Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

LevitiliSpecjalista

Dołączył/a:

  • 19 wpisów
  • 56 komentarzy
  • 1 obserwujących
HydeparkNie lubię spotkań z rodziną. Nie traktują mnie poważnie. Mam wrażenie jakby nie dowierzali temu co posiadam i co w
Specjalista0piorunów

@Hasti Mam portoflio na Artstation i z checią bym pokazał gdybym nie poruszał tak prywatnych tematów. Wole pozostac chociaz troche w cieniu w tym wątku.

Specjalista2piorunów

@kokosowa_sniezka Dzieki za miłe słowa i motywacje.

Nigdy nie goniłem za pieniędzmi. Nie mam tez pewności czy moje zarobki się utrzymają, czy spadną, czy wzrosną, nie myślę o tym. Oczywiście pracuje dużo stąd takie a nie inne zarobki, ~1,5 etatu, dzialalnosc. Po prostu lubię to co robię. Obserwowałem dziedziny które mnie interesowały i sposób w jaki się rozwijały. Znalazłem. Zaklikało. Poznałem dużo ciekawych ludzi, a kontakty pomogły w osiągnięciu celów. Nie przyszło to łatwo i kilka lat poświeciłem nauce i rozwoju kosztem wszystkiego innego (relacji itp) ale miałem tez troche szczęścia.

Kiedyś usłyszałem słowa "powinieneś wykonywać pracę którą mógłbyś robić za darmo" i chyba wziąłem sobie to do serca.

Specjalista3piorunów

@Trupus Dzięki za miłe słowa. Ja wiem że to internet i tu każdy może pisać zmyślone historie ale nie mam powodu by klamac, bo gdybym klamal jaki mialoby to sens? Napisalem to by po prostu sie wyzalic. Pomaga mi to.

Moja rodzina sporo przeszła więc staram się być wyrozumiały, ale łatwo nie jest. Mogli mieć ciężej niż ja i ciężko im się pogodzić że w moim przypadku wszystko ułożyło się "tak łatwo".

Specjalista8piorunów

@regisek Prowadzę swoją działalność a podana wyżej kwota to skumulowany dochód od wszystkich klientow. Pracuje jako grafik 3d przy filmach, grach, reklamach, animacjach itd - głownie zagraniczne firmy. Pracuje standardowo 8h, czasami po 10h. Czasami 6h. Lubie to.

Specjalista0piorunów

@mrmydlo Wątpie żeby to na nich zadziałało. Kupienie mieszkania nie zrobiło na nich wrażenia.
Zobaczymy. W przyszlym roku planuje kupić nowy samochód.

HydeparkZnacie pewnie te słowa: żeby pracować nad sobą, rozwijać się i nie stać miejscu a dobro i szczęście samo się
Specjalista0piorunów

@Boltzman Ciesze sie. Ale wierze w to ze nie jestem sam. Widze to po moich kumplach ktorzy duzo w zyciu osiagneli, wygladaja dobrze, maja szeroki wachlarz zaintersowan, ale z kobietami nie maja szczescia - nie generalizujac, te wola wybierac kompletnych nieudacznikow pod pretekstem "naprawie go". Facet ktory w zyciu wiele przeszedl i osiagnal nie nadaje sie do naprawy czy zmiany pod kobiece widzimisię.

Specjalista0piorunów

@nomaej Dobrze powiedziane. Mam trochę obawy ze przez to ze zawsze parłem do przodu i ciezko pracowalem to wyrobiłem sobie potrzebę by zawsze sięgać po cos lepszego. Miałem tak z praca i rozwojem i boje się ze przekładam to na relacje, marząc o związku z idealną osobą która może nie istnieje - zawsze byłem swego rodzaju marzycielem, od dzieciństwa.

Kiedyś trochę pożaliłem się koledze w sprawie związku co robię wyjątkowo rzadko i podsumował to jednym stwierdzeniem "jesteś nieszczęśliwy bo to nie Ty ją wybrałeś, to ona Ciebie". I myślę ze jest w tym ziarenko prawdy. Nie poczułem na początku jakiegoś silnego uczucia, dałem temu szanse, jakoś wyjątkowo mi nie zależało ale zaskoczyło mimo świadomości ze istnieją różnice. Zaskoczyło, bo od początku widziałem w tej kobiecie wiele empatii którą mnie obdarzała, której nie widziałem u innych kobiet. Zależało jej i mi też po jakimś czasie zaczelo zalezec. Albo po prostu nie chcialem stracic tego uczucia pragnienia? Po prostu chciala mnie poznać, zalezalo jej. To miłe w sytuacji kiedy przez poprzednie lata inne kobiety zwykle traktowały Cię jako Plan B lub kompletnie ignorowały, szczególnie te na których mi zależało.

Z wiekiem relacji ubywa a znalezienie nowych osob graniczy sie z cudem. Powodow jest wiele. Nie chca sie angazowac w poznawanie nowych ludzi bo sa juz starsi i zmeczeni. Mają problemy z ktorymi nie potrafia sie uporac tracac radosc zycia (a z takimi osobami nie chce sie spedzac czasu za bardzo), albo co jest bardziej prawdopdobne po prostu zaczeli dorosle zycie, znalezli sobie partnera/partnerke, buduja dom i moze maja w planach rodzine wiec nawet nie maja czasu by pomyslec o tym zeby gdzies z kolegami wyskoczyc. I to jest przygnebiajace.

Specjalista0piorunów

@Orzech W niektorych sprawach swietnie sie dogadujemy. Mimo ze ma kilka zlych cech to nadal widze w niej swietna kobiete, kiedy wszystko działa miedzy nami ok. Ale co z tego skoro mamy inna perspektywe na zycie i wymagac to bedzie notorycznie szukania kompromisow.

Czy marnuje czas? Moje aktualne zycie bo pracuje czesto zdanie uniemożliwia mi poznawanie nowych osob i kobiet, a te ktore znam sa juz dawno zajete. Poza tym męczy mnie sama mysl ze mialbym znowu przez to przechodzic, przez szukanie. A szukanie kobiet majac te 30 lat to wyzwanie, wiem o tym bo mam w tym wieku znajomych samotnych facetow. Czasami tez wpadnie do mojej glowy mysl "A co jesli wymyslam i nie doceniam tego co mam tylko szukam pretekstu by zaczac cos nowego?"

Specjalista1piorunów

@suseu Dzieki, sprawdzę.

Specjalista0piorunów

@Magnetar_Mike Zauważyłem to. Mam wokół różnych znajomych, od takich trochę biednych, do klasy średniej i często do tych bardziej bogatszych. Najszczęśliwsi wydają się Ci co mają najmniej, nieświadomi "problemów pierwszego świata" oraz niektórzy po środku pod warunkiem że zostali dobrze wychowani i mają jakieś zasady.

Mi jest znalezc bardzo ciezko. Wcale to nie oznacza ze mam wygorowane oczekiwania - moglbym zwiazac sie nawet ze sklepikarką, ważne żeby byla zdrowa psychicznie, nie grala na emocjach, wiedziala co jest dla niej wazne i zeby byla dla mnie naprawde wsparciem tak jak ja dla niej, tylko tyle i az tyle.

HydeparkPytanie do mężczyzn ale jak u was wyglądał temat posiadania dzieci? Czy chec posiadania dziecka wyszła naturalnie
Specjalista0piorunów

Dzieki wszystkim za odpowiedzi :smiley: Bardzo ciekawe z ktorych mozna wiele ciekawego wyciagnac.

Specjalista0piorunów

@GtotheG
> No i jak się ludziom dzisiaj dało wybór to raczej widać skutki - duża część ludzi nie chce i nie planuje dzieci.

Moze zle to oceniam, ale niby dalo sie wybor, ludzie powinni byc szczesliwsi a efekt wydaje sie przeciwny. Rosnie ilosc osob korzystajacych z antydepresantow po 35r zycia (najbardziej u kobiet po 40tce, szczegolnie w USA), nie mowiac juz o tym ze coraz wiecej osob otwarcie mowi ze chodzi na psychoterapie zmagajac sie z jakimis problemami. U mnie w kregu znajomych terapia to temat tak powszechny jak wyjscie do kina czy na wakacje. Pytanie tylko czy wlasnie to nie bylo tego powodem, ta swoboda wyboru? Podobnie jak ty, nie czuje tego, nie wiem czy bym chcial miec dzieci, balbym sie odpowiedzialnosci i gdybym wpadl to pewnie bym sie zalamal. Ale gdzies tam mam obawe ze nawet gdybym poznal kobiete ktora dzieci nie chce miec to ze w pewnym momencie zycia pojawilaby sie we mnie chce ich posiadania. Nie potrafie ocenic co bedzie dla mnie w zyciu wazne za 5-7 lat. Nie mialem tez ojca ktory moglby mi przekazac jakies wartosciowe lekcje, ojca ktory moglby stanowic za wzor do nasladowania, moze wtedy bardziej chcialbym miec dzieci.

Caly ten temat dzieci mocno dotyczy tego jak bedzie wygladac moje zycie po 40tce. Moja aktualna partnerka jest troche panikarą i nie raz mowila ze boi sie samotnosci i starosci. Boi sie zyc. Gdy ja poznalem byla inna. Przed nia wiodłem bardziej pozytywne zycie pozbawione leku, ale odkad z nia jestem (~4 lata) to od roku mam wrazenie ze ten jej lęk przeszedl na mnie. Dobrze mi jest samemu, potrafie sie zajac soba, ale dobijajac do 30tki zaczynam dostrzegac jak zycie w tym wieku wydaje sie bardzo samotne.

Specjalista1piorunów

@Rashan Otoz to. Nie chcialbym decydowac sie na dziecko bo chce tego tylko moja dziewczyna lub bo musze. Tym sposobem skrzywdzilbym swoje dziecko swoim brakiem zaangazowania. Dziecko bez mojej uwagi wyrosloby na doroslego czlowieka z jakimis problemami ktoremu musialbym swiadczyc opieke przez to ze go ignorowalem w dziecinstwie. Chcialbym poczuc ze naprawde tego chce, ze jestem gotowy sie mu poswiecic ale nie jestem pewien czy bede mogl w stanie wziac na siebie taki ciezar. I oczywiscie, jestem dosyc kreatywny i potrafie sobie wyobrazac siebie w pieknej cudownej rodzinie z dobrą zona i dobrze wychowanymi dziecmi, ale to tylko zwykle wyobrazenia a rzeczywistosc moze okazac sie ciezsza i bardziej problematyczna niż jakies wyidealizowane myśli.

Mowisz ze Twoja zona jednak zmienila zdanie i uznala ze rowniez nie chce miec dzieci. Co ją do tego sklonilo? Nie masz w sobie takiego poczucia odpowiedzialnosci ze to Ty wplynales na jej decyzje i ze moze gdyby nie Ty, ta znalazlaby sobie innego partnera ktory chcialby miec dzieci podobnie jak ona i mogliby zyc dlugo i szczesliwie? Nie bedziesz mial obaw ze za 10 lat wyskoczy do Ciebie z pretensjami ze zniszczyles jej marzenia zwiazane z posiadaniem dzieci?

Specjalista0piorunów

@argonauta
> Ja miałem tak, że się też nad tym długo zastanawiałem. Nie wiedziałem czy podołam w wychowaniu i martwiłem się o to czy jest sens robić, skoro świat jest taki spierdolony. Nie lubię też dzieci.

Mnie mocno przeraza to co dzieje sie aktualnie na swiecie. Swiat stal sie malo przewidywalny. W ciagu jednego miesiaca doszlo do roznych tragedii poczawszy od nieudanego puczu, konczac na zamieszkach we Francji. Nie mowiac juz o wojnie za wschodnia granica. Czy chcialbym sprowadzac syna lub corke na taki swiat? Nie wiem. Zyje na tym swiecie juz troche i nie przypominam sobie by jeszcze 10 lat temu dzialo sie tyle glosnych zlych nieprzyjemnych rzeczy.

> Gdy urodził się syn (planowaliśmy go), nie miałem żadnych wątpliwości. Cel w życiu się całkiwicie zmienił. Miłość do dziecka jest silniejsza niż złość, pomimo wszystkoch związanych z tym wad. Bez wątpienia uśmiech dziecka zwróci wszystkie krzywdy, które Ci wyrządzi.

"Nie mialem zadnych watpliwosci", czyli to jest to o czym mowie. W moim zyciu jest wiele watpliwosci. Moze i moje zycie zawodowe i kariera jest stabilna, to pewne inne aspekty zyciowe i roznice miedzy mna a partnerka wprowadzaja mnie w zaklopotanie, chaos, wlaczajac jednoczesnie silny mechanizm obronny przed podejmowaniem powaznych decyzji dot. mojego nieformalnego zwiazku. Nie bez powodu zaczalem chodzic na terapie i o ile widze w sobie niewielka poprawe to uwazam ze potrzeba jeszcze wiecej czasu.

W moim otoczeniu mam tez wiele zlych przykladow jak wyglada zycie po malzenstwie z dziecmi i to mocno rzutuje na moja ocene i checi. Moi bracia sa mocno zalezni od swoich żon, nie maja czasu na swoje zainteresowania, zony sa sklonny z nich szydzić lub szybko znajduja im jakies zajecie byle tylko nie siedzieli bezczynnie, sa osobami ktorzy maja zarabiac kase, ogarniac dom i organizowac urlopy i atrakcje dla dzieci. Brakuje mi w tym wszystkim tej indywidualnosci, samodzielnosci. Nie chcialbym zeby moje zycie tak wygladalo i stalo sie miejscem w ktorym jestem wiezniem - moze to egoistyczne. Inna sytuacja, moj dobry przyjaciel rozwodzi sie z zona po 10 latach malzenstwa. Wpadl z nia gdy mieli 19-20, poswiecil dla nich cala dekade po to by zaczac wszystko od nowa majac 30 lat. Nie ma za soba nawet edukacji, a przeciez tyle w zyciu planowal. Teraz jego zona przeciwstawia corke przeciwko niemu mowiac jej ze to jego wina, sądzą się od pol roku. Gdyby mialo to mnie spotkac to wolalbym juz zostac sam do konca zycia niz przechodzic przez cos takiego.

> Z drugiej strony pomyśl o sobie - na starość, jak dobrze wychowasz, to poda Ci szklankę herbaty, sprawdzi czy wszystko z Tobą dobrze. Jest większa szansa, że nie umrzesz tragiczne w męczarniach, bo ktoś będzie kontrolował czy wszystko u Ciebie ok 😉

Czesto slysze ten argument i troche mnie on wkurza. Moze to wynika z mojej nieswiadomosci ze kiedys bede stary i ta pomoc w jakims stopniu moze okazac sie przydatna, ale ja nie chcialbym zeby moj syn czy corka mieszkal blisko i podawal szklanke wody. Wiem, ze to tylko metafora i bardziej chodzi o mozliwosc zwrocenia sie do kogos bliskiego o pomoc gdy juz sie bedzie mialo 50-60 lat, ale jesli mam byc szczery, wolalbym zeby moje dzieci wyjechaly, rozwijaly sie, korzystaly z zycia. Czulbym sie zle gdyby moje zycie i zachowanie sklanialoby ich do zostania, za jakies ich niepowodzenia obwinialbym glownie siebie.

> Są też oczywiście wady: przede wszystkim długotrwałe niewyspanie i w Twoim przypadku brak pomocy ze strony rodziny może być problemem.

Otoz to. Czesto slysze w kregu moich znajomych jak bliska rodzinia w zasiegu reki okazuje sie bezcenna w wychowaniu dziecka. A to zostawi ktos dziecko u siostry, a to ktos zostawi dziecko u matki. To sa swiadome korzysci ktorych mi brakuje bym mogl wychowac potencjalne dziecko najlepiej jak potrafie.

Hydeparksmutny postęp polska #ciekawostki
Specjalista0piorunów

@radek-piotr-krasny Ralph ma naprawde fajny glos dobrze sie go slucha, mimo tragicznego tekstu jakos wydaje sie to czasami spojne. Piosenka na raz do radia, bo sluchanie tego non stop psuje mózg. Poza tym mamy inne czasy, kiedys pisalo sie piosenki o wojnie, bo takie byly czasy, pozniej o PRL bo wtedy czasow nie bylo, a teraz mamy wolnosc, robimy co chcemy.

Osobistość0piorunów

@Levitili ja mam wrażenie, że ta jego postać to jest kreacja. To jakaś rodzina szpaka i chyba, też chcę się dorobić na kontrowersji w zaściankowej Polsce. Tylko talent nie ten co Szpak.

HydeparkOstatnio rozmawiałem z kumplem o kobietach i zostałem sprowadzony do podłogi za swoje staroświeckie poglądy i
Specjalista1piorunów

@derzaba "to zależy czego oczekujesz od związku. Twój kumpel sam przyznaje ( o ile nie przesadza), że miał wiele partnerek, więc raczej na poważnej relacji mu nie zależy."

I w tym jest problem, zależy mu na poważnej relacji. Szuka kobiety, zależy mu na małżeństwie i rodzinie, ale i tak ma problemy by kogos takiego znaleźć. Mam troche wrażenie że żyje w jakimś fikcyjnym i wykreowanym przez siebie świecie który próbuje każdemu sprzedać bo jego idee są sprzeczne od ideii faceta który chce zbudować silny i stały/długi związek, zakładając przy tym rodzinę.

Ale zgadzam sie z tym ze pytajac dziewczyne o ilosc partnerow i tak nie powie prawdy, ale same dzialania potrafia zdradzić wiele - nie zawsze ale często.

Specjalista0piorunów

@Chriss-Rezner
Rownie dobrze mozna stwierdzic ze kumpel zareagowal nieadekwatnie do tego co powiedziałem. Zareagował dosyć prześmiewczo, bez poszanowania mojego zdania, wręcz sfrustrowany tym że mam prawo mieć inne spojrzenie na tą sytuacje. Tak jakby czuł się winny temu że należy do tej grupy osób, zyjacy samotnie, bo kobieta go rzucila. Czulem sie przez niego edukowany, pouczany, tak jakby jego spojrzenie bylo lepsze, ja natomiast bronilem sie wysuwajac swoje argumenty a cała dyskusja skonczyla sie na tym że "edukuje go" co było już absurdem, bo sam robil dokladnie to samo pare minut wczesniej. Moja pozycja byla w tej sprawie bierna, szanowalem jego zdanie, natomiast on nie szanował mojego i usilnie probowal uswiadomic mi jak bardzo jestem w bledzie.

Dlatego zastanawiam sie z czego to wynika. Normalny czlowiek zareagowalby neutralnie i przeszedl plynnie do innej dyskusji szanujac czyjes zdanie, bez wyrażania agresji i frustracji.

Hydeparkanonimowehejtowyznania Nigdy sobie nie zdawałem sprawy jakie życie jest kruche dopóki nie zachorowałem. Przez
Specjalista0piorunów

@anonimowehejto Zalezy jak definiujesz poczucie szczescia. Zapewniam Cie, ze istnieje wiele osób będących w związku którzy rownie jak Ty moga czuc sie nieszczęśliwi - moze czuja sie ograniczeni, moze nie moga w pelni rozwinac skrzydel. Zwiazek zmusza ludzi do zawierania kompromisow i dopoki mozesz, lepiej skupic sie na sobie by zbudowac sobie fundament bo zawieranie kompromisow kiedy jestes mlody i nie wiesz czego chcesz od zycia to głupota - sam mam takiego znajomego ktory na haju zwiazal sie z dziewczyna w wieku 20 lat, 1 pozniej wpadl i szybko slub. Pracuje w nisko platnej pracy, ma rozwalony zegar bo wstaje wczesnie rano i nie ma czasu na siebie.

W Twoim wpisie da sie odczuc ewidentny motyw cierpienia. Opisujesz swoja osoba ja jakiegos meczennika ktory wybral zla droge, bijac sie w piers ze mogles zdecydowac inaczej, kiedy tak naprawde powinienes byc dumny i swoja pozycje wykorzystac do poszerzania swoich nowych kontaktow. Gdybys chcial to napewno kogos bys znalazl.

Bojówka PiekarskaDzisiaj zmierzyłam, ile energii pobiera pieczenie jednego bochenka chleba (no, chyba że dwa na raz się wsadzi do
Specjalista3piorunów

@GazelkaFarelka a co z eksploatacja piekarnika? Załóżmy ze masz piekarnik za 2500zl. Dwa razy w tygodniu pieczesz jeden chleb. W roku masz 52 tygodni. Producenci zapewniają ze piekarnik potrafi wytrzymać nawet kilka lat zakładając ze korzystamy raz na tydzień. W skali roku to jest 104 chleby. Załóżmy ze piekarnik padnie po 2 latach wiec robi się 208 chlebów.

Wychodzi wiec na to ze biorąc pod uwagę koszty eksploatacji za jeden chlebek płacisz 12+2,5=14,5

HydeparkPracuje w takiej niszy ze pracy mam aż nadto a ofert pracy przybywa co chwile. I generalnie mam 3 opcje którymi mogę
Specjalista0piorunów

@wombatDaiquiri Moje potrzeby finansowe zaspokoiłaby nawet opcja 3 bo to nadal dużo, ale ciezko czułbym się rezygnując z innych ofert które oferują więcej. Przy okazji chciałem sobie kupić niwy samochod z salonu który stoi za około 250-300k i nie wiem czy opcja nr 3 by mi na to pozwoliła.

HydeparkGdzie znajdę takie płytki jak tutaj na już? Ktoś się orientuje co to za model? Kupiłem inny model który rozważam
Specjalista1piorunów

@wombatDaiquiri Ostatnio widzialem plytki znajomego za ktore zaplacil sporo bo to jakas elegancka marka premium a płytki robione na zamówienie na które czekał 2 tygodnie i generalnie sa bardzo nudne, proste, zbyt jednolite a kolor dołujący i zbyt ciepły. Jeśli to definiuje estetyke kuchni, poziom spierdolenia i ogólną jakość to ja wysiadam i już wole styl fliperski. Ale to mój gust.

Specjalista0piorunów

@wombatDaiquiri to jakie plytki kojarza sie z dobra jakoscia? na odpierdol to jeden wykopek budowal schody w domu, nie wiem skad zalozenie ze to co na screenie to robota na odpierdol

Specjalista0piorunów

Komentarz usunięty