@artu3131
Nie potrafią uszanować tego jak jest, to na wszystkie sprzęty elektryczne, czy z wspomaganiem elektrycznym OC, tablice rejestracyjne i przeglądy techniczne.Wszystko traktować minimum jak motorower i problem by sam się z debilami rozwiązał.
Oczywiście jak zawsze przez kretynów ucierpieli by „normalni” użytkownicy tych pojazdów.
Ale w jaki sposób mieliby ucierpieć? Przecież to by było właśnie ucywilizowanie sytuacji, w każdą stronę.
W obecnym stanie prawnym tego typu pojazdów nie da się w żaden sposób zarejestrować i ubezpieczyć, i w żaden sposób nie da się ich legalnie używać.
To są często naprawdę fajne, praktyczne i użyteczne środki transportu, które na wsiach mogłyby pomóc rozwiązać problem wykluczenia komunikacyjnego, a w miastach mogłyby przyczynić się do zmniejszenia korków.
IMHO rozwiązaniem wielu tych problemów byłoby poluzowanie wymogów homologacyjnych, żeby te motocykle/skutery/hulajnogi/rowery elektryczne dało się choć teoretycznie używać na drogach.
Wtedy jest jakaś niezerowa szansa, że przynajmniej niektóre z tych dzieciaków zrobią faktycznie prawko AM, nauczą się przy tym czegokolwiek na temat ruchu drogowego, założą kaski i zjadą z chodników na jezdnię. A rodzic im doczepi do jeździka tablicę, dzięki czemu będzie identyfikowalny.