wszelkie próby wytłumaczenia czegoś przez Sancza, błędny rycerz zawsze ma gotową odpowiedź – to wina złych czarnoksiężników, którzy zaklęli olbrzymów w wiatraki albo żołnierzy w owce.

Don Kichot to książka naprawdę oryginalna i specyficzna sama w sobie. Choć opowiada o szaleństwie pewnego szlachcica i jego absurdalnych przygodach, zawiera naprawdę ogrom morałów, prawd życiowych, Sanczowych przysłów oraz odniesień do innych znanych dzieł kultury. Nie umniejszając dorobku pana Cervantesa, bo w tamtych czasach Don Kichot musiał stać się hitem na skalę światową, tak w moim odczuciu jest w większej części nudna i mało zabawna z małymi wyjątkami (choć większość żartów jest nieprzetłumaczalna z hiszpańskiego albo zawiera odniesienia do rzeczy, które były popularne kilkaset lat temu). Pewnie można doszukiwać się tutaj analogii, antagonizmów i masy innych mądrych rzeczy, których poloniści uwielbiają, ale oceniając to, jaką książką sprawiła mi czytelniczą przyjemność, to zasługuje na solidne 6/10.
A bym zapomniał – na duży plus zasługują piękne szkice umieszczone w książce. Ostatecznie trochę mnie Don Kichot przemęczył, ale na szczęście druga część jest już lepsza 😉.

>- Przychodzi mi na myśl to, co czyta się w książkach o błędnych rycerzach, bo robili to wszystko, co mówi pan o tym człowieku, więc wydaje mi się, że albo pan sobie kpi, albo że ten szlachcic ma pustki w głowie – odpowiedział koziarz.
>- Jesteście wielkim łotrem – rzekł na to don Kichot. – To wy jesteście puści i nikczemni, bo ja jestem pełniejszy, niż kiedykolwiek była ta k⁎⁎wa, która was urodziła.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Tytan1piorunów

Jeśli chodzi o okładkę to od razu widać że podróbka, oryginał jest tylko jeden ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gwiazdor

w Książki

16piorunów

691 + 1 = 692

Tytuł: Faraon
Autor: Bolesław Prus
Wydawnictwo: Wydawnictwo SBM
ISBN: 9788383481241
Liczba stron: 760
Ocena: 8/10

Do lektur szkolnych zawsze podchodziłem z co najwyżej przeciętnym nastawieniem, ale pamiętam, że przygotowując się kiedyś na język polski, wpadł mi w oko właśnie fragment _Faraona_ i wywarł na mnie przyjemne wrażenie. Po latach od tamtego momentu, w końcu zdecydowałem się dać szansę naszemu rodzimemu pisarzowi i cóż mogę rzec? Słusznie powiadają: cudze chwalicie swego, nie znacie. Powieść Bolesława Prusa bardzo mnie mile zaskoczyła zarówno od strony fabularnej, jak i od strony technicznej, a dodajmy do tego umiejscowienie akcji w starożytnym Egipcie i otrzymujemy całkiem wciągającą i przyjemną opowieść pełną pałacowych intryg, tajemniczych śmierci i politycznych zawirowań.

Książka zaczyna się u schyłku panowania faraona Ramzesa XII i opisuje dzieje Egiptu, który pod wpływem pogłębiającego się ubóstwa oraz zagrożenia ze strony Asyrii zaczyna się chylić ku upadkowi. W centrum tego wszystkiego wyłania się postać młodego następcy tronu – Ramzesa XIII, który w przeciwieństwie do ojca jest ambitny i dąży do ograniczenia władzy kasty kapłańskiej. Pierwsza połowa książki opisuje zmagania młodego księcia w dążeniu do przejęcia władzy i wcielenia swoich planów w życie, druga zaś już opisuje jego dalsze losy po przejęciu tronu. Przy tym poznajemy także jego życie codzienne, miłostki, odkrywanie tajemnic kapłanów oraz masę innych rzeczy, które (jak się okaże później) mają zaważyć o losach Egiptu.

Postać Ramzesa XIII cechuje ognisty temperament, skłonność do podejmowania pochopnych, niekiedy wręcz zakrawających na szaleńczą odwagę decyzji, ale nie jest pozbawiona braku refleksji i dostrzega niekiedy swoje błędy, lecz zdecydowanie za rzadko. Muszę powiedzieć, że miałem mieszane uczucia do niego, z jednej strony polubiłem go i z zaciekawieniem śledziłem jego dalsze poczynania, ale z drugiej często też przeklinałem jego głupie decyzje i słabości typowe dla jego wieku. Choć jego intencje były dobre, bo chciał, żeby chłopom żyło się lżej, a Egipt prosperował, to niestety jego ambicje, nieprzywiązywanie uwagi do istotnych rzeczy oraz niedocenianie przeciwnika spowodowało, że przez większość czasu toczył nierówną walkę ze stanem kapłańskim, który dzięki swemu doświadczeniu, przebiegłości oraz pilnie strzeżonej wiedzy był o krok przed nim.

Ogółem rzec biorąc, to Faraon jest napisany, jak na tamte czasy naprawdę lekkim stylem, a samo zakończenie, choć pozostawia gorzki posmak, tak ukazuje jak życie potrafi brutalnie zweryfikować rzeczywistość. Prócz tego bogactwo wiedzy jaką prezentuje pan Prus o starożytnym Egipcie, życiu codziennym ludzi, drobiazgowość opisu obrządków religijnych naprawdę budzi podziw (choć czasami były nazbyt szczegółowe i zaczynałem przysypiać), a dodatkowo wplatając w to wszystko polityczną walkę o władze, spiski oraz intrygi, młodzieńczą miłość, czasami elementy wręcz fantastyczne oraz tragiczne dostajemy przepiękną, ponadczasową powieść o mechanizmach władzy, wolności wyboru, zniszczonych marzeniach oraz o tym, jak łatwo jest manipulować ludźmi.

>Słowo, zapamiętaj to, władco, jest jak kamień rzucony z procy; gdy trafi na ścianę, odbije się i zwróci przeciw tobie samemu...

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

rewelacyjna ksiazka, chyba najlepsza polska powiesc

Mistrz3piorunów

@JarlSkyr Zachęcasz bardzo do sięgnięcia. :smiley: Mam straszny kompleks lektur szkolnych, mimo że starałam się je czytać (ale wiadomo, wtedy były inne, fajniejsze książki, które kusiły bardziej)... I choć "Faraon" nie był u nas w spisie lektur, to chyba się skuszę w wolnej chwili.
W ogóle, czytałam dzisiaj wzruszający wątek dotyczący Tutenchamona, więc idealnie wbiłeś się z tematem.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Książki

32piorunów

628 + 1 = 629

Tytuł: Hrabia Monte Christo
Autor: Alexander Dumas
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Aleksandria
Ocena: 8/10

Jakieś trzy tygodnie zajęło mi wysłuchanie 40 przeszło godzin tej monumentalnego dzieła. Czy był to czas stracony? Bynajmniej. Czy jestem usatysfakcjonowana? Tak 8/10. Otóż wcześniej z hrabią miałam styczność w młodości, gdy w telewizji nadawali serial z miłośnikiem rosjan, panem Depardieu. Jednak mój umysł młodzieńczy niewiele zapamiętał z tego dzieła. Dziś, stojąc u progu połowy życia, postanowiłam zapoznać się z klasykami literatury, do których Hrabia Monte Christo niewątpliwie należy. Wciągnęła mnie historia biednego, naiwnego Dantesa, który na skutek kolei losu przeistoczyl się był w wyrachowanego, mściwego i zimnego hrabiego. Ta nieco bajeczna historia męskiej wersji Kopciuszka nieco mnie rozczarowała, głównie dlatego, że człowiek, który najbardziej przyczynił się do upadku młodego kapitana, został najmniej dotknięty zemstą starego hrabiego. Poniesiona na ramionach książkowej zemsty, spodziewałam się dotkliwszej kary.
Ujął mnie piękny, malowniczy język i powtarzające się często słowo już chyba zapomniane "wybornie".
Rozczarowana jestem ostatnią częścią. Wydała mi się dość ckliwa i nieco bajkowa i oraz przekombinowana. Za dużo tam było śmierci, niepotrzebnego cierpienia i zdarzeń wprost nie do uwierzenia.
Bardzo jestem rada, że mimo pewnych aspektów, które niekoniecznie mi "podeszły" całość wywarła na mnie na tyle dobre wrażenie i pozytywne uczucia, że zapoznam się jeszcze z Królową Margot, a może i muszkieterami. Choć ci ostatni stanowią już tak bardzo przemieloną historię, że tracę nadzieję, że w książce może być jeszcze coś nowego do odkrycie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU1piorunów

Tak patrzę na tą książkę na jej rozmiar to chyba kilka miesięcy będę czytał

Osobistość4piorunów

@SuperSzturmowiec Wciągniesz się i przeczytasz w tydzień. Zacznij. Ja kiedyś zaczynałem od środka na dowolnej wybranej stronie - akcja już się wartko toczyła i byłem ciekaw jak się zakończy. A później jak to wszystko się zaczęło...

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gwiazdor

w Książki

32piorunów

627 + 1 = 628

Tytuł: Przypadki Robinsona Kruzoe
Autor: Daniel Defoe
Kategoria: powieść przygodowa
Wydawnictwo: Zielona Sowa
ISBN: 9788374353267
Liczba stron: 191
Ocena: 9/10

_Przypadki Robinsona Kruzoe_ to moja pierwsza książka, którą przeczytałem w podstawówce z własnej nieprzymuszonej woli. To właściwie ona zapoczątkowała moją późniejszą miłość nie tylko do literatury fantastyczno-przygodowej, ale przekonała mnie ogólnie do książek (które szkoła tak skutecznie próbowała mi obrzydzić) jako medium i formy relaksu. Od tamtego czasu zawsze, gdy nadarzy się okazja, powracam do przygód Robinsona i Piętaszka, by tylko zadziwić się, że pomimo lat dalej dostarczają mi takiej samej frajdy jak za bajtla.

Książki opisywać nie będę, bo chyba nie ma osoby, która by nie słyszała o panu Robinsonie, ale dla tych, którzy (o zgrozo) jeszcze nie mieli przyjemności zapoznać się z nim w formie pisanej to, polecam wydanie w przekładzie W.L. Anczyca i opracowaniu M. Czyżowskiej, gdyż w moim odczuciu jest ono najbardziej przystępne i napisane takim naturalnym, przyjemnym stylem w narracji pierszoosobowej. Choć część rzeczy jest pominięta, tak uważam, że liczy się jakość a nie ilość. Pozostałe wydania, z którymi miałem styczność albo były opisywane z perspektywy trzeciej osoby (która zupełnie mnie nie przekonuje) albo jakimś takim dziwnym stylem, który zniechęcał mnie do dalszego czytania.

Co do samej lektury, to darzę ją ogromnym sentymentem, więc zapewne moja ocena i odbiór jej byłyby inne, gdybym dzisiaj pierwszy raz ją przeczytał (a może nie?). Jednak uważam, że książka poza dostarczaniem rozrywki w postaci przygód, opisu tropikalnych krajów, żeglugi po morzu etc., ukazuje też pewne wartości moralne, filozoficzne czy problemy, z jakimi musi się zmagać sam Robinson, które myślę, że w sposób znaczący wpłynęły wtedy na mój rozwijający się dziecięcy umysł. Dlatego też jak ktoś posiada swoje pociechy (choć raczej troszeczkę starsze, bo mordowanie i kanibalizm nie są zbyt "family friendly" 😅 ) i chciałby je wprowadzić w świat literatury, to serdecznie polecam właśnie tę książkę :).

>Sam jeden na nieznanym wybrzeżu. Opuszczony przez wszystkich. Przede mną rozhukanych wód przestworza. Nade mną... Bóg!

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

A to jest coś innego od Robinson Crusoe?

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

24piorunów

Wymiary skompletowane

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
   

Debiutant1piorunów

Pięknie te wymiary wyglądają. Okładki bardzo klimatyczne wg mnie.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 05.06.2024

Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na okres lipiec - wrzesień 2024 roku.

LIPIEC
---------------------------

19.07
Michael J. Sullivan - "Epoka śmierci"
Seanan McGuire - "Upadek / Przez zielone pola"

26.07
Martha Wells - "Efekt sieci"
Peter Watts - "Echopraksja" (nowe wydanie, poza UW)

SIERPIEŃ
---------------------------

19.08
Robin Hobb - "Uczeń skrytobójcy"
Robin Hobb - "Królewski skrytobójca"
Robin Hobb - "Wyprawa skrytobójcy"

28.08
Christopher Paolini - "Murtagh"

30.08
Tui. T Sutherland - "Smoczy mrok"

WRZESIEŃ
---------------------------

11.09
Pierce Brown - "Gwiazda zaranna"
Jay Kristoff - "Nibynoc" (nowe wydanie, barwione brzegi)
Jay Kristoff - "Bożogrobie" (nowe wydanie, barwione brzegi)
Jay Kristoff - "Bezświt" (nowe wydanie, barwione brzegi)

20.09
Michael J. Sullivan - "Age of Empyre"

25.09
James S.A. Corey - "Mercy of Gods"

27.09
Ian Cameron Esslemont - "Jabłko Berło Tron"

DODRUKI:

LIPIEC
---------------------------

James S.A. Corey - "Prochy Babilonu"
James S.A. Corey - "Wzlot Persepolis"
Brandon Sanderson - "Dawca przysięgi tom 1"
Brandon Sanderson - "Dawca przysięgi tom 2"
Neil Gaiman - "Rzeczy ulotne"
Neil Gaiman - "Dym i lustra"
Neil Gaiman - "Nigdziebądź"
Neil Gaiman - "Księga cmentarna"
Tui T. Sutherland - "Skrzydła ognia" tomy 2-4

SIERPIEŃ
---------------------------

James S.A. Corey - "Gniew Tiamat"
James S.A. Corey - "Upadek Lewiatana"
Christopher Paolini - "Eragon" (oprawa twarda)
Christopher Paolini - "Najstarszy" (oprawa twarda)
Christopher Paolini - "Brisingr" (oprawa twarda)
Christopher Paolini - "Dziedzictwo" (oprawa twarda)
Tui T. Sutherland - "Skrzydła ognia" tomy 6-8

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
      

Kompan1piorunów

@Whoresbane Ma byc tez dodruk Echopraksji w wersji UW

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w PC Master Race

10piorunów

Kupiłem właśnie monitor do komputera. Obstawiajcie jak szybko się wypali.

#pcmasterrace #monitory #komputery

Gruba ryba3piorunów

pamiętaj żeby dać cziorną tapetę i jasne, najlepiej białe ikony na pulpecie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Tytan0piorunów

U mnie telewizor LG oled kupiony w 2016 roku działa do dziś, zero powidoków, wszystkie ledy sprawne

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gwiazdor

w Hydepark

8piorunów

No i cyk, majóweczka. Lecimy ze Spellforcikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#gownowpis #gry

Gruba ryba1piorunów

@JarlSkyr mam traumę, bo jak kiedyś gralem to postać skopałem... No, może też byłem trochę kiepski ale nie czułem większej różnicy w scenariuszu żeby zwykłe jednostki robiły większą różnicę - bez względu na ich liczbę. I jak się zaklinowałem w późniejszym scenariuszu kampanii to się w końcu poddałem przy 10 powtórzeniu misji xd

Ile w ogóle godzin trzeba na przejście kampanii? Pamiętam, że dosyć czasochłonne to było i dlatego nie chcialem drugiej postaci nauczony swoimi błędami xd

Wirtuoz2piorunów

Fantastyczna gra. Pamiętam, że na premierę można ją było kupić za 20 zł :relaxed:

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gwiazdor

w Książki

23piorunów

385 + 1 = 386

Tytuł: Mądrość tłumu
Autor: Joe Abercrombie
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788367023337   
Liczba stron: 752
Ocena: 8/10

Jak to zwykle bywa, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Za mną trzeci i ostatni tom, który domyka całą trylogię _Epoki obłędu_ i obecnie wieńczy moją długą i niezapomnianą przygodę ze światem Pierwszego Prawa. Z uwagi na pewne turbulencje oraz zawiłości życia codziennego (kto ma wiedzieć, ten wie) w odstępie kilkunastu dni _Mądrość tłumu_ przeczytałem dwa razy i z całą pewnością mogę powiedzieć, że powrócę do niej, a właściwie do całego uniwersum jeszcze nie jeden raz. Poniżej trochę naskrobię o samej książce, ale głównie będę się odwoływał do całości trylogii.

Książka zaczyna się od razu po wydarzeniach przedstawionych w _Kłopotliwym pokoju_. Król Orso powraca po zwycięskiej bitwie do Adui. Towarzyszą mu wszystkim znani Leo dan Brock oraz jego żona Savine, choć zupełnie w innym charakterze niż sami by tego pragnęli. Jednak żadne z nich nie było przygotowane na to, co zastaną po powrocie. Albowiem Wielka Zmiana nadeszła.

Szeroko narastające niepokoje społeczne osiągają w tej części punkt kulminacyjny. Zwykli, szarzy ludzie kierowani przez Tkacza, pragną obalić stary reżim poprzez wprowadzenie Wielkiej Zmiany, której celem jest danie ludziom wolności oraz równości, zerwanie wszystkich sznurków, za które pociągają banki, pozbawienie władzy króla oraz Zamkniętej Rady i oddanie jej w ręce ludu. Wszystko to brzmi bardzo pięknie i szlachetnie, jednak jak szybko się okaże, czasem żeby zmienić świat… trzeba go najpierw spalić.

Książka, a właściwie cała trylogia ukazuje w dosadny, brutalny wręcz sposób jak rewolucja, jest w stanie wpłynąć na zwyczajnych obywateli. Niejednokrotnie pan Abercrombie raczy nas krótkimi epizodami z perspektywy „tłumu” przy okazji zręcznie wplatając filozoficzne przemyślenia. W nich nierzadko są ukazane gwałtowne przemiany prostych ludzi dopuszczających się czynów, o których, by wcześniej nawet nie pomyśleli. Przez całą trylogię przewija się motyw walki przeciwko systemowi oraz próbie polepszenia sytuacji klasy robotniczej. Jednocześnie autor ukazuje jak łatwo, jest manipulować takimi ludźmi i narzucić im swoją wolę. Późniejsze sceny czy to na ulicach miasta, czy w Sądzie Ludowym tylko potwierdzają „mądrość tłumu”, bo tłum nie rozumie. Tłum się nie interesuje. Tłum jedynie podąża tam, gdzie kieruje się orszak. Ludzie jako tłuszcza obnoszą się z transparentami i populistycznymi hasłami, afiszują, szukając poklasku, żeby tylko z czymś się utożsamiać, zająć stanowisko mimo niezrozumienia tematu, bo to im nadaje poczucie kolektywnej tożsamości. Czytając _Mądrość tłumu_, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że wydarzenia opisywane przez autora nie są tak odległe od współczesnego świata, jakby mogło się zdawać.

Pominąwszy wszystkie prawdy, mądrości i inne aspekty, o których nasi kochani poloniści lubią głośno dysputować, to w dalszym ciągu pan Abercrombie prezentuje nam nieprzyjemną i brzydko realistyczną fantastykę, w której sieci intryg, zdrad, niepewnych stosunków różnych „graczy” przecinają się między sobą. _Epoka obłędu_, jak sama nazwa wskazuje, jest wypchana po brzegi chaosem, wątpliwymi moralnie decyzjami, a także zaskakująco złożonymi postaciami, budzącymi czasami nawet sprzeczne emocje. Bohaterowie, jak to u Abecrombiego, są po prostu prawdziwi, autentyczni. Możemy ich nie darzyć sympatią, ale tylko dlatego, że są dokładnie tacy jak my – są po prostu ludźmi w zarówno w tej dobrej, jak i przede wszystkim w tej złej stronie. Bardzo podoba mi się to, jak ukazane są ich rozterki, słabości, ale również przemiany wewnętrzne, które czasami sprawiają, że postacie stają się zupełnie nie do poznania. Wszystkie te postacie: Czarna Rikke, Savine oraz Leo dan Brock, król Orso, Caul Dreszcz, Victarine dan Teufel, Koniczyna, Gunnar Pleczysty, Sędzia (mogę tak wymieniać i wymieniać) dołożyły swoją cegiełkę w zbudowaniu naprawdę wciągającej i realistycznej opowieści, za co jedynie pozostaje mi podziękować panu Abercrombiemu.

Natomiast samo zakończenie _Mądrości tłumu_ to istny crème de la crème. Nawet czytając je drugi raz, to było naprawdę satysfakcjonujące przeżycie. Finałowa walka, rozwiązanie paru wątków oraz prorocza wizja Rikke idealnie zamyka cały cykl, zostawiając sobie lekko uchyloną furtkę do — jak mam nadzieję — najrychlejszego powrotu Abercrombiego do świata Pierwszego Prawa. Choć dla mnie to nazwisko, już raczej będzie mi zawsze kojarzyło się głównie z Logenem Dziewięciopalcym, Sandem dan Gloktą oraz Bayazem :). Z czystym sumieniem polecam każdemu zgłębić się w to uniwersum.

>Czasem, żeby zmienić świat, musisz go najpierw spalić.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

Gdzie ty tam dostrzegłeś "science fiction" czyli fikcyjną naukę?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Gry

27piorunów

Z tego tu miejsca chciałbym serdecznie polecić grę Dungeons of dreadrock.
Ja grałem na androidzie (druga gra w życiu jaką skończyłem na telefonie) ale jest na pc, apple i nawet switcha.
Fenomenalna zabawa w klimacie starego rpg/roguelike. Nie ma rozwoju postaci lecz są za⁎⁎⁎⁎ste zagadki.
Radzę nie szukać od razu solucji na yt. Każdy ze 100 poziomów praktycznie da się skończyć w 30 sekund ale to jak już się ogarnie rozwiązanie zagadki. Tak to nawet 2 dni można siedzieć.
Gra idealna na kibel jak co
No i kupić pełną wersję bez reklam!

#gry #android #apple #pcmasterrace #rpg

Gwiazdor4piorunów

No i cyk, leci na kupkę wstydu, ekhem listę życzeń ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gwiazdor

w Hydepark

117piorunów

Kuźwa, co ja odjebałem to nawet nie...xD

Czytaj serie _Pierwsze Prawo_ Abercrombiego
Jest za⁎⁎⁎⁎ście
Skończ czytać pierwszą trylogię i powieści samodzielne
Zacznij czytać _Epokę obłędu_
Na początku nie ogarniasz, kto jest k⁎⁎wa synem kogo, ale jest ok
Za⁎⁎⁎⁎ste zakończenie, nie możesz się doczekać, co będzie dalej
Bierzesz się za kolejny tom
Przeczytaj z tyłu opis książki: "Szczypta nienawiści to początek zupełnie nowej trylogii.."
codokurwy.jpg
Szybko wklep w neta _Mądrość tłumu_
Przeczytaj Epoka obłędu (tom 3)
Zdaj sobie sprawę, że zacząłeś czytać nową trylogię od ostatniego tomu
Brak profitu

Ehh, no nic biorę się za pierwszy tom...

#ksiazki #czytajzhejto #gownowpis

Gruba ryba4piorunów

Kolega tak zaczął oglądać breaking bad od ostatniego odcinka sezonu bo w katalogu na kompie 10 było wyzej niż 1 😁 i mówi ze za⁎⁎⁎⁎sty serial tylko mało tłumaczą na początku

GURU4piorunów

Ja się na Diunie wyjebałem XD
Jest Diuna -> Mesjasz -> Dzieci

A Duchacz, inteligent

Diuna-> Dzieci -> Mesjasz XD
NO JEST ŚLEPY NA PUSTYNI TO JEST, NA C⁎⁎J DRĄŻYĆ TEMAT, TYLKO NIE WIEM CZEMU TO SIĘ POZA KSIĄŻKĄ DZIAŁO.
...
O.

XD

Gwiazdor0piorunów

>@Rozpierpapierduchacz NO JEST ŚLEPY NA PUSTYNI TO JEST, NA CHUJ DRĄŻYĆ TEMAT, TYLKO NIE WIEM CZEMU TO SIĘ POZA KSIĄŻKĄ DZIAŁO.
This. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gwiazdor

w Książki

24piorunów

263 + 1 = 264

Tytuł: Nim zawisną
Autor: Joe Abercrombie
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788374809269
Liczba stron: 720
Ocena: 9/10

Tak mnie wciągnęło, że nie będę się za dużo rozpisywał i napiszę w wielkim skrócie ( ͡~ ͜ʖ ͡°).
_Nim zawisną_, czyli kontynuacja wydarzeń dziejących się w _Ostrzu_, skupia się na trzech głównych wątkach: Glokty, który został awansowany i ma jakimś cudem obronić Dagoskę przed naporem Ghurkulczyków, przebiegu wojny Unii z Bethodem na Północy oraz drużyny Bayaza zmierzającej na Skraj Świata. Tym razem mamy znacznie więcej samych zmagań wojennych z polityką w tle, więc też jest tutaj sporo intryg, spisków oraz nie do końca jasnych zdarzeń.

Tak jak w pierwszej części główny filar całej powieści podtrzymujący wszystko stanowią bardzo wyraziste postacie, obok których nie można przejść obojętnie. Śledzenie ich relacji, zachowań, nagłego przypływu emocji czy wzajemnych interakcji naprawdę było dla mnie niezwykłe oraz wyjątkowe. W tej części wyraźnie jest pokazany ich rozwój, a także w przypadku niektórych ich przemiana wewnętrzna. Nie myślałem, że pan Abercrombie sprawi, że postacie, których nienawidziłem albo ich sama obecność mnie drażniła, staną się dla mnie znośne, a nawet (o, zgrozo) interesujące. Jednak dalej moimi ulubieńcami pozostają Logen Dziewięciopalcy oraz Sand dan Glokta, ich nikt nie przebije. Co do samej fabuły, to bez większych niespodzianek. Natomiast przyznam, że końcówka mnie zaskoczyła i naprawdę jestem ciekaw, jak to wszystko się dalej potoczy.

Jeżeli pierwszy tom wam się spodobał, to ten tym bardziej powinien was zachwycić, bo mnie wciągnął jeszcze mocniej niż poprzedni. Dobra, lecę czytać dalej!

>Lepiej coś zrobić niż wiecznie się bać.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

@JarlSkyr jedynka mi się strasznie nie podobała, ale muszę się zabrać za dwójkę, bo tak wszyscy chwalą ten rozwój postaci, ich przemiany, że aż mnie to ciekawi xd

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gwiazdor

w Książki

19piorunów

244 + 1 = 245

Tytuł: Ostrze
Autor: Joe Abercrombie
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788366065338
Liczba stron: 688
Ocena: 9/10

Już od dłuższego czasu w mojej skromnej biblioteczce spoczywały książki z uniwersum Pierwszego Prawa i za każdym razem, gdy obok nich przechodziłem, wołały: „Przeczytaj mnie!”. Zawsze znajdowałem wymówkę, żeby to odwlec, no ale w końcu nadszedł czas, gdzie miałem do wyboru albo zabrać się za Johna Gwynne’a, albo Abercrombiego. Po naczytaniu się opinii jakiż to ten autor jest genialny, jest zbliżony do Martina i tak dalej, sięgnąłem po tego drugiego i jedyne, co mogę powiedzieć o tych opiniach – to wszystko prawda!

Zaczynając od fabuły, to książka podąża śladami już dawno utartych schematów (czego w żadnym razie nie uważam za złe!). Mamy konflikt zbrojeń mocarstwa z barbarzyńcami z północy, stare cesarstwo odzyskuje siły, pojawia się zły czarnoksiężnik i tak dalej. Oczywiście większość książek można tak dosadnie spłycić, natomiast tak się przedstawia główny rdzeń fabularny (przynajmniej jeżeli chodzi o ten jeden tom, bo jak słyszałem, jest to tylko ogromny wstęp do świata Pierwszego Prawa), więc proszę mnie nie linczować. Jak więc mówiłem, pan Abercrombie serwuje nam porządną dawkę solidnego fantasy, w którym możemy na pewno spodziewać się spisków politycznych, krwawych tajemnic oraz brutalnych pojedynków. A wszystko to doprawione szczyptą magii.

Świat wykreowany jest brudny i brzydko prawdziwy. Nie ma lepszego uczucia, gdy kibicujemy jednej postaci tylko po to, by przekonać się, jak bardzo jej starania są niweczone w brutalny i nieuczciwy sposób (czyli to, co tygryski Martina lubią najbardziej). Oczywiście nie ma tego tak wiele, natomiast liczę, że w następnych tomach autor gorzko mnie zaskoczy.
À propos postaci, to są one stworzone tak, byśmy nie mieli wątpliwości z kim mamy do czynienia (odważny i waleczny wojownik, arogancki szlachcic, wszechwiedzący mag itd.). Jednocześnie nie są one przerysowane i wyidealizowane, ale często mają swoje ciemne lub jasne (w przypadku tych „złych”) strony. Każda postać jest jakaś, ma swoje motywy, pragnienia oraz przeszłość, która odcisnęła na niej swoje piętno (zwłaszcza na Glokcie). Nie zabraknie tutaj bohaterów, z którymi będziemy mogli się utożsamiać i życzyć im jak najlepiej (Logen, West), ale też możemy się spodziewać obecności osób, które będą nas doprowadzać do białej gorączki (kapitan Luthar, Ferro).

Ponadto muszę bardzo pochwalić pana Abercrombiego za jego lekki, przyjemny styl oraz język, który ocieka sarkazmem i cynizmem. Opisy są obrazowe i szczegółowe, ale nie za długie. Dialogi to jest absolutny majstersztyk. Bardzo podobało mi się to, jak autor wplata przemyślenia oraz emocje bohaterów między wypowiedziami, dzięki czemu wszystko nabiera o wiele większej głębi i prawdziwości. Tutaj mała próbka od mojego ulubionego Sanda dan Glokty:

>- Jak się miewasz przyjacielu?
>Jestem kaleką, ty nadęty bufonie! I skąd nagle ten „przyjaciel”? Od mojego powrotu minęło tyle lat, a ty ani razu nie próbowałeś się ze mną spotkać. Ani razu. To ma być przyjaźń?
>- Dziękuję, nie najgorzej, lordzie marszałku.

Również wrażenie na mnie zrobiły zachowania konkretnych postaci pochodzących spoza Unii, ich reakcja na świat oraz rzeczy, których wcześniej nie mieli szans poznać czy doświadczyć, tylko przydaje autentyczności, a czasem nawet i dawki śmiechu (szczególnie w pamięć mi zapadła scena Logena przy fontannie).

Gdybym miał jednym zdaniem opisać o czym, jest ta książka, to brzmiałoby ono mniej więcej tak:
_Ostrze_ to niesamowita książka o ludziach różnorakich, o ich pragnieniach i złożonych charakterach, napisana lekkim, barwnym językiem pełnym czarnego humoru i sarkazmu.
Pan Abercrombie stworzył fantastyczny, wiarygodny świat i wypełnił go wyrazistymi, pełnymi życia postaciami, których na pewno nie zapomnę. Od dawna żadna książka mnie tak bardzo nie wciągnęła, polecam z całego serca!

>Jeśli o mnie chodzi, może się pani r⁎⁎⁎ać z kim chce, aczkolwiek z doświadczenia wiem, że w wypadku młodych kobiet i ich reputacji, im mniej tego ruchania będzie, tym lepiej. W wypadku młodych mężczyzn zależność jest oczywiście odwrotna. To nieuczciwe, ale życie jest nieuczciwe pod tyloma innymi względami, że tego jednego nie warto nawet komentować.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

Cholera, Pierwsze Prawo, Malazana, ABŚ, Koło Czasu i jeszcze jakieś inne cykle-krowy zostawiam sobie na później, ale z drugiej strony wreszcie kiedyś trzeba będzie zacząć. Koniec końców chyba właśnie na Abercrombiego padnie. Może w przyszłym roku.

Gwiazdor0piorunów

@Cerber108 No właśnie, też zwlekam z tymi krowami, zwłaszcza że nie lubię zaczynać serii, która nie jest zakończona. Ale jak tak dalej pójdzie, to chyba nigdy nie tknę Sandersona 😅 .

Zawodowiec1piorunów

Przekonałeś mnie, będzie czytane.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gwiazdor

w Książki

23piorunów

223 + 1 = 224

Tytuł: Jonathan Strange i pan Norrell
Autor: Susanna Clarke
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788367793490
Liczba stron: 912
Ocena: 8/10

_Jonathan Strange i Pan Norrell_ to nietypowa książka i dosyć nietypowe fantasy. Świat wykreowany przez panią Sussanę Clarke jest przesiąknięty atmosferą i klimatem czasów dziewiętnastowiecznej Anglii (pełen ówczesnych konwenansów i obyczajów), lecz posiada drobny - albo duży, w zależności jak patrzeć – szczegół: magia, czarodzieje oraz magiczne istoty nie są mitami czy bajkami, jak to ma miejsce w naszym, współczesnym świecie, lecz stanowią integralną (choć bardzo zapomnianą) część przeszłych, jak i przyszłych dziejów tego kraju.

Dawno, dawno temu, za górami za lasami i tak dalej… magia była wszechobecna i w powszechnym użyciu. Był swego czasu, nawet potężny, król-mag przez wielu zwanych Kruczym Królem, który władał trzema królestwami. Jednak jak to zwykle bywa, z czasem wiedza magiczna popadła w zapomnienie, a o samym królu też już rzadko się wspomina (ba, wręcz niektórym mocno zależy, by o nim zapomnieć). Właśnie w tym momencie, zaczyna się akcja naszej opowieści, gdzie magii już się nie praktykuje, a jedynie się o niej czyta (bowiem dżentelmen nie para się magią, ale tylko o niej rozprawia). Mamy liczne stowarzyszenia magów-teoretyków, które z zapałem studiują magiczne księgi, toczą zażarte dysputy na jej temat i stawiają ważne pytanie – dlaczego w Anglii magii się już nie praktykuje? Wtem na scenę wchodzi cały na biało (albo czarno jak kto woli) Gilbert Norell.

Pan Norell to jeden z dwóch głównych bohaterów powieści, cichy i skryty, żyje sobie na uboczu w Yorkshire i zazdrośnie strzeże swej biblioteki wypełnionej tysiącami woluminów traktujących o magii. Jednak pod wpływem pewnych wydarzeń, postanawia całą tę sytuację zmienić i wyrusza do Londynu, mając na celu ożywić angielską magię. Szczerze mówiąc, początek książki (bodajże pierwsze 100 stron) był dla mnie żmudny i nawet namyślałem się, by dać sobie spokój. Jednakże gdzieś tam w oddali, na horyzoncie majaczyło światełko zainteresowania i powoli zaczynało być coraz ciekawiej, a późniejsze pojawienie się Jonathana Strange’a (będącego całkowitym przeciwieństwem pana Norella) kompletnie wywróciło książkę do góry nogami i od tamtego momentu mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że zostałem wciągnięty.

Fabuła koncentruje się na opisie wydarzeń dotyczących życia dwóch praktykujących magów, ale niekiedy przeplata ona wydarzenia dotyczące, powiedzmy pobocznych postaci. I to, co mi się bardzo podobało w tej książce, to kreacja bohaterów - nie tylko tych tytułowych, ale zwłaszcza tych drugo- i trzecioplanowych. Każda postać przedstawiona jest na swój sposób „jakaś”, ma swoje motywy, przekonania i przede wszystkim wiarygodność. Nie są to bohaterowie tępi, nijacy albo po prostu źli, bo źli, tylko coś za ich akcjami rzeczywiście stoi. Wyróżnić tutaj na pewno muszę tajemniczego służącego, Childermassa, nieprzewidywalnego dżentelmena o włosach jak puch ostu czy tytułowego, introwertycznego Gilberta Norella. Też bardzo zaintrygowało mnie przedstawienie postaci obłąkanych i szalonych, ale nie będę tutaj więcej zdradzał.

Najczęściej w powieści przeważają momenty, gdzie akcja płynie powoli (czasami wręcz monotonnie), ale na pewno nie brakuje w niej niespodziewanych zwrotów akcji czy wydarzeń trzymających w napięciu, a samo zakończenie było kompletnie inne, niż oczekiwałem - co nie znaczy, że czuję się zawiedziony. Na plus też zasługuje wplecenie wątku historycznego w postaci wojen napoleońskich oraz wpływu magów na przebieg tychże zmagań wojennych.

Natomiast, muszę też wspomnieć o dwóch rzeczach, które mi się szczególnie nie spodobały.
Primo, w książce znalazło się mnóstwo przypisów, w których są odniesienia do przeszłych wydarzeń lub ksiąg magicznych, co samo w sobie nie jest złe, ale często te przypisy były bardzo długie, wręcz POTĘŻNE, gdzie zajmowały kilka stron (patrz zdjęcie w komentarzu) – czytanie ich, a później powracanie do tekstu głównego powieści było irytujące i powodowało gubienie rytmu. Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłoby wplecenie tych opowieści w główny tekst albo zrobić je w formie dodatków na końcu książki.

Jednak według mnie jeszcze gorsze było coś innego. Za każdym razem jak się zaczynałem wczuwać w opowieść, moja immersja była bezlitośnie miażdżona nagłymi zwrotami narratora w moją stronę, typu: „szanowny Czytelniku”, „jak zapewne czytelnik pamięta” i tak dalej. Może trochę się czepiam, ale uważam to za niepotrzebne, a wręcz szkodliwe.

Słowem podsumowania, _Jonathan Strange i Pan Norell_ to bogata, wielowarstwowa powieść, zwinnie wplatająca wątki fantastyczne w obraz dziewiętnastowiecznej Anglii. Czytało się dobrze, choć wciągająca dopiero gdzieś od połowy (no może troszkę wcześniej). Jeżeli ktoś lubi powolną narrację opatuloną bogatymi opisami i szeroko pojęte angielskie klimaty z małą dozą magicznego folkloru, to powinno mu się spodobać.

>W cieniu na czarnym zasiadam tronie, lecz mnie nie dostrzegą.
>Deszcz utworzy mi wrota i ja je przekroczę;
>Kamienie tron mi utworzą i na nim zasiądę…

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU0piorunów

Komentarz usunięty

Kompan1piorunów

@JarlSkyr Te przypisy to byl koszmar. Do tego mialem problem z przebrnieciem przez pierwsza czesc. Mialem wrazenie, ze sie tam nic nie dzialo. Bohaterowie chodzili z przyjecia na przyjecie i dialogi wygladaly mniej wiecej tak:

-jestem magiem
-fajnie, my tez

xD

Pan Norrell to strasznie antypatyczna postac, jak na "scene" wszedl Strange to sie wtedy dopiero zaczalem dobrze bawic.

Pokaż więcej komentarzy (5)