Byłem służbowo w Polsce 2 lata temu. Postanowiłem wpaść do rodziców na weekend pociągiem. Wykupiłem miejsce w przedziałowym, a dostałem w bezprzedziałowym. Okazało się, że miał zepsute, albo brakujące filtry powietrza i zaraz po wejściu zrobiło się nieprzyjemnie, bo w powietrzu czuć było kurz. Normalnie westernowe doświadczenie, po godzinie w zębach zgrzytał mi piach, a na miejsce dojechałem tak brudny, że wszystkie ciuchy od razu poszły do prania.
Przy kontroli biletów wszyscy się skarżyli, że jest inny wagon niż wybrany, więc konduktor powiedział, że sprawdzi co jest grane i już się więcej nie pojawił (6 godzin podróży).