W szaleństwie Kaczyńskiego jest metoda - opinia Marcina Dumy.
Tusk wygrał, ale wyborcy PiS nie wzięli tego do siebie. Obserwowali sytuację w wygodnym fotelu i ciepłych kapciach. PiS się tego spokoju swojego elektoratu przestraszył. Świat się nie skończył, to po co wyborcy PiS mają ich poprzeć w następnych wyborach.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości wpadli na pomysł, by przekonać swoich wyborców, że powinni się bać.
Wyborca PiS nie odczuwa, że jest się czego bać, ale u wyborców coraz bardziej rozjeżdża się ocena własnej sytuacji materialnej i ocena sytuacji gospodarczej w kraju. A więc człowiek może myśleć, że u niego jest dobrze lub co najmniej znośnie, ale za to państwo jest w ruinie, na krawędzi, chyli się ku upadkowi.
Góra PiS doszła do wniosku, że trzeba wpoić wyborcy PiS, że zagrożenie dla polityków jest zagrożeniem dla niego samego. Kamiński i Wąsik przed ułaskawieniem byli ucieleśnieniem narracji "dziś oni, jutro wy". To była i jest operacja obliczona na to, by utwardzić jak najwięcej wyborców PiS. Dlatego niesłusznie moim zdaniem przedstawia się ostatnie wypowiedzi prezesa PiS jako odlot. W tym szaleństwie jest metoda.
Dla Kaczyńskiego ważniejsze jest to, by jak największa część elektoratu była przyspawana do partii, nawet kosztem jakiejś części utraconych, centrowych wyborców.
Frekwencja z wyborach samorządowych i europejskich nie sięgnie ponad 74 proc, więc wyjątkowo ważne jest to, czyi wyborcy się zmobilizują i pójdą do urn. Jeśli zwolennicy rządu Koalicji sobie odpuszczą, bo przecież już odsunęli PiS od władzy, to głos radykałów z PiS będzie liczyć się bardziej.
Stawką wyborów samorządowych jest to, kto w skali kraju zajmie pierwsze miejsce, a więc jaką opowieść uda się przeforsować.
https://natemat.pl/539561,co-sie-dzieje-z-wyborcami-pis
#polityka