@Fishery
Ale tak szczerze - zrobiłeś to z premedytacją, czy z głupoty?
RandomowyMirekSpecjalista
Dołączył/a:
- 8 wpisów
- 57 komentarzy
- 0 obserwujących
Już abstrahując od samego zdarzenia - to właściwie jaki cel ma taka tabliczka? Co powinien zrobić człowiek, który ją zobaczy?
> @RandomowyMirek jaki cel ma taka tabliczka?
Ostrzegać spacerowiczów przed norami i drzewami ścianymi przez bobry.
> Co powinien zrobić człowiek, który ją zobaczy?
Uważać na nory i drzewa ścięte przez bobry.
To nonsens. Projekt nastawiony na wyciąganie dotacji.
Nie da się zbudować pojazdu napędzanego wyłącznie ogniwami słonecznymi zamontowanymi na nim.
Moc promieniowania słonecznego na powierzchni Ziemi, to w optymalnych warunkach około 1kW/m2. Tego nijak nie przeskoczymy - akurat taka planeta nam się wylosowała. Z tego jesteśmy w stanie wytworzyć około 200W mocy elektrycznej. I to jest szacunek skrajnie optymistyczny.
Ile paneli upchniemy na tym pojeździe? 4-5m2? Przyjmijmy skrajnie optymistycznie 6m2. To daje 1200W mocy. Przyjmując brak strat (nierealne) oznacza to, że naładowanie wymaga 41h słońca. Jakieś 4 dni (przecież w nocy nie ma słońca).
I to wszystko przy skrajnie optymistycznych założeniach, pomijając straty, pomijając zmiany mocy rano i wieczorem, przyjmując, że zawsze jest idealna pogoda. W praktyce z takiej ilości paneli nie naładujemy tego pojazdu nigdy.
Nonsens.
To już lepiej wziąć "zwyczajnego" elektrycznego dostawczaka, i garaż z panelami na dachu. Można wtedy się nie przejmować powierzchnią ani masą ogniw PV - spokojnie możemy postawić tani garaż z dachem mającym 20-30m2. Naładujemy pojazd w jakimś skończonym czasie, i wydłużymy mu zasięg - bo będzie lżejszy o wagę ogniw, których nie musi ze sobą wozić.
@RandomowyMirek może zakładali, że pojazd pracuje jako centrum zdrowia przez kilka dni, kiedy zużywa mniej prądu niż podczas jazdy.
Pojazd ma na stałe 326 paneli na dachu, plus dodatkowe 216 po rozłożeniu „namiotu”
Wszystko fajnie, ale to nic nie mówi. Paneli nie liczymy na sztuki, tylko w mocy, albo w powierzchni.
Bateria 50kWh Spodziewany zasięg po drogach utwardzonych to ok 715km
50kWh ma akurat akumulator w Toyocie Proace.
Toyota Proace - czyli model faktycznie wdrożony do produkcji przez wielką korporację, gdzie wydano bazyliony monet na optymalizację i technologię - według prospektu reklamowego jest w stanie przejechać 350km na jednym ładowaniu.
@starebabyjebacpradem
Nie mogą, to mrzonka.
Juz nie jest pod obserwacją, zmarła.
Kanały informacyjne w Rosji zapewniają o "stabilności" sytuacji.
W sumie to nie kłamią. Bardziej martwa już nie będzie, wskrzeszenie też jest mało prawdopodobne.
Śmierć jest całkiem stabilną sytuacją.
@sadboy_seeker
Pytanie, dlaczego TVP nie zapłaciła domowi produkcyjnemu, i czy to w ogóle prawda.
Nie wiemy, co obejmowała umowa TVP z domem produkcyjnym.
Pytanie, czy osoba pytana identyfikuje się jako kierownik.
@RandomowyMirek nie za bardzo. To jest pół człowiek-pół litra xD
@kainserezc "Biegunka" to rzeczywiście bardzo rzadkie imię :smiley:
@kainserezc
Nieironicznie, to też jest jakiś biznes.
@BoriaOddajBulku
Oczywiście, gratki za osiągnięcie.
Ale sam medal beznadziejny:
- na pierwszy rzut oka widać liczbę "25" - jak medal za 25 lat robienia czegoś
- na drugi rzut oka widać "Lotto" - aha, czyli pewnie za 25 lat wysyłania losów
- na trzeci rzut oka "Poznań" - czyli pewnie 25 lat wysyłania losów w kolekturze poznańskiej
- na czwarty rzut oka - gwiazdka, czyli pewnie jakaś ściema i disclaimer
Dopiero po dłuższej chwili oglądania dociera, że chodzi o maraton.
@Felonious_Gru
Zdajesz sobie sprawę, że artykuł jest o okolicach Irkucka, a laboratorium o którym piszesz jest niemal na drugim końcu kontynentu, w zupełnie innym kraju?
1. Dawne Jezioro Aralskie dzisiaj nawet nie znajduje się w Rosji
2. Z Aralska do Irkucka w linii prostej jest mniej-więcej tak daleko, jak z Lizbony do Kijowa.
@baklazan Profilaktyka w tym przypadku oznacza:
Nie jedzmy świstaków, zwalczajmy szczury i nie miejmy pcheł.
Future is now
Nie potrafią uszanować tego jak jest, to na wszystkie sprzęty elektryczne, czy z wspomaganiem elektrycznym OC, tablice rejestracyjne i przeglądy techniczne.Wszystko traktować minimum jak motorower i problem by sam się z debilami rozwiązał.
Oczywiście jak zawsze przez kretynów ucierpieli by „normalni” użytkownicy tych pojazdów.
Ale w jaki sposób mieliby ucierpieć? Przecież to by było właśnie ucywilizowanie sytuacji, w każdą stronę.
W obecnym stanie prawnym tego typu pojazdów nie da się w żaden sposób zarejestrować i ubezpieczyć, i w żaden sposób nie da się ich legalnie używać.
To są często naprawdę fajne, praktyczne i użyteczne środki transportu, które na wsiach mogłyby pomóc rozwiązać problem wykluczenia komunikacyjnego, a w miastach mogłyby przyczynić się do zmniejszenia korków.
IMHO rozwiązaniem wielu tych problemów byłoby poluzowanie wymogów homologacyjnych, żeby te motocykle/skutery/hulajnogi/rowery elektryczne dało się choć teoretycznie używać na drogach.
Wtedy jest jakaś niezerowa szansa, że przynajmniej niektóre z tych dzieciaków zrobią faktycznie prawko AM, nauczą się przy tym czegokolwiek na temat ruchu drogowego, założą kaski i zjadą z chodników na jezdnię. A rodzic im doczepi do jeździka tablicę, dzięki czemu będzie identyfikowalny.